Na portal @Slazagpl właśnie wjechał 🚊 mój publicystyczny debiut🔥
Poleca się jako lekturę do porannej kawusi ☕️
Poproszę o RT, co by zasięg zrobić 🙏
A 🔑 do renesansu🚊w #Gliwice trzyma prezydentka @k_kuczyn
Bez woli politycznej, to się nie wydarzy.
https://t.co/vCrI9E8ACL
@Das80250126@kuba_w W Gliwicach przed rozszerzeniem strefy bez ruchu samochodowego na starówce protestowali nie tylko przedsiębiorcy, ale też mieszkańcy, skarżący się na hałas - najwyraźniej huk upadających biznesów gastro jest tak donośny, że nie daje spać.
stacja kolejowa w brummen (pop 8.8k), 872pax dziennie, ze swoim subtelnym parkingiem rowerowym. minibusy dwóch linii dowożące pasażerów z okolicznych wsi odjeżdżają co godzinę każdy. jest też p+r i rowery do wypożyczenia, bezobsługowo. infrastruktura sprawna i tania w utrzymaniu.
@sheemawn Będąc w Łodzi na Starym Polesiu, już też mam podobne wrażenia.
PS. Łodzianie mówią, że w przy przebudowie widocznej ulicy nie ucierpiało żadne miejsce postojowe.
Dla mieszkańca Śląska wizyta w Poznaniu dzisiaj to niestety tak jakby wizyta jego przodków w RFN w 1985 roku. Budynki wyglądają znajomo, ale na poziomie ulicy zieleń, porządek, drogi rowerowe i ludzie idący na spacer, a nie tylko dochodzący do zaparkowanego na chodniku auta. Wystarczy chcieć.
W ogóle prawica tak bardzo lubi mówić o przedsiębiorczości, ale z jakiegoś powodu nienawidzą urbanistyki która tę przedsiębiorczość wspiera i promuje.
Drobne lokalne biznesy żyją dzięki deptakom, bulwarom i żywym osiedlom. To naturalny rezerwuar dla restauracji, kawiarni, piekarni, lokalnych sklepików czy punktów usługowych jak zakłady fryzjerskie czy krawieckie. Oczywiście w zasięgu spaceru.
Urbanistyka w stylu wolnej amerykanki promuje rozległe centra handlowe wypełnione korporacyjnymi sieciówkami. Oczywiście w zasięgu samochodu.
Fajnie jak dzieciaki już po prostu jadą ponad 50* km bez robienia afery.
* Jak zwykle 2 razy zapomniałem wznowić po ręcznej pauzie i zgubiło się jakieś 9 km na Stravie.
Jestem przerażony czytając komentarze o odcinkowych pomiarach. Niespełnieni rajdowcy nieironicznie piszą o tym, że na tych odcinkach jest "nudno". Jeżeli do jazdy samochodem potrzebujesz adrenaliny to najlepiej nie wyjeżdżaj z garażu bo się nie nadajesz. Oszczędź ludziom życia.
Dubaj – miasto marzeń autkowych Mariuszy i krypto-coachy. Dlaczego architektura chciwości nie ma duszy?
Dubaj został zaprojektowany przez i dla ludzi, którzy uważają, że podatki to kradzież. To globalna stolica mentalu nuworysza, samochodozy, egoizmu, krótkowzroczności i narcystycznego skupienia na statusie majątkowym.
Widać to w architekturze i urbanistyce. Dubaj nie powstał po to, żeby dobrze się w nim żyło. Powstał po to, żeby dobrze wyglądać na zdjęciach z drona i z perspektywy 120 km/h na autostradzie.
Tamtejsze budynki – od gigantycznych wieżowców po prywatne wille – nie posiadają ani grama humanizmu. Nie projektowano ich z myślą o skali człowieka, o jego dobrostanie psychicznym czy integracji społecznej. Projektowano je jako trójwymiarowe tablice reklamowe dla statusu majątkowego.
Miasto dla jednostek, nie dla społeczności. W tym urbanistycznym modelu nie ma miejsca na tkankę społeczną, przestrzeń wspólną czy bezinteresowne interakcje. Wszystko jest sprywatyzowane, ogrodzone i podpięte pod transakcję finansową. Nie wyjdziesz tam na tradycyjny spacer, bo ulica nie służy do chodzenia – służy do tego, by pokazać w niej swój drogi samochód.
Dubaj to absolutna mekka dla „autkowych Mariuszy”, których szczytem życiowych ambicji jest ryk wydechu na jałowym biegu i bezcelowe krążenie od jednego luksusowego szlabanu do drugiego.
Dubaj to gigantyczna, przeskalowana (i mega zakorkowana) sieć autostrad, do której bez ładu i składu, jak klocki Lego, doczepiono losowe wieżowce - niczym nowy gracz Sim City. Przestrzeń między budynkami nie służy do życia, do interakcji czy do spaceru – ona służy wyłącznie do tego, by przetoczyć przez nią dwutonową maszynę z klimatyzowanego garażu podziemnego w punkcie A do klimatyzowanego centrum handlowego w punkcie B. Komunikacja miejska jest dla biedoty pracującej na budowie, albo turystów z Europy.
Próba wyjścia tam na zwykły, pieszy spacer kończy się natychmiastowym zderzeniem ze ścianą. Zostajesz uwięziony między ekranami akustycznymi, wielopoziomowymi estakadami a czternastoma pasami rozgrzanego asfaltu. Człowiek bez samochodu jest traktowany jak intruz albo świr.
Jedyna prawdziwa tkanka miejska, gdzie toczy się realne życie to dzielnice imigrantów z Indii, Pakistanu, Filipin, Indonezji itd. Oraz starsza część Dubaju, która jako jedyna przypomina prawdziwe miasto. Zdjęcia w komentarzu poniżej.
Logistyka wyjścia na🚲 kiedyś:
Logistyka wyjścia na 🚲 dzisiaj:
- założyć kask i kamizelkę odblaskową
- sprawdzić baterie we wszystkich lampkach
- sprawdzić ustawienie lusterka
- zaplanować trasę, żeby nie dać się przyłapać na jezdni, gdy gdzieś nieopodal jest fragment CPR.
Kierowca przeleciał przez drogę dla rowerów, chodnik, uderzył 3 samochody i skończył na latarni.
Gliwicka Policja: uważajcie jak zap... bo niedawno padało (jak widać strasznie mokro).
Werdykt: kolizja. Można się rozejść.
Piekło zamarza! Zakopane przegłosowało uchwałę krajobrazową i ma pozbyć się szpetnych billboardów. Czy reklamy rzeczywiście przestaną zasłaniać Tatry? Pożyjemy, zobaczymy.
W Polsce powinni to wprowadzić :)
W Holandii dzieci zdają egzamin w prawdziwym ruchu ulicznym. Niewiele krajów robi to podobnie
W Holandii edukacja drogowa dzieci nie ogranicza się wyłącznie do nauki teorii z podręczników.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tego systemu jest Narodowy Egzamin Ruchu Drogowego VVN (Vereniging Veilig Verkeer Nederland), podczas którego uczniowie sprawdzają swoją wiedzę i umiejętności w rzeczywistych warunkach ulicznych.
Zamiast rozwiązywać jedynie testy, dzieci wsiadają na rowery i pokonują wyznaczoną trasę prowadzącą przez normalny ruch miejski.
Podczas egzaminu uczestnicy muszą wykazać się znajomością przepisów, prawidłowym sygnalizowaniem manewrów, zachowaniem ostrożności na skrzyżowaniach oraz umiejętnością przewidywania zagrożeń.
Na trasie znajdują się wolontariusze i egzaminatorzy, którzy obserwują zachowanie młodych rowerzystów, oceniając ich decyzje i reakcje w różnych sytuacjach drogowych.
Takie podejście odzwierciedla holenderską kulturę rowerową, w której rower jest jednym z podstawowych środków transportu.
Dzięki praktycznemu szkoleniu dzieci od najmłodszych lat uczą się samodzielności, odpowiedzialności oraz bezpiecznego poruszania się po drogach.
Wielu ekspertów uważa, że właśnie tego typu edukacja przyczynia się do wysokiego poziomu bezpieczeństwa rowerzystów w Holandii i sprawia, że korzystanie z roweru jest tam naturalnym elementem codziennego życia.
w Płocku na przejezdzie zginęła dziewczynka. Miała zielone swiatło. Cięzarówka skręcała. W komentrarzach obrzucanie winą dziewczynki, że nie przewidziałą, że ciezarówka hen za nią, na drodze obok w nią nagle skręci. Nie ma nadziei.