Patriotyzm to nie rasizm.
Interes narodowy to nie ksenofobia.
Ochrona granic to nie faszyzm.
Aborcja to nie prawa człowieka.
Krytyka zła to nie mowa nienawiści.
Współpraca europejska to nie euro kołchoz.
Praworządność to nie życzenia Niemiec.
Socjalizm to nie sprawiedliwość.
Liczba tegorocznych wydarzeń kresowych to powód do dumy, a nie zmartwień, że prawica się dzieli. Nigdy nas nie było aż tyle! Należy jedynie pamiętać, by tych pięknych inicjatyw nie przejęli faryzeusze z PiSu, którzy przez lata nas niszczyli, blokowali, a nawet zamykali do więzień za walkę z banderyzmem, o czym wieloletni organizator Marszu Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej, Andrzej Łukawski może zaświadczyć, gdyż odczuł to ma własnej skórze.
Pajac z Ukrainy dziwi się, bo Polak na siłowni zwrócił mu uwagę na koszulkę z trójzębem Ukrainy i powiedział, że to banderowskie skojarzenie. Nic dziwnego, skoro banderowcy takimi trójzębami (lub widłami) nabijali polskie dzieci. A teraz płacze w internecie, że on wcale nie jest banderowcem
Pajac z Ukrainy dziwi się, bo Polak na siłowni zwrócił mu uwagę na koszulkę z trójzębem Ukrainy i powiedział, że to banderowskie skojarzenie. Nic dziwnego, skoro banderowcy takimi trójzębami (lub widłami) nabijali polskie dzieci. A teraz płacze w internecie, że on wcale nie jest banderowcem
Niemcy otwierają pierwszy państwowy Wydział Teologii Islamskiej. Będzie funkcjonował na równi z wydziałami katolickim i protestanckim, a jego zadaniem będzie kształcenie nauczycieli religii islamskiej.
To pokazuje kierunek, w którym zmierza Europa Zachodnia. Zamiast wzmacniać własną tożsamość i skutecznie ograniczać skutki masowej imigracji, państwa tworzą kolejne instytucje dostosowujące swoje systemy do nowych realiów.
Polska nie może powielać tych błędów. Potrzebujemy polityki, która stawia na bezpieczeństwo, ochronę naszej tożsamości i interes narodowy, a nie kopiowanie rozwiązań z Zachodu.
Foto: Stefan Trappe/IMAGO
UPA nie była armia wyzwoleńczą, była pospolitą barbarzyńską organizacją dokunajacą czystek etnicznych nie tylko na
Polakach ale też na mniejszościach narodowych zamieszkujących tereny II RP.
Metody stosowane przez te zwierzęta były wyjątkowo okrutne i często wykraczały poza zwykłe zabijanie. Ten powtarzający się wzorzec straszliwego okrucieństwa miał na celu zadawanie maksymalnego cierpienia, terror i zastraszenia. Historycy udokumentowali ponad 100 powtarzających się wariantów tortur i metod mordu, stosowanych w różnych miejscach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Najczęściej używano narzędzi gospodarskich (siekier, wideł, kos, pił, noży), bo amunicji było mało. Mordy często łączyły się z gwałtami, profanacją zwłok i zmuszaniem członków rodzin do patrzenia.
Te metody nie były przypadkowe – często decydowały o nich lokalne „komitety rewolucyjne” OUN. Wiele tortur stosowano demonstracyjnie, by zastraszyć innych Polaków i ukraińskich sąsiadów, którzy próbowali pomagać tym na których wydano wyroki śmierci ze szczególnym okrucieństwem.
Prowokacja @ZelenskyyUa z nadaniem imienia „bohaterów UPA” jednostce wojskowej ukraińskiej armii jest hańba dla narodu ukraińskiego! Precz z kultem morderców! Precz z kultem czystek etnicznych! Precz z kłamstwem historycznym na którym nie da się zbudować uczciwej relacji między naszymi narodowymi!
FAKT: Polska to jedyne państwo na świecie, które finansuje obcą agenturę działającą przeciwko jej własnym interesom.
Porażająca nitka z bulwersującymi przykładami tego zjawiska 🧵
Fiskus zamienia kamery drogowe w system śledzenia obywateli❗
Każdy z nas może być śledzony. Państwo sprawdza, gdzie i kiedy jeździmy.
To jedna z najgroźniejszych spraw ostatnich miesięcy, a przechodzi niemal bez echa. Skarbówka prawdopodobnie wykorzystuje system kamer, zbudowany do walki z przemytem, do rutynowego prześwietlania zwykłych przedsiębiorców. I nie chce powiedzieć, na jakiej podstawie.
System nazywa się ANPRS, czyli automatyczne rozpoznawanie tablic rejestracyjnych. Krajowa Administracja Skarbowa oficjalnie budowała go i uzasadniała jednym celem: zwalczaniem przemytu towarów i poważnych oszustw podatkowych. Kamery rozstawiono na granicach i głównych drogach kraju. Cel brzmiał poważnie i konkretnie.
A dziś okazuje się, że ten sam system może służyć do sprawdzania, czy mały przedsiębiorca pojechał samochodem dokładnie tam, gdzie wpisał w ewidencji przebiegu do odliczenia VAT. Narzędzie stworzone do łapania przemytników zostaje wycelowane w fryzjera, hydraulika i właściciela pierogarni.
Dziennikarze dziennika motoryzacyjnego https://t.co/rnj9QoPHTW. wysłali do Ministerstwa Finansów 22 konkretne pytania. Odpowiedź była wymijająca i pusta. Resort nie wskazał podstawy prawnej używania kamer w sprawach VAT. Nie powiedział, jak długo przechowuje dane o przejazdach. Nie ujawnił, ilu urzędników ma do nich dostęp ani czy istnieje audyt tego dostępu. Nie wyjaśnił, jak obywatel może sprawdzić i zakwestionować odczyt swojej tablicy. Zbył wszystko ogólnikiem o danych pozostających w posiadaniu organu.
Nie tylko przedsiębiorcy mogą być śledzeni, przecież system monitoruje wszystkie auta i sczytuje wszystkie tablice. Jedynie przedsiębiorcy na tym tracą.
Dlaczego to takie groźne?
Po pierwsze, to jest budowa mapy Twojego życia. Numer tablicy, data, godzina i miejsce, zebrane razem przez miesiące, pozwalają odtworzyć, gdzie jeździsz, kiedy, do kogo i jak często. Do kościoła, do lekarza, do sklepu. Państwo, które chce sprawdzić jedno odliczenie za paliwo, dostaje do ręki narzędzie do prześwietlenia całego Twojego przemieszczania się.
Po drugie, to odwrócenie proporcji, którego zakazuje Konstytucja. Artykuł 51 mówi jasno: władza może zbierać o obywatelu wyłącznie dane niezbędne w demokratycznym państwie. Nie wygodne, nie przydatne, nie ciekawe dla urzędnika. Rekonstruowanie historii przejazdów, by znaleźć cokolwiek przeciwko przedsiębiorcy, to nie jest niezbędność. To inwigilacja na wszelki wypadek.
Po trzecie, standard dla groźnych przestępców przenosi się na zwykłego obywatela. Śledzenie pojazdu Europejski Trybunał Praw Człowieka dopuszczał w sprawach o handel narkotykami i to pod warunkiem jasnej podstawy prawnej. Tu tę samą technikę stosuje się rzekomo do drobnej sprawy podatkowej. Skala inwigilacji rażąco nie odpowiada wadze sprawy.
Po czwarte, i najgroźniejsze w codziennym życiu, państwo może się pomylić. System potrafi źle odczytać numer. Tablica bywa sklonowana. Autem jechał ktoś inny, bo było użyczone albo w serwisie. A obywatel dostaje zarzut, którego nie ma jak obalić, bo nie widzi nawet materiału użytego przeciwko niemu. Tajny rekord z kamery kontra bezradny człowiek.
I na to wszystko Ministerstwo Finansów odpowiada milczeniem. Nie zaprzecza, nie tłumaczy, nie pokazuje przepisu. A milczenie w takiej sprawie jest samo w sobie odpowiedzią. Gdyby istniała jasna, zgodna z prawem podstawa, resort podałby ją w jednym zdaniu.
To jest kolejny element układanki, którą składamy od tygodni. Najpierw KSeF i wgląd w każdą fakturę na żywo. Potem projekt dający ZUS automatyczny klucz do danych skarbowych. Teraz kamery drogowe zamienione w narzędzie śledzenia kierowców. Każdy krok osobno tłumaczy się wygodą, walką z oszustami i troską o dzieci. Razem budują państwo, które patrzy obywatelowi na ręce przez całą dobę.
Wolność to także prawo do tego, by państwo nie wiedziało, gdzie akurat jedziesz. Prywatność nie jest przywilejem, który władza łaskawie przyznaje. Jest prawem, które ją ogranicza. Żądamy od Ministerstwa Finansów jednego: jawnej, konkretnej podstawy prawnej albo natychmiastowego zaprzestania tej praktyki. Bo państwo, które łata dziurę budżetową masową inwigilacją kierowców, przekracza granicę, za którą kończy się wolny obywatel, a zaczyna podejrzany na dożywotnim nadzorze.
‼️DAJCIE RT to są pieniądze NAS WSZYSTKICH!
Nawet 26 tysięcy w godzinę (od 100 do ponad 300 tysięcy w jeden dzień!) zarabiali lekarze ze spółki Spine, która wykonywała zabiegi w maleńkich szpitalach powiatowych
➡️Lekarze (spółka Spine) dostawali 65%(!!!!) wyceny świadczenia
➡️Zdaniem @NFZ_GOV_PL i Konsultanta Wojewódzkiego wykonywali jeden zabieg ale sprawozdawali 4-krotnie droższą procedurę!
➡️Dokumentacja większości pacjentów jest identyczna!
➡️Lekarze w 4 godziny zarabiali ponad 100 tysięcy złotych!
➡️Spółka Spine nigdy nie opublikowała swojego sprawozdania finansowego więc trudno określić skalę potencjalnych nieprawidłowości
➡️szpital w Mogilnie nie ma na wypłaty, bo w związku z zabiegami komornik zabezpieczył im część kontraktu
➡️Dostali 2,6 mln kary od NFZ
➡️Trwa kilka śledztw, szpital w Miastku może mieć jeszcze większe problemy, bo skala zabiegów była 4-krotnie wyższa
Zapewniam Was: to dopiero początek!!! Sprawa jest o wiele poważniejsza
@wirtualnapolska@CBAgovPL@PK_GOV_PL@NaczelnaL
W Kołomyi w obwodzie iwanofrankiwskim na Ukrainie odbył się marsz z pochodniami z okazji rocznicy urodzin Romana Szuchewycza, głównodowodzącego UPA. https://t.co/JEKrTzYcIg