Puenta
Miłosz Kłeczek przez lata budował markę dziennikarza, który bezlitośnie rozlicza innych z rosyjskich wpływów, patriotyzmu i moralności. Jednocześnie jego ojciec był tajnym współpracownikiem SB (TW „Bożena”, nr ewidencyjny CZ-11741), a w dokumentach IPN figuruje jako syn tego współpracownika. Krąg rodzinno-biznesowy łączył się z człowiekiem skazanym na 18 lat za przemyt ok. 285–300 kg haszyszu. Firma syna unikała komornika dzięki partnerowi z tego samego układu, a potem brała miliony publicznej pomocy. On sam inkasował jedne z najwyższych stawek w państwowej telewizji poprzez firmę Media Star.
Te fakty są historyczne i pośrednie. Nie stanowią dowodu osobistej wiedzy czy udziału Miłosza Kłeczka w czymkolwiek nielegalnym. Tworzą jednak silne zestawienie, które – nawet przy najostrożniejszym disclaimerze – budzi pytanie o spójność standardów.
Czy istnieją publiczne dowody, że Miłosz Kłeczek próbował aktywnie i trwale odciąć się od tej przeszłości?
Czy dziennikarz ma prawo domagać się od innych najwyższych standardów, gdy własne zaplecze rodzinne i biznesowe rodzi tak poważne pytania?
Odpowiedź pozostawiam czytelnikom – i samemu Miłoszowi Kłeczkowi.