Panie @BoguckiZbigniew, obiecałem wczoraj, że będę wam przypominał wasze własne słowa za każdym razem, kiedy po apelu o zakończenie "wojny politycznej" wrócicie do dokładnie tej samej retoryki.
Nie musiałem długo czekać.
Jeszcze wczoraj słyszeliśmy, że nie chcecie "Polski nieustannej wojny politycznej", że nie interesuje was polityczny szach i że rząd powinien przestać zajmować się polityczną wojną.
Dzisiaj czytam, że "Tusk i Domański niszczą dorobek 36 lat ciężkiej pracy Polek i Polaków".
No więc jak to właściwie jest?
Bo to już nie jest nawet kwestia różnicy zdań, tylko elementarnej spójności własnego przekazu. Jednego dnia występujecie w roli tych, którzy nawołują do uspokojenia sporu, a następnego dnia wracacie do języka maksymalnej eskalacji i przedstawiania politycznych przeciwników jako ludzi niszczących dorobek całego państwa.
A skoro już mówimy o odpowiedzialności, to sprawdźmy również to, co Pan napisał.
"W ciągu 4 lat rząd premiera Donalda Tuska zadłużył Polaków na 1 bilion złotych".
Rząd Donalda Tuska został zaprzysiężony 13 grudnia 2023 roku. Mamy październik 2026 roku. Nie minęły cztery lata. Nie minęły nawet trzy pełne lata 🤦♂️
Tutaj naprawdę nie ma pola do interpretacji, bo kalendarz nie ma poglądów politycznych🤷♂️
Dalej pojawia się "1 bilion złotych".
Jeżeli posługujemy się oficjalnym długiem sektora instytucji rządowych i samorządowych według metodologii EDP, to na koniec 2023 roku wynosił on około 1,691 bln zł, a na koniec II kwartału 2026 roku około 2,598 bln zł. To daje wzrost rzędu 907 mld zł.
To jest ogromny wzrost. Bardzo poważny i niepokojący. Rząd powinien być z niego rozliczany i ja nie zamierzam udawać, że problemu nie ma 🤷♂️
Ale właśnie dlatego proszę nie zastępować metodologii efektowną, okrągłą liczbą. Jeżeli chce Pan mówić o bilionie, to proszę wskazać, o jakiej kategorii długu Pan mówi, jaki okres przyjmuje i z jakiego punktu odniesienia Pan wychodzi.
Bo inaczej nie jest to analiza finansów publicznych, tylko budowanie zmanipulowanego przekazu.
Podobnie ze zdaniem, że "26 000 zł płaci każdy z nas".
Nie, Panie Bogucki, już wam o tym pisałem kilka dni tenu, wystarczyło czytać .... Dług publiczny nie jest indywidualnym rachunkiem wystawionym każdemu Polakowi na 26 tysięcy złotych. Można podzielić określoną wartość długu przez liczbę mieszkańców i otrzymać przeliczenie na głowę, ale to nadal nie oznacza, że każdy obywatel ma osobiste zobowiązanie na taką kwotę.
To zabieg retoryczny, nie opis mechanizmu długu publicznego, próbujecie wprowadzić element dramatyczny do waszej narracji 🤦♂️
I na końcu dochodzimy do najważniejszego zdania:
"Tusk i Domański niszczą dorobek 36 lat ciężkiej pracy Polek i Polaków".
To nie jest stwierdzenie ekonomiczne. To nie jest wniosek wynikający z jednej konkretnej miary fiskalnej. To jest polityczna hiperbola, której celem jest wywołanie emocji i przedstawienie przeciwnika jako zagrożenia dla całego dorobku państwa.
Ale jeżeli dzień wcześniej apeluje się o zakończenie wojny politycznej, a dzień później pisze się, że polityczni przeciwnicy niszczą dorobek 36 lat ciężkiej pracy Polek i Polaków, to trudno traktować ten apel inaczej niż jako element własnej komunikacji politycznej.
I właśnie dlatego będę wam ten wcześniejszy wpis wyciągał.
Za każdym razem.
Nie dlatego, że bronię tego rządu. Bo go nie bronię.
Tylko dlatego, że jeżeli domagacie się od innych odpowiedzialności za słowo, rzetelności i obniżenia temperatury sporu, to najpierw musicie zacząć stosować te zasady do siebie.
Ta sama miara dla wszystkich.
Także dla was, panie Bogucki.
@prezydentpl@pobozy@tvn24 I to m. in. Dzięki panu @pobozy emu. On w rządzie Morawieckiego był wice ministrem.
A jak wiemy też złodziejski rząd wprowadził nas w ogromne zadłużenie które teraz jest
Dziękuję, Panie Przydacz @marcin_przydacz, za to szczególne wyróżnienie. Czuję się zobowiązany.
Blokada oczywiście niczego nie zmienia.
Nadal będę Pana oznaczał i konsekwentnie pokazywał polskiej i zagranicznej opinii publicznej Pańskie manipulacje, nieprawdziwe twierdzenia i przekazy, które nie wytrzymują konfrontacji z faktami.
To "wyróżnienie" zobowiązuje mnie wręcz do jeszcze bardziej systematycznej pracy.
Jeżeli odpowiedzią na prostowanie Pańskich wypowiedzi jest blokada, przyjmuję to do wiadomości.
Faktów jednak zablokować się nie da.
Pozdrawiam.
Nie, tego nie da się już przykryć spokojnym tonem i kilkoma zdaniami o odpowiedzialności za państwo.
To wystąpienie jest zmanipulowane do granic możliwości.
Najpierw przez miesiące buduje się konflikt z rządem, podważa jego działania, kwestionuje jego linię polityczną, przedstawia kolejne decyzje jako zagrożenie dla państwa, własne otoczenie prowadzi permanentny ostrzał premiera i ministrów, a potem wychodzi się przed kamerę i mówi:
"nie chcę Polski nieustannej wojny politycznej".
Naprawdę?
To kto tę wojnę każdego dnia podsyca?
Kto zamienia niemal każdy spór kompetencyjny i polityczny w konflikt ustrojowy?
Kto zbudował własny przekaz na nieustannym przeciwstawianiu się rządowi?
Kto konsekwentnie przedstawia rząd jako problem, przeciwnika, zagrożenie albo źródło strachu?
A potem jeszcze słyszymy, że "rząd powinien przestać zajmować się polityczną wojną".
To jest już nie tylko hipokryzja.
To jest próba całkowitego odwrócenia rzeczywistości i przypisania drugiej stronie odpowiedzialności za konflikt, który samemu konsekwentnie się współtworzy.
Najpierw eskalacja, potem apel o spokój🤦♂️
Najpierw polityczna konfrontacja, potem poza arbitra stojącego ponad sporem.
Najpierw codzienne ataki, potem opowieść o tym, że "nie interesuje mnie polityczny szach" 😵💫
Przepraszam, ale to się zwyczajnie nie trzyma kupy 🤦♂️
Jeżeli naprawdę nie chce Pan wojny politycznej, to proszę przestać ją prowadzić !
Bo nie można przez cały dzień dolewać benzyny do ognia, a wieczorem występować przed kamerą w roli człowieka, który martwi się, że ktoś rozpalił pożar.
To nie jest przekaz pojednawczy.
To jest przekaz propagandowy, skonstruowany tak, by własną rolę w konflikcie wymazać, a całą odpowiedzialność przerzucić na rząd.
I właśnie dlatego jest tak rażąco nieuczciwy.
Ręce mi już opadają.
Ta wypowiedź jest dla ludzi, którzy nie obserwują codziennej debaty politycznej, nie czytają wypowiedzi pana Boguckiego i pana Nawrockiego i nie widzą, jak konsekwentnie budowany jest konflikt z rządem.
Można krytykować rząd. Można prowadzić z nim twardy spór. Ale nie można miesiącami uczestniczyć w eskalowaniu tego konfliktu, a potem wystąpić przed kamerą i oznajmić Polakom, że to właśnie rząd ma „przestać zajmować się polityczną wojną”.
To nie jest apel o zgodę.
To jest próba wymazania własnej roli w tym sporze i przerzucenia całej odpowiedzialności na drugą stronę.
Panowie Bogucki i Nawrocki, będę wam tę wypowiedź przypominał konsekwentnie przy każdej kolejnej wypowiedzi o wojnie politycznej, odpowiedzialności i budowaniu odporności Polski.
Bo słów nie da się unieważnić dzień później tylko dlatego, że zmienił się przekaz dnia.
I jeszcze jedno, bo wiem, jaki zarzut pojawi się za chwilę.
Tak, znacznie częściej krytykuję dziś prawicę, otoczenie pana Nawrockiego i opozycję niż rząd.
Nie dlatego, że jednych "lubię", a drugich "nie lubię".
Po prostu proporcja materiału, na który trafiam, jest taka, a nie inna 🤷♂️
Jeżeli na kilkadziesiąt wypowiedzi zawierających manipulację, półprawdę, przeinaczenie albo zwykłą propagandę zdecydowana większość pochodzi z jednej strony, to moje wpisy również będą dotyczyły głównie tej strony.
Nie będę dla zachowania pozornej symetrii szukał na siłę jednego przykładu po stronie rządowej tylko po to, żeby statystyka wyglądała bardziej "obiektywnie".
Obiektywizm nie polega na rozdzielaniu krytyki po równo.
W mojej opinii polega na stosowaniu tej samej miary do wszystkich 🤷♂️
Prawą ręką Marka Falenty rozprowadzającym nagrania po mediach był Piotr Nisztor. Piotr Nisztor pracownik Gazety Polskiej, która otrzymała 37 milionów od Zondacrypto, której właścicielem jak okazuje się z materiału OKO press był Rosjanin prowadzący Falentę. Jednocześnie pan Piotr Nisztor to jeden z najbliższych przyjaciół Szymona Jadczaka, który tak ostro atakuje min. Żurka za wyrzucenie prokuratora, który umarzał sprawy Zondacrypto. Coraz więcej puzzli trafia na swoje miejsce.