Dla wszystkich osób, które uważają, że @__Lewica walczy o równość płci.
Padła jasna deklaracja, że nie będzie zrównania wieku emerytalnego. Dziękujemy za szczerość.
Zdaniem wicenaczelnej Forbes problem demografii na całym świecie jest spowodowany tym, że wszyscy albo zdecydowana większość mężczyzn to "nieudacznicy".
Logicznie trzeba więc założyć, że dla wicenaczelnej Forbes najmniej "nieudaczników" jest tam, gdzie problemów z demografią nie ma, tj. w Izraelu, w społecznościach Mormonów i krajach Afryki na południe od Sahary.
Tak, ma to sens, jest to absolutnie logicznie uzasadnione 🙃
1 września o godz. 4.45 wracam po rocznym bezpłatnym urlopie do pracy w @IZPoznan, zwyczajowo gnojonym przez rząd Tuska/ Profesor zwyczajny, po 42 latach pracy, jakieś 5,6 tys. na rękę. Gdyby nie moja aktywność na wielu polach, dająca mi niezłe pieniądze. Współczuję młodszym koleżankom i kolegom.
"Agata Tuszyńska jest osobą interesującą. Przede wszystkim była teraz ostatnio w Izraelu i ma rzeczywiście rewelacyjne materiały dotyczące tego kraju, emigracji rosyjskiej, no i pobytu Wałęsy, który cały czas bił się w piersi i nieustannie przepraszał za współpracę Polaków z hitlerowcami. Jest w tej chwili w Izraelu niesłychanie popularny i hołubiony, ale to zrobił kosztem Polski przypieczętowując sprawę współpracy Polaków z Niemcami".
J. Giedroyc, 1991
Rząd mimo złej sytuacji budżetowej, dołujących gospodarkę cen energii, wydatków na zbrojenia, zapaści służby zdrowia, kurczącego się przemysłu i UE miotającej destrukcyjnymi regulacjami, nawet nie symuluje dyskusji o redukcji swoich rozpasanych wydatków. Podnoszenie podatków to dalsze obciążanie rynku i zachęcanie do ucieczki w szarą strefe. Trzeba się cieszyć z tego, że na naszej scenie politycznej jest jeszcze choć ten jeden dorosły.
1. Nikt nie przesłuchał Kasprzyka, za to postawiono zarzuty sygnaliście.
2. W Krakowie odwołano Miszalskiego, ale do tej pory nie ogłoszono wyborów.
3. Szpitale zaczynają odsyłać ludzi chorych na raka, a Tusk ogłasza budowę statku kosmicznego.
4. Zełenski wysłał najwyższe polskie odznaczenie kurierem ukraińskiej poczty, po czym zostaje ona wpuszczona na polski rynek przez Orlen.
xD
The gun is the most misunderstood object in Western civilization. Not a weapon. A technology. The technology that made the idea of equality physically real.
1. The longbow democratized warfare – a peasant could kill a knight with a stick and a string, and Agincourt proved it. The gun completed the process. The armored warrior class whose claim to social dominance rested on physical superiority became obsolete. The aristocratic monopoly on violence ended not with a philosophy but with a mechanism. The gun is the physical enforcement of the idea that all men are created equal. Which is why the American founders put it in the second amendment – not as an afterthought, but as the guarantee of everything else.
2. The Roman citizen had the right to bear arms. The Greek citizen had it. The English yeoman had it. The Swiss canton built its entire civilization on it. The disarming of the population has always been, in every civilization, in every century, the first act of the government that intends to stop being answerable to that population. Show me a disarmed population and I will show you a population that lost something else shortly after.
3. The Second Amendment is not about hunting. It is not about sport. It is about the relationship between the armed citizen and the state – the explicit constitutional acknowledgment that the citizen’s right to defend himself, his family, and his civilization against any threat, including the government itself, is not granted by the state and cannot be revoked by it. Power flows upward from the armed citizen, not downward from the armed state.
4. The gun defends the family. The woman alone with her children. The farmer on the edge of civilization. The shopkeeper in the neighborhood the police no longer patrol. The gun is the equalizer – the technology that makes the physical difference between a large man and a small woman irrelevant. Every argument for disarmament is, at its core, an argument that the state will protect you better than you can protect yourself. The evidence for this proposition is not encouraging.
5. In Europe, the disarmament is now nearly complete – and it happened precisely as the state’s ability and willingness to protect its citizens began to decline. The timing is not coincidental. A population that cannot defend itself must trust the state to defend it – which is a population that cannot effectively question whether the state is doing so. The dependency is the design.
6. The gun is a civilizational technology in the deepest sense: it requires responsibility, judgment, and the willingness to accept the consequences of your decisions. You cannot outsource it. You cannot have a committee fire it. It is the most anti-bureaucratic object ever invented – a direct, personal, consequential instrument that puts the full weight of the decision on the individual holding it. Which is precisely why the administrative state finds it intolerable. Not because it is dangerous. Because it is sovereign.
7. The family that can defend itself does not depend on the state for its most fundamental security. The civilization that can defend itself has not yet outsourced its survival to an institution that will negotiate the terms of that survival on its own behalf. The gun determines who controls violence – and therefore who controls everything that violence can threaten. Which is everything. The Sobieski who rode down the hill had a sword and sixty thousand horsemen. The equivalent today is the armed citizen who understands what he is defending and why. Every civilization that forgot this discovered it the hard way. The ones that remembered it are still here.
Dwadzieścia dwa lata temu Marek Borowski rozbił Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dziś Mateusz Morawiecki doprowadził do największego rozłamu w historii Prawa i Sprawiedliwości. W obu przypadkach przywódcy secesji byli ludźmi z samego szczytu partyjnej hierarchii. W obu przypadkach twierdzili, że chcą ratować własne środowisko polityczne. I w obu przypadkach ich decyzje mogą przynieść skutki odwrotne od zamierzonych.
Marek Borowski opuszczał SLD po aferze Rywina, przekonując, że partia utraciła moralne prawo do sprawowania władzy. Tworząc Socjaldemokrację Polską, chciał odbudować wiarygodność lewicy. Był marszałkiem Sejmu, współtwórcą sukcesów Sojuszu i jednym z najbardziej cenionych polityków swojej formacji.
Historia okazała się jednak bezlitosna. SDPL nie weszła do Sejmu i nie zastąpiła SLD. Rozproszyła natomiast elektorat lewicowy, otwierając drogę do wieloletniej dominacji prawicy.
Dziś podobną drogą poszedł Mateusz Morawiecki. Po miesiącach narastającego konfliktu z Jarosławem Kaczyńskim odmówił podpisania deklaracji lojalności wobec kierownictwa partii. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, a rozłam stał się faktem. Z PiS odchodzi grupa ponad trzydziestu parlamentarzystów związanych z byłym premierem.
Podobieństw jest zaskakująco wiele. Obaj byli czołowymi politykami w swoich ugrupowaniach. Obaj uznali, że partii nie da się już zmienić od środka. Obaj postawili na budowę nowego projektu zamiast walki wewnątrz dotychczasowej organizacji. Obaj tłumaczyli swoje decyzje potrzebą otwarcia się na nowych wyborców.
Ale są też zasadnicze różnice.
Borowski odchodził z partii, której poparcie topniało. Morawiecki rozbija ugrupowanie, które – mimo utraty władzy – pozostaje największą siłą opozycyjną i dysponuje jednym z najbardziej zdyscyplinowanych elektoratów w Polsce. To oznacza, że polityczna cena rozłamu może być jeszcze wyższa. Każdy rozłam ma bowiem dwóch przegranych. Pierwszym jest partia, która traci ludzi, struktury i wyborców.
Drugim jest nowa formacja, która musi udowodnić, że jest czymś więcej niż tylko zbuntowaną frakcją. Najczęściej wygrywa ktoś trzeci.
W 2005 roku na rozpadzie lewicy skorzystały PiS i PO. Dziś beneficjentem konfliktu na prawicy mogą okazać się Konfederacje, a na scenie politycznej Koalicja Obywatelska.
Rozłamy bardzo rzadko wzmacniają obóz, z którego wyrastają. Znacznie częściej prowadzą do wieloletniego osłabienia całego środowiska politycznego. Marek Borowski przekonał się o tym dwadzieścia lat temu. Mateusz Morawiecki dopiero rozpoczyna swój polityczny eksperyment. To, czy zakończy się on sukcesem, czy powtórzeniem losu SdPL, będzie jednym z najważniejszych pytań polskiej polityki najbliższych lat.
‼️Rząd D. Tuska właśnie ustawił przetarg na śmigłowce dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego tak, żeby 450 milionów trafiło do Niemiec.
Jak informują mnie sygnaliści, Ministerstwo Zdrowia od kilku tygodni miało wiedzę na temat tego, że warunki techniczne przetargu wykluczają produkowany w dużej części w Świdniku śmigłowiec AW169.
Zamiast PZL Świdnik zamówienie może otrzymać Airbus Deutschland, którego Airbus H145 jako JEDYNY spełnia kryteria z przetargu. Gdzie go produkują? Ano w Donauwörth w Bawarii.
Tak w praktyce wygląda "repolonizacja".
Warto dodać, że Niemcy złożyli ofertę równą kwocie przeznaczonej na przetarg. Kiedy nie ma konkurencji, cenę dyktuje bowiem dostawca.
PS.
Jako indywidualny inwestor posiadam 41 akcji Leonardo - właściciela PZL-Świdnik.
Po raz kolejny w publicystyce próbuje się nas skleić z wszelkimi demonami, zamiast dostrzec problemy, które pokazujemy.
Tym razem robi to Malwina Dziedzic w tygodniku "Polityka" @Polityka_pl pt. "Redpille z manosfery. Rozpanoszył się samczyzm, atakują stadnie. Politycy też zwęszyli kapitał" [1]. Już ładunek emocjonalny w samym tytule to trzęsienie ziemi, potem - zgodnie z zasadą Hitchcocka - napięcie wzrasta. Publicystka robi najpierw przegląd wszystkich dyżurnych strachów środowisk intelektualnej lewicy: jest Trump, Czarnek, Tate; terminy "redpill" i "manosfera" odmieniane są przez wszystkie przypadki. Na koniec przychodzi pora na nas oraz posła Marcina Józefaciuka @M_Jozefaciuk (panie Pośle - przybijamy piątkę, po raz kolejny w tak zacnym gronie ;) ). Poświęcono nam cały akapit, jednak głównie opisując nas przez pryzmat alarmistycznych enuncjacji redaktorów innych progresywnych mediów, którzy widzą w panu pośle oraz nas wcielone zło, nawet bardziej "niebezpieczne", ze względu na "wyrafinowaną formę". Przy okazji, książkę Michała Gulczyńskiego "Mężczyźni. O nierówności płci" nazwano "manifestem ruchu", ale niestety zabrakło miejsca, aby podać jej tytuł i autora, więc nadrabiamy. Nie ma za co, droga redakcjo!
Czytelnik dowiaduje się co ma myśleć, a gdyby nie wiedział z treści tekstu - pomoże mu jego język. Tak więc min. Kotula @Kotulakat "tłumaczy, z czego wynika nierówny wiek emerytalny". Ale nasze pokazywanie nierówności to "larum", poseł Józefaciuk "dworuje" i stara się "nie popaść w zapomnienie", a wszystko to "pogłębianie podziałów", "kryzys męskości" oraz "polityczna kalkulacja". Dostało się także min. Katarzynie Pełczyńskiej-Nałęcz, @Kpelczynska która - choć kobieta - "wywołała dyskusję" o nierównościach emerytalnych (jak śmiała!).
Mamy więc bingo: jednostronne przedstawienie sprawy, komentarze wyłącznie nieprzychylnych osób zamiast faktów, w rezultacie panika moralna. Zabawnie się to czyta, zwłaszcza jeśli wrócić do opublikowanego w 2019, w tej samej "Polityce", artykułu tego samego Michała Gulczyńskiego (to ten autor, które nazwiska zapomniała Pani podać) "Kogo obchodzą mężczyźni?" [2]. Autor wtedy, 7 lat temu, przestrzegał, że jeśli zapomnimy o problemach mężczyzn, to one nie znikną, tylko wybiją w innym miejscu i staną się pożywką radykalizacji. Właśnie dzieje się to, co przewidział.
Artykuł jednak odbieramy, paradoksalnie, pozytywnie. Nie ze względu na treść, a na pojawienie się tematu. Nie da się dłużej udawać, że mężczyźni nie istnieją i że mają "przepraszać i siedzieć cicho". Wśród wielu błędów, które autorka popełnia, jedno dostrzega ostro i trafnie: mężczyźni stali się elektoratem świadomym swoich interesów i oczekiwań. Będą wywierać wpływ na politykę, ich potrzeby znajdą odzwierciedlenie, a reprezentanci - poparcie. Bardzo nas to motywuje do dalszej pracy.
Może za kolejnych 7 lat do "Polityki" to dotrze i ktoś powie, że trzeba było czytać dra Gulczyńskiego (warto zapamiętać, może się przydać!) i słuchać organizacji, takich jak nasze, zamiast desperacko próbować przykleić nam łatki i wepchnąć do wygodnej szuflady w nadziei, że już tam zostaniemy. Kiedy już minie panika moralna oraz próby wekslowania dyskusji na tematy poboczne ('męskość'), mamy dla progresywnych publicystów i publicystek prostą radę: jest świetny sposób na uniknięcie radykalizacji mężczyzn. Należy podjąć ich problemy, wysłuchać ich, odnieść się do nich i zacząć je rozwiązywać.
[1] https://t.co/dmwFHdcbsX
[2] https://t.co/wv2OM4IfSA
Gdy pracownik koncernu Axel Springer w przypływie furii znieważył i pobił kierowcę furgonetki antyaborcyjnej w Warszawie, warszawski sąd uniewinnił go bez mrugnięcia okiem - bo bił w słusznej sprawie. Gdy studentka, wstrząśnięta brutalnym gwałtem i zabójstwem 24-letniej Klaudii w Toruniu, ośmieliła się publicznie sprzeciwić nielegalnej migracji, sąd „zrobił” z niej przestępczynię. Przemoc uchodzi płazem, słowo staje się zbrodnią. To już nie wymiar sprawiedliwości, lecz wymiar ideologii: sędziowie-aktywiści ramię w ramię z nielegalnie przejętą i ideologicznie sterowaną prokuraturą karzą za poglądy, a rozgrzeszają za pięści. Trzecia władza w Polsce nie jest chora - ona gnije na naszych oczach.
Utworzyli las społeczny.
Można iść i miło spędzić czas, można przejechać się rowerem. Ponadto taki las oczyszcza powietrze i gromadzi wodę.
Gratulacje.
Ja bym jeszcze pomyślał nad pierwszą plażą społeczną nad Bałtykiem, gdzie będzie można usiąść na piasku i obserwować fale.
Dziś przypada jedna z najtragiczniejszych, a jednocześnie nieco zapomnianych dat w naszej historii. 21 lipca 1655 roku rozpoczął się potop szwedzki.
W pierwszych miesiącach najazdu Szwedzi odnosili szybkie sukcesy z powodu zaangażowania naszych wojsk w tłumienie buntu kozackiego oraz odpieranie rozpoczętego w poprzednim roku najazdu rosyjskiego, związanego z ugodą Kozaków z Moskwą.
Pomimo tragicznego położenia, przyłączenia się do wojny po stronie wrogów Brandenburgii i Siedmiogrodu oraz zdrady części magnatów, do 1660 roku udało się wypędzić Szwedów z Polski. Pozostawili jednak po sobie tragiczne żniwo. Ubytek ludności na zajmowanych przez nich terenach, głównie na ziemiach rdzennej Polski, był procentowo większy niż straty ludnościowe podczas II wojny światowej - straciliśmy około 40% populacji. Ekonomicznie byliśmy w ruinie. Szacuje się, że Szwedzi zniszczyli i zrabowali ponad 50% zasobów materialnych. W 1660 roku większość ziemi uprawnej w kraju leżała odłogiem. Wiele miejscowości przestało istnieć, a w innych populacja była zbyt mała, aby wrócić do aktywności gospodarczej lub uprawy ziemi. Nawet jeśli pozostali tam ludzie, nie pozwalał na to brak narzędzi i ziarna na zasiew, które zostały zrabowane lub zniszczone. Często ci, którzy przetrwali, mieli do dyspozycji tylko własne ręce.
Wojny połowy XVII wieku, a w szczególności bunt kozacki i potop szwedzki, doprowadziły do złamania potęgi Rzeczypospolitej i stopniowego zaniku jej znaczenia, czego ostatecznym, tragicznym zwieńczeniem były rozbiory wiek później.
Warto tu na marginesie dodać, że w latach 1648–1667 szlachta uchwaliła na sejmach i sejmikach rekordową liczbę ponad 30 nowych, nadzwyczajnych podatków na utrzymanie wojska. To, w połączeniu z samą wojną, grabieżą i wynikłymi z nich konsekwencjami, doprowadziło do skrajnego wyniszczenia materialnej pozycji szlachty.
Ta informacja pokazuje, że polska szlachta nie stroniła od ofiarności na rzecz państwa jak to często próbuje się przedstawiać, ale wykazywała się dużą odpowiedzialnością z kraj w momentach kryzysu.
No to będziemy mieli precedensową sprawę, w historii Instytutu Zachodniego niespotykaną. Trzeba było rządów partii D. Tuska, żeby do niej doszło. Zapewniam Państwa, że swych praw będę dochodził wszelkimi mi dostępnymi drogami.
If someone made a movie set in Africa and based on ancient African folklore, and then populated the cast with white people and other random races and ethnicities that have nothing to do with Africa, everyone would say that the casting is ridiculous and distracting at best (and I would agree). Yet the same thing is done in the reverse to a foundational text of western civilization and even conservatives line up to defend it. It’s pathetic, honestly.
Państwo, które miało być tarczą, stało się drenem. Wystarczy spojrzeć na liczby, żeby zrozumieć skalę gry prowadzonej na plecach obywateli. W 2022 roku baryłka ropy kosztowała 118 dolarów, dolar stał po 4,47 zł, a paliwo na stacjach nie przekraczało sześciu złotych. Cztery lata później baryłka spada do 82 dolarów, dolar do 3,80 zł, a Polak płaci 7,45 zł za litr. Matematyka nie kłamie. Kłamie tylko ten, kto próbuje wmówić, że to normalne.
To nie jest rynek. To nie jest ekonomia. To jest system, który nauczył się jednego: im bardziej obywatel zmęczony, tym łatwiej go łupić. Ropa tanieje, dolar tanieje, światowe ceny spadają, a w Polsce rośnie tylko jedno — rachunek za życie. Kraj, który miał być domem, stał się kasą fiskalną, w której każdy litr paliwa jest kolejnym potwierdzeniem, że rząd nie zarządza państwem, tylko eksploatuje własnych ludzi.
Nie trzeba wielkich analiz. Wystarczy porównać dwie proste liczby z dwóch prostych lat. W 2022 roku płaciliśmy mniej przy droższej ropie i mocniejszym dolarze. W 2026 roku płacimy więcej przy tańszej ropie i słabszym dolarze. To nie jest przypadek. To nie jest błąd. To jest metoda.
Polak ma tankować i milczeć. Ma płacić i nie pytać. Ma wierzyć, że tak musi być. A przecież nie musi. W normalnym państwie niższe ceny surowców oznaczają niższe ceny na stacjach. W Polsce niższe ceny surowców oznaczają wyższe marże, wyższe koszty, wyższe zyski dla tych, którzy od dawna traktują obywatela jak zasób, nie jak człowieka.
To nie jest już pytanie o ekonomię. To jest pytanie o godność. Ile jeszcze litrów potrzeba, żeby Polak zrozumiał, że nie płaci za paliwo, tylko za cudze ambicje, cudze układy, cudze interesy. Ile jeszcze razy pozwolimy, by tania ropa zamieniała się w drogie życie.
🇵🇱 Sąd Rejonowy w Zamościu skazał 21-letnią Oliwię Olejniczak!
Oliwia jest studentką. Jest w ciąży. Jest także matką rocznego synka.
Oliwia została skazana za "nawoływanie do nienawiści".
Prokuratura zażądała 10 miesięcy ograniczenia wolności.
Za co❓
Otóż Oliwia wystąpiła podczas legalnej manifestacji przeciwko niekontrolowanej imigracji - 19 lipca 2025 roku w Zamościu.
Manifestacja odbyła się kilka tygodni po tym, jak imigrant z Wenezueli brutalnie zgwałcił i zamordował 24-letnią Klaudię.
"To mogłam być ja!" - Oliwia powiedziała na wiecu w Zamościu. "To mogliście być wy. Nie chcemy tutaj czegoś takiego. Polak w Polsce gospodarzem".
Oliwia powiedziała w sądzie, że jej słowa były wyrazem strachu.
"Jestem po prostu matką, która chce, żeby jej dziecko mogło bezpiecznie chodzić po ulicach polskiego miasta. Chciałam tylko, żeby Polska pozostała bezpieczna".
Oliwia powiedziała po rozprawie:
"Polak w Polsce gospodarzem. Jak to hasło może być nawoływaniem do nienawiści? Kto jest gospodarzem. Tego sędzia nie powiedziała”.
Zamiast odpowiedzi na obawy - młoda polska matka usłyszała wyrok skazujący.
Prawnicy Oliwii złożyli apelację.
Ta rozprawa prawdopodobnie rozstrzygnie, czy w Polsce można będzie mówić o zagrożeniach masowej imigracji.
Link do źródła w komentarzu. Gorąco polecam.
#MasowaMigracja #migration
La prochaine fois que ta tante gauchiste te sort :
« X c’est un réseau d’extrême droite manipulé par Elon Musk »,
fais du judo.
Dis-lui calmement :
X est la seule grande plateforme qui a publié son code source.
Tout le monde peut le lire. Tout le monde peut vérifier.
Les autres (Meta, YouTube, TikTok…) restent des boîtes noires.
Et pendant des années, elles ont discrètement réduit la portée du contenu de droite. Sans que personne ne puisse le prouver, puisqu’on n’avait pas le code.
Si l’Europe veut vraiment « protéger nos démocraties », elle devrait exiger la même transparence de toutes les plateformes.
Exactement ce que X a déjà fait.
Parce que seule la neutralité technique crée de la confiance.
Le reste, c’est de la curation déguisée en moralité.