Zawodowa schizofrenia a) hosting, webmastering, b) Kolonie dla dzieci i młodzieży„Wakacje Artystyczne”. Sympatyk aktywnego spędzania czasu. Lubię dużo wiedzieć.
@TCzajka Mam tylko nadzieję, że ta technika biegu wynika jedynie z fizycznych ograniczeń konstrukcji, które wciąż nie są tak elastyczne, jak ciało człowieka, i że żywi biegacze nie znajda tutaj pola do inspiracji :-) Naturalna technika biegu ludzkiego jest jednak czymś pięknym.
Codziennie ktoś w Polsce traci oszczędności życia przez fałszywą reklamę z czyjąś twarzą.
Platforma, która na niej zarabia, nie ponosi za to ŻADNYCH konsekwencji.
@Meta twierdziła, że walczy z tym i nie udaje im się tych reklam likwidować! O dziwo-od 4 dni reklamy z moim wizerunkiem zniknęły, mimo że te z wizerunkiem Prezydenta czy Premiera czy szefa @nbppl nadal hulają w pełni. Czyli jednak się DA! To dowód na to, że mogą wszystko jeśli im się chce podporządkować panującemu porządkowi prawnemu-jeśli on będzie istniał!
Dlatego startuję z apelem „150%”: zarabiasz na scamie- oddajesz 150% tego co zarobiłeś poszkodowanym i polskiemu społeczeństwu, które ponosi koszty tej przestępczej działalności.
I nie chodzi o osoby , których wizerunek użyto, ale tych którzy w wyniku scamu stracili zdrowie czy dorobek życia.
Jeśli uznacie, że nas wspólny front walki z patologią @Meta ma sens - podpiszcie i udostępnijcie dalej 👇 https://t.co/gY713xMxXD
OpenAI is providing free access to its latest, breakthrough models for 100,000 scientists worldwide, yet on the official list at this moment... Polish research centers are missing! A little bird told me, however, that this is about to change, and Polish scientific institutions should appear on it by the end of this week.
And the stakes in this game are enormous. Language models have just solved 10 highly complex problems that could successfully compete for Best Paper Awards at flagship scientific conferences in our field. 🏆
1️⃣ The achievements of the Astra model family go far beyond the framework of stochastic parrots. Refuting the 80-year-old Erdős unit distance hypothesis in May 2026 could have been considered a stroke of luck. However, simultaneously delivering 10 rigorously proven results - ranging from operator algebras to post-quantum cryptography - is a definitive trend. The API cost for each problem consumed merely around 2,000 USD - that's two months of a PhD student's stipend! Scientists only assisted in this process, supervising the code and assembling the 249-page manuscript.
2️⃣ Previously, models generated mathematical discourse hiding subtle semantic errors. To eliminate the risk of a flood of unverified theorems, OpenAI relied on the Lean 4 formal verifier. Every proof is available in the openai/ten-proofs repository (based on mathlib). This is an epistemological revolution. Human verification of 249 pages would take months. A machine does it instantly. The role of the human is evolving - we are transitioning from linear logic verification to a metacognitive assessment: does a given result genuinely push the field forward?
3️⃣ When the cost of generating text drops to zero, the foundations of many industries begin to crumble. The 2026 report by The Economist ("Did AI write this article?") illustrates the scale:
📚 Publishing: The number of e-books on Amazon has tripled (from 100,000 to 300,000 per month).
⚖️ Law: A doubling in the number of pro se lawsuits to 41,000. 18% of legal briefs in 2026 bear traces of AI, clogging the justice system.
💻 IT: The barrier to entry has dropped so drastically that 100,000 new apps are landing in the App Store monthly.
4️⃣ Science itself is suffering particularly hard. An analysis of arXiv showed that in 2025, a staggering 57% of preprints contained AI linguistic structures (a jump from 12% in 2023!). The rejection rate has doubled because researchers are pumping up volume at the expense of depth. The traditional peer-review system is standing on the brink of collapse.
5️⃣ As we can see, thanks to formal proof verification (such as Lean 4), mathematics and theoretical computer science are coping with the presence of artificial intelligence much better than other research fields. Today, this is the only effective remedy guaranteeing absolute rigor in the era of generative noise. 💡
6️⃣ This breakthrough, however, exposes a brutal truth about the EU. The future of our science and the pace of discovery is currently dependent on whether we are granted API access! If we, as Europe, do not build fully independent and open AI ecosystems, our role in global science will soon be reduced to that of beta-testers mindlessly clicking on slot machines.
Z najnowszego raportu Banku Światowego dotyczącego potencjału AI dla Polski płynie jasny wniosek: skuteczne wdrożenie AI może dodać w najbliższych latach 12% dodatkowego wzrostu PKB. Jednakże aby ten wzrost mógł nastąpić Polska musi na bezprecedensową skalę zainwestować w kształcenie i przekwalifikowanie pracowników (reskilling) do ról o wyższej wartości dodanej, które będą używać AI.
Dokument kładzie główny nacisk na szeroką adaptację rynku pracy, diagnozując trzy kluczowe wyzwania:
🔹 Ogólne umiejętności cyfrowe: Zaledwie 50,4% Polaków posiada podstawowe kompetencje w tym zakresie (przy średniej unijnej wynoszącej 60,4%).
🔹 Przekwalifikowanie: Ponieważ AI zautomatyzuje wkrótce wiele rutynowych zadań (co uderzy https://t.co/F4w81pg7ry. w nasz potężny sektor usług dla biznesu), kluczowe staje się szybkie wsparcie pracowników w przejściu do nowych ról.
🔹 Adaptacja biznesowa: Największą barierą nie jest dziś sam dostęp do technologii czy jej twórców, ale umiejętność jej skutecznego, rynkowego wdrożenia. Wymaga to pilnego wzmocnienia kompetencji menedżerskich w AI i inwestycji w infrastrukturę.
Gdy mówimy o kadrach, zderzamy się w Polsce z potężnym paradoksem. Przemiany technologiczne w ostatnich latach doprowadziły do ogromnego zainteresowania informatyką, a niedawna rewolucja generatywnej sztucznej inteligencji tylko wzmocniła ten proces. W roku akademickim 2024/2025 była to druga najpopularniejsza dyscyplina w kraju (aż 35,7 tysiąca aplikacji) - świetnie obrazuje to załączony wykres.
Logika podpowiada, abyśmy zwiększali limity przyjęć, bo informatycy nadal będą potrzebni aby budować szerokie kompetencje cyfrowe w społeczeństwie, czy wspierać powyżej opisany reskilling. Tymczasem uczelnie na całym świecie, bo problem ten nie dotyczy tylko Polski, borykają się z kryzysem pojemności (Capacity Crisis). Na przykład uniwersytety w USA, gdzie liczba studentów IT potroiła się od 2006 roku, cierpią na braki kadrowe. Wybitni badacze i wykładowcy masowo odchodzą do sektora prywatnego za wielokrotnie wyższe stawki. Koszty edukacji rosną tak drastycznie, że np. UC Berkeley zredukowało liczbę przyjmowanych studentów na informatykę o niemal 60% (z ponad 1000 do ok. 350 rocznie) z powodu załamania budżetu wydziału wysokimi kosztami asystentów dydaktycznych.
Polska jest wyrazistym przykładem tego, jak globalny drenaż mózgów, połączony z naszą specyficzną architekturą prawno-finansową (np. barierami algorytmu subwencji), tworzy strukturalny impas. Skutkiem jest wieloletni niedobór specjalistów. Według danych PIE, brakuje nam dziś około 147 tysięcy informatyków. Strukturalne dysproporcje są alarmujące:
- Szwecja: 8,6% - 8,9% specjalistów ICT w ogólnym zatrudnieniu,
- Średnia UE: 5,0%,
- Polska: zaledwie 3,6% - 3,8%.
Jeśli jako państwo nie przełamiemy systemowych blokad, nie zatrzymamy talentów na uczelniach i nie zainwestujemy w kompetencje społeczeństwa, obiecany wzrost PKB pozostanie tylko mrzonką, a my stracimy szansę na ukształtowanie przyszłości opartej na AI.
Jaki to jest okrutny wstyd dla tej Pani... Jaki to jest okrutny wstyd dla nas, że mamy kogoś takiego na stanowisku ministerialnym... Świadectwo z paskiem mojego dziecka wygląda zgoła inaczej, ten model AI się Pani nie sprawdził. Ale obciach...
Swoim materiałem o Szpitalu Południowym @PatrykSlowik pokazał, że ma większe ambicje niż bycie dziennikarzem śledczym. Postanowił zostać politycznym spin-doktorem. W konsekwencji z własnej woli wszedł w sam środek plemiennej walki w spolaryzowanej politycznie Polsce A.D. 2026 i musi się dziś liczyć z politycznymi konsekwencjami swoich działań.
Największy problem z materiałem Patryka Słowika nie polega na tym, że opisał zarobki lekarza. To faktycznie bulwersujący mechanizm i musi zostać rozliczony - systemowo, w skali całego kraju i niezależnie od politycznych powiązań lekarzy, którzy stosują identyczne praktyki. Główny problem Słowika polega na tym, że z tematu systemowego zrobił polityczny pocisk, a potem ten pocisk niemal natychmiast trafił do komory Stołecznej Operacji Referendalnej wymierzonej w warszawski ratusz.
To mogło być rzetelne śledztwo o nadużyciach w ochronie zdrowia: o kontraktach, nadzorze, lukach w systemie, odpowiedzialności dyrekcji, samorządów, wojewodów, NFZ i kolejnych partii, które od lat zarządzają szpitalami. Ten sam mechanizm jest wykorzystywany przez wielu lekarzy w kraju i ponadpartyjny. Zamiast tego obywatel dostał jedną historię, jednego młodego lekarza, jedną kwotę i jedną politycznie użyteczną ramę: uderzenie w Trzaskowskiego.
Fakty, które zaczęły wychodzić po publikacji, są dla autora materiału dewastujące. Nie było saloniku VIP w Szpitalu Południowym. Kacprzyk bez specjalizacji nie był kierownikiem SOR. Informator pozostaje w konflikcie ze szpitalem i władzami miasta. Wątek zgonów pacjentów nie został nagle odkryty przez @OficjalneZero, tylko był już wcześniej badany przez prokuraturę. To nie są detale - to elementy, na których zbudowano emocjonalną konstrukcję afery.
Najpoważniejsze jest jednak źródło. Jeżeli źródło nie przedstawia twardych dowodów poza wiadomością wysłaną do Rafała Trzaskowskiego, a jednocześnie samo jest stroną konfliktu, to obowiązkiem dziennikarza jest podwójna weryfikacja, nie podwójne podkręcanie narracji. Tu obywatel nie dostał śledztwa. Dostał materiał, który wyglądał jak gotowy komponent kampanii politycznej i właśnie tak został wykorzystany przez polityków opozycji.
Efekt był natychmiastowy: wzburzenie mieszkańców Warszawy, przeniesienie systemowego problemu ochrony zdrowia na jedną partię i stworzenie emocjonalnego paliwa pod referendum. W tym samym czasie (19.06.2026) pojawia się domena Stołecznej Operacji Referendalnej, ze zgrabnym skrótem SOR. Ktoś postanowił się podpiąć pod nierzetelnie przygotowany materiał Słowika? Można byłoby tak uznać, gdyby nie to, że inicjatorem SOR jest Maciej Wilk - wcześniejszy lider akcji „Tak dla CPK” i prezenter Kanału Zero.
I tu właśnie widać mechanizm medialno-polityczny. Najpierw powstaje materiał oparty na jednym nośnym przypadku. Potem media i polityczni aktorzy rozciągają go na całą władzę miasta. Następnie pojawia się inicjatywa referendalna, która korzysta z emocji wyprodukowanej przez materiał. Nie trzeba pośredników, kiedy pierwsze doniesienie medialne i główny beneficjent polityczny spotykają się w tym samym ekosystemie.
Obywatel powinien pytać nie tylko, ile zarobił lekarz. Powinien pytać, kto dopuścił do takiego systemu, kto go nadzorował, kto korzysta z jego patologii i dlaczego temat systemowych nadużyć został zawężony do jednej twarzy, jednego szpitala i jednego politycznego celu. Bo jeśli problem jest ogólnopolski, a narracja uderza punktowo w ratusz, to nie jest już kontrola władzy - to selekcja faktów pod operację polityczną.
W tym miejscu najbardziej zawiodły tzw. "wolne media". Nieliczne redakcje przyjrzały się sprawie i wykryły dziury w narracji Słowika i jego informatora. Żadna nie powiązała na czas operacji referendalnej z materiałem portalu Zero - zrobili to internauci (w tym Polityczny UX 🫡). Większość dziennikarzy przyjęła wygodny spin ułożony przez Słowika, podgrzewając emocje hasłem o "nowych ośmiorniczkach".
* "Ośmiorniczki" były aferą wartą kilkadziesiąt złotych, którą media rozdmuchały, zamiast skupić się na zagrożeniu płynącym z podsłuchiwania polskich polityków przez ludzi powiązanych z Rosją.
Największą stratą jest utracona szansa na ponadpartyjną rozmowę o ochronie zdrowia. Słowik mógł ujawnić podobny mechanizm po każdej ze stron politycznego sporu - wystarczyło chcieć. Zarobki lekarzy, kontrakty, dyżury, odpowiedzialność dyrektorów, nadzór właścicielski i kontrola publicznych pieniędzy to realny problem państwa. Ale po takim materiale dyskusja nie idzie w stronę naprawy systemu. Idzie w stronę referendum, polaryzacji i kolejnej wojny plemiennej.
Wniosek: jeżeli dziennikarstwo śledcze zamienia systemowy problem w politycznie użyteczną półprawdę, przestaje być kontrolą władzy, a zaczyna być elementem operacji wpływu. Tu nie obnażono patologii ochrony zdrowia. Tu wykorzystano jej fragment do zbudowania afery przeciwko konkretnemu ośrodkowi władzy.
Ocena Doświadczeń Obywatela: 3/10 ❌
Rekomendacja: potrzebne jest pełne, ponadpartyjne rozliczenie mechanizmu wynagrodzeń i nadzoru w szpitalach - z audytem kontraktów, odpowiedzialnością dyrekcji, kontrolą organów prowadzących i publicznym standardem raportowania. Media powinny oddzielać śledztwo od kampanii politycznej, a miasto musi odpowiadać faktami, dokumentami i kontrolą, nie defensywnymi komunikatami.
— #PolitycznyUX
Zachęcam dziennikarzy do lektury tego tekstu.
Pomóż mi do nich dotrzeć i oznacz wybranych przez siebie w komentarzu💬.
Ja wybieram człowieka, który wykonał świetną dziennikarską pracę w tym temacie i bez którego narracja Kanału Zero byłaby jedyną obowiązującą!💪 — @czuchnowskiw
Autor pisze o tym, że scenariusz ćwiczenia zakładał rany od ataków dronami. Postawiona infrastruktura w ramach ćwiczenia co widzimy na zdjęciach już nie: punkty na namiotach, pojazdy ewakuacji poruszające się w kolumnie, kilkanaście osób do zapakowania jednego poszkodowanego do sanitarki wielomianowej. Promowanie fikcji szkoleniowej jaka jest oderwana od współczesnego pola walki to jawne szkodliwe działanie na rzecz polskiej armii i polskiego państwa. I to wszystko przy jednoczesnej blokadzie przekazywania doświadczeń z Ukrainy przez instytucje, jakie same powinny tych doświadczeń do jednostek dostarczyć i przekuć je w rozwiązania systemowe! Ale co ja tam wiem, piszę to tylko z okopów i odliczam kolejne „komunijne drony”, jakie utylizują wszystko co się porusza w strefie walk. Jak długo jeszcze będziemy żyć w poligonowej i koncepcyjnej bańce, już teraz skazując na unicestwienie personel Wojskowej Służby Zdrowia i zasoby mające jak najdłużej zapewnić sprawny system ewakuacji i stabilizacji polskiego żołnierza?
@KosiniakKamysz@CTomczyk@MON_GOV_PL@joannakluzik@wolski_jaros@Bechatka@Wyrwal@_MILMAG@PiotrZychowicz@SztabGenWP@DowOperSZ
You are not defending us; we help you defend yourself!
We just dement elementary respect - murderers of Polish people should not be the names of your current military units. If you don't have other heroes, then it is a deep problem for Ukrainians.
I truly appreciate the current fight of the Ukrainians. But a country that has not been able to protect its own borders since 2014 and is addicted to foreign aid can't be a security provider to anyone. You have to sell your battlegrounds where Ukrainians are dying to foreign companies as testbeds for miltech - this is your current situation.
One of the reasons for your current situation is that your oligarchs have stopped the development of Ukraine over the last 35 years. These 35 years are the war you lost, and it was your choice.
@JarekKociszewsk To jest bardzo ciekawe, mam wrażenie, że wielu twierdzi, że posiadanie panowania w powietrzu jest warunkiem wystarczającym do tego, żeby przeprowadzić skuteczną ofensywę lądową. Okazuje się, że niekoniecznie.
Nie wiem dlaczego, ale w ostatnich dniach brakuje mi pozytywnych newsów, więc z okazji tego, że nadchodzi weekend pozytywne przesłanie: nauka działa! I co gorsza potrafi rozwiązywać problemy w skali globalnej.
🌍 1. Zmniejszyliśmy dziurę ozonową! W latach 70. naukowcy udowodnili, że powszechnie używane w przemyśle freony (CFC) niszczą warstwę ozonową, chroniącą Ziemię przed promieniowaniem UV - praca w Nature z 1974 roku (https://t.co/zbSHtQeZsR). Sytuacja była krytyczna, ale świat w oparciu o dowody naukowe potrafił się zjednoczyć. W 1987 r. podpisano Protokół Montrealski, bezprecedensowo zakazując tych substancji. Efekt: Globalne pomiary pokazują, że warstwa ozonowa się odradza (do 2066 r. ma zniknąć dziura nad Antarktydą). ONZ szacuje, że ta decyzja pomógła zapobiec nawet 2 milionom przypadków raka skóry rocznie oraz przyniósł szacowane na 1,8 biliona dolarów amerykańskich korzyści zdrowotne, głównie w zakresie samego leczenia raka skóry.
🌾 2. W latach 60. przy drastycznie rosnącej populacji świat stanął w obliczu globalnej klęski głodu. Wtedy wkroczył agronom i genetyk, Norman Borlaug. Metodą żmudnych krzyżówek wyhodował "karłowatą" odmianę pszenicy - grubszą, odporną na choroby i dającą ogromne plony. Zapoczątkowało to coś co nazywa się "Zieloną Rewolucją". Indie i Pakistan w ciągu kilku lat stały się samowystarczalne żywnościowo. Szacuje się, że praca badawcza Borlauga uratowała przed śmiercią ponad miliard ludzi. A tutaj chyba można znaleźć jego referat: https://t.co/0sDyS5hJgP.
🐄 3. Wszyscy znamy historię eradykacji ospy prawdziwej u ludzi. Ale nauka wymazała z powierzchni planety jeszcze jedną chorobę: księgosusz (Rinderpest). Ten wysoce zakaźny wirus przez wieki dziesiątkował stada bydła, prowadząc do klęsk głodu (w XIX w. zabił 90% bydła w południowej Afryce). Dzięki opracowaniu wysoce skutecznej, termostabilnej szczepionki i globalnej kampanii weterynaryjnej, w 2011 r. ONZ oficjalnie ogłosiła ostateczne zniszczenie wirusa. Udało się w ten sposób zabezpieczyć dostawy żywności w najbiedniejszych regionach świata.
Przełomowe rozwiązania nie biorą się znikąd. Są efektem lat badań, transferu technologii z laboratoriów do gospodarki, a przede wszystkim, zaufania do metody naukowej. Teraz stoimy wobec ogromnych zmian związanych ze sztuczną inteligencją i na pewno to nie moment aby wątpić w naukowców, choć już można w korporacje i rządy:
- Anthropic ograniczał skuteczność Fable w przypadku zadań bezpośrednio dotyczących rozwoju najnowocześniejszych modeli LLM!
- Rząd Amerykański niedługo później zablokował zupełnie dostęp do tego modelu dla obcokrajowców.
Mam nadzieję, że pierwszy raport Panelu ds. AI przy ONZ będzie początkiem jakiejś szerszej dyskusji jak z tymi wyzwaniami sobie poradzić.
Dzięki tym atakom Ukraina chyba uzyska dodatkowy efekt odstraszania. Gdyby nawet, jakimś cudem, ruscy ostatecznie użyli taktycznej broni jądrowej, to Ukraińcy bronią konwencjonalną spalą im Kreml.
Obrona przeciwlotnicza/przeciwdronowa Moskwy robi tak 👀👇. A potem lament że pożary wywołały ukraińskie drony. Nie, nie ukraińskie drony, a rosyjska obrona przeciwlotnicza.
@JanR210 Czy Rosja ma jeszcze jakąkolwiek obronę przciwlotniczą, skoro Ukraina może bezkarnie uderzać w infrastrukturę krytyczną w samej stolicy na taką skalę?
Szkoda, że w konflikcie o pizzę, krewetki i 2500zł najwięcej jest emocji, szumu oraz uproszczeń, a najmniej racjonalnego wyjaśnienia.
Jako zainteresowany właściciel kilku restauracji, który ma za sobą zapłaconych kilkadziesiąt tysięcy kar, przedstawię szerszy punkt widzenia.
Dla tych co wyszli spod kamienia:
Kilka dni temu panie ze skarbówki nałożyły karę 2500zł za nieprawidłową stawkę VAT za pizzę z krewetkami (winno być 23%, było 8%).
Jedynie głosy jakie słychać to:
@K_Stanowski - shame shame, my im płacimy z podatków a te zachowują się jak ostatnie… niemiłe panie, skandal, tak urzędnik nie może pracować, w przenośni - pod pręgierz z nimi
A pani @AgataJagodzisk1 z KAS w emocjach broni się jak może i zaczyna używać dziwnych, powiedziałbym ryzykownych, argumentów
Zróbmy kilka kroków w tył i po kolei.
Prawo, wedle którego inna stawka VAT obowiązuje „standardowo” w gastronomii, inna na owoce morze i dania z nimi (a jeszcze inna na napoje, a jeszcze inna na usługi cateringowe) to masywne, nie bójmy się użyć tego słowa, GÓWNO. Idiotyczny, kretyński przepis, którego uzasadnienie jest równie durne i aby go stworzyć i zatwierdzić należy być albo częścią jakiegoś lobbystycznego układu (mniej prawdopodobne, choć kto wie), albo niespełna rozumu.
Prawo to funkcjonuje od 1 lipca 2020 roku. Czy ktokolwiek z głównonurtowych mediów się tym kiedykolwiek zainteresował? Czy poddano w wątpliwość zasadność tego przepisu? Czy wytworzono jakąkolwiek presję na to, aby ten - no przepraszam, ale inaczej się nie da - debilny przepis usunąć?
Nic, zupełnie.
A zatem prawo, a raczej tak zwana matryca VAT, funkcjonuje od 6 lat. I możemy klnąć i się wściekać, co jest bardzo uzasadnione, ale nijak ma się to do pracy pani inspektorki.
W pełni kupuję argument o tym, że urzędnicy powinni być mili, dostępni, pomagający, wręcz opiekujący się i żyjący w pełnej symbiozie z tymi, których praca ich dotyczy. Zgadza się, dokładnie tak powinno być. I z mojego doświadczenia kilkunastoletniego - dokładnie tak jest.
Osoby zatrudnione w ZUSie, w Skarbówce, w Inspekcji Handlowej, w Sanepidzie, w Państwowej Inspekcji Pracy - wszyscy super mili. Do pogadania, do wyjaśnienia, do przedyskutowania i do pomocy.
Nie zapominajmy jednak o jednym i najważniejszym: nie jest zadaniem urzędnika, będącego najniższym szczeblem w całej drabinie administracyjnej, interpretacja prawa. Jego zadaniem jest egzekwowanie prawa, nawet debilnego, z którym często się nie zgadza (warto pogadać z nimi też o tym).
Oczekiwanie, że to urzędnik czy inspektor będzie decydował czy „penalizować” czy też karać to zrzucanie na niego nie tylko odpowiedzialności za nasze niedopatrzenia, za niewykonanie przez tej osoby zleconego obowiązku, ale też za uchwalone prawo, z którym ta osoba nie ma absolutnie nic wspólnego.
Kierując się gastronomicznym porównaniem, jeśli szef kuchni przygotuje danie i procedurę kuchenną, a inny pracownik kuchni je wykona, następnie kelner poda do stołu - to jeśli nie smakowało, „opierdol” należy się kelnerowi? Temu, co przygotował zgodnie z procedurą? Czy temu, który wymyślił, że ma ono wyglądać tak, a nie inaczej?
Kontrolerzy to właśnie ci „kelnerzy”, którzy na kształt serwowanych potraw mają niewielki wpływ.
Mało tego, porównanie jest o tyle trafne, że również i w restauracji to my jako goście opłacamy całą załogę. Podniesiony został argument, że przecież oni opłacani są z naszych podatków, więc niesłychane, że naliczają nam kary.
Jeśli argumentem, że opłacanie przez nas powinno upoważniać wyłącznie do bycia miłym to trochę przeczymy sensowi istnienia choćby rad nadzorczych, ciał doradczych czy kontrolingu.
Argument wydaje się oczywisty i nie ma go co tłumaczyć.
I jeszcze trzy kwestie.
Relatywizacja prawa.
Tak, ten przepis o owocach morza jest kretyński. Nie brakuje innych, głupich. Ale NASZA SUBIEKTYWNA OCENA nie zwalnia nas z obowiązku ich przestrzegania. Ani też subiektywna ocena urzędnika.
Z bardzo prostego powodu.
Bo najpierw uznamy, że kretyńska jest krewetka. A potem, że w sumie to jebać te paragony, tylko niepotrzebny wydatek na kasę fiskalną i papier do niej. Takie przesuwanie linii „tolerancji na prawo” krok po kroku prowadzi tylko i wyłącznie w kierunku anarchii (wypiłem małego dziubka, przecież mogę jechać). A jedyne, co może to powstrzymać to PRESJA NA OSOBY DECYZYJNE. Na tych, co o prawie decydują. A nie tych, co je egzekwują.
Oni naprawdę do powiedzenia nie mają nic, a tylko najłatwiej się na nich wyżyć.
(tu miejsce na kontrargument o "wykonawcach rozkazów z obozów koncentracyjnych", ale jest tak głupi, że też miejmy go już za sobą)
Specyfika branży.
Pozwolę sobie, nie pierwszy raz zresztą, odrobinę nasrać do własnego gniazda. Ale przecież pan Stanowski równie krótko jedzie z innymi redakcjami. :)
Choć owszem, jest coraz lepiej, to i tak branża gastronomiczna przeżarta jest patologią na wielu poziomach. Mobbing, niewywiązywanie się z umów, brak umów, pomijanie fiskalizowania transakcji i można tak długo. Na pewno miliony, może miliardy, brakujące w budżecie i ZUSie.
Czy zdarzyło mi się coś zrobić nie tak i zapłacić karę?
Tak, ostatnio choćby 5000zł z Inspekcji Handlowej za brak gramatur w menu (sprawdźcie menu swoich ulubionych knajp, he he).
Czy karając wszystko jak leci wylejemy dziecko z kąpielą?
Być może, trochę tak.
Czy gra jest tego warta?
Tak, jest tego warta i tak powinniśmy zrobić, bo jako aktywny uczestnik tej branży mam mdłości od tej patologii dookoła, z którą jestem zmuszony nieuczciwie konkurować na co dzień. Albo słuchać historii pracowników, bez pieniędzy, traktowanych jak niewolników na polu bawełny.
Zaorać, do spodu, oczyścić środowisko i cześć. Karać dla przykładu, wysoko i dotkliwie, a nawet nagłaśniać.
(choć to oczywiście nie takie proste, bo patola nie omija tych najbardziej cenionych miejsc, a tam ładni ludzie w ładnych garniturach ładnie się uśmiechają, a to - tak mamy tu wiele rzeczy poukładane - pozwala pokryć się warstwą nieprzywierającego teflonu).
I po trzecie, niedobory kadrowe.
Pięknie, w idealnym i bezkontekstowym świecie brzmi sytuacja: urzędnik na kontroli przychodzi, stwierdza nieprawidłowości, wydaje upomnienie i polecenia naprawy i tydzień/miesiąc później wraca sprawdzić progres.
W realnym świecie kontrole są raz na ruski rok (w przenośni, bo realnie to jest raczej ruska dekada) i nie ma szans, żeby ktoś zaraz znów się pojawił. Nie wiem czym te osoby się zajmują, ale ewidentnie jest ich zbyt mało.
60 000 osób w KASie? No to przecież więcej jest lokali gastronomicznych w Polsce. A co dopiero wszystkich innych form działalności? Bez jaj.
Kto odpowiada w rządzie, na górze, za tę jednostkę? To tam należałoby uderzyć.
—
I oczywiście pełna zgoda z tym, że te polityczne zagrywki, ustawione kontrole, oranie uczciwych firm do spodu na zlecenie - te wszystkie północnokoreańskie zagrywki powinny zostać zglebione już dawno. Obrzydliwy ściek.
Ale za nie nie odpowiadają urzędnicy na kontroli. Za to odpowiadają ci bardziej cwani, którzy chowają się w cieniach gabinetów - urzędniczych i politycznych - i to oni są największymi gnojami w tej przedsiębiorczej grze.
Tam dużo trudniej się dostać i złapać za rękę. Ale wyłącznie media mogą to zrobić. Jeśli tylko uznają, że sięgną po coś wyżej, niż najniżej wiszący owoc.