BREAKING:
Poland just told the EU to go to hell.
President Nawrocki vetoed the Digital Services Act.
"The state is supposed to guarantee freedom. Not restrict it."
The EU spent years building the most sophisticated censorship machine in the Western world.
One man. One veto. Destroyed.
Think about what this law actually was.
> Governments deciding what you can post.
> Governments deciding what you can share.
> Governments deciding what is true.
> Governments deciding what you are allowed to think.
Poland said no.
While Germany complied.
While France complied.
While the entire EU rolled over.
Poland vetoed it.
- The same Poland that buys more gold than the ECB.
- The same Poland that surpassed the European Central Bank in reserves.
- The same Poland that has been right about everything.
Is now the last wall standing between European citizens and state-controlled speech.
The EU doesn't want free citizens.
It wants manageable ones.
Poland just reminded them what freedom actually looks like.
Every European should be paying attention.
Czy bitcoin ma "wartość" i czy generalnie krypto ma wartość. I tak i nie.
Wartość Bitcoina i innych kryptowalut nie wzięła się z powietrza jak niektórzy myślą, krypto ma wartość tylko i wyłącznie w systemie w którym się znajduje, w systemie utworzonym przez zwykłych szmaciarzy, bo inaczej tego się nazwać nie da.
Mówię o politykach Panie Wilk. BTC zrobił furorę bo to był kod, zwykły kod, do którego każdy ma dostęp (open source), każdy widzi jakie są zasady gry, kod w którym byle szmaciarz na stołku politycznym nie zmieni zasad bo nie może.
A o jakie zasady chodzi?
To chyba oczywiste, w 2008 padały banki, Rząd drukował siano z powietrza (luzowanie ilościowe), i chciał "ratować" instytucje, które z kolei też kreowały środki,
w dupie mieli ludzi, chodziło o system.
Na szczęście w USA były gigantyczne ruchy i demonstracje by pomóc ludziom nie bankom.
I co? i g*wno.
Upadł wówczas Lehman Brothers ale inne instytucje już nie, władowano w nie ogromną płynność.
Innymi słowy, uruchomili gigantyczne programy (TARP, QE), drukując pieniądze z powietrza, żeby uratować instytucje... które same napędziły bańkę na nieruchomościach, oczywiście ratowano ich pieniędzmi podatników (inflacja).
A jak mocno stracił pieniądz w przeciągu tych 18 lat?
Od zaj... popatrzcie na ceny nieruchomości wtedy i dziś, będziecie znali odpowiedź.
BTC powstał i zrobił furorę, bo to był system otwarty,
Gdzie z góry była znana podaż czyli że będzie 21 mln BTC, gdzie uwaga nie dało się go przyblokować, bo działa na blockchainie, czyli nie ma jednego serwera,
Serwerem jest cały świat, od Chiny, Polskę aż po sam Bangladesz.
Gdzie każdą transakcję można prześledzić, ale nie da się jej cofnąć.
Innymi słowy odporność na cenzurę.
Do tego bezpieczeństwo, bo żeby nadpisać kod należałoby przejąć 51% sieci czyli włamać się do milionów komputerów.
Teraz pomyśl.
Jak miałbyś dzisiaj przesłać środki komukolwiek, jakby Cię odcięli od systemu bankowego?
Co wysyłałbyś gotówkę paczkomatem?
Ch*ja byś zrobił, bo bez konta w banku nie można pracować, posiadać firmy, niczego w zasadzie robić, bo wszędzie potrzebny jest numer bankowy.
I teraz przypomnij sobie czasy C19, gdzie za skandowanie przeciw blokadom w Kanadzie, Tirowcy mieli zablokowane wszystko.
Wymawiano im konta w bankach.
TERAZ PRZECZYTAJ SOBIE HISTORIĘ Karima Khana
który był sędzią w ramach ONZ i który wydał nakaz aresztowania Benjamina Netanjahu (i Yoava Gallanta) za zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości w Gazie.
Co się stało po tym fakcie?
Khanowi zablokowano konta bankowe (w UK), stracił dostęp do e-maila, transakcje zostały zamrożone. Podobnie u innych sędziów. Faceta odcięli, Trump nałożył na niego sankcję. Chłop nie ma nic i nie może nic. Krótko i na temat.
Dzisiaj każdego możesz odciąć, i w zasadzie bez wyroku wydać wyrok śmier*i.
Zostało krypto, które w jakimś stopniu jest odporne na cenzurę.
Dlatego krypto jest porównywane do złota, bo jest jego określona ilość, bo możesz sobie wsadzić portfel do dupy lub małą sztabkę złota, i przewieźć przez granicę, bez systemu bankowego, i sobie poradzisz. Z głodu nie umrzesz.
Tym miał być bitcoin, zwykłą wymianą P2P, między ludźmi bez pośrednika.
Więc tak, Bitcoin ma wartość w systemie, gdzie wiecznie kreuje się nowy pieniądz z powietrza, i wiecznie dyma się obywateli, by biegali za marchewką na kołowrotku, której nie da się złapać.
Bo co zarobisz, to musisz zaraz inwestować, bo środki błyskawicznie tracą na wartości.
Innymi słowy, ma wartość bo ludzie nie ufają wam politykom, wystarczy posłuchać Snowdena, i faktu, że USA podsłuchiwała cały świat już dekadę temu.
Wystarczy popatrzeć na afery, wieczną utratę wartości pieniądza i wiele innych.
W świecie, gdzie nie kreuje się pieniądza, występowałaby deflacja ze względu na rozwój techniki, ludzie nie pompowali by żadnych baniek, bo nie musieliby się bać utraty wartości. Sam pieniądz byłby inwestycją. Nie trzeba by ładować ani w nieruchomości, ani w giełdę, nie pompowało by to sztucznie miliarderów itd.
W takim systemie, BTC traciłby część swoich walorów i nie miałby prawdopodobnie racji bytu.
To jest jedna strona polityczna.
Drugą stroną jest technologia, czyli cała kryptografia która za tym stoi, klucze publiczne, prywatne, hashowanie, Blockchain który działa 24h na dobę, samoregulacja trudności kopania, pojawiania się bloku, zapisywania każdej transakcji, możliwość całej analizy każdej transakcji od 1 do ostatniej. I setki innych detali. Jak kolejne warstwy itd.
Myślisz, że banki wchodzą w blockchain, bo są tacy głupi?
Myślisz, że amerykańska giełda chce tokenizować giełdę na blockchainach (na bazie technologii Ethereum, z możliwością połączenia z innymi sieciami).
i współpracuje z dostawcami oracle bo są frajerami?
Nieee, korzystają z tej technologii bo to się opłaca.
Bo to będzie tańsze, bezpieczniejsze i będzie działać 24h na dobę.
W BTC też ładują po przez ETFy, różne instytucje.
Tokenizacja.
To tylko element rynku.
------------------------------------------------
Kolejny to Stablecoiny, myślisz że po co USA ładuje mocno w tą narrację, bo z kolei to im się opłaca.
Stablecoiny oparte na dolarze, ładują masowo środki w dług USA.
Na Filipinach, w Turcji i wielu innych państwach ludzie trzymają stable, bo ich lokalne waluty lecą na pysk.
Trzymają w tym swoje oszczędności, nie potrzebują banku, wystarczy telefon i apka.
Nawet nie zdają sobie sprawy, że ich oszczędności inwestowane są w dług, sami nigdy nie kupili by obligacji czy bonów skarbowych, ale że trzymają środki w Stablach to to poniekąd robią.
To jest przechwytywanie rynku światowego bez wojen, za pomocą technologii.
Sprytne co?
-----------------------------------------------
Trzeci element to inne kryptowaluty i za tym stoi gigantyczna technologia, smart kontrakty, różne protokoły, chainy po których przesył środków jest taniutki.
Dzisiaj można by śmiało na smart kontraktach i blockchainie sprzedawać nieruchomości bez notariusza, można by to dzielić na udziały, można by sprzedawać dzieła sztuki z odpowiednim numerem NFT w zasadzie technologia jest nieograniczona.
Problemem jest jednak prawo, prawo które nie nadąża i nie chce się zmieniać. Bo tak wygodnie, bo ktoś straci pracę, bo komuś to nie pasuje.
Co do wycen samych tokenów to można by rzecz, że winą jest to samo co w fiatach.
Czyli do dodruk.
Praktycznie każdy altcoin od 2021 dodrukował masę swoich tokenów. To niestety musi lecieć, tak samo jak spada wartość dolarów czy PLNów.
---------------------------------------------------
Czwarty element, to różnej maści gówno, memy, scamy itd. W krypto za wszystko co robisz odpowiadasz sam.
Nie da się nic cofnąć. Trzeba działać ostrożnie i dbać o swoje bezpieczeństwo. Po to się rozrzuca środki na różne portfele uważa się w co się inwestuje, z jakim smart kontraktem się wchodzi w interakcję itd.
To nie jest dla każdego.
Niestety jak ktoś nie jest zaznajomiony z ryzykami w krypto, lub się tym nie interesuje, to zapewne głównie docierają do niego informację o gówno scamach itd.
Bo to się realnie przebija. I o tym jak ktoś przepalił środki. Niestety to czarna strona strona tego rynku która przebija się najmocniej do Kowalskiego.
Czy to ideologia? Tak stoi za tym pewna ideologia, część ludzi po prostu nie chciała być dymana przez wiecznie zmieniające się warunki rynku, stąd pojawiła się ciekawość do Bitcoina, pierwsze ruchy, transakcję ludzie i wycena.
Więc czy Bitcoin ma wartość? Samą wartością jest technologia, ale ja jednak pojadę klasykiem
To zależy. Zależy od czynników o których pisałem.
Uważajcie, kupując wymarzoną willę w Azji Południowo-Wschodniej ‼️🚨
Nieważne czy w Tajlandii, czy w Kambodży!
Ostatnio wysypały się jak z worka oferty willi na Koh Samui(Tajlandia) i Koh Rong( Kambodża)
💥Wczoraj na Koh Samui w Tajlandii 🇹🇭wybuchł kolejny poważny skandal wokół budownictwa willowego. Tajska komisja antykorupcyjna ujawniła dziesiątki naruszeń prawa przy luksusowych projektach, mowa o 93 nieprawidłowościach w 24 lokalizacjach.
Władze odkryły grupę przestępczą, która wydawała fałszywe pozwolenia na budowę z wykorzystaniem sfałszowanych podpisów!
Kontrowersje wybuchły 21 marca, kiedy radca prawny miasta publicznie wezwał właścicieli willi i deweloperów do pilnej weryfikacji pozwoleń na budowę po wykryciu sfałszowanych dokumentów rządowych. Ostrzeżenie wywołało powszechne zaniepokojenie mieszkańców, zwłaszcza dotyczące bezpieczeństwa konstrukcyjnego luksusowych willi na zboczach wzgórz, z których wiele należy do zagranicznych inwestorów. Zapewne wielu naszych rodaków 🇵🇱 jest wśród nabywców wspomnianych willi.
W grę wchodzą inwestycje powstałe w strefach objętych ograniczeniami, podejrzenia ustawianych struktur właścicielskich, a nawet możliwe pranie pieniędzy. Skala sprawy jest na tyle duża, że Koh Samui, Koh Phangan i Koh Tao zostały już objęte specjalnym nadzorem antykorupcyjnym.
I teraz najważniejsze: wielu zagranicznych nabywców, także z Europy, kupuje takie nieruchomości w dobrej wierze. Widzą piękne wizualizacje, palmę, basen, zachód słońca, obietnicę „własnej willi w raju”, a nie widzą tego, co najważniejsze: dokumentów, struktury prawnej, rodzaju tytułu, zgodności projektu z lokalnym planem, faktycznych pozwoleń i ryzyk, które mogą wyjść dopiero po czasie.
Pośrednikowi często zależy tylko na jednym: sprzedać i zgarnąć prowizję.
Dlatego od lat powtarzamy jedną rzecz: nie kupuje się nieruchomości w Azji samą wyobraźnią. Kupuje się je dokumentami, due diligence i lokalnym doświadczeniem. I właśnie dlatego Relocatify odrzuca ogromną część projektów, które są nam proponowane. Bardzo wielu deweloperom po prostu mówimy „nie”, bo nie jesteśmy do końca przekonani co do struktury własności, jakości dokumentacji, rodzaju gruntu albo bezpieczeństwa całej transakcji.
To nie jest kwestia marketingu.
To jest kwestia odpowiedzialności za ludzi, którzy nam ufają.
🇰🇭W Kambodży natomiast zaczęto oferować willę z basenami na ziemi zakupionej na tak zwany “soft title”- atrakcyjne ceny ale to mina☢️
W przypadku willi i gruntów trzeba absolutnie rozumieć, co się kupuje i na jakim tytule. W praktyce trzeba bardzo uważać na oferty domów czy willi sprzedawanych na gruncie z soft title. Taki zakup może oznaczać później cały pakiet problemów: ograniczoną ochronę, możliwość zajęcia przez państwo, trudności z pełnym uporządkowaniem struktury, problemy z dalszą odsprzedażą, a w wielu przypadkach również brak możliwości sensownego wpięcia takiej nieruchomości w bezpieczniejszą strukturę dla cudzoziemca, czyli - nie założycie Trusta w żadnym z banków!
Innymi słowy: można kupić piękną willę z basenem, a razem z nią kupić sobie wieloletni chaos prawny.
I dlatego apelujemy:
nie kierujcie się tylko zdjęciem, ceną i obietnicą „okazji życia”.
Sprawdzajcie, kto sprzedaje.
Sprawdzajcie, kto pośredniczy.
Sprawdzajcie, kto robi wam analizę prawną.
Sprawdzajcie, czy ci ludzie naprawdę mieszkają na miejscu od lat i czy ponoszą odpowiedzialność za to, co rekomendują.
Bo w Azji Południowo-Wschodniej można kupić coś wyjątkowego.
Ale można też kupić bardzo drogi problem, który dopiero po czasie pokaże swoje prawdziwe oblicze.
Na Koh Samui już widać, do czego prowadzi brak kontroli, korupcja i sprzedaż „na szybko”. I nie mamy żadnej gwarancji, że podobne mechanizmy nie działają także w innych modnych lokalizacjach regionu. Dlatego zanim kupicie swoją „wymarzoną willę w tropikach”, zróbcie jedną rzecz: sprawdźcie wszystko dwa razy, a najlepiej z ludźmi, którzy umieją powiedzieć NIE, zamiast powiedzieć wszystko, byle tylko domknąć sprzedaż.
Michael Saylor just dropped a scenario that should make every government on Earth pay attention.
Not $500K Bitcoin.
Not $1 million.
$10 million per coin.
Saylor recently said something the entire Bitcoin community should think about:
“If Bitcoin went to $10 million tomorrow, I want you to think about how you’d feel.”
Most people assume they’d feel rich.
But that’s not the real question.
The real question is:
Would you still own any Bitcoin at all?
Because the next phase of Bitcoin adoption may not be driven by retail investors.
It may not be driven by ETFs.
And it may not even be driven by Wall Street.
It may be driven by governments.
Saylor recently laid out a scenario that most people haven’t fully processed yet.
If Strategy manages to accumulate just 5% of the total Bitcoin supply, he believes Bitcoin could reach $1,000,000 per coin.
But the number that should make people pause comes next.
If Strategy reaches 7% of the Bitcoin network…
Bitcoin could reach $10 million per coin.
Not $10 million market cap.
$10 million per Bitcoin.
Because at that point Bitcoin stops competing with tech stocks and speculative assets.
It begins competing with global monetary reserves.
Gold.
Treasuries.
Sovereign wealth funds.
Central bank reserves.
Global real estate.
The entire financial system.
And that’s when the real game theory begins.
Because once Bitcoin becomes a strategic reserve asset, governments face a terrifying reality:
If another country accumulates Bitcoin first…
they gain a massive monetary advantage.
Just like countries once competed to accumulate gold reserves.
Except Bitcoin is even more scarce.
Only 21 million coins will ever exist.
But the number actually available to buy is dramatically smaller.
Millions of Bitcoin are permanently lost.
Millions more are held by long-term holders who refuse to sell.
And every single day corporations, ETFs, hedge funds and institutions are quietly competing for what remains.
Saylor described Strategy’s role in this process in a way that sounded almost like infrastructure.
“Think of us as powering the network up.”
Every company that adds Bitcoin to its treasury strengthens the network.
Every institution allocating capital increases liquidity.
Every nation accumulating Bitcoin increases its geopolitical importance.
For years governments ignored Bitcoin.
Then they tried to regulate it.
Now many are realizing something much more dangerous.
If another nation secures a large Bitcoin reserve first…
they gain a strategic monetary weapon that cannot be printed, inflated, or controlled.
El Salvador was the first nation to signal this shift.
But it almost certainly won’t be the last.
Because once Bitcoin is recognized as a strategic reserve asset, the incentives change overnight.
No government wants to be the last country without it.
And that’s when the scramble begins.
Imagine what happens if a handful of governments decide they want even 1% of the Bitcoin supply.
The available liquidity disappears almost instantly.
Because the majority of Bitcoin is already held by long-term investors who aren’t selling.
That’s when the real supply shock begins.
And according to Michael Saylor’s own math…
that’s when the path toward $10 million Bitcoin stops sounding impossible.
And starts looking inevitable.
$10M BITCOIN SHOCK - GOVERNMENTS SCRAMBLE FOR BTC
The Bitcoin reserve race may already be starting.