"Trzeci Korpus Armijny" ❓
Taka CIEMNOTA panuje w ukraińskim wojsku ❓
gen. Roman Szuchewycz ❓❓❓
To ja wam @ab3army PRZYPOMNĘ kim był Szuchewycz ❗️❗️❗️
Roman Szuchewycz (ukr. Роман Шухевич), znany również pod pseudonimem Taras Czuprynka.
Wszystko zawdzięczał Polsce np. wykształcenie na Politechnice Lwowskiej. Został jednym z kluczowych przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Była to organizacja sponsorowana przez wrogów Polski, głównie Niemców. Dopuszczała się sabotaży, szpiegostwa, a także zamachów i zabójstw. Po zabójstwie ministra Pierackiego za działalność terrorystyczną, Szuchewycz został skazany i trafił na 3 lata do więzienia. Szuchewycz przed wojną był terrorystą a później został nazistowskim (niemieckim) kolaborantem i zwyrodniałym zbrodniarzem. W latach 1943-1945 został głównodowodzącym Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), organizacji odpowiedzialnej
za ludobójstwo ze szczególnym okrucieństwem ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Według ustaleń rzetelnych historyków, podczas całej wojny, Ukraińcy i różne formacje zbrojne kolaborując z okupantami i samodzielnie, przyczyniły się do śmierci ok. 500 000 tysięcy obywateli polskich różnych narodowości. To była NIEWYOBRAŻALNA zbrodnia !
W czerwcu 1941 roku, po ataku Niemiec na Związek Radziecki, złożone z członków OUN-B bataliony „Nachtigall” i „Rolland”, w których Roman Szuchewycz pełnił funkcję niemieckiego kapitana (nosząc hitlerowski
mundur), wkroczyły do Lwowa. Dokonały one razem z ukraińską i niemiecką policją pogromów ludności żydowskiej, nazwanych „Dniami Petlury”, w wyniku których zginęło ponad 4 000 osób. Członkowie tych batalionów dokonywali także masowych mordów Żydów i Polaków w innych miastach Wołynia i Małopolski Wschodniej. Ich udział w pogromach potwierdził izraelski instytut pamięci o Holokauście Yad Vashem. Pracujący tam badacze ustalili bez wątpliwości, że OUN-B, do której należał Roman Szuchewycz i jej oddziały, w latach 1941-1942, współpracując z Niemcami brały udział w pogromach i eksterminacjach.
Po rozwiązaniu batalionu „Nachtigall” w październiku 1941 roku, Roman Szuchewycz został mianowany przez Niemców dowódcą kompanii w ukraińskim batalionie policyjnym Schutzmannschaft 201, który operował na ziemiach dzisiejszej Białorusi. Zadania tej jednostki obejmowały walkę z partyzantką sowiecką oraz udział w akcjach przeciwko ludności żydowskiej, polskiej i białoruskiej. Dowodzona przez Szuchewycza kompania
dopuszczała się wyjątkowych okrucieństw i gwałtów. Ukraińcy mordowali i palili na terenie dzisiejszej Białorusi całe wsie z ich cywilnymi mieszkańcami. Schutzmannschaftu 201 używano też do przeprowadzania akcji deportacyjnych do niemieckich obozów zagłady. Rozmiary OKRUCIEŃSTWA jakiego dopuszczały się formacje ukraińskie wobec lokalnej ludności były tak wielkie, że okazały się nie do zaakceptowania nawet przez samych dowódców niemieckich. Po ich interwencji zbrodnicze ukraińskie bataliony zostały rozformowane. Wtedy, pozbawione żołdu, jednostki ukraińskie z pełnym uzbrojeniem opuściły jednostki i wkroczyły na Wołyń. Tam kontynuowały swoje mordercze dzieło, tym razem wobec bezbronnej ludności polskiej. To Roman Szuchewycz odegrał kluczową rolę w planowaniu
i realizacji ludobójstwa Polaków mieszkających na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Od wiosny 1943 roku UPA rozpoczęła kampanię mordów i wypędzeń polskiej ludności na Wołyniu, a na początku 1944 roku
– w Małopolsce Wschodniej. Ich celem było fizyczne usunięcie Polaków z terenów, które OUN-B uznawała za etnicznie ukraińskie. W sierpniu 1943 roku, podczas III Zjazdu OUN-B, Szuchewycz zdecydował o całkowitej eksterminacji polskiej ludności z Wołynia i Małopolski Wschodniej, wydając słynny rozkaz, nakazujący Ukraińcom zamordować każdego Polaka, którego uda się im dopaść – od dziecka w łonie matki po starca nad grobem ! Czynów Romana Szuchewycza nie tłumaczą w żaden sposób ukraińskie aspiracje niepodległościowe, bo mord dokonany na cywilnej ludności polskiej, u schyłku wojny, gdy nadchodzili Rosjanie i mowy
już nie było o jakimkolwiek niepodległym państwie ukraińskim, miał już tylko wymiar ludobójczy, dokonany z najniższych rasistowskich i grabieżczych pobudek.
A jak to wyglądało w praktyce ??? Tak ⬇️
List Śp. Jana Kacińskiego ze Stanisławowa, skierowany do Rady Głównej Opiekuńczej w Krakowie i przesłany do Polskiego Komitetu Pomocy w Warszawie :
„Do Polskiego Komitetu Pomocy w Warszawie. Znikąd nie widzimy żadnej pomocy. My Polacy tu na kresach, z okręgu stanisławowskiego i tarnopolskiego, giniemy z rąk Ukraińców. Tysiące jest już pomordowanych. Pomordowanych, ale jak... kto nie widział naocznie ten nie zechce uwierzyć. Hordy ukraińskich nacjonalistów napadają na polskie osiedla, uzbrojeni w karabiny maszynowe (automaty), granaty i inną broń; i tu rozpoczyna się okropne dzieło - mordują całkiem bezbronnych. Broni palnej używają jedynie wtedy jeśli ktoś uciekaniem chce się ratować. Nie ma dnia żeby nie było zamordowanych na terenie województwa stanisławowskiego jakichś 100-200 osób. Mordują okropnie, kobiety i małe dzieci nie mówiąc już o mężczyznach. Ostatnio równocześnie z mordowaniem palą dane miejscowości np. 28 lutego br. wymordowano w miasteczku Korościatyn [Buczacz] wszystkich Polaków, a domy wszystkie podpalono. To jest ostatnie wydarzenie (wczoraj). Mordują bezbronnych siekierami, nożami, i innymi narzędziami, a jak mordują, to można sobie wyobrazić, twarzy pomordowanych nie można poznać, tak okrutnie są zniekształcone (byłem naocznym świadkiem i widziałem pomordowanych Polaków w Słobódce koło Bołszowic). Podam kilka przykładów bestialskiego znęcania się i męczenia bezbronnych osób dzieci i kobiet, jakie miało miejsce na terenie Stanisławowszczyzny w różnych miejscowościach. We wsi Meducha k. Halicza [pow. Stanisławów] jest za wsią staw, znaleziono tam czworo dzieci związanych razem kolczastym drutem i utopionych, były to dzieci (od 8-10 lat) z sąsiedniej wsi, gdzie 3 dni wstecz wymordowano i spalono całą wieś. Inny przykład z innej miejscowości, przez kilka godzin mordują siekierami i nożami, innych spędzają do piwnic (przeważnie kobiety i dzieci) polewają wszystkich benzyną i podpalają. Wieś pali się [...] chwytają małe dzieci i niemowlęta i wrzucają do płomieni. Albo wrzucają do worka (4 małe dziewczynki 1 jednoletnią, 2 dwuletnie i jedną trzyletnią i tak związane w worku wrzucają do ognia). Lub też czworo dzieci we worku kłują nożami. W Słobódce np. przybijają do ścian gwoździami maleńkie dzieci. W innych miejscach rozcinali kobietom brzuchy i wlewali do wnętrza kipiącej wody. Rozpalanie żelaza do białości i wsadzanie do ust, wypalanie oczu, ucinanie uszu, rąk, itp. Wszystko to jest prawdą, a nie bajką. Sam jestem uciekinierem ze wsi, jestem obecnie zwykłym robotnikiem kolejowym, dużo słyszę i widzę. I w waszych stronach są tacy, którzy stąd uciekli, lecz to tylko znikoma ilość, wszyscy nie mogą, warunki nie pozwalają. Czyż mamy wszyscy tu paść od noży hajdamackich ? Rodacy ! Polacy ratujcie nas. Wpłyńcie tam na niemieckie władze niech nam pomogą, niech dadzą możność ratować się, niech staną w naszej obronie. W krótkim czasie zaczną mordować i w większych miastach, a my jesteśmy bezbronni. Kto morduje, mówiłem już, Ukraińcy i to swoi miejscowi ci, którzy z nami przez tyle lat żyli. Przewodnikami ich są ich własna inteligencja: księża-popi, nauczyciele i inni, oni pchnęli masę, oni pracowali nad tym, to jest ich dzieło. RATUJCIE bo WYMORDUJĄ nas wszystkich !!!"
I tak wyglądają na Ukrainie wasze @ab3army "legendy ruchu wyzwoleńczego" ❗️❗️❗️
Źródło :
prof. Edward Prus - "Taras Czuprynka. Hetman UPA i wielki inkwizytor OUN".
Marek A. Koprowski - Rozkaz mordować Polaków. Roman Szuchewycz - krwawy dyktator OUN-UPA".
prof. Grzegorz Motyka - Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943–1947".
Per Anders Rudling - "The Cult of Roman Shukhevych in Ukraine : Myth Making with Complications - „Fascism”.
Zbiory Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
Sygnatura archiwalna : 16721/2
Strona : 45-48.
Widzę, że niektórzy zainstalowali jakieś "Metrofany" i monitorują przez całą dobę wsparcie od swoich fanów 😂. Pani od historii nie ma czasu na takie bzdurki. Dlatego tradycyjnie apeluję o korzystanie z naszej szkolnej kawiarki, żeby nie zabrakło sił do dalszej Pracy u Podstaw, bo przede mną jeszcze ogrom wysiłku.
https://t.co/uYX0ELDkuR
🟥 UWAGA KRAKÓW 📢
‼️‼️‼️PILNE ‼️‼️‼️
🚨 12-LETNIA ELŻBIETA WOJTACKA ZAGINĘŁA 21 maja. Dziewczynka po spotkaniu ze znajomymi nie wróciła do domu.
Proszę o szerokie RT 🔁 to może uratować dziecko‼️ Pokażmy moc ‼️
☎️ Policja: 47-83-52-913 lub 112
Komunikat Policji tu: ➡️https://t.co/qzLGrPGmaC
Czuj Duch! 🧊
13 krajów. 1 głos.
I ten głos należy do Warszawy.
Polska dostała mandat reprezentowania
całego Trójmorza na G20 2026.
Gdzie gospodarzem są USA. 🇺🇸
724 firmy z 45 krajów.
10 podpisanych porozumień.
Nowe rury — nie przez Niemcy. Przez Polskę. 🛢️
W Dubrowniku wydarzyło się coś,
o czym w Polsce mówiło się za cicho.
Nowy materiał już na kanale. 🧊
https://t.co/Pm3etkOd6e
Zapraszam / Ice
posłuchajcie tego 😳
ludzie wy sie naprawde kurwa obudzcie z tego jebac pisowskiego snu,zobaczcie do czego oni doprowadzili przez 2 lata!!!
za tym glosowaliscie?!!
takiej Polski chcecie?!!
Elon Musk: "prawdziwy faszyzm to aresztowanie tysięcy ludzi za posty w mediach społecznościowych" - wolność słowa w Wielkiej Brytanii – wczoraj i dziś.
Rowan Atkinson w swoim wystąpieniu z 16 października 2012 roku (na przyjęciu kampanii Reform Section 5) ostrzegał przed „nową nietolerancją” - zastępowaniem jednej formy cenzury inną, tworzeniem „efektu mrożącego” (chilling effect) i kryminalizacją subiektywnie „obraźliwych” zachowań czy słów. 1 lutego 2014 roku Wielka Brytania, po długiej kampanii pod nazwą Reform Section 5, zmieniła sekcję 5 ustawy o Porządku Publicznym z 1986 roku. Sekcja ta brzmiała tak: „Osoba popełnia wykroczenie, jeżeli: (a) używa groźnych, obraźliwych lub znieważających słów lub zachowań (threatening, abusive or insulting), albo zachowuje się w sposób zakłócający porządek, (b) lub wystawia jakikolwiek napis, znak lub inną widoczną reprezentację, która jest groźna, obraźliwa lub znieważająca, w zasięgu słuchu lub wzroku osoby, która może w wyniku tego poczuć się zastraszona, zaniepokojona lub zraniona (harassment, alarm or distress)”.
Było to wykroczenie ścigane z urzędu, karane grzywną do 1000 funtów, a Policja mogła aresztować osobę popełniającą wykroczenie bez nakazu. Problemem było słowo „insulting” (znieważający/obraźliwy) - bardzo szerokie i subiektywne w interpretacji. W kampanii wzięło udział wiele osób publicznych, w tym aktor Rowan Atkinson, który wystąpił z przemówieniem podczas przyjęcia parlamentarnego, zorganizowanego specjalnie z okazji uruchomienia i promocji kampanii Reform Section 5. Było jedno z kluczowych wydarzeń kampanii - po tym wystąpieniu sprawa nabrała dużego rozgłosu medialnego, a w efekcie kampanii w 2013 r. słowo „insulting” faktycznie usunięto z ustawy (zmiana weszła w życie 1 lutego 2014), co okrzyknięte zostało jako sukces dla wolności słowa.
Jednak Christian Institute, jeden z organizatorów kampanii, regularnie re-postuje to przemówienie z komentarzem: „Jak mało się zmieniło w ciągu 14 lat”. I faktycznie - mimo sukcesu kampanii (usunięcie słowa „insulting” w 2014), nowe przepisy stworzyły podobne mechanizmy.
Od 31 października 2024 obowiązują w Anglii tzw. narodowe strefy bezpiecznego dostępu (safe access zones w ramach Section 9 Public Order Act z 2023 roku) obejmujące teren 150 metrów wokół każdej kliniki aborcyjnej w Anglii i Walii (Szkocja i Irlandia Północna mają własne, podobne przepisy). Zakazane jest zachowanie, które może „wpływać”, „zastraszać” lub wyrażać „dezaprobatę” wobec aborcji. Prawo nie wymienia wprost modlitwy, ale policja i sądy interpretują nawet cichą, niemą modlitwę (prowadzoną w myśli) jako potencjalny „wpływ”. Najgłośniejsze przypadki to Adam Smith-Connor (weteran armii brytyjskiej, fizjoterapeuta), zatrzymany i sądzony za to, że stał 50 m od kliniki w Bournemouth i przez 3 minuty modlił się w milczeniu za swojego syna, zabitego w procesie aborcji, czy Isabel Vaughan-Spruce (katoliczka, wolontariuszka), wielokrotnie aresztowana, w 2025 roku postawiono jej zarzuty karne za stanie i cichą modlitwę w Birmingham. Proces zaplanowany na październik 2026. Sprawę międzynarodowo nagłośnił w lutym 2025 wiceprezydent USA JD Vance podczas przemówienia w Monachium nazywając to wprost orwellowską myślozbrodnią. Amerykański Departament Stanu w sierpniu 2025 nazwał to rażącym naruszeniem wolności słowa i religii. Organizacje takie jak ADF International i Christian Institute bronią tych osób w sądach.
W Wielkiej Brytanii można zostać aresztowanym i skazanym za posty w mediach społecznościowych na podstawie Ustawy o komunikacji z 2003 r. (art. 127) oraz Ustawy o złośliwych przekazach z 1988 r., które nakładają kary za tworzenie lub podawanie wiadomości „rażąco obraźliwych”, „nieprzyzwoitych, obscenicznych lub groźnych”. Komik Graham Linehan (twórca serialu „Father Ted”) został aresztowany na lotnisku Heathrow w 2025 r. za tweety krytykujące aktywistów transpłciowych. W 2025 policja prowadziła masowe aresztowania za wpisy dotyczące imigracji - często za retweety, memy lub komentarze uznane za „podżegające do nienawiści” lub „fałszywe informacje”. Online Safety Act 2023 (wdrożony fazami w 2025) nakłada na platformy obowiązek usuwania „szkodliwych” treści, definiując nowe przestępstwa: fałszywe przekazy (ang. false communications offence – art. 179), przestępstwo, które polega na wysyłaniu wiadomości zawierających informacje, o których nadawca wie, że są fałszywe, z zamiarem spowodowania szkody psychicznej lub fizycznej u prawdopodobnego odbiorcy (np. kogoś, kto może przeczytać post lub go udostępnić). Drugą nową kategorią przestępstw są „przekazy zawierające groźbę” (ang. threatening communications offence – art. 181), polegające na wysyłaniu wiadomości zawierającej groźbę śmierci, poważnego uszczerbku na zdrowiu, gwałtu, napaści seksualnej lub poważnej straty finansowej. Elon Musk: „prawdziwy faszyzm to aresztowanie tysięcy ludzi za posty w mediach społecznościowych”.
Warto przypominać wystąpienia Atkinsona:
"Punktem wyjścia dla mnie przy rozważaniu każdej kwestii dotyczącej wolności słowa jest moje głębokie przekonanie, że drugą najcenniejszą rzeczą w życiu jest prawo do swobodnego wyrażania siebie. Pierwszą najcenniejszą rzeczą w życiu jest, moim zdaniem, jedzenie, a trzecią – dach nad głową. Ale stałe miejsce na pozycji numer 2 ma dla mnie wolność wypowiedzi – tuż poniżej potrzeby podtrzymywania życia samego w sobie.
Dzieje się tak dlatego, że przez całe moje życie zawodowe korzystałem w tym kraju z wolności słowa i w pełni oczekuję, że będę mógł to robić nadal. Osobiście uważam, że jest wysoce nieprawdopodobne, abym został kiedykolwiek aresztowany za cokolwiek, co regulują przepisy ograniczające wolność wypowiedzi – z uwagi na niewątpliwie uprzywilejowaną pozycję, jaką daje wysoki profil publiczny. Dlatego moje obawy dotyczą mniej mnie samego, a bardziej tych, którzy są bardziej narażeni ze względu na niższy profil: na przykład mężczyzny aresztowanego w Oksfordzie za nazwanie policyjnego konia „gejem”; nastolatka aresztowanego za nazwanie Kościoła Scjentologicznego „sektą”; czy właściciela kawiarni aresztowanego za wyświetlanie fragmentów Biblii na ekranie telewizora.
Kiedy usłyszałem o niektórych z tych bardziej absurdalnych wykroczeń i zarzutów, przypomniałem sobie, że byłem już w takiej sytuacji – w kontekście fikcyjnym. Swego czasu robiłem program Not the Nine O’Clock News, gdzie nakręciliśmy skecz, w którym Griff Rhys-Jones grał posterunkowego Savage’a – jawnie rasistowskiego policjanta, którego ja, jako jego dowódca, strofuję za aresztowanie czarnego mężczyzny na podstawie całego szeregu absurdalnych, zmyślonych i niedorzecznych zarzutów. Zarzuty, jakie posterunkowy Savage postawił panu Winstonowi Kodogo z 55 Mercer Road, brzmiały następująco: „spacerowanie po pęknięciach w chodniku”, „chodzenie w krzykliwej koszuli w terenie zabudowanym w godzinach wieczornych”, i - jeden z moich ulubionych - „spacerowanie wszędzie dookoła”. Został również aresztowany za: „oddawanie moczu w publicznej toalecie” oraz „patrzenie na mnie w dziwny sposób”.
Czy ktoś by pomyślał, że będziemy mieli do czynienia z prawem, które naśladuje fikcję z taką dokładnością? Czytałem gdzieś wypowiedź obrońcy obecnego stanu rzeczy, który twierdził, że fakt, iż sprawa „gejowskiego konia” została umorzona po tym, jak aresztowany odmówił zapłacenia grzywny, a sprawa scjentologiczna również została umorzona w trakcie postępowania sądowego, co dowodzi, że prawo działa dobrze. Ignoruje się jednak fakt, że jedynym powodem umorzenia tych spraw był rozgłos, jaki zyskały. Policja wyczuła, że jest bliska ośmieszenie się i wycofała się. A co z tysiącami innych spraw, które nie miały szczęścia skorzystać z dobrodziejstwa publicznej uwagi? Które nie były wystarczająco absurdalne, by przyciągnąć media? Nawet w przypadkach, gdy działania wycofano, ludzie byli aresztowani, przesłuchiwani, zabierani do sądu, a potem wypuszczani. To nie jest prawo działające prawidłowo. To jest cenzura najbardziej zastraszającego rodzaju, która gwarantuje – jak powiedział lord Dear – „efekt mrożący” dla wolności wypowiedzi i wolności protestu.
Połączony Komitet Parlamentu ds. Praw Człowieka podsumował tę sprawę bardzo dobrze, mówiąc: „Podczas gdy aresztowanie protestującego za użycie mowy ‘groźnej lub obraźliwej’ może – w zależności od okoliczności – być proporcjonalną reakcją, nie uważamy, aby język lub zachowanie, które jest jedynie ‘obraźliwe’, powinno kiedykolwiek być w jakikolwiek sposób kryminalizowane. Jasnym problemem z zakazem stosowania obelg jest to, że zbyt wiele rzeczy można tak zinterpretować. Na przykład pewne osoby mogą brać za obelgę krytykę, kpinę, sarkazm czy niepochlebne porównanie. Samo stwierdzenie alternatywnego punktu widzenia wobec jakiejkolwiek ortodoksji może być zinterpretowane jako obelga. A ponieważ tak wiele rzeczy można uznać za obelgę, nic dziwnego, że tak wiele rzeczy zostało za nią uznane - jak pokazują przykłady, o których wcześniej mówiłem.
Chociaż omawiane prawo znajduje się w kodeksie od ponad 25 lat, jest ono wskaźnikiem kultury, która opanowała programy kolejnych rządów – kultury, miała ambicję do powstrzymania obrzydliwych elementów społeczeństwa, w rzeczywistości stworzyła społeczeństwo o niezwykle autorytarnej i kontrolującej naturze. To właśnie można nazwać Nową Nietolerancją – nową, ale intensywną chęcią zakneblowania niewygodnych głosów sprzeciwu.
„Nie jestem nietolerancyjny” – mówi wielu wysoko wykształconych, liberalnie myślących ludzi: „Jestem nietolerancyjny tylko wobec nietolerancji”. I ludzie kiwają głowami ze zrozumieniem i mówią „O, mądre słowa, mądre słowa”. A jednak jeśli pomyślicie o tym rzekomo niepodważalnym stwierdzeniu dłużej niż pięć sekund, zdacie sobie sprawę, że jedyne, co ono proponuje, to zastąpienie jednego rodzaju nietolerancji innym – co dla mnie nie stanowi żadnego postępu. Ukryte uprzedzenia, niesprawiedliwości czy urazy nie są rozwiązywane przez aresztowanie ludzi. Są rozwiązywane przez poruszanie tych kwestii, dyskutowanie o nich i radzenie sobie z nimi – najlepiej poza procesem prawnym. Dla mnie najlepszym sposobem na zwiększenie odporności społeczeństwa na obraźliwą mowę jest pozwolenie na jej znacznie większą obecność w przestrzeni publicznej. Tak jak z chorobami dziecięcymi – lepiej opieracie się tym zarazkom, na które już byliście narażeni. Musimy zbudować naszą odporność na obrażanie się, abyśmy mogli radzić sobie z problemami, które może podnieść całkowicie uzasadniona krytyka. Naszym priorytetem powinno być zajmowanie się przekazem, a nie posłańcem. Jak powiedział prezydent Obama w przemówieniu do Organizacji Narodów Zjednoczonych jakiś miesiąc temu, godne pochwały wysiłki mające na celu ograniczenie mowy mogą stać się narzędziem do uciszania krytyków lub uciskania mniejszości. „Najsilniejszą bronią przeciwko mowie nienawiści nie jest represja; jest nią więcej mowy”. I to jest sedno mojej tezy: więcej mowy. Jeśli chcemy silnego społeczeństwa, potrzebujemy bardziej większej debaty – a ta musi obejmować prawo do obrażania lub obrażania się. Bo, jak ktoś kiedyś powiedział, wolność bycia nieobrażanym nie jest żadną wolnością. Uchylenie tego jednego słowa w tym przepisie będzie tylko małym krokiem, ale mam nadzieję, że będzie to krok kluczowy w tym, co powinno być długoterminowym projektem powstrzymania i powolnego cofania pełznącej kultury cenzury. To mała potyczka w bitwie – moim zdaniem – z tym, co sir Salman Rushdie nazywa „przemysłem oburzenia”: samozwańczymi arbiterami dobra publicznego, którzy podsycają medialne oburzenie, na które policja czuje straszliwą presję, by reagować.
Dzwoni gazeta do Scotland Yardu: ktoś powiedział coś lekko obraźliwego na Twitterze o kimś, kogo uważamy za narodowy skarb. „Co z tym zrobicie?” Policja wpada w panikę, zaczyna się miotać i chwyta najbardziej nieodpowiednią linę ratunkową ze wszystkich: Sekcja 5 ustawy o porządku publicznym – to pretekst, w ramach którego można aresztować kogokolwiek za powiedzenie czegokolwiek, co ktokolwiek inny mógłby uznać za obraźliwe. Wiecie, nie potrzebują nawet prawdziwej ofiary. Wystarczy, że ocenią, iż ktoś mógłby poczuć się obrażony, gdyby usłyszał lub przeczytał to, co zostało powiedziane. Najbardziej absurdalny stopień swobody. Burze wokół komentarzy na Twitterze i Facebooku podniosły fascynujące kwestie dotyczące wolności słowa, z którymi jeszcze tak naprawdę nie zdążyliśmy się uporać. Po pierwsze, że wszyscy musimy brać odpowiedzialność za to, co mówimy – co jest całkiem dobrą lekcją. Ale po drugie – nauczyliśmy się, jak przerażająco drażliwe i nietolerancyjne stało się społeczeństwo nawet wobec najłagodniejszego niepochlebnego komentarza.
Prawo nie powinno wspierać ani pomagać tej nowej nietolerancji. Wolność słowa może tylko ucierpieć, jeśli prawo uniemożliwia nam radzenie sobie z jej konsekwencjami. Oferuję Wam całe moje serdeczne poparcie dla kampanii Reform Section 5. Dziękuję bardzo".
https://t.co/WFuxbukICr
W tym tygodniu podpisałem kolejnych dwanaście ustaw przekazanych przez Marszałka Sejmu. To ważne zmiany w kodeksie pracy, planach inwestycyjnych gmin, w bezpieczeństwie Bałtyku czy ustawa porządkująca funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych.
Łącznie już 144 razy mój podpis znalazł się pod ustawami skierowanymi do mnie przez Parlament.
Dziś jednak, po raz kolejny, muszę powiedzieć: są granice, których przekroczyć nie wolno. Dlatego zdecydowałem o trzech ustawowych wetach.
Tutaj wycięty z wczorajszego wielogodzinnego programu sam wywiad z prezydentem Karolem Nawrockim. Zachęcam. Mam dużą satysfakcję z absolutnie niestandardowych rzeczy, które regularnie robimy.
https://t.co/dyBCTa9WqZ
„Piątka” Donalda Tuska? Problem jest jeden — kompletny brak wiarygodności‼️
1️⃣ „Nie atakuj służb i wojska” — mówi premier, który sam nazywał WOT „para wojskiem”, a jego środowisko obrażało funkcjonariuszy, nazywając ich „psami”.
2️⃣ „Nie powtarzaj rosyjskiej propagandy” — a kto opowiadał, że na granicy stoją biedni ludzie, których trzeba wpuścić. Kiedy był to scenariusz na polsko-białoruskiej granicy napisany w Moskwie i realizowany przez Mińsk
3️⃣ „Koniec z wetami i sabotażem legislacyjnym” — a następnego dnia marszałek wywodzący się z PZPR wybrany także głosami Donalda Tuska i tej #Koalicja13Grudnia mówi, że będzie stosował marszałkowskie weto które nie jest w żaden sposób wpisane w polskiej Konstytucji. Po to żeby blokować jak rozumiem projekty Prezydenta RP
4️⃣ „Jestem za zachodem, a nie wschodem, nie podważam członkostwa w unii europejskiej” — Pan Prezydent nie kwestionuje członkostwa w UE, ale chce Unii ojczyzn, a nie europejskiej ideologii lewicowych liberalnych które odbierają suwerenność państwom członkowskich. Ponadto to Donald Tusk robił „reset z Rosją” i akceptował współpracę polskich służb z rosyjskimi.
5️⃣ „Jestem po stronie Ukrainy w wojnie z Rosją” — Musimy podchodzić do Ukrainy, również do prezydenta Zełenskiego, na zasadzie pewnych wymagań. Jeżeli dostają pomoc, muszą się z niej rozliczać. Polska udziela tej pomocy w olbrzymiej większości, a później słyszymy od prezydenta Ukrainy na forum ONZ, że w pierwszych dniach, w pierwszych tygodniach nikt nie pomagał. To jest — powiem mocno — splunięcie w twarz milionom Polaków, którzy wyciągnęli na dłoni swoje serce i pomagali Ukraińcom.
Tak wygląda ta piątka, kiedy zestawi się ją z faktami‼️
Wczoraj wydarzyło się coś, co wstrząsnęło państwem. Od wczoraj właściwie nie mamy już państwa. I to nie jest tak, że ja tutaj coś sugeruję, tylko piszę o faktach, których przemilczeć nie można. Trzeba je natomiast pamiętać i w odpowiednim czasie rozliczyć. Zrobili to giertychowcy i żurkowcy.
Rosyjska agencja TASS zacytowała u siebie Romana Giertycha podając, że Karol Nawrocki jest ćpunem, choć już w kampanii prezydenckiej sam udowodnił, że nim nie jest, czego nie chciał i nie zrobił Rafał Trzaskowski. Do dziś Roman Giertych sugeruje, że Karol Nawrocki nie jest prezydentem, paraliżując wcześniej prace polskich instytucji.
Drudzy – sędziowie związani z ministrem Żurkiem – stwierdzili, że wyroki wydane przez sędziów powołanych po 2018 roku można uznać za "niebyłe". Co to oznacza w praktyce? Że podważa się wszystkie wybory od 2018 roku i decyzje organów państwa, bo ktoś ogłasza, że część sędziów "nie istnieje".
A teraz trzymajmy się mocno faktów. Art. 179 Konstytucji RP mówi jasno: sędziów powołuje Prezydent RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Kropka. Prezydent ma w tej sprawie wyłączną i ostateczną kompetencję. Żaden sąd, żaden organ, żaden polityk nie może tego aktu unieważnić. To tak samo, jakby ktoś ogłosił, że ustawa podpisana przez Prezydenta "nie obowiązuje", bo mu się nie podoba – czysty absurd.
Art. 183 Konstytucji przyznaje Sądowi Najwyższemu prawo nadzoru judykacyjnego, ale nigdzie nie daje mu władzy podważania samego aktu powołania sędziego. To jest fundament ustroju: rozdział kompetencji. Prezydent powołuje, sąd sądzi. Każdy, kto próbuje inaczej to ustawić, rozwala system od środka.
A jednak wczoraj zobaczyliśmy, że dla części środowiska sędziowskiego ważniejsze od Konstytucji są wytyczne płynące z Brukseli. Że zamiast litery polskiego prawa przyjmują interpretacje zewnętrzne. To nie jest drobny spór prawniczy. To jest wybór lojalności: albo z Polską i jej ustawą zasadniczą, albo z obcą narracją, która ma swoje polityczne cele. Tu nie ma szarości. Jest czarne i białe.
Dlatego raz jeszcze, żeby wybrzmiało. Jedni biorą udział w ośmieszaniu polskiej głowy państwa ręka w rękę z rosyjską propagandą, a drudzy wysadzają w powietrze fundament ustrojowy, udając, że mają do tego prawo. W rzeczywistości jedno i drugie to uderzenie w państwo polskie. I tu nie chodzi o emocje. Chodzi o fakty zapisane w Konstytucji. To prosta droga do anarchii.
Dlatego trzeba mówić wprost: w Polsce obowiązuje Konstytucja RP, a nie "narracje" unijne czy rosyjskie. A każdy, kto próbuje tę prostą zasadę złamać, działa przeciwko państwu i musi ponieść za to konsekwencje.
Dlatego nie apeluję, nie domagam się. Ja żądam, aby po zmianie władzy, wszystkich bez wyjątku, którzy biorą udział w jawnym, ordynarnym niszczeniu naszego państwa, zostali postawieni przed odpowiednimi organami, osądzeni i do końca życia nie zobaczyli nawet promyczka słońca. O chlebie nie wspomnę, bo na polski chleb nie zasługują.
W XVIII wieku Rzeczpospolita nie upadła dlatego, że była słaba gospodarczo czy wojskowo. Upadła dlatego, że jej własne elity stały się narzędziem obcych dworów. Magnaci, przekupywani i sterowani przez Petersburg czy Berlin, robili dokładnie to, co dziś widzimy: podważali decyzje króla, torpedowali reformy, blokowali działanie państwa. Liberum veto, sejmy zrywane na rozkaz obcego ambasadora, polscy politycy tańczący tak, jak im zagrano w stolicach zaborców.
Nie możemy udawać, że to jedynie kolejna kłótnia między politykami. To moment, w którym staje na szali przyszłość naszej Ojczyzny. Wczoraj zobaczyliśmy, że stary mechanizm rozkładu państwa – ten sam, który kiedyś prowadził do upadku Rzeczypospolitej – powrócił pod nową maską.
Jeśli nie wstaniemy teraz, jeśli nie zażądamy rozliczeń w granicach prawa, nie zadbamy o porządek konstytucyjny i nie obronimy naszych instytucji – to historia może się powtórzyć. A powtórzyć jej nie wolno: dla honoru naszych przodków, dla bezpieczeństwa dzieci i dla przyszłości Polski trzeba działać stanowczo, prawnie i bez wahania.
💬 Jeśli Tobie również brakuje mi w polskim systemie prawnym jedynego odpowiedniego narzędzia kary za zdradę Ojczyzny:
👉 Postaw kawę: https://t.co/8NPL5yAO8g
👉 Patronuj: https://t.co/2PRgv0waFs
Dziękuję za każde wsparcie! Wspólnie budzimy świadomość Polaków, by rozumieli, kto i jakimi metodami prowadzi nas do nicości.
1. Ustawa nie jest dobra, zawiera rzeczy sprzeczne z zapowiedziami Prezydenta.
2. Prezydent został postawiony w sytuacji - albo podpis, albo mega chaos z pracownikami z Ukrainy.
3. Ustawa zabiera 800+ niepracującym Ukraińcom i nakazuje ZUSowi regularne sprawdzanie sytuacji pobierających.
4. Ustawa pozostawia podstawowe świadczenia zdrowotne niepracującym Ukraińcom.
5. Ustawa odbiera niepracującym prawo do niektórych usług, np: stomatologia, ortopedia, refundacja leków, rehabilitacje itd.
6. Specustawa będzie w mocy tylko do 4 marca 2026 r.
7. Prezydent zapowiedział, że kolejnej nie podpisze, dając czas rządowi na porządne ogarnięcie legalności pobytu pracujących Ukraińców.
8. Poprzednia ustawa rządowa była znacznie gorsza.
9. W lutym będziemy wiedzieć czy Prezydent dotrzymał słowa, zachował się odpowiedzialnie dając szansę na ogarnięcie burdelu ale na tym koniec.
10. Będą jeszcze gorsze ustawy bo nadchodzi pakt migracyjny, trzeba się szykować na kolejne weta.
Tyle ode mnie w temacie.
Radio Erewań czy Radio Moskwa? Pierwszy „skazany” w sprawie Funduszu? - Tak, tylko zapomnieli dodać, że chodzi o człowieka, który oszukał Fundację Profeto. Zawiadomienie o jego przestępstwie złożyła sama Fundacja, a zarzuty i areszt ten człowiek otrzymał jeszcze za naszych rządów.
Skandalem jest to, co dzieje się teraz – ten przestępca dostaje śmiesznie niski wyrok w zamian za fałszywe zeznania przeciwko ks. Michałowi, urzędnikom i politykom. I tu właśnie widać prawdziwą zorganizowaną grupę przestępczą: Bodnar, Żurek, Korneluk, Giertych, Mraz i reszta ekipy w prokuratorskich i sędziowskich togach, mundurach czy białych kołnierzykach.
Fałszowanie dowodów (zawiadomienie w tej sprawie czeka już prawie rok), próby wymuszania zeznań torturami psychicznymi, nieludzkie i poniżające traktowanie (RPO, ETPCz, Komitet ONZ ds. Prewencji Tortur), absurdalne konstrukcje prawne o „ustawianiu decyzji konkursowych” – gdy tymczasem komisje nie podejmują żadnych decyzji – co właśnie potwierdził Trybunał Konstytucyjny. Do tego nielegalne pozbawienie wolności ze złamaniem prawa międzynarodowego i w efekcie interwencja Rady Europy. Politycznie motywowana nagonka, zakończona decyzją Węgier o przyznaniu polskiemu posłowi azylu politycznego oraz odmową ścigania przez Interpol – to prawdziwa kompromitacja reżimu Tuska, który postawił Polskę w jednym szeregu z Rosją czy Białorusią. Do tego manipulacje składami orzekającymi, ujawnianie materiału dowodowego ze śledztwa, nielegalnie zdemolowali konserwatywne i chrześcijańskie projekty i organizacje i cały Fundusz.
Lista jest długa. Ale wniosek prosty: to ta zorganizowana szajka poniesie odpowiedzialność. A każdy, kto z nimi współpracuje i bierze udział w tym bezprawiu, zostanie poddany ocenie prawnej – również prawnokarnej.
W tej sprawie kolejnymi skazanymi będą Bodnar i jego ludzie. I stanie się to prędzej, niż im się wydaje.
Prezydent Nawrocki od paru dni jedzie taranem i niektóre rzeczy umykają.
Choćby ulubiony Marek Woch, który w Republice tak zgruzował rząd i koalicję Tuska jak głosowali ws. WIATRAKÓW, że klękajcie narody.
"Ich hipokryzja sięga już kosmosu, bo temat kosmosu gdzieś zaniknął".
😍
Panie Wicepremierze @KGawkowski, powinien Pan walczyć z manipulacją i dezinformacją w sieci, a nie je tworzyć.
Weto Pana Prezydenta @NawrockiKn NIE wyłącza Internetu Starlink Ukrainie, ponieważ koszty tej łączności finansowane są w oparciu o zapisy obecnie obowiązującej ustawy, a projekt złożony w Sejmie przez Prezydenta RP utrzymuje ten stan rzeczy. Wystarczy we wrześniu tę inicjatywę prezydencką sprawnie przeprocedować w polskim parlamencie.
Analogicznie rzecz ma się, jeżeli chodzi o wsparcia dla przechowywania danych administracji ukraińskiej w bezpiecznym miejscu.
Mieliście długie prawie półtora roku, żeby przedstawić ustawę, która byłaby sprawiedliwa przede wszystkim z punktu widzenia Polaków, ale także tych Ukraińców, którzy uczciwie uczestniczą w polskim systemie społeczno-gospodarczym. Nie zrobiliście tego, jak wielu innych rzeczy, mimo że składaliście obietnice. Dlatego teraz wyręcza Was Prezydenta RP.
Parafrazując Pana wpis wypada powiedzieć:
Nie wyobrażam sobie lepszego prezentu dla Putina niż wpisywanie się w rosyjską dezinformację, w celu poróżnienia Polaków i Ukraińców.
Panie Wicepremierze - musi Pan przestać na ślepo wyprowadzać ciosy w kierunku Prezydenta RP w imię politycznej walki. Straszy Pan ludzi, którzy walczą o swoją niepodległość i jednocześnie pomaga Rosji.
Gdyby nie Pana wpis nie ruszyłaby machina ruskiej kłamliwej propagandy i dezinformacji w tym zakresie.
.Bliżej przyjrzałem się sprawie @RBakiewicz :
👉Straż broniła Kościoła nie tylko jako miejsca objętego szczególną ochroną konstytucyjną (art. 53), ale również jako ochrony wynajętej na mocy umowy przez proboszcza Bazyliki — już w przestrzeni należącej do podmiotu prawnego. Każdy ma prawo skorzystać z takiej ochrony.
👉Na nagraniu widać, jak policja wyraża zgodę na zabranie „jędzy” z terenu należącego do parafii.
👉Widać również, że Bąkiewicz nie bierze w tym osobiście udziału.
Sędzia(mimo oczywistych dowodów w postaci filmu) uznała, że to on(!) zrzucił „jędzę Kasię” ze schodów. Zlekceważyła umowę o ochronie oraz przepisy Konstytucji i ustawowe chroniące przestrzeń religijną. To jest zwykła zbrodnia sądowa.
Krzyk III RP w sprawie oczywistego ułaskawienia to kolejny przykład upadku tego postkomunistycznego projektu👇
Szanowni Państwo,
po wczorajszej decyzji prezydenta @AndrzejDuda dotyczącej ułaskawienia @RBakiewicz i mojego wpisu na ten temat internet zalała fala fake news’ów. Nie tylko zwykli hejterzy, ale również poważne media i politycy twierdzili (i nadal twierdzą), że Robert Bąkiewicz został prawomocnie skazany za to, że napadł na Katarzynę Augustynek (pseudonim operacyjny „Babcia Kasia”) i zepchnął ją ze schodów. Niektórzy na „dowód” prawdziwości tej tezy zamieszczali fragment absolutnie haniebnego wyroku pierwszej instancji w tej sprawie, gdzie sąd wbrew dowodom i wbrew zeznaniom samej pokrzywdzonej stworzył sobie taką wersję rzeczywistości.
Jest to ordynarne kłamstwo! Robert Bąkiewicz został skazany za to, że miał KIEROWAĆ pochwyceniem pokrzywdzonej i „zwleczeniem jej” ze schodów, czego dokonali dwaj nieustaleni do dziś sprawcy. Nagranie z tego zdarzenia możecie państwo obejrzeć pod moim wpisem o kłamstwach pana Szłapki na ten temat.
Podsumowując, Robert Bąkiewicz nie tylko nie zrzucił ze schodów Katarzyny Augustynek, ale nawet jej nie dotknął (i potwierdza to sąd w prawomocnym wyroku). Jedyna skazana w tej sprawie osoba miała rzekomo wydać polecenie naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonej (odsyłam do nagrania) i tylko tego ta sprawa dotyczyła.
Mówi się, że prawda sama się obroni. Wczorajszy zalew kłamstw pokazuje, że nie zawsze. Dlatego proszę państwa o pododawanie dalej tych informacji i pokazywanie jak było naprawdę. Z defensywy musimy przejść do ofensywy, bo inaczej nigdy nie uda się zwalczyć wizji „bandyty” Bąkiewicza zrzucającego starszą panią ze schodów.
#OfensywaPrawdy
Polscy europosłowie obronili Ursulę Von Leyen i jej program:
- nielegalnej migracji
- zaostrzenia Zielonego Ładu(90% redukcji CO2)
- umowy Mercosour
- zakazu sprzedaży samochodów spalinowych (od 2035 r.)
Co ważne Ursula Von Leyen dostała znacznie mniej głosów niż rok temu. Układ niszczący Europę się broni, ale jest coraz słabszy.
A my mamy obowiązek działać. Rodacy muszą wiedzieć - nie w gadaniu, ale głosowaniu kto popiera tą szaloną politykę.
#PoZarzutach
Szanowni Państwo, właśnie wysłuchałem zarzutu, wobec którego jestem BEZBRONNY, gdyż wiąże mnie #TajemnicaAdwokacka a nawet #TajemnicaObrończa
Liczę na to, że moją "obroną" będzie #Adwokatura... chociaż pomimo moich pism jak dotąd władze mojej korporacji zawodowej @ORA_Warszawa. @adwokatRosati.. milczą🤔
Więcej powiem o tym co mi dzisiaj odczytano... po ujawnieniu przez prokuraturę, albo "zaprzyjaźnionych" z nią "dziennikarzy", którzy już w kwietniu tego roku prorokowali moje "problemy" w tej sprawie 😎
Jeszcze raz dziękuję tym, którzy wspierają❤️❤️❤️
Dziś, gdy szczujnia Onetowa, razem z Faktem, zaczyna nakręcać hejt na żonę Nawrockiego, przyszła pierwszą damę, gdy Stankiewicz szoruje po dnie medialnego szamba, chcę Wam przypomnieć o czymś, o czym nie wolno nam zapomnieć. O sprawie, o której trochę przycichło, niestety.
Sąd po raz drugi, z powodu braku znamion czynu zabronionego, umorzył śledztwo w sprawie mobbingu w Szlachetnej Paczce. Ponownie okazało się, że zarzuty formułowane przez Onet I jego cyngli były fałszywe.
Warto się przyjrzeć tej sprawie raz jeszcze- bo, poza tragedią niesłusznie oskarżanego księdza Stryczka, widzimy też, jak kształtowało się medialne zaplecze obecnej władzy. W jaki sposób Onet i jego cyngle przygotowywali się do roli, którą obecnie odgrywają w systemie władzy Tuska.
Zapraszam na nitkę 🧵 o tej sprawie, o tym, jak nisko już wtedy upadł Onet i jego cyngle.
1/8
‼️Udostępniajcie to szeroko‼️
Zdenerwowanie członków komisji, gdy Ernest Bejda bez strachu mówił o FAKTACH ws. Brejzolandu i farmy trolli w Inowrocławiu to był PIĘKNY WIDOK.
A oglądali to ludzie, którzy byli ofiarami tamtego wydziału nienawiści. Ale sprawiedliwość przyjdzie...