Przy moich 186 cm wzrostu i wadze około 120 kg (dumna pamiątka po rzuceniu palenia), szukałem ostatnio sportu ekstremalnego, który zapewni mi odpowiedni skok adrenaliny. Skoki ze spadochronem odpadały ze względu na nośność sprzętu, więc wymyśliłem coś znacznie bardziej niebezpiecznego dla zdrowia psychicznego i fizycznego: włączyłem blok reklamowy w TV Republika.
Jaka telewizja, takie reklamy. To, co tam zobaczyłem, to był prawdziwy wyścig po portfele najbardziej naiwnych:
Mango Telezakupy – garnki, które same gotują i mopy, które zmienią Twoje życie.
Miód reklamowany przez Andrzeja Rosiewicza – bo nic tak nie buduje wiarygodności pszczelego wyrobu jak wokalista śpiewający kiedyś o chłopcach radarowcach .
Mennica i numizmaty – oczywiście błyszczące „kolekcjonerskie monety”, które z Państwową Mennicą mają tyle wspólnego, co TV Republika z rzetelnym dziennikarstwem.
Ale prawdziwym creme de la creme, absolutnym majstersztykiem biznesowej kreatywności i nowym dziełem redaktora Sakiewicza do wyciągania kasy od wiernych widzów, okazał się ich własny operator komórkowy. Nazwijmy tę roboczo wysmakowaną usługę https://t.co/RhHS50zPrz.
Biznes ruszył na początku sierpnia i działa w modelu MVNO na infrastrukturze Orange, we współpracy z partnerem technologicznym Enter T&T Sp. z o.o.
Zwykły widz myśli, że wspiera patriotyczną łączność, a w rzeczywistości nabija kabzę nowemu nieślubnemu dziecku biznesowemu Redaktora Naczelnego.
I w tym miejscu pozwolę sobie tylko delikatnie szepnąć panom w prokuraturze do ucha:
Skoro prokuratura weszła niedawno na konta TV Republika i objęła je zabezpieczeniem majątkowym, to czy szanowni śledczy przyjrzeli się już nowo narodzonemu „https://t.co/RhHS50zPrz”? Czy ten świeży strumyk gotówki z abonamentów i kart SIM również został objęty prokuratorskim zabezpieczeniem na poczet ewentualnych roszczeń, czy pędzi sobie swobodnie po korytach do prywatnych kieszeni?
Szkoda by było, gdyby tak owocna inicjatywa umknęła uwadze wymiaru sprawiedliwości przy sprawdzaniu przepływów finansowych i struktur powiązanych spółek.
Podsumowanie
Po tym ekstremalnym seansie podjąłem dwie kluczowe decyzje życiowe.
Po pierwsze: natychmiast rezygnuję z usług Orange, bo nie mam zamiaru pośrednio udostępniać łączności dla takich „patriotycznych” przedsięwzięć.
Po drugie: miód wolę kupować od sprawdzonego sąsiada ze wsi – przynajmniej wiem, że nie płacę prowizji Rosiewiczowi i Sakiewiczowi za każdy słoik.
Z poważaniem,
redaktor AtuśMi®
Bibliografia i źródła informacji
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz.U. z 2024 r. poz. 37 z późn. zm.) – art. 291 (zabezpieczenie majątkowe na mieniu oskarżonego/podmiotu). (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 16 lipca 2004 r. – Prawo telekomunikacyjne (Dz.U. z 2022 r. poz. 1648 z późn. zm.) – zasady świadczenia usług w modelu MVNO. (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (Dz.U. z 2022 r. poz. 1722 z późn. zm.) – zasady nadawania przekazów handlowych i reklamowych. (E-mail: [email protected])
Krytykuję Tuska za brak rozliczeń, za przyzwolenie ucieczek do europarlamentu, za Nawrockiego, za brak przeliczenia, za brak strategii; ale jak widzę, kto ma szansę wygrać wybory w 2027, to muszę mu wybaczyć wszystko i wspierać go na każdej linii. Nie zapominam o tym jak dba o nasze bezpieczeństwo, gospodarkę i nasz dobrobyt. Za naszą pozycję w świecie, za POCHWAŁY dla Polski na całym świecie. Nie możemy dopuścić Rosji do władzy. Bo znajdziemy się rychło poza UE jako Polska Białoruś. Idźmy do wyborów, głosujmy za demokracją. Na pohybel wszystkim wycieruchom politycznym i agentom Rosji i maga.
Aż chciałoby się rzec: system idealny, tylko ludzie do chrzanu.
Naiwność twórców naszej ustawy zasadniczej bije po oczach na każdym kroku. Byli absolutnie przekonani, że po wiejskich placach i miejskich deptakach chodzą wyłącznie mężowie stanu, a poseł na Sejm to postać kryształowa, dla której sama myśl o przestępstwie powoduje gwałtowny opad tętna. Nie przewidzieli jednego małego detalu: że do polityki drzwiami i okna wdmuchnie cyników, populistów i pospolitych cwaniaków, dla których państwo to po prostu dojny bufet.
EFEKT? Uciekinierzy przed wymiarem sprawiedliwości – tacy, na których w kraju czekają ciepłe cele i gotowe nakazy aresztowania – wciąż dumnie noszą poselskie legitymacje. I żeby było zabawniej: to, że nie pobierają dzisiaj pensji z naszych podatków, nie jest zasługą twardego państwa. Nie, drodzy Państwo! Oni sami łaskawie zrezygnowali z wypłaty! Zrobili nam prezent! Zostawili sobie mandat, zostawili wpływy, chronią się imunitetami i śmieją wymiarowi sprawiedliwości prosto w twarz, podczas gdy prezydent-kibol ułaskawia kolegów z trybun i kasuje im zakazy stadionowe.
Najbardziej czarująca w tym wszystkim jest jednak totalna bezkarność samych partii politycznych.
Obecny art. 247 Kodeksu wyborczego to jest po prostu majstersztyk ochrony zbiorowego cwaniactwa. Kiedy poseł danej partii okazuje się złodziejem, wyprowadza miliony albo zwija manatki i zwiewa przed więzieniem, na jego miejsce – jak gdyby nigdy nic – wchodzi kolejny gość z tej samej listy! Dostałeś do parlamentu oszusta? Brawo! W nagrodę partia i tak zachowuje stołek. Nic, tylko gratulować systemowej zachęty do wciągania na listy najbardziej bezczelnych typów.
Niestety – pełna naprawa tego cyrku wymaga większości konstytucyjnej. Ale gdybyśmy na chwilę odrzucili ten prawniczy absurd i wprowadzili bezkosztowy bat na partyjne centrale, sytuacja zmieniłaby się o 180 stopni:
Wakujący mandat po skazanym lub uciekającym poselskim szkodniku przejmuje osoba z DRUGIM NAJWYŻSZYM WYNIKIEM w tym samym okręgu – bez względu na listę i partię!
Czy w takim układzie tacy wybitni mężowie stanu jak Łukasz Mejza, Dariusz Matecki czy inne parlamentarne ewenementy w ogóle trafiliby na listy wyborcze?
Ależ skąd! Nie mieliby najmniejszych szans! Gdyby wystawienie na liście politycznego faceta z problemami prawnymi groziło natychmiastowym i bezpowrotnym oddaniem mandatu bezpośredniej konkurencji, partyjni liderzy wycinaliby ich z list jeszcze na etapie szkiców w Wordzie. Żaden wewnętrzny sąd partyjny, żaden etos i żaden prokurator nie prześwietli kandydata tak skutecznie, jak paraliżujący strach partyjnego barona przed utratą stołka na rzecz rywali.
Z poważaniem,
redaktor AtuśMi®
Bibliografia i źródła informacji
Ustawa z dnia 2 kwietnia 1997 r. – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. 1997 nr 78 poz. 483 z późn. zm.) – art. 99 (prawo wybieralności) oraz art. 139 (prawo łaski). (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz.U. z 2023 r. poz. 2408 z późn. zm.) – art. 247 (obsadzenie wygasłego mandatu posła) oraz zasady zgłaszania list kandydatów. (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (Dz.U. z 2022 r. poz. 1339 z późn. zm.) – art. 5–7 (zasady wygaśnięcia mandatu i utraty uposażenia). (E-mail: [email protected])
Panie Europośle @PatrykJaki skoro już wywołuje mnie Pan do tablicy moją wykrzywioną przez algorytmy twarzą, zróbmy szybką lekcję uzupełniającą.
Dla ścisłości: jedyny raz, kiedy faktycznie uderzałem w politykę paliwową PiS, miał miejsce wtedy, gdy sztucznie dumpowaliście ceny przed wyborami. Finał tego "cudu gospodarczego" pamiętamy wszyscy - słynne awarie dystrybutorów i fizyczne braki surowca na stacjach w całym kraju. Krytykowałem cyniczną manipulację przedwyborczą, a nie globalne siły rynkowe.
Skąd się bierze to mityczne 8 zł na pylonach?
- Ceny za rządów PiS: Paliwo przebiło barierę 8 zł w wyniku embarga nałożonego na Rosję po wybuchu wojny.
- Ceny za rządów KO: Paliwo znów przebija 8 zł ze względu na ciągły kryzys na Bliskim Wschodzie i w Cieśninie Ormuz.
Wkładanie mi w usta fałszywej narracji i dorabianie do tego wygenerowanego w AI uśmiechu to wręcz podręcznikowa projekcja.
Następnym razem radzę wygenerować sobie w Midjourney takiego przeciwnika, który na pewno Panu nie odpowie.
Coś co napisałem już w 2023 roku. W pewnym momencie masowość przegrywa z środkami przeciwdziałania i zaczyna się dodawanie kolejnych nowych możliwości na "tanim bezzałogowcu" żeby zachować sens jego działania na polu walki. Efektem jest lawinowy wzrost cen. Bezzałogowiec o możliwościach torpedy, pocisku powietrze-ziemia czy ziemia-ziemia lub generalnie amunicji stand-off będzie z czasem zbliżać się kosztowo do niej.
Jest to proces nieubłagany wynikający z tego że:
a) środki przeciwdziałania stosowane wobec "tanich" dronów wymuszają stosowanie komponentów bardziej zaawansowanych i droższych w bezzałogowcach aby owe mogły choć próbować wykonywać zadania do których owe zaprojektowano
a) spadek usterkowości "tanich" środków rażenia wymaga stosowanie coraz lepszej kontroli jakości i droższych (lepszych) podzespołów.
To bardzo ładnie widać na postawie ewolucji Szacheda -136. Relatywnie tani ale bardzo prosty środek ataku okazał się być prosty do neutralizacji WRE. Zaczęły zatem pojawiać się na nim coraz lepsze środki nawigacji - które podniosły cenę. Potem okazało się że Szached / Gerań powinien dostać absorber RAM żeby być później wykrywalny, znów cena wzrosła. Potem otrzymał w wersji SEAD/DED kamery termalne, data-link dwukierunkowy (Szched 238/ Gerań 3) i w końcu silnik turboodrzutowy żeby krócej być w zasięgu OPL lub móc wyżej latać. Obecnie Geranie i nowe Gerbery otrzymują własne WRE na przeciwdrony SZU. Szached - 238 / Gerań 3 zaparkował na 1,4mln $ w wersji sprzed roku. Obecnie jest to więcej z racji dodania WRE. Nieco żartując: jeszcze trochę i Rosjanie wynajdą normalny pocisk stand-off w drodze ewolucji Gerania.
Tak powstały środek rażenie nie ma prawa być "tani".
Identyczny proces zachodzi na morzu. Ludzie którzy podniecają się morskimi bezzałogowcami zwykle nie mają świadomości że już w trakcie II WŚ istniały skuteczne samonaprowadzające się torpedy zaś włoskie motorówki MAS i japońskie samobójcze Shinyo był (i są) zagrożeniem o rząd wielkości większym niż coś sterowane zdalnie. Bo posiadającym logikę "człowieka" już na miejscu ale bez wad zdalnego sterowania. Itp itd. Co zresztą kiedyś pokazał USS Cole i po czym NATO w części morskiej dopracowało bezprecedensowe force-protection. Którego brak Rosjanom na M. Czarnym.
Paradoksalnie proces ów JESZCZE najmniej jest widoczny na lądzie - z różnych przyczyn. Ale tutaj też mamy ewolucję która "drony komunijne" wymiotła na rzecz całkowicie specjalizowanych konstrukcji zaś masowe WRE wymusiło drony po światłowodzie czyli..taki bieda - ppk Spike gorszy pod każdym względem poza czasem działania i zasięgiem.
To co jest jeszcze plusem dawnych "tanich" bezzałogowców to skalowalna i wielkoseryjna produkcja oraz unifikacja platformowa (rodzina Gerbwery, rodzina Szacheda) która pozwala na specyfikację w ramach jednego płatowca. Ale to nie sa już od dawna "tanie" środki rażenia. Po prostu Rosja i Iran rozbudowały moce produkcyjne i wydają dziesiątki miliardów USD na to.
Tutaj bardzo ciekawy jestem efektów Barrakudy - 500M od Andurila. Bo to jest odpowiednik Gerania -3 tak naprawdę.
Ale tak jak wiele razy pisałem - coś o możliwościach Tomahawka, JSOW, JASSM-ER nie ma prawa kosztować dużo mniej (pomijając narzut producenta). To samo tyczy się lotniczej amunicji, opl, środków walki na morzu itp. Zostawiam do przemyślenia.
ps. tak wiem, zaraz będę mieć masę postów że "Ukraińscy operatorzy dronów z 412. Pułku Nemezis „zniszczyli” amerykańską brygadę pancerną (~3500 żołnierzy z 1. Dywizji Kawalerii) podczas ćwiczeń Combined Resolve w Niemczech" Już takie newsy były o ćwiczeniach w Estonii po czym okazało się że droniarze atakowali jednostki w przerwach wyznaczonych przez rozjemców itp. Tutaj Amerykanie przećwiczyli to co chcieli i jak chcieli. Ostatnie serie tych ćwiczeń były już zupełnie inne od pierwszych z innymi rezultatami. Swoją drogą - takie same ćwiczenia były organizowane w Polsce z takimi samymi rezultatami (rzeź zmechu). I w tym samym celu - pokazaniu że dorn to najmniejszy problem a największym jest przeźroczystość pola walki i ekstremalnie krótka pętla decyzyjna. Bo tutaj kryje się rewolucja a nie w "latadłach".
@KosiniakKamysz@pawelbejda@CTomczyk@DowOperSZ@DGeneralneRSZ@magdasobkowiak@SztabGenWP@terytorialsi@wieslawkukula@KonradGolota@MON_GOV_PL@PGZ_pl@sikorskiradek@fragoutmagazine@MPiekarski24@PEmeryt@spadak6@AleksanderFied@DrabinskiAriel@Bechatka@kpszymanski@WarNewsPL@MarcinMozdzonek@krzysztofbosak@marekpietrzak76@AwDitrich@sjanus_pl@PiotrZychowicz@michaldworczyk@WypartowiczBa@MarekKozubel@Zbiesu@MacKucharczyk@TrompBK@MichaFiszer@MarekKozubel@FilippDM@andrewmichta@DawidKamizela@dszeligowski@clement_molin@konrad_muzyka@JuliuszSabak@wojnawkolorze@DylanMalyasov
Agata Adamek w JnJ zadała dziś możliwie najgłupsze pytanie, jakie tylko dziennikarz mógłby zadać.
Zapytała Rosatiego, czy aby przypadkiem nie warto zaufać Romanowskiemu i dać mu list żelazny.
Zaufać gościowi, który wysyła listy ze strefy podporządkowanej Putinowi?
Rosati sprowadził ją na ziemię, ale mam takie dziwne przeczucie, że Pani Redaktor ma tendencje do samowzniosów i unosi się niczym gołębica na wietrze.
#PutinListyPisze
#MedialnaGłupota
@MarekPacyn48635@Adamowicz_Magda https://t.co/RM9oTD5P1w
To Błaszczak zarządzał budżetem w 2024 i później? Takie bajki możesz opowiadać swoim pelikanom, pewnie uwierzą 🤣🤣🤣
@MarekPacyn48635@Adamowicz_Magda 2021 to umowa ramowa, a faktyczne rozpoczęcie cięcia blach to połowa 2023. To następny rząd w celu realizacji projektu musiał zapewnić finansowanie i budowę. Po drodze były jeszcze aneksowane zmiany w uzbrojeniu.
Błaszczak myślał, że wpuści następców na minę ale mu nie pykło.
🇵🇱 Polska gospodarka rośnie. I to coraz szybciej!
W II kwartale PKB wzrósł o 3,8% r/r – ponad 3x szybciej niż średnia UE.
Odblokowaliśmy inwestycje, środki europejskie i finansowanie samorządów. W czasach globalnej niepewności Polska wybiera rozwój.
Policja zabezpieczyła ponad 250 terabajtów danych z chmury firm obsługujących upadającą zondacrypto. Zawierają one szczegółowe informacje o transakcjach oraz klientach od 2017 roku. Połowa nie zgłosiła kradzieży. Mówi się o politykach i dziennikarzach 🥲 https://t.co/R0cfjWwz1h
Wpadł Pan Profesor Żołądź (@MrMireaux) ze swoją „brzytwą Beckhama”, machnął skrzydłem i uraczył świat popisem czystego erudycyjnego geniuszu.
Pojawił się wpis ze szczegółowym odniesieniem do historii, bilansu zysków i strat obecności w UE oraz realiów lat 80. A jaka była merytoryczna, błyskotliwa odpowiedź naszego domorosłego „eksperta od brzytwy”? Jedno słowo: „debilu” i roześmiana emotka.
Brawo. Ociosał ten temat merytorycznie tak mocno, że z dyskusji zostały same wióry. Oto cały „Stanowski dla ubogich” – styl głośny, forma odpustowa, a pod spodem absolutne zero argumentów. Prawdziwa „elyta” e-rycerzy, dla której najwyższym szczytem intelektualnego wyczynu jest wyzywanie rozmówcy w sekcji komentarzy.
Nawet nie zamierzam usuwać tego wpisu. Niech sobie tu wisi jako pomnik i doskonałe świadectwo poziomu, do którego doprawdy ciężko zniżyć się zwykłemu człowiekowi. Bo żeby upaść aż tak nisko intelektualnie i jeszcze się tym szczycić, trzeba mieć naprawdę wyjątkowy talent.
Czyli jednak. Ziarno zasiane przez Brauna, skutecznie podlewane przez Konfederację i PiS, nawożone przez Nawrockiego, a dodatkowo karmione biernością rządzących wobec ekscesów Brauna i jego środowiska - rośnie. I to jak rośnie!
Sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” powinien być dla klasy politycznej sygnałem alarmowym. 67,2 proc. badanych uważa, że Polska powinna deportować ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie są legalnie zatrudnieni w naszym kraju. Aż 43,8 proc. odpowiada „zdecydowanie tak”. Przeciw jest 23,4 proc.
Co ważniejsze, nie jest to już wyłącznie pogląd radykalnej prawicy. Wśród elektoratu opozycji deportacje popiera 78,2 proc., wśród niezdecydowanych i niegłosujących - 70,6 proc., a nawet wśród wyborców partii rządzących większość - 52,3 proc. - odpowiada „tak”.
Antyukraińska narracja przestała być niszą. Z obrzeży debaty weszła do głównego nurtu. Mechanizm jest dobrze znany: najpierw pojawia się radykalny komunikat, potem powtarza się go tak długo, aż przestaje szokować. Następnie przejmują go większe partie, a język wcześniej uznawany za skrajny zaczyna funkcjonować jako jedna z „normalnych” opinii.
Przesuwa się okno Overtona.
Oczywiście ten sondaż nie oznacza, że 67 proc. Polaków jest „przeciw Ukraińcom”. Pytanie dotyczy konkretnej grupy - mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie. Część odpowiedzi może wynikać z przekonania o obowiązku wojskowym, legalności zatrudnienia czy zasadzie wzajemności. Ale nierozsądne byłoby udawanie, że nie obserwujemy szerszego procesu społecznego.
Bo nastroje nie powstają w próżni. Jeżeli miesiącami słyszy się o „ukrainizacji Polski”, rzekomych przywilejach Ukraińców czy odbieraniu Polakom pracy i świadczeń; jeżeli prowokacje Brauna są traktowane jak folklor, a PiS i Konfederacja licytują się na coraz ostrzejszy przekaz - radykalny język zaczyna produkować realne postawy społeczne.
I właśnie to dziś widzimy.
Dlatego kwestia ukraińska będzie jednym z głównych - jeśli nie głównym - tematów przyszłorocznej kampanii parlamentarnej. Nikt od niej nie ucieknie. Dla patoprawicy to temat niemal idealny: emocjonalny, podatny na populizm i pozwalający bez końca eskalować żądania. Dzisiaj deportacja jednej grupy, jutro kolejnej. „Wyrzućmy Ukraińców”. „Polska dla Polaków”. Im prostsza recepta, tym łatwiej sprzedać ją w kampanii.
Rządzący mają zadanie znacznie trudniejsze. Powinni te emocje studzić, zamiast za nimi podążać. Tyle że politycznie będzie to coraz bardziej ryzykowne, skoro antyukraińskie nastroje przestały być marginesem i stają się masowe.
Dokąd nas to zaprowadzi? Nie wiadomo. Ale historia polityki uczy, że kiedy partie zaczynają ścigać się nie o to, kto rozwiąże problem, lecz kto wskaże bardziej przekonującego wroga, bardzo łatwo przekroczyć granicę, zza której trudno wrócić.
Ciekawe, że KGB działa dalej pod starą nazwą i w niezmienionej od czasów ZSRR formie w trzech miejscach na świecie:
Na Białorusi, w Oseti Południowej i w Naddniestrzu.
A na centralnym placu Tiraspola stoi obłożony świeżymi kwiatami pomnik Lenina…
Rafał znów kłamie. Romanowski nie jest podejrzany o kupowanie wozów strażackich - dodajmy - prawie wyłącznie w okręgach wyborczych kandydatów Suwerennej Polski. Ta sprawa, choć bulwersująca etycznie, nie była uwzględniona we wniosku o uchylenie immunitetu. Romanowski jest podejrzany o ustawianie konkursów, a tym samym wyprowadzanie pieniędzy do zaplecza partyjnego Suwerennej Polski np. na zakładanie portali internetowych czy budowanie ośrodka medialnego za pieniądze przeznaczone dla ofiar przestępstw. A - według prokuratury - po drodze część pieniędzy znikała w prywatnych kieszeniach członków tej grupy przestępczej.
To że pan poseł PiS Marcin Romanowski wysłał list z Naddniestrza wygląda na fakt, gdyż potwierdził to jego obrońca. Jednakże w Naddniestrzu jest pięć polskich parafii prowadzonych przez sercan, czyli dokładnie tych zakonników, którzy dostali od Funduszu Sprawiedliwości 100 milionów. Sercaninem jest ksiądz Michał O. podejrzany w tej sprawie. Załatwienie sobie przez pana Romanowskiego zarówno mieszkania tam jak i wysłania listu potwierdzającego rzekomy pobyt nie wydaje się więc specjalnym problemem, tym bardziej, że sercanie mocno się zaangażowali we wspieranie ks. Michała O. już po ujawnieniu afery. Prokuratura będzie musiała zweryfikować rzeczywisty pobyt Romanowskiego na terenie Mołdawii (Naddniestrza) i ewentualny udział zakonników w utrudnianie postępowania. Z pewnością będzie to jeden z wątków tej sprawy.
Niech z Berek urządzi Swięczkowskiemu w TK najlepszą zabawę w berka 🫵 Panie Premierze Tusk proszę robić co dobre dla Polski i nie słuchać wyrzygów patoprawicy i sprzedajnych pseudomediów.