❗️ „To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”. W ten sposób szef prosektorium Szpitala Południowego przedstawił lekarzowi wykonującemu sekcję zwłok sprawę pacjenta, którego znaleziono w łazience po niemal czterech godzinach od śmierci. Ten przytaknął: ��Okej, no dobra". Pracownicy szpitala podczas sekcji byli zaskoczeni, że jeszcze „prokurator się nie wje**ł do szpitala”.
1️⃣ W sierpniu 2025 r. w Warszawskim Szpitalu Południowym znaleziono w łazience martwego pacjenta. Od niemal czterech godzin nie żył. Przypadek nagłośnił w Kanale Zero Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii stołecznej lecznicy.
2️⃣ Dotarliśmy do zapisu audio z przeprowadzonej sekcji zwłok oraz rozmowy koordynatora prosektorium z rodziną zmarłego.
3️⃣ Na nagraniu pracownicy szpitala dziwią się, że sprawą nie zajęła się prokuratura. Wspólnie ustalają, że trzeba „zrobić tak, żeby syfu nie było”. Jeszcze przed obejrzeniem zmarłego przekazują sobie, na co mógł umrzeć pacjent.
4️⃣ Rodzina zmarłego usłyszała w szpitalu, że zmarłemu wysiadło serce. O tym, że przez kilka godzin był poza jakąkolwiek obserwacją, bliskich nie poinformowano.
5️⃣ Koordynator prosektorium w rozmowie z @portalzeropl mówi, że decyzję o przeprowadzeniu sekcji w szpitalu i niewzywaniu wówczas prokuratury podjęła dyrekcja szpitala. A za przebieg sekcji i płynące z niej ustalenia odpowiada lekarz patomorfolog.
6️⃣ Prokuratura obecnie wyjaśnia, czy pacjentem właściwie zajmowano się w szpitalu. Pełnomocniczka rodziny zmarłego skarży się w rozmowie z @portalzeropl na współpracę ze śledczymi. Na opieszałość prokuratury w wyjaśnianiu nieprawidłowości skarży się też prawnik reprezentujący pracownika prosektorium, który potajemnie wykonał nagrania audio.
Tekst @JakubStyczynski i mój.
Nasz chłopak ma gorszy okres w karierze, dzieciak wychowany na Żylecie…stojący obok mnie i Ciebie podczas meczu. Klub go przygarnia, chce się nim zaopiekować. Pomimo tego, że zawodowo drogi się rozeszły (nie ten poziom)…a ty coś tam szczekasz jeden z drugim. Morda krótko.
🔴26 tysięcy na godzinę. Neurochirurdzy zarabiali, szpital ma karę i komornika
Nawet 26 tys. zł na godzinę i ponad 300 tys. zł dniówki - na tyle spółka neurochirurgów działająca na terenie kilku województw mogła wystawiać rachunki szpitalom. W małych placówkach powiatowych lekarze seriami wykonywali kilkuminutowe zabiegi, ale zdaniem NFZ sprawozdawali zdecydowanie droższe procedury. Setkom pacjentów założono identyczną dokumentację medyczną. Szpital w Mogilnie zgłosił sprawę do prokuratury. NFZ chce tylko od tej jednej placówki ponad 2,6 mln zł kary. Dyrekcja nie ma w lipcu pieniędzy na wynagrodzenia.
✒️@jan_czura
https://t.co/Fl2gppssdF
🗣️ @PatrykSlowik: "Chciałem zadać pytanie pani przewodniczącej, pani Malinowskiej-Grupińskiej. Chciałem zadać pytanie, czy 25 czerwca 2026 roku to nie jest dobry dzień na złożenie najpierw rezygnacji z funkcji przewodniczącej, a potem na złożenie mandatu radnej miasta stołecznego Warszawy?"