*BRILLIANT*
The French made a short film about what could happen after all immigrants would follow the ‘_white, angry old man’s_’ advice to go back where they came from.*
Dwa dni temu mój 21-letni syn ze swoim ciotecznym bratem wyjechali w góry, żeby trochę pozwiedzać. Dojechali pociągiem do Wałbrzycha, a potem - jak to się mówi - z buta przekroczyli granicę czeską. Dziś odpoczywają gdzieś po drugiej stronie granicy.
Pomyślałem sobie, jak bardzo przyzwyczailiśmy się do czegoś, co dla mojego pokolenia wcale nie było oczywistością.
Można wsiąść do pociągu, pojechać przez pół Europy, przekroczyć granicę pieszo i nawet specjalnie tego momentu nie zauważyć. Bez kolejek. Bez nerwowego czekania. Bez przetrząsania bagaży. Bez skrupulatnego sprawdzania dokumentów. Bez poczucia, że kończy się jeden świat, a zaczyna drugi.
Warto o tym pamiętać zawsze wtedy, gdy rozmowa schodzi na miejsce Polski w zjednoczonej Europie.
Moje pokolenie pamięta granice naprawdę. Pamięta kontrole, postoje, celników, paszporty i niepewność. Pamięta podróżowanie po Europie jako przedsięwzięcie znacznie trudniejsze niż dzisiaj.
Dlatego dla mnie Europa to nie jest abstrakcyjny traktat ani kilka gwiazdek na niebieskiej fladze.
Europa to także mój 21-letni syn, który wysiada w Wałbrzychu, zakłada plecak i po prostu idzie przez granicę do Czech.
Tak zwyczajnie.
Ta zwyczajność jest jednym z największych osiągnięć ostatnich kilkudziesięciu lat.
Dopiero kiedy coś takiego stracimy, możemy zrozumieć, jak wielką miało wartość.
Ale wtedy będzie już za późno.
@TeryAsic1@MrHepik Wychowywać? Taki kosciol np. Od 2 tysięcy lat mowi: nie kradnij, nie zabijaj... I jeszcze nie wychował, nawet swoich wyznawców. Wiec chyba sie nie da...
Żeby nie było, że tylko marudzenie, narzekanie, brak pomysłów i wymądrzanie na twitterku.
Na szybko spisane kilka pomysłów jak można odrobinę ulepszyć - turystycznie - polskie wybrzeże, małe miejscowości.
Celowo pomijam tutaj cały dewelopersko-samorządowy aspekt, bo wiara tam siedzi sobie w kieszeniach nawzajem, więc wiadomo, że to się nie wydarzy. Ale inne, małe rzeczy.
Proszę.
🐟Sezonowość
Polskie morze cierpi na krótki sezon letni. Jak mogłaby w tym pomóc gastronomia?
Wypracujmy sezonowość ryb. Istnieje coś takiego jak okresy połowu różnych ryb (nie jestem specjalistą, nie wiem kiedy co, ale wiem, że istnieje). Wykorzystajmy to jako atut.
Stwórzmy „sezon na…” i serwujmy dane ryby faktycznie wtedy, gdy są najświeższe, gdy można je łowić, gdy są akurat najsmaczniejsze (nie wiem - bardziej otłuszczone, cokolwiek) i tak dalej. KOMUNIKUJMY to.
Na coś będzie sezon latem, ale pewnie też na coś jest zimą, wiosną, jesienią? Świeża rybka XY tylko od lutego do marca, na przykład.
To zbuduje poczucie, że jest po co jechać i w inną porę roku. Gdybym wiedział, że tylko w lutym zjem pyszną rybkę X, to jestem PRZEKONANY, że byśmy się z rodziną wybrali i pewnie nie bylibyśmy sami. Fomo odpalone.
🐟Oznaczenia lokali - tradycja
Co do zasady - branża rankingowo-wyróżnieniowa to potężny, marketingowy rak. Zawsze, gdy coś można kupić za pieniądze LUB zasady przyznawania nie są jasne (Michelin?) - imo traci rację bytu dla wielu racjonalnych osób.
A co, gdybyśmy zagrali tradycją?
Oznaczenia dla lokalu działającego ponad dekadę, ponad dwie dekady, ponad trzy dekady, pięć dekad? Jakieś super oznaczenie dla weteranów, którzy od zawsze te ryby smażyli?
Podobnie dla hoteli/pensjonatów?
Rozumiem, że sam fakt istnienia wiele lat jeszcze nie do końca świadczy o jakości, ale jednak o jakiejś gibkości tak. A poza tym fajnie je się w miejscu „z historią”, gdzie widać np. zdjęcia ojca założyciela sprzed wielu lat czy coś.
To pomogłoby też odsiać nowych, napływowych cwaniaczków chętnych do szybkiego zbicia kapitału jakimś szajsem. Ci co byli od dawna zawsze powinni być lepiej eksponowani.
🐟Oznaczenia lokali - kategorie
Specjalizowanie się we wszystkim jest słabe. Bo wtedy nic nie robimy dobrze. Poniekąd można wymusić specjalizację na restauratorach: specjalne oznaczenia, że tu polska kuchnia super, albo schabowy, a tam rybki, a tam cośtam.
To istotne zachęcenie dla gości, aby wejść do czegoś, co jest w czymś akurat dobre - szczególnie, jak na coś z tej kategorii mamy ochotę. „Zaserwuję wszystko to wszyscy będą zadowoleni” jest bardzo 90s i nie potrzeba tego.
Potrzeba pysznego jedzenia z danych kategorii.
(w obu oznaczeniach chodzi o to, by metody przyznawania były w 100% transparentne i obiektywnw - żadnego kupowania wyróżnień i przyznawania ziomkom - wszystko da się "wyliczyć")
🐟Kolekcjonerstwo dla dzieci - polska popkultura
Przyznam, że poza księgarnią nie znalazłem ŻADNEGO polskiego IP w tych paru nadmorskich miejscowościach co byliśmy.
A co dzieci uwielbiają? Nie chińskie gówno z Temu, to może też, ale dopiero podstawione pod nos.
A na co dzień kochają Kicię Kocię, Pucia czy Jadzię.
Kochają też zbierać i rywalizację.
Może stworzyć mapkę atrakcji - może już istniejących, a może je stworzyć też w powiązaniu z POLSKIMI IP. I taką mapkę dostaje się do ręki. Albo książeczkę. A tam zbiera pieczątki. Naklejki. Karty.
Tanie rzeczy, niski koszt, KAŻDY rodzic by w taką darmową atrakcję wszedł. Do tego promujemy POLSKĄ kulturę dla dzieci, polskich twórców, wszystko możemy wyprodukować u nas. To można przemielić na 100 różnych sposobów, nawet atrakcyjnych dla dorosłych (karty, ale losowe w boosterkach - o boże, ale bym biegał…).
🐟Preferencyjne warunki dla lokalsów/kuchni polskiej/rękodzieła polskiego
Nie ma szans, aby rękodzieło z bursztynu wygrało ze wspomnianym już gównem z Temu. Nic też nie powstrzymuje otwieranie kolejnych kebsów czy gów… tzn ziemniaków na kiju i innych niezdrowych/słodkich przekąsek.
Jako samorządy, dajmy preferencyjne warunki dla: osób z danego miasta oraz dla polskich atrakcji - polskiego jedzenia, rękodzieła itd. Można by nawet zrobić sobie taką checklistę, zależnie ile punktów spełniasz taki masz priorytet dostępu do dzierżawy terenu i niższy czynsz? Zachęcajmy do promocji lokalnego.
Ba, kurczę, przecież tak to można by nawet z wyposażeniem choćby hoteli/pensjonatów zrobić. Nie zamawiać sztucznego pepco glamour z Chin - jakieś atrakcje podatkowe/jakiekolwiek za 100% polskich materiałów - mamy piękne firmy wykończeniowe/meblowe (oświetlenie, meble - też przemysłowe, te Pagedy wszystkie i inne).
🐟Wywalić te szmaty reklamowe gdzie ich miejsce
Do śmieci. Serio, tutaj nie ma co dodać.
—
Naprawdę, można tak długo. Jestem już po urlopie, czas wracać do biura i zająć się własną robotą.
Ale tutaj kilka pomysłów, które mogłyby trafić do samorządów/lokalnych zarządców nadmorskich. Żaden z nich samodzielnie nie zrobi rewolucji. Ale krok po kroku, możemy zmieniać na lepsze (super ważna jest też komunikacja, dobre konta w SoMe)
Jeśli uznacie, za sensowne - można pokazywać znajomym wójtom i burmistrzom, złotówki za konsultację w tej sprawie nie wezmę. ;)
@jakubtepper Nad Bałtykiem w Szwecji tez sa drewniane domy w lasach, cisza, knajpki w starych domach w miejscowościach bez kramow I wiecznego jarmarku. Nie wiem, jak to sie stało, ze wychowaliśmy taką niewybredną klientelę bez gustu, ktora po smażeniu sie na plaży idzie kupować ciupagi...
Papier przyjmie wszystko, ale zapisanie wielu fałszu, półprawd i manipulacji nawet w najbardziej dostojnym druku nie zmieni praw fizyki.
Wpływ człowieka na klimat jest faktem udowodnionym naukowo, a powodem zmiany klimatu jest emisja gazów cieplarnianych do atmosfery.
Decydenci powinni to rozumieć po tym, jak Polskę i Europę dotknęły w tym roku bezprecedensowe fale upałów.
- mówiłem o tym kilka dni temu u red @rafal_wojda w @tvn24