Countries Ranked by Number of Tanks Delivered to 🇺🇦 Ukraine
12th place
🇨🇦 Canada
8 Leopard 2A4
🇸🇯 Norway
8 Leopard 2A4
11th place
🇸🇪 Sweden
10 Strv122
10th place
🇬🇧 United Kingdom
14 Challanger 2
6 T-72EA (Purchased)
9th place
🇪🇦 Spain
29 Leopard 2A4 (19 of them were refurbished with co-financing from 🇩🇪 Germany)
8th place
🇲🇰 North Macedonia
30 T-72A
7th place
🇦🇺 Australia
49 M1A1 AIM
6th place
🇩🇰 Denmark
30 Leopard 1A5
25 T-72EA
7 Leopard 2A4
5th place
🇺🇲 United States of America
45 T-72EA
31 M1A1SA
4th place
🇨🇿 Czech Republic
78 T-72M1
3th place
🇳🇱 Netherlands
60 T-72EA
20 Leopard 1A5
7 Leopard 2A4
2th place
🇩🇪 Germany
105 Leopard 1A5
30 M-84A4 (Sold to Germany by 🇭🇷 Croatia)
28 M-55 (From 🇸🇮 Slovenia through Ringtausch programme)
20 T-72M1 (From 🇨🇿 Czechia through Ringtausch programme)
21 Leopard 2A6 (3 from 🇵🇹 Portugal because Germany financing refurbished of other tanks)
1th place
🇵🇱 Poland
280 T-72M(R)/M1(R)
60 PT-91 Twardy
14 Leopard 2A4
1/15
Wracam. Pięć dni szkolenia bojowego FPV. Nie pokazowego. Nie reklamowego. Bojowego.
Prowadzący: doświadczony instruktor – człowiek, który ponad rok spędził na froncie w Ukrainie. Służył w 24. Brygadzie Zmechanizowanej, na rocznym kontrakcie w SZU, między 2023 a 2024 rokiem. To brygada, która miała własny oddział droniarzy. Instruktor nie był tam obserwatorem. Walczył. Przeszedł przez okres, gdy konflikt wchodził w zupełnie nową fazę – fazę masowych dronów, walki elektronicznej i taktyki, której nie uczą na żadnej akademii.
Kim jestem? Studentem Bezpieczeństwa Narodowego na Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Mam za sobą wszystkie cywilne kursy, jakie są w Polsce dostępne – STS-01, STS-02, kategorie A1, A2, A3. Mam setki godzin nalotu na własnym sprzęcie. Drony to moja zajawka od lat.
Na początku myślałem o kursie na Ukrainie. Szukałem szkolenia z zastosowania dronów bojowych. Ale realia – praca, studia, logistyka – sprawiły, że to byłoby bardzo trudne. Wtedy znalazłem jedyny taki kurs w Polsce. U jedynej osoby, która miała realne, udokumentowane doświadczenie z frontu. I to był strzał w dziesiątkę. Chcę wam o tym opowiedzieć. I zadać kilka pytań, które od pięciu dni nie dają mi spać.
Russian artist Robert Kuzakov, known as Semyon Skrepetsky, was shot dead in Poland just three days after a performance protest in Berlin near the Russian embassy. He was known for his caricatures of politicians including Vladimir Putin and Alexei Navalny.
Diese Videos zeige ich euch nicht – aber ihr müsst verstehen was in Kherson passiert. Russische Soldaten jagen Zivilisten mit Kamera-Drohnen. Wie ein Computerspiel. Eine Frau geht zum Markt – Ziel. Ein Kind spielt draußen – Ziel. Ein Krankenwagen fährt zu einem Verletzten – Ziel. Dann kommt der zweite Schlag – für die Retter.
Über 200 Tote. 2.000 Verletzte seit 2024. Die UN-Kommission unter Erik Møse hat die Befehlskette zurückverfolgt – bis zu Putin selbst.
Das ist keine Kriegshandlung. Eine Kriegshandlung hat ein militärisches Ziel. Das hier hat keines. Das ist die Befriedigung eines Mannes der Menschen als Zielscheiben betrachtet – und ein System das ihm dabei zujubelt.
Wer das noch „Spezialoperation" nennt – und Putin als Verhandlungspartner sieht, hat nicht verstanden womit wir es zu tun haben. 🇺🇦🇪🇺
Bezprecedensowa decyzja w historii technologii.
Anthropic ogłosiło, że na mocy dyrektywy rządu USA wstrzymano dostęp do modeli Fable 5 i Mythos 5 dla WSZYSTKICH cudzoziemców.
Także mieszkających w Stanach i także pracujących dla Antrophica nad tymi modelami.
🧵 dlaczego to ważne
Nie uwierzysz jak ciepły kocyk, gorący prysznic i pełny brzuch zabijają Cię powoli. Oto co zrobić żeby to naprawić
Jest 1914 rok. Legendarny polarnik Ernest Shackleton i 27 ludzi utknęli na Antarktydzie. Ich statek, Endurance, zmiażdżył lód. Bez radia, bez ratunku, bez szans. Spali na dryfującej krze. Potem zebrał garstkę 5 najsilniejszych w trasę 1300 km szalupą przez najgroźniejsze morze świata w kierunku Argentyny. Na koniec Shackleton z dwoma ludźmi przeszedł pieszo przez niezdobyte góry Georgii Południowej, żeby dotrzeć do stacji wielorybniczej po pomoc. Przeżyli wszyscy, cała dwudziestka ósemka. 🧵 1/9
Poproszono mnie o opisanie kwestii zdrowotnych w lataniu
Trochę mi trudno o tym mówić, jako że ja całe życie walczyłem z nadwagą. Zaczęło się od tego, że choć przeszedłem bardzo surowe badania w 6. Szpitalu Wojskowym w Dęblinie (profil lotniczy) to jednak egzamin wstępny z WF do Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej oblałem, mając wynik 2,5 podczas gdy trójkę stawiano od 2,66 w górę (średnia z kilku konkurencji: bieg na 100 m, bieg po kopercie, ćwiczenia na drążku w tym minimum sześć podciągnięć, tzw. brzuszki i pływanie. Dobrze mi poszło pływanie, bo ja nie tonę (teraz po stracie nogi to nie wiem jakby było) i brzuszki. Biegi były moją zmorą, a na drążku podciągnąłem się pięć razy i ni cholery nie dało się więcej.
Byłem zrozpaczony, szykowałem się na to, by za rok znów spróbować. Zresztą w kolejnym roku miałem nadzieję na uruchomienie kierunku "latającego" na Politechnice Rzeszowskiej, która była moim pierwszym wyborem, ale która takiego kierunku w 1981 r. nie uruchomiła. Dlatego był Dęblin. Tymczasem czekała mnie mimo wszystko rozmowa kwalifikacyjna.
W czasie tej rozmowy patrzą: maksymalna ilość punktów na egzaminie z matmy, maksymalna z angielskiego, wysoko z rosyjskiego, wysoko z fizyki. No i 100 godzin nalatane na szybowcach i 50 godzin na samolotach tłokowych. Całkiem nieźle, jak na 18.5 latka... Komisja podumała, podumała, w końcu podsuwa mi druk z nagłówkami WOSL Dęblin im. Janka Krasickiego. Pisz chłopie: zobowiązuje się do zdania egzaminu wstępnego z WF w ciągu pierwszego semestru.
ZOSTAŁEM PRZYJĘTY.
Badania, które to poprzedziły były bardzo ciężkie, poza wszelkimi możliwymi specjalistami także komora niskich ciśnień, próba wytrzymałościowa na rowerku, EEG itd. Jak robiono EEG doszło do śmiesznego wydarzenia. Badano też Libijczyka, których szkolono w Dęblinie. Strasznie się tego bał bo wiadomo - jakieś kable na łeb, a jak prąd walnie między uszy?? I przerażony leży u kobiety na kozetce, a pielęgniarka: nie oddychać! W tym momencie weszła jakaś inna pielęgniarka: choć na chwilę! Wyszły obie. Minęło ze trzy minuty, babka wraca, a Libijczyk siny! Dalej nie oddycha biedak, bo się bał, że jak zacznie to go ten prąd rypnie między uszy....
Tego egzaminu wstępnego nigdy nie zdałem. Ale zdałem zwykły egzamin na semestr, co prawda z innymi konkurencjami, bo https://t.co/LLcxjx5hkG. słynny wojskowy bieg na 3 km... Ale to inna historia. Do dziś się obawiam, że ktoś wygrzebie moje oświadczenie w papierach i wyśle mi wezwanie na zaległy egzamin....
Na zdjęciu cztery lata później i promocja oficerska. Ostatni z prawej to ja
Fot. nieznany
To moja praca, te teksty, choć równolegle piszę w papierowej. Robię to dla Was. Jak Wam się podoba to proszę o kawki w zamian, przeznaczone dla mego potomstwa.
Dziękuję! https://t.co/3NOiJ9AkZG
En el corazón de Asia Central existe una isla fantasma que ya no aparece en los mapas. Durante medio siglo, los soviéticos escondieron allí el laboratorio de armas biológicas más letal y secreto del planeta: la isla de Vozrozhdeniya. Tira del hilo 🧵👇🏽👇🏽👇🏽
Stellen Sie sich vor:
— Ihre 12-jährige Tochter wurde gestern von vier farbigen Männern mehrfach vergewaltigt.
— Sie gehen mit ihr zur Polizei und erstatten Anzeige.
— Die Beamten sind nicht bereit, die Anzeige entgegenzunehmen.
— In Ihrer Verzweiflung beschreiben Sie das Vorgefallene in den sozialen Medien.
— Zwei Tage später werden Sie deswegen von der Polizei abgeholt und ins Gefängnis gesteckt. Ein Richter verurteilt Sie zu einer unbedingten Gefängnisstrafe.
— Die Täter werden nicht behelligt.
— Im Parlament wird dieses Vorgehen mit grosser Mehrheit gutgeheissen, weil man nicht islamophob sein wolle.
Das hat sich in Grossbritannien hundertfach so zugetragen, und das Unterhaus in London hat vor wenigen Tagen so entschieden.
"Co za historia! 17-latek wywalczył sprostowanie we francuskim podręczniku. Oskarżono w nim Polaków o współudział w ludobójstwie Żydów
„Jakub Vaugon – dziewiętnastolatek z polsko-francuskiej rodziny mieszkającej w Paryżu. W 2017 roku na lekcji historii we francuskim gimnazjum zaprotestował przeciwko stwierdzeniu zawartemu w podręczniku, mówiącemu o tym, że to Polacy mordowali Żydów w obozie zagłady w Treblince.
Polak wywalczył sprostowanie we francuskim podręczniku" -
do czego to doszło, to młody człowiek musi poprawiać we Francji treść podręczników, bo jest kłamliwa i rasistowska w stosunku do jednego z narodów, sojusznika tejże Francji, kim w takim razie są ci co ten podręcznik napisali, zatwierdzili i nauczali według jego kłamliwej treści bez żadnej refleksji , że są kłamcami i rasistami, kim są w chwili obecnej Francuzi? do jakiego poziomu ten naród doszedł?
UK🇬🇧Imigranci nachodzili kobietę w jej własnym domu. Policja za każdym razem ignorowała jej zgłoszenia i straszyła aresztowaniem za "nienawiść rasową" jeśli znów zgłosi incydent.
Sąsiad, który nagłośnił sprawę w mediach został aresztowany za " podsycanie rasowej nienawiści"...👁️
The Sunday Times reports that 3 days after Henry Nowak’s death, police wanted to issue a statement implying Henry was the aggressor.
By then, they already had evidence that wasn’t the case. Only after objections from Henry’s family was the wording changed.
They weren’t trying to protect Henry. They were trying to protect themselves. That was the disinformation 💣
Milan 🇮🇹:
An Italian guy risked his life to save 30-year-old Polish model Anna Aksamit from a group of North African immigrants who beat her and tried to rape her.
Her words:
“Surrounded and beaten, they were about to rape me. A guy saved me. I want to meet him. I spent the whole night crying and I can’t stop. I was so scared, and every time I look in the mirror I see my eye still swelling from the punches. Those were horrifying moments. It’s something I’ll probably never forget.”
When will we finally wake up and start deporting them all?
Wstrząsające… warkoczyki, buciki - relacja z ekshumacji w Ostrówkach z roku 2011. W trakcie prac ekshumacyjnych odnaleziono szczątki co najmniej 231 osób (głównie kobiet i dzieci), które zostały zamordowane przez oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) 30 sierpnia 1943 roku.
Był z nami w Jugosławii pewien oryginał. Z Polski ściągnięto tłumacza języków słowiańskich, Marka. Marek doskonale znał Bałkany, znał serbo-chorwacki we wszelkich możliwych odmianach (serbski i chorwacki, poza zapisem różnym alfabetem, odpowiednio łacińskim i cyrylicą, mają też różne poszczególne słowa, np. powietrze po serbsku jest vozduh, a po chorwacku zrak, itd. choć jest to jednak ten sam język), znał bułgarski i rosyjski, a wszystkie biegle. Był pilotem wycieczek po Bałkanach, a wcześniej za tzw. komuny pracował jaki tłumacz w Komitecie Centralnym PZPR. Kiedyś przy jakimś rosyjskim obserwatorze wojskowym ONZ puścił wiązankę po rosyjsku wprawiając tamtego w osłupienie. Rosjanin pyta: „w której kolonii karnej siedziałeś?” A Marek: „nie siedziałem, ale byłem tłumaczem i tłumaczyłem towarzyszy z Biura Politycznego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.” Rosjanin pokiwał głową ze zrozumieniem, no tak! Teraz się wyjaśniło! Sam Marek opowiadał, że jednym z jego głównym zajęć było wożenie towarzyszy z ZSRR do luksusowych hoteli na dziwki, ale sprowadzanie rzeczonych do Klarysewa lub Victorii, w zależności od tego gdzie ich wpakowano.
Tłumacz był nam potrzebny, bowiem znajomość rosyjskiego w dawnej Jugosławii była żadna, angielskiego też nie znali, jeśli już to niemiecki, bo wielu pracowało w RFN jeszcze w latach słusznie minionych. A język serbo-chorwacki, choć z pozoru podobnie brzmiący, okazał się całkowicie odmienny. Kiedyś na przykład idzie uliczką przy sztabie batalionu Gordana, nasza lokalna serbska tłumaczka, a Marek wyglądał przez okno. Gordana pyta zalotnie: „Marek, što radiš?“ (co robisz?), na co Marek wali prosto z mostu: „Gledam se kroz prozor i tražim neku pičku.” (wyglądam przez okno i rozglądam się za jakąś cipką). Dlatego, jak widać, tłumacz był nam potrzebny, zwłaszcza że Gordanę nie chcieliśmy wtajemniczać w różne nasze poufne rozmowy z lokalsami, a poza tym nie mogliśmy jej zabierać na chorwacką stronę, bo była Serbką.
Z tymi tłumaczkami był niezły numer czasem. Portugalski obserwator policyjny, tzw. Civpol, z grupy oceniającej prace lokalnej milicji pod kątem przestrzegania podstawowych praw człowieka, przygruchał sobie obsługującą ich tłumaczkę. Wzięła ich wola boża i uprawiali stosunki międzynarodowe. Portugalczyk zasuwa jak królik, więc jego wybranka woła namiętnie: „polako, polako!” (powoli, powoli). Na co portugalski policjant, uniesiony narodową dumą przerwał i głośno mówi: „No Polaco! Portugalo!” I dalej swoje jak siedmiolufowy minigun…
Na zdjęciu - mediacje z serbskimi i bośniackimi oficerami (Bośniacy dwaj pierwsi od lewej), Slunj 1993 r. Wśród Polaków pierwszy z prawej to Romek Polko, a obok spadochroniarz z 6. BDSz, Leszek Zajkowski, nazwisk dwóch pozostałych nie pamiętam. Marek nie pojawił się tu na zdjęciu, ale tłumaczył te rozmowy.
Fot. Michał Fiszer
Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej
https://t.co/3NOiJ9zNa8
Wizyty lotników w Wielkiej Brytanii
Kolejny numer był na odprawie przed lotami. Brytyjski pułkownik (Group Captain) kończy odprawę: „Well, Gentlemen, that’s conclude my briefieng. Do you have any questions please?” Amerykański pilot latający na F-15E wstaje i wali typowym teksańskim akcentem, wywalił mniej więcej taki tekst, nie robiąc żadnych przerw miedzy słowami (zapiszę to fonetycznie): „Ajwgatdekłeszczen. Łerisdeerjaforfjueldemping?” Na co Anglik: „I afraid, I can’t understand you, could you repeat your question, pleeaase?” A Teksańczyk dalej jak Kaczor Donald: „Łelitsnategrejtdil. Ajdżustłonanołłerisdeerjaforfjueldemping…” Włączyłem się w dyskusje tłumacząc Teksańczyka na angielski, na co sala zareagowała żywiołowym śmiechem… A człek pytał o rejon zrzutu paliwa.
W Culdrose Anglicy zrobili nam taką huczną imprezę, że mało nas nie potopili w Whyski, piwie i co tam jeszcze płynęło. To właśnie na tej imprezie jeden z pilotów zespołu poprosił mnie o tłumaczenie w ożywionej dyskusji z brytyjskim komandorem porucznikiem pilotem. Miałem jednak problem, bo Anglika rozumiałem doskonale, a naszego pilota za chińskiego boga. Trochę mu w mowę poszło, nie był w stanie wymówić wszystkich spółgłosek...
To właśnie tam przyznałem się mocno już wstawionemu komandorowi podporucznikowi kapelanowi - anglikańskiemu pastorowi, że jestem ewangelikiem. Około 02.00 nad ranem poszliśmy do kościoła, który pastor otworzył swoim kluczem, otrzymałem od niego Komunię Świętą w obrządku anglikańskim, choć ja jestem ewangelikiem augsburskim, po czym, po chwili zadumy nad własnym grzesznym życiem przy modlitwie w pustym kościele, wróciliśmy na imprezę grzeszyć dalej...
Jeśli podobają Ci się moje wpisy postaw mi kawkę, a będzie więcej
https://t.co/3NOiJ9zNa8