Go for it. I’m 5’9” and the best girlfriend I ever had was the 6’3” retired D1 volleyball player.
She’d bake me cookies, we’d watch college football, and she’d blow me during commercials.
Lost her when I tried for a threesome with one of her old teammates.
Commerce Secretary Howard Lutnick gave the G20 Countries a very personal gift.
Lutnick gave them each a piece of steel from the World Trade Center.
Lutnick lost 658 of his 916 employees on 9/11 including his brother, Gary Lutnick.
Here’s an unexpected answer:
I asked Gael Monfils what his post-retirement plans are, if he plans to stay in tennis as a coach or commentator perhaps.
No, he said. He’s already signed on to work an office job next year for a Swiss wealth management company.
Coraz bardziej męczy mnie ta wojna z samochodami w @warszawa. Nie dlatego, że uważam, że Warszawa ma być jednym wielkim parkingiem. Nie uważam. Tylko, że w samochodzie siedzi człowiek. I naprawdę dobrze byłoby go zauważyć. W końcu dla kogo jest to miasto? Moi rodzice mają 86 i 95 lat. Mieszkają w samym centrum Warszawy. Samochód nie jest im potrzebny do wożenia się 300 metrów po bułki. Jest potrzebny, żeby pojechać do lekarza, odwiedzić rodzinę, załatwić coś na mieście. Żeby w ogóle jeszcze z tego miasta korzystać.
Bardzo łatwo powiedzieć: „niech jadą komunikacją”. Tylko spróbujcie kiedyś z sędziwym człowiekiem dojść kilkaset metrów do przystanku. Poczekać. Wsiąść. Zdążyć usiąść, zanim autobus ruszy. Potem wysiąść. Może się przesiąść. I jeszcze przecież trzeba wrócić.
Dla mnie 400 metrów to spacer. Dla moich rodziców to granica między „jadę” a „zostaję w domu”. Paradoksalnie
Warszawa opowiada, że seniorów trzeba aktywizować, wyciągać z domów, przeciwdziałać samotności. Świetnie. Tylko jednocześnie tnie się połączenia autobusowe, bo przecież jest metro albo tramwaj. Likwiduje miejsca parkingowe. Zwęża ulice. Coraz trudniej gdzieś podjechać, zatrzymać się, zaparkować, wysadzić starszego człowieka. A jeśli tylko ktoś protestuje, odpowiedź jest właściwie gotowa: trzeba było zostawić samochód! Ale gdzie? I jak dalej?
Naprawdę chcę Warszawy podporządkowanej samochodom. Chcę Warszawy, która pamięta, że nie wszyscy jej mieszkańcy mają 30 lat, zdrowe kolana i aplikację z rozkładem jazdy w ręku. Tymczasem ci, którzy dzisiaj miasto projektują i układają pod instagramowe fotki dla młodych ludzi też się zestarzeją. Ale chyba myślą, że problemy z mobilnością ich nie będą dotyczyć…
Moje miasto, moja Warszawa jest także dla 80-latka z laską. Dla człowieka na wózku. Dla matki z dzieckiem. Dla niewidomych oraz wielu innych ludzi ze szczególnymi potrzebami. Albo choćby dla kogoś, kto nie chce spędzać dwóch dodatkowych godzin dziennie w komunikacji i chce szybko dojechać z pracy do domu. Dla kogoś, kto wiezie starego ojca do lekarza i naprawdę nie ma ochoty tłumaczyć się z tego, dlaczego nie wsadził go do tramwaju.
Organicznie nie trawię każdej polityki, która zamiast godzić interesy zaczyna dzielić ludzi na tych, których potrzeby są „nowoczesne” i słuszne oraz tych, których można zbyć wzruszeniem ramion. W każdej dziedzinie. A kierowca stał się ostatnio bardzo wygodnym chłopcem do bicia. Jakby każdy był zdrowym facetem w SUV-ie, który z czystej złośliwości nie chce jechać metrem.
Nie. Czasem za kierownicą siedzi córka, a obok niej mama lub ojciec. I ona nie walczy z nowoczesnym miastem. Ona po prostu chce zawieźć tatę lub mamę do lekarza.
Tak, właśnie przeczytałam o kolejnych pomysłach na przeróbki ulic w Warszawie i zrobiło się tego zbyt dużo…
Dostaliśmy wiadomość od jednej z mieszkanek, która przypomniał sytuację z ubiegłorocznego Konkursu Chopinowskiego, która dobrze pokazuje problem z planowaniem i koordynacją działań w Warszawie.
Konkurs odbywa się raz na pięć lat i ściąga do stolicy gości z całego świata. A właśnie wtedy pomnik Fryderyka Chopina w Łazienkach był zasłonięty z powodu renowacji, remontowany był grób rodziców kompozytora, a w bezpośrednim sąsiedztwie Filharmonii Narodowej trwały prace.
Zarządzanie Warszawą to również umiejętność przewidywania, koordynowania terminów i dbania o wizerunek miasta. Czy naprawdę nie dało się tego zaplanować inaczej? 🟡🔴
Publikujemy poniżej głos mieszkanki.
------------
Blisko rok temu, w październiku 2025 odbyła się XIX edycja Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Wszyscy w Polsce i na świecie wiedzą, że jest to jeden z najważniejszych konkursów pianistycznych na świecie i z całą pewnością jeden z najpopularniejszych, o największym zasięgu oglądania i obserwowania. Tak było zawsze, tak jest tym bardziej teraz – czyli w dobie internetu. Dla Warszawy każda edycja Konkursu to idealne, wymarzone wydarzenie do promowania miasta – marki Warszawa.
Tymczasem od września 2025 (do czerwca 2026) zarządzono remont pomnika Chopina w Łazienkach Królewskich – wizytówki Warszawy - czego efektem było https://t.co/4cTTOfW7uY. owinięcie pomnika białą płachtą i ogrodzenie siatką. Właśnie na czas Konkursu sztandarowy pomnik-wizytówka miasta został owinięty płótnami.
Jak się w trakcie Konkursu okazało, także grób Rodziców Fryderyka Chopina na Cmentarzu Powązkowskim był zakryty w czasie Konkursu – ze względu na prowadzoną w tym czasie renowację. Na ulicy Sienkiewicza tuż przed Filharmonią Narodową, gdzie miały miejsce przesłuchania był prowadzony remont w wielkim bałaganem za siatką.
Kolejne edycje Konkursu Chopinowskiego odbywają się co 5 lat. Przyjeżdżają słuchacze, melomani, kibice uczestników, krytycy, przedstawicie firm fonograficznych itp., itd. Tłumy z Polski i z całego świata, często bardzo odległego (np. Japonia, Chiny, Korea Południowa, USA). Bardzo, bardzo wielu przybyłych melomanów poza słuchaniem muzyki zwiedza Warszawę i robi zdjęcia – np. przy słynnym pomniku Chopina w Łazienkach. W roku 2025 było to uniemożliwione. Goście mogli zobaczyć płótna i bałagan.
Nikt z normalnie myślących ludzi nie uwierzy, że prowadzone powyżej wspomniane remonty nie powinny i nie mogły być przeprowadzone w innym terminie. Warszawa pod rządami Trzaskowskiego w czasie trwania Konkursu Chopinowskiego została ośmieszona. Rafał Trzaskowski nie zdał egzaminu, by pełnić rolę prezydenta Warszawy.
Dodam jeszcze że w 2027 roku będziemy świętować 100 rocznicę 1. edycji Konkursu. Nigdy, nawet w czasach głębokiego komunizmu, Warszawa w trakcie kolejnych edycji Konkursu nie była tak potraktowana jak w 2025 roku za prezydentury Trzaskowskiego.
Ostatnio z różnych powodów dużo się mówi o „marce Polska”. Moim zdaniem trzeba też mówić o „marce Warszawa” za czasów Rafała Trzaskowskiego jako prezydenta stolicy.
Warszawa bez gospodarza?
Ludzie znający ratusz od środka opowiadają „Wyborczej” o stylu zarządzania Rafała Trzaskowskiego.
Prezydent zna miejskie projekty i potrafi szczegółowo o nich opowiadać. Jednocześnie rozmówcy zarzucają mu brak codziennego zainteresowania tym, co dzieje się w dzielnicach, inwestycjach i samym urzędzie.
Padają też znacznie mocniejsze słowa:
„Nie mamy lidera, nie wiemy, po co pracujemy, nie organizujemy burz mózgów, działamy od kryzysu do kryzysu, prezydent jest nieobecny”.
Według artykułu część problemów i kontrowersyjnych tematów ma być filtrowana, zanim dotrze do prezydenta. Urzędnicy mówią też o braku nowych pomysłów, sposobie wydawania pieniędzy i nadzorze nad dużymi inwestycjami.
Warszawa potrzebuje gospodarza. Prezydent powinien wiedzieć, co dzieje się w dzielnicach, pilnować najważniejszych inwestycji i brać odpowiedzialność za kierunek, w którym zmierza miasto.
Czy Rafał Trzaskowski jest takim gospodarzem? Niech ocenią to Warszawiacy w referendum.
Artykuł „Wyborczej”: https://t.co/Ljux9fJJJz
📍 Aktualne punkty zbiórek: https://t.co/owsbkHwCBz
#SORwaw #ReferendumWarszawa #Warszawa #OdwołaćTrzaskowskiego #TrzaskPrask
This WSJ story on John Fetterman is wild especially on him blowing off a meeting with Children’s Hospital of Philadelphia who were concerned about Medicaid cards: “Behind closed doors, the first-term senator shows little interest in doing the job beyond cultivating relationships with conservative media figures and advocating for Israel.” https://t.co/92MOYMXW2W
This isn’t gonna be welcome news but I’m also still only half excited for Missouri until it’s confirmed SCOTUS won’t overturn
The Missouri GOP is appealing to SCOTUS. Yes SCOTUS can/should stay out of a state court matter.
But we all know this modern court is corrupted.
Dostałem dziś zawiadomienie z Sanepidu w Szczecinku o wszczęciu postępowania ws. ekshumacji moich szczątków z cmentarza w Szczecinku. I to na wniosek mojego nieżyjącego ojca. I piszą, że zmarłem.
W podstawówce dostałem nową kurtkę. Fajną kurtkę. Nie pamiętam jak wyglądała, ale pamiętam, że była fajna.
Poszedłem w niej do szkoły już następnego dnia. Po lekcjach czekałem na tatę na świetlicy. Jako, że była to wiosna, a odbierał mnie tato - żaden z nas nie zauważył, że nie mam kurtki.
W domu mama od razu jednak wyczaiła, że wiatrówki nie ma. Dostałem proste zadanie - jutro rano mam iść na świetlicę i sprawdzić, czy jest ona na wieszaku.
No to poszedłem. Kurtki nie było. Wniosek? Ktoś ukradł.
Dlatego po szkole od razu pojechaliśmy do tej samej galerii w Legnicy, do tego samego sklepu, po nową kurtkę.
Gdy człapałem za mamą czekając, aż wręczy mi jakiś ciuch do przymierzenia, moja mama wskazała palcem na model wiatrówki, którą zgubiłem, kwitując to komentarzem, że taka szkoda, że ktoś ją zabrał, bo była rewelacyjna i dużo kosztowała.
Nigdy nie zapomnę miny mamy, kiedy powiedziałem:
- Aha, bo ja taką miałem? To ta wisi na wieszaku w świetlicy i pani dzisiaj pytała, czy ktoś nie zgubił kurtki.
PrzewodzikKsiążkowy (wypisy)
PowojennyTydzień
„Faktycznie akcja przesiedleńcza zakończyła się w listopadzie 1946 roku, gdy likwidacji uległy ostatnie urzędujące jeszcze pełnomocnictwa i przedstawicielstwa rejonowe. Przez ostatnie miesiące znaczna część wysiłków pracowników polskiego i ukraińskiego aparatu przesiedleńczego była skoncentrowana na porządkowaniu akt i obliczeń. Dokonywało się to w bardzo napiętej atmosferze, biorąc pod uwagę bałagan w dokumentacji, braki wielu formularzy, rejestrów oraz niekiedy mocno różniące się od siebie wyliczenia stron polskiej i ukraińskiej. Panowała, zwłaszcza po stronie ukraińskiej, wszechogarniająca „pokazucha” – przepisywano od nowa tysiące formularzy, od nr 2 (rejestracyjne) po zestawienia nr 10 (spisy ewakuacyjne).
W opisie sytuacji placówki w Czortkowie specjalny wysłannik głównego pełnomocnika B. Czermak pisał w maju 1946 roku: „O ile zaś chodzi o nr rejestracji, nr karty ewak. lub daty rejestracji względnie wyjazdu, to spisy te przedstawiają istną dżunglę dostępną jedynie dla niewielu wtajemniczonych pracowników, z których część już wyjechała, a reszta przygotowana do wyjazdu”. Większość rejestrów dotyczących poszczególnych rejonów administracyjnych albo nie istniała, albo była niekompletna, albo znajdowała się w rękach pracowników ukraińskiego przedstawicielstwa.
Spisy sporządzano na czysto, ale zdaniem wysłannika zachodziła wątpliwość, „czy te przepisane spisy odpowiadają stanowi faktycznemu”. Wprawdzie uzgadniano je z danymi ukraińskimi, lecz pojawiało się pytanie, czy z kolei one odpowiadają stanowi faktycznemu. Wniosek końcowy brzmiał mało pocieszająco: przepisane spisy będą „miały charakter teoretyczny”.
Bardzo podobnie wyglądała sytuacja w Stanisławowie, gdzie próbowano uzgodnić dane statystyczne dotyczące rejestracji między pełnomocnictwem i ukraińskim przedstawicielstwem. Różnica była niebagatelna – według polskich danych w rejonie ewakuacyjnym zarejestrowało się 91 947 osób, według Ukraińców jedynie 84 510. Ukraińscy urzędnicy dowodzili, że rejestracja odbywała się początkowo w sposób wadliwy, otóż zapisywano na wyjazd osoby niemające do tego prawa, rodziny bezdzietne deklarowały posiadanie dzieci, by móc zarejestrować bydło, w Stanisławowie i Kołomyi zdarzały się przypadki podwójnej rejestracji chętnych do ewakuacji. Strona ukraińska dążyła do przepisania wszystkich formularzy nr 2 (dziesiątków tysięcy zgłoszeń), by były zgodne z danymi list ewakuacyjnych (formularz nr 10), i zmuszała do tego stronę polską.
Lustrując placówkę w Stanisławowie, Zofia Kulczycka, inspektorka głównego pełnomocnika ds. ewakuacji, w lipcu 1946 roku stwierdziła, że wszyscy pracownicy urzędu RPR są „sterroryzowani przez władze sowieckie i zmuszeni są milczeć”. Główny pełnomocnik ostatecznie wyraził zgodę na sprawdzenie i poprawienie rejestru zgłoszeń, ale bez przepisywania go na nowo, a jedynie przez definitywne skreślanie podwójnie zarejestrowanych osób, z poczynieniem adnotacji o przyczynach skreślenia i bez zmiany numeracji na kartach ewakuacyjnych.
Aparat głównego przedstawiciela rządu Ukraińskiej SRR ds. ewakuacji ostatecznie w grudniu 1946 roku sporządził sprawozdania z rezultatów przesiedleń obywateli narodowości polskiej i żydowskiej z „zachodnich obwodów USRR”. Należy mieć świadomość, że zawierały one elementy swoistej radzieckiej księgowości kreatywnej, której śladów nie dało się w pełni zatrzeć nawet w niezwykle starannie sporządzonych tabelach i zestawieniach.
Według raportów uzgodnionych z polskimi władzami ewakuacyjnymi uprawnionych do przesiedlenia było 310 989 rodzin (885 302 osoby), w tym 114 128 rodzin liczących 270 567 osób zamieszkałych w większych miastach oraz 196 861 rodzin obejmujących 614 735 osób zamieszkałych na wsiach i w małych miejscowościach Wołynia, Galicji Wschodniej i północnej Bukowiny). (…)
Na ponad 885 tysięcy Polaków i Żydów zamieszkałych na terenach tzw. zachodnich obwodów Ukraińskiej SRR zarejestrowało się 305 389 rodzin (868 276 osób), czyli 98,08% (w tym w większych miastach 112 764 rodziny liczące 266 990 osób, a w mniejszych miasteczkach i wioskach 192 625 rodzin obejmujących 601 286 osób). Spośród zarejestrowanych wyjechało 283 499 rodzin (810 415 osób), czyli 93,37% zarejestrowanych i 91,54% ogółu zamieszkałych w tzw. zachodnich obwodach USRR (z tego 103 730 rodzin o liczebności 246 546 osób z większych miast i 179 759 rodzin, liczących 563 869 osób z rejonów wiejskich i mniejszych ośrodków miejskich).
Biorąc pod uwagę podział administracyjny II Rzeczypospolitej, z województwa wołyńskiego wyjechało około 133,9 tysiąca Polaków, z tarnopolskiego 251,5 tysiąca Polaków, 4100 Żydów i 2 tysiące ludzi innych narodowości; z województwa stanisławowskiego – 97,3 tysiąca Polaków, 2100 Żydów i 1900 osób innych narodowości; z województwa lwowskiego – 269,5 tysiąca Polaków, 18,3 tysiąca Żydów, 5400 innych. (…)
Z ewakuacji zrezygnowało 21 890 rodzin (57 861 osób), 8069 rodzin (21 568 osób) oficjalnie zgłosiło rezygnację z przesiedlenia, kolejne 8503 rodziny (21 550 osób) nie pojawiły się na punktach przesiedlenia, 5318 rodzin (14 743 osoby) opuściło swoje miejsce zamieszkania, rezygnując z prawa do wyjazdu. Wśród osób i rodzin rezygnujących były m. in. te, które czekały na powrót uwięzionych bliskich, często aresztowanych w czasie trwania akcji przesiedleńczej.
W opinii radzieckich służb bezpieczeństwa w Borysławsko-Drohobyckim Zagłębiu Naftowym niektóre rodziny wyjeżdżały „nie w całości, lecz w części” i pozostawiały swoich krewnych „w celu ochrony pozostawionego majątku”, mając nadzieję „na powrót do obwodu drohobyckiego”. Zostawali więc teściowa, ojciec, zdarzało się nawet, że pełnoletnia córka wychodziła za mąż za Ukraińca, by stać na straży rodzinnego mienia.
Zdaniem władz ukraińskich większość osób, które pozostały, wywodziła się z rodzin mieszanych, które nie chciały opuszczać rodzinnych stron, oraz spośród ich powinowatych i krewnych. Ta konstatacja znajdowała częściowo potwierdzenie w obserwacjach polskich pełnomocników oraz w danych dotyczących rejestracji, ponieważ spośród co najmniej 14 081 zarejestrowanych osób „innych narodowości” nie wyjechało ostatecznie ponad 3,5 tysiąca, tj. około 25%.
Zasady zapisane w umowie o przesiedleniu zadecydowały o składzie etnicznym ewakuowanych. Było wśród nich 766 206 Polaków, 33 158 Żydów, 9918 Ukraińców, 45 Białorusinów oraz 600 przedstawicieli, a właściwie przedstawicielek, innych narodowości, w tym Rosjan, Czechów, Cyganów, Niemców, Rumunów, Tatarów, Łotyszy, a nawet dwóch Hiszpanów i dwóch Węgrów…”
Grzegorz Hryciuk „Przesiedleńcy. Wielka epopeja Polaków, 1944-1946”, Kraków 2023
Filmy wg książek Sienkiewicza zajmują trzy pierwsze miejsca na liście
wszech czasów polskiego box office:
1️⃣ „Krzyżacy” (1960) - 32.3 mln widzów
2️⃣ „W pustyni i w puszczy” (1973) - 30.9 mln
3️⃣ „Potop” (1974) - 27.6 mln
Czyli Sienkiewicz jest królem naszej kinematografii!
Susan Collins on navigating Trump and why she didn’t take the @Liz_Cheney approach: “What influence does she have today? Really, none… Liz Cheney, it’s not just that she lost her seat. It’s that she has no impact, in my view.”
This is unfortunately true anyone who doesn’t socialize a lot between 16-25 permanently turns into a weirdo and no amount of money or success can unlame him.