Drugi rok z rzędu, Polaków więcej wyjeżdża z Niemiec niż tam emigruje. Tempo powrotów się zwiększa i w sumie nic dziwnego, standard życia w Polsce stale rośnie, a w Niemczech spada.
https://t.co/ezVlC78nAA
New high-resolution satellite imagery released by IRGC-linked media confirms the radome housing the AR-327 Commander long-range air surveillance radar at Bahrain's Jabal Ad Dukhan site has been completely destroyed.
Tajwan buduje własny przemysł dronowy. I robi to według sprawdzonego modelu z branży półprzewodników.
Tajwan nie traktuje dronów jako kolejnego modnego segmentu technologicznego. Dla Tajpej to element bezpieczeństwa państwa, odporności gospodarki i przyszłego eksportu. Prezydent Lai Ching-te wskazuje systemy bezzałogowe jako jeden z priorytetów modernizacji obronnej, szczególnie w kontekście zagrożenia ze strony Chin i wniosków z wojny w Ukrainie oraz konfliktów na Bliskim Wschodzie.
Rządowy plan zakłada przeznaczenie 44,2 mld dolarów tajwańskich, czyli około 1,4–1,5 mld dolarów USA, na rozwój sektora dronowego w latach 2025–2030. Środki mają iść nie tylko na same platformy, ale też na certyfikację, rozwój producentów, usuwanie barier administracyjnych i budowę pełniejszego krajowego ekosystemu przemysłowego.
Skala ambicji jest duża. Tajwan chce do końca dekady dojść do wartości sektora na poziomie około 40 mld TWD rocznie oraz zbudować zdolność produkcji nawet 100 tys. dronów miesięcznie, z czego około połowa miałaby trafiać na eksport. To pokazuje, że nie chodzi wyłącznie o potrzeby własnych sił zbrojnych, ale o wejście do globalnego łańcucha dostaw systemów bezzałogowych.
Najważniejszy jest jednak kierunek strategiczny. Tajwan chce stworzyć „non-red supply chain”, czyli łańcuch dostaw wolny od komponentów z Chin kontynentalnych. W praktyce oznacza to nacisk na własną elektronikę, cyberbezpieczeństwo, systemy łączności, nawigację, oprogramowanie, sensory i kontrolę nad kluczowymi elementami produkcji. To dokładnie ten obszar, który w przypadku dronów staje się równie ważny jak sama aerodynamika czy zasięg.
Tajwan ma do tego dobre podstawy. Wyspa dysponuje silnym zapleczem w półprzewodnikach, elektronice, precyzyjnej produkcji, materiałach kompozytowych i integracji systemów. Innymi słowy, próbuje przenieść logikę sukcesu z rynku mikrochipów na rynek dronów: pełniejszy łańcuch technologiczny, kontrola jakości, certyfikacja, eksport i połączenie przemysłu z bezpieczeństwem państwa.
Ważnym krokiem jest też wejście Tajwanu do programu Green UAS. To nie jest certyfikacja „zielonych” czy ekologicznych dronów. Chodzi o standardy cyberbezpieczeństwa i bezpieczeństwa łańcucha dostaw dla systemów bezzałogowych. Tajwański ITRI został pierwszą poza USA jednostką uznaną w tym programie jako podmiot oceniający, co ma ułatwić tajwańskim firmom wejście na rynek amerykański i szerzej, na rynki państw sojuszniczych.
To bardzo ważny sygnał także dla Europy. Tajwan rozumie, że przemysł dronowy nie powstaje z samych zakupów sprzętu. Potrzebne są jednocześnie: zamówienia państwowe, producenci, certyfikacja, własne komponenty, standardy cyberbezpieczeństwa, eksport i realne powiązanie z doktryną obronną.
W tym sensie Tajwan nie buduje tylko fabryk dronów. Buduje cały ekosystem. I właśnie dlatego jego strategia może być jednym z najciekawszych modeli rozwoju przemysłu bezzałogowego w Azji.
Feliks Koneczny wskazywał, że rozsadza od środka mieszanie różnych kultur/cywilizacji i w jakimś sensie Ci Kozacy takową byli no i rozsadzali. Trzeba było może odgrodzić się od nich trwale i tyle. Wężowe Wały też bez powodu nie powstały w Ukrainie. Dzicz na wsch, wartości na zach
Bardzo interesujący fragment dyskusji @krzysztofbosak z @BartosiakJacek u @BogRymanowski o buncie Chmielnickiego. Jacek Bartosiak błędnie uważa, że można było powołać Rzeczpospolitą Trojga Narodów, że polityczne upodmiotowienie ziem ruskich do rangi bytu państwowego w ramach I RP było możliwe w porozumieniu z Kozakami. Nie było.
Po pierwsze, Kozacy nie byli reprezentantami całej Rusi. Byli specyficzną grupą dążącą w okresie buntu Chmielnickiego do rozszerzenia dla siebie przywilejów, czyli rejestru. Włączenie się części ludności ruskiej do buntu wynikało z wielu czynników, które sprowadzają się do różnic cywilizacyjnych między Polakami a Rusinami. Katalizatorem wyzwolenia napięć cywilizacyjnych wewnątrz Rzeczypospolitej był upadek koncepcji wojny z Imperium Osmańskim oraz osobiste zatargi Chmielnickiego.
Po drugie, nawet gdyby polskie elity chciały, aby powstało wewnątrz I RP autonomiczne państwo ruskie, to wymagało to współpracy z elitą zdolną takim państwem zarządzać. Tego nie było. Elity ruskie w ogromnej mierze spolonizowały się, a Kozacy byli wewnętrznie podzieleni co do politycznej orientacji. Walki frakcyjne między zwolennikami współpracy z Polską, Rosją i Turcją były przyczyną nietrwałości zawieranych porozumień. Umowa hadziacka z 1658 roku, którą ratyfikowali i Sejm, i król, powoływała do istnienia Wielkie Księstwo Ruskie i de facto ustanawiała federację Rzeczypospolitej Trojga Narodów, czyli to, o czym mówi @BartosiakJacek, ale nawet ona nie weszła w pełni w życie, bo u Kozaków powstał rozłam i ponowne zbliżenie z Rosją.
Po trzecie, po upadku umowy hadziackiej Kozacy, wśród których według @BartosiakJacek miało być wielu zwolenników takiego rozwiązania, nie postulowali wznowienia tego projektu, bo nie to było głównym założeniem buntów kozackich. To strona polska musiałaby w pełni wyartykułować kozacki program polityczny. Określając to wprost: tam nie było z kim rozmawiać o takich projektach, a nawet jeśli chwilowo ktoś taki się pojawiał, jak Wyhowski czy Niemirycz, to nie posiadał silnej pozycji i nie mógł być dla strony polskiej gwarantem dotrzymania umowy, co szybko się potwierdziło. Kozacy sami obalili Wyhowskiego i Niemirycza po zawarciu umowy hadziackiej, i przeorientowali się na Rosję, a później także częściowo na Osmanów.
Rozważanie o możliwym wspólnym państwie z Rusinami, którzy nie mieli własnej silnej elity, bo ta szybko się polonizowała, i postawienie na ich czele Kozaków, którzy przez pierwsze 10 lat buntu nawet nie byli w stanie wyartykułować do czasów Wyhowskiego i Niemirycza szerszego projektu politycznego, który stałby się ich postulatem, to mrzonka. To próba zrobienia partnera z kogoś, kto w ogóle nie myślał w takich kategoriach, tylko w kategoriach partykularnych interesów wąskiej grupy, dla której polski czy ruski chłop był takim samym materiałem do wyzysku, a polska szlachta konkurencją w osiąganiu uprzywilejowanej pozycji.
Polacy nie mieli z kim rozmawiać na poziomie pozwalającym zrealizować jakiś szerszy projekt i go utrzymać. Dowodem na to jest sama postawa senatora Kisiela, gorącego zwolennika porozumienia z Kozakami, który sam zmienił język po upokorzeniu i fiasku rozmów. Mówił wtedy: "Z Kozakami wojować, ale bitwy nie staczać!”.
Kisiel szybciej zrozumiał błąd swojej polityki niż kanclerz wielki koronny Jerzy Ossoliński. Umysł wybitny, wyrastający ponad większość obecnych polityków, ale zarazem błądzący. Nie można mu odmówić konsekwencji i szerokich horyzontów, ale historia pokazała, że się mylił. Chcąc kontynuować politykę zmarłego króla Władysława IV, dążył do ugody z Kozakami, celem wykorzystania ich w planowanej wojnie z Turcją i Tatarami, której to wojny szlachta nie chciała i ostatecznie jeszcze przed wybuchem buntu nie dała na nią zgody. Skutkiem tego, okazując słabość, jedynie ośmielono Kozaków do dalszej walki. Stracono zasoby i czas. Im dłużej trwał bunt, tym bardziej państwa ościenne były zainteresowane wykorzystaniem go przeciw nam.
Słuszność miało ówczesne stronnictwo wojenne, które przestrzegało przed ustępstwami. Jego przedstawicielami byli ludzie dobrze znający Kozaków i realia ziem ukraińskich. Jeszcze przed wybuchem buntu nieżyjący już hetman Stanisław Koniecpolski trafnie powiedział, że nie wolno rozluźniać kontroli nad Kozakami, bo potem trudno będzie ją ponownie przywrócić: "Włożywszy swejwoli kozackiej munsztuk w gębę a popuścić go im, nie snadno by się ich znowu ukróciło”. W innym miejscu, w 1639 roku, stwierdzał, że jeśli nie zapobiegnie się kozackiej swawoli, nie należy się spodziewać na Ukrainie pokoju: "Jeżeli się nie zabieży, nie spodziwać się na tamtej Ukrainie pokoju i nic dobrego, gdy w takiej bliskości swawola będzie miało takowe asillum”.
Wyobrażenia @BartosiakJacek o wspólnym państwie złożonym z trzech członów, gdzie jeden jest całkowicie cywilizacyjnie odmienny od pozostałych, są oparte na myśleniu życzeniowym. Bunt kozacki i jego następstwa doskonale to pokazały. Pokazały to też późniejsze lata i wieki. Nie było okresu bez napięć, wrogości i aktów agresji, z ludobójstwem włącznie, ze strony Kozaków i żywiołu powstającego na bazie spuścizny kozackiej wobec Polski i ludności polskiej. Taka cywilizacyjna mieszanka rozsadza organizm od środka i tak właśnie stało się w połowie XVII wieku. To, że nie doszło do tego wcześniej, wynikało z realizacji dobrze przemyślanej polityki zwalczania jakichkolwiek przejawów buntu. Odejście od tej polityki doprowadziło do katastrofy, po której do dziś nasz kraj nie może się podnieść.
Mitem jest też stwierdzenie, że bez "jedności" z krajami na wschód od Polski nie uda się utrzymać naszej niepodległości. Historia pokazuje, że obszary te częściej nam ciążyły niż wspierały. Ponadto zanim weszły w nasze granice Polska nie tylko istniała, ale też intensywnie przez setki lat się rozwijała.
Ciekawy jest też fragment końcowy wypowiedzi Jacka Bartosiaka, w którym wymienia co w krótkim czasie przez Kozaków straciliśmy. To mogłoby być najlepsze podsumowanie jak wychodziliśmy na współpracy z Kozakami i jak wiele zasobów z rdzennych ziem polskich straciliśmy, aby te ziemie najpierw zagospodarować, a potem utrzymywać biorąc na siebie ryzyko nie tylko buntów kozackich, ale też wojen z Moskwą, Osmanami i Tatarami.
@tucholski_marek@krzysztofbosak@BartosiakJacek@BogRymanowski Feliks Koneczny wskazywał, że rozsadza od środka mieszanie różnych kultur/cywilizacji i w jakimś sensie Ci Kozacy takową byli no i rozsadzali. Trzeba było może odgrodzić się od nich trwale i tyle. Wężowe Wały też bez powodu nie powstały w Ukrainie. Dzicz na wsch, wartości na zach
Polska jest największym eksporterem dronów w UE.
Niektórzy mówią: u nas się nic nie robi, to re-eksport. Ale to nie do końca tak. Eksport netto (eksport minus import) mamy zdecydowanie najwyższy w Unii.
To częściowo jest pewnie składanie dronów z części. W ogromnej większości na rzecz Ukrainy. Ale wiadomo, że polscy producenci - a szczególnie jeden - zwiększają produkcję i też traktują Ukrainę jako wielki poligon doświadczalny.
To będzie w przyszłości duża branża.
Więcej 👉👉 https://t.co/kd6DpnaqcM
MON ma - rzekomo - prowadzić rozmowy z "firmami europejskimi" (czytaj z Francją) nt. wprowadzenia ich systemów przetwarzania danych i AI do polskich sił zbrojnych - zamiast rozwiązań amerykańskiej firmy Palantir, z którą podpisano w tej sprawie już list intencyjny (X.2025).
Polecam artykuł, a dla tych, którzy nie mają na cały czasu, zawsze można poprosić AI o streszczenie np. 20 najważniejszych tez.
W razie zainteresowania po ich lekturze, można sięgnąć po całość treści.
▶️Z mojej perspektywy to najważniejszy tekst o Chinach, jaki napisałem do tej pory. Równocześnie będzie zapewne najtrudniejszy dla czytelników. Nie tylko materia jest skomplikowane, ale także wymaga odrzucenia kalek myślowych o Chinach jak i KPCh.
⏬
Od 40ej minuty temat dronów w WP, niestety z opisu brzmi jak betonoza, kwitoza i sabotaż na WP, podczas gdy wojna trwa już 5ty rok. Tragedia i blamaż dla decydentów wojskowych. Tragedia....
https://t.co/jBK5QTXpxP
⚡🇵🇱🇺🇸 Poland plans to DOUBLE its fleet of F-35 stealth fighters.
After receiving its first F-35s, Polish Defense Minister Władysław Kosiniak Kamysz said Poland aims to expand its order from 32 to 64 F-35s, calling them "the best fighter jets in the world."
With Russia increasing military activity near NATO borders, Poland is rapidly strengthening its air force and defense capabilities.
Myśliwiec F-35 jednocześnie wykrywa, analizuje i przekazuje informacje o zagrożeniach innym elementom pola walki 🇵🇱
Dzięki zaawansowanym sensorom i technologii stealth widzi więcej, leci dalej i zwiększa skuteczność całego systemu obrony. Dlatego F-35 nie wzmacnia tylko Sił Powietrznych. Wzmacnia całe Wojsko Polskie! 🇵🇱
@Borys_INTL Nie chcą się nauczyć po dobroci, to niech się nauczą pod silną żelazną presją, jak należy traktować sąsiadów. Nabraliby tym też większego, należytego szacunku do Polaków i Polski.
Ale miękiszon Tusk pewnie g zrobi w tym temacie, podkuli ogon i będzie udawał, że to deszcz pada.
@Borys_INTL Osobiście, jako premier Polski, dociskałbym teraz UA wszelkimi możliwymi środkami + rozpętał ogromną kampanię informacyjna w UA o tym ilokrotność masakr w Buczy przeżyli Polacy na Wołyniu, aż UA całkowicie usunie wszystkich zbrodniarzy i ludobójców z wszelkich kart historii.
Osobiście, jako premier Polski, dociskałbym teraz UA wszelkimi możliwymi środkami + rozpętał ogromną kampanię informacyjna w UA o tym ilokrotność masakr w Buczy przeżyli Polacy na Wołyniu, aż UA całkowicie usunie wszystkich zbrodniarzy i ludobójców z wszelkich kart historii.
Pan Marek Budzisz podkreśla, że Zełenski świadomie i konsekwentnie buduje przyszły europejski system bezpieczeństwa z pominięciem Polski – uznając naszą pozycję za słabą i „łatwo prowokowalną”.
Potwierdzają to brak umów zbrojeniowych z Polską (w przeciwieństwie do Niemiec, Danii, Norwegii czy Holandii), wykluczenie z Drone Initiative oraz z projektu FREJA (europejska obrona powietrzna).
Nawet incydenty takie jak spór o nazwę jednostki wpisują się w tę szerszą strategię Kijowa. Morał dla Polski jest prosty: nasze interesy nie są tożsame z ukraińskimi.
Nie możemy budować bezpieczeństwa wyłącznie na relacji z Ukrainą – musimy szybko wzmacniać własną siłę militarną i gospodarczą, realizować twardy realizm geopolityczny, dywersyfikować sojusze i przestać być emocjonalnym zakładnikiem ukraińskiej gry.
Słabość prowokuje marginalizację – siła jest jedyną skuteczną odpowiedzią.
@BartosiakJacek@MarekBudzisz3@MStefan92@A_Swidzinski
Cały materiał:
https://t.co/vEpVWvFcxF…