@KonradKrajewsk6 Regularnie widzę takie autobusy na DK79 w okolicach Piaseczna. Zastanawialem sie skad się biorą poza drogami ekspresowymi, ale moze w ten sposob omijają kontrole ITD, bo przecież wszyscy wiedzą, ze ITD stoi na MOPach z lornetkami. :)
Przez lata robiłem nagonkę na Kościół.
Pisałem artykuły, komentarze, teksty pełne pogardy.
O księżach,
o klechach,
o zakonach.
Zrównywałem wszystkich z błotem jednym zdaniem.
Czułem się sprawiedliwy.
Moralnie wyższy.
Przekonany, że demaskuję hipokryzję i mówię w imieniu rozsądnych ludzi.
Wczoraj trafiłem na tekst bernardynek - Święta Katarzyna : Franciszek i Kościół – miłość wymagająca.
Zamiast przejść dalej, zagotowałem się.
Nie zgadzałem się.
Bolało mnie to, co czytałem. Więc zrobiłem to, co umiałem najlepiej — zaatakowałem.
Zadzwoniłem do sióstr około godz. 19.00 przez Messengera.
Odebrała jedna z nich.
I wtedy wylałem wszystko.
O pieniądzach.
O zakłamaniu.
O księżach.
O zakonnikach.
O tym, że pasożytują,
że nie znają życia,
że nie mają rodzin ani dzieci.
Mówiłem długo. Ostro. Chamsko. Poniżająco.
A ona nie przerwała ani razu.
Kiedy skończyłem, zapadła cisza.
I wtedy spokojnie zapytała:
— Czy wszystko już pan wypowiedział?
Warknąłem, że tak.
— To teraz ja zadam jedno pytanie — powiedziała.
— Co pan powie o sobie?
Coś prawdziwego.
Coś trudnego.
Prawie wrzasnąłem:
— Że co?!
Mam pracę, haruję całe życie! Wy nic nie rozumiecie! Nie macie rodzin, dzieci, tylko żebracie!
I wtedy — nadal bez podniesionego głosu — odpowiedziała:
— A ten język, którym pan się do mnie zwraca?
Ta pogarda wobec mnie jako kobiety?
Jak pan to nazwie:
odwagą, prawdą, czy przemocą?
Zamurowało mnie.
Po chwili dodała:
— Mówi pan, że Kościół pana krzywdzi.
Proszę mi powiedzieć — który Kościół?
Ten, do którego pan nie chodzi?
Sakramenty, z których pan nie korzysta?
Wspólnotę, której pan nigdy nie wspierał?
Czy raczej żyje pan plotkami, hejtem i cudzym gniewem — i tym zatruwa pan własne sumienie i powietrze innym?
Siedziałem zlany potem. Dosłownie. W głowie jedno: chłopie, ale wpadłeś.
Nawet pomyślałem ironicznie:
ale mają w tym klasztorze dziennikarkę, bitą na cztery konie.
Nie mogłem oddychać.
Zapytała dalej:
— Co konkretnie Kościół panu zabrał?
Wypaliłem automatycznie:
— Pieniądze!
I wtedy po raz pierwszy zabrzmiał w jej głosie stanowczy ton, ale bez agresji:
— Czy wspierał pan Kościół?
Czy dawał pan jakiekolwiek datki?
Czy ktoś kiedykolwiek wyjął panu pieniądze z kieszeni wbrew pana woli?
Nikt za panem z tacą nie biegał.
Nikt pana do niczego nie zmuszał.
Jeśli pan nie chciał dać — nikt panu nic nie zabrał.
Chciałem zmienić temat. Uciec. Zbyć to żartem.
Nie pozwoliła.
— Nie, proszę pana.
Pan zadzwonił.
Pan zaczął ten temat.
To teraz go skończymy.
I wtedy zaczęła mówić.
Rzeczowo.
Bez emocjonalnych chwytów.
O Kościele jako wspólnocie grzesznych ludzi, a nie klubie doskonałych.
O tym, że krytyka bez osobistej odpowiedzialności jest tylko inną formą pychy.
O św. Franciszku, który widział zgorszenia, ale nie uciekł — bo wiedział, że Kościół to nie prywatna własność duchownych, ale Ciało Chrystusa.
O Eucharystii, która pozostaje święta nawet wtedy, gdy szafarz jest niegodny.
O tym, że plując na Kościół, bardzo łatwo pomylić walkę o prawdę z niszczeniem własnego sumienia.
Nie dawała się wciągnąć w manipulacje.
Punkt po punkcie rozbrajała moje argumenty.
Spokojnie. Z klasą.
Obnażając moją bezszczelność i arogancję ale bez upokarzania.
Na końcu zapadła cisza.
I wtedy powiedziała jedno zdanie. Cicho. Precyzyjnie. Bez triumfu:
— Wie pan, Kościół przetrwał większych wrogów niż pan.
Pytanie tylko, czy pan przetrwa własną nienawiść.
To mnie otrząsnęło.
Nie stałem się nagle święty.
Ale po raz pierwszy w życiu przestałem krzyczeć na Kościół,
a zacząłem słuchać,
co on mówi o mnie.
I to bolało bardziej niż wszystkie moje teksty razem wzięte.
Piszę to dla tych,
którzy dziś z łatwością niszczą obraz Kościoła.
Uważajcie.
Czasem wystarczy jedno uczciwe pytanie zadane w ciszy — i cała wasza narracja rozsypuje się jak domek z kart.
Proszę o modlitwę. Łukasz
Świadectwo Łukasza z Warszawy
Źródło:
- Siostry Bernardynki - Święta Katarzyn
🇭🇰‼️🚨 KNIFE TERROR IN HONG KONG - HERO SAVES A WOMAN
A foreigner was arrested after trying to stab random people on the street with an 11-inch (28 cm) knife. He inflicted knife wounds on a foreign domestic worker and a security guard at Baguio Villa in Hong Kong.
The black guy saved that woman’s life. The attacker tried to stab her and the moment he would have had her, this hero pushed him away. WOW
The security guards and that guy restrained him until police arrived.
@helmutstraufafd Niemcy zamordowali ponad 6 000 000 Polaków, lepiej być żyjącym wypędzonym niż jednym z 6 000 000 martwych. Mój dziadek był 15 letnim niewolnikiem, porwanym przez Niemców i wywieziony do Niemiec na cięzkie roboty. Drugi miał 12 lat i był zmuszony przez Niemców do kopania okopów.
🇵🇱 Słupsk. W piątek, 31 lipca wieczorem w centrum miasta 17-letni obywatel Mołdawii, kierując czarnym BMW, staranował cztery zaparkowane samochody. Gdy świadkowie próbowali go zatrzymać, cudzoziemiec uciekł, po czym wrócił na tę samą ulicę, uszkodził kolejne auto i wjechał w ogródek gastronomiczny. Jego BMW otarło się o klientkę.
Zatrzymany przez policjanta poza służbą, okazało się, że prowadził bez prawa jazdy i miał dwa promile. Wg sąsiadów regularnie zakłóca spokój w okolicy. Porównajcie jak mówi po polsku i jak rozmawia z własną matką.
Czy ktoraś z oburzonych osob obronila zaatakowane w pociagu kobiety, czy moze czekano na zadanie po tragedii pytania - czemu nikt nie zareagował. Kierownik pociagu zachował się jak normalny facet. Nalezy mu sie premia. #muremzakierownikiempociagu#pkpintercity
https://t.co/cjhpKVp45g To może być bardziej próba zacierania śladów zbrodni wołyńskiej przez Ukraińców niż chęć rozliczenia się — mówi Olaf Popkiewicz, archeolog ekshumator, który brał udział w pierwszych ekshumacjach polskich ofiar rzezi na Wołyniu. Opowiada również o kulisach prac na Wołyniu z 2011 r. Wtedy nie wytrzymałem. Zresztą, nie tylko ja. Już wtedy wiedzieliśmy, do czego tam doszło, jak traktowano niewinnych ludzi, co robiono z kobietami i dziećmi. Jednak wtedy, na Wołyniu pierwszy raz zobaczyłem tak wiele szkieletów dzieci — wspomina Popkiewicz. Ukraińcy wymogli na nas, byśmy przedstawili im szczątki jeszcze przed uroczystym pochówkiem. Przyjechała grupa mężczyzn, część z nich ubranych na biało, w takich sportowych garniturach, a część w miarę zwyczajnie. Przyjechali po to, żeby udowodnić, że analiza pani dr Iwony Teul, antropolożki z Akademii Medycznej w Szczecinie jest niewłaściwa. Chodziło o to, że ich zdaniem, zawyżyliśmy liczbę ofiar w tej jamie grobowej. Zażądali, żebyśmy otworzyli trumny. Zgodziliśmy się, a Ukraińcy zaczęli z tych trumien wyrzucać kości dzieci i kobiet jak kartofle. Po czym twierdzili, że niemożliwe, że to są szczątki 239 osób. Wszyscy mieliśmy wrażenie, że Ukraińcy chcą zabić te dzieci jeszcze raz. Udało im się raz w 1943 r., chcieli po raz kolejny w 2011.
Prezydent RP @NawrockiKn w #Radruż:
W granicach II Rzeczypospolitej Polskiej żyło ponad 5 mln Ukraińców, którzy mieszkali obok Polaków. Było wiele napięć normalnych w skali mniejszości narodowych, ale nikt żadnemu dziecku nie przykładał siekiery do głowy. Nikt nie wbijał wideł w plecy. Były problemy, które są właściwe dla wszystkich mniejszości, były wówczas, są dzisiaj i będą w przyszłości, ale żyli obok siebie i żyli ze sobą.
Dużo ostatnio w przestrzeni publicznej dyskusji i emocji związanych z (nie)wystawianiem paragonów i kontrolami urzędników skarbówki.
Wiecie jak skutecznie z szarą strefą poradziła sobie #Panama? W 2011 roku wprowadzono prawo, które obowiązek pilnowania wystawiania paragonów przeniosło na... kupujących. Od tego czasu skarbówka kontroluje i karze nie sprzedających, lecz kupujących. Wyszedłeś ze sklepu lub restauracji bez paragonu? No to mandacik... I to świetnie działa.
Przyjęłoby się w Polsce? ;-)
Są obrazy, które zostają w pamięci na dłużej niż najlepsze sejmowe przemówienia. Jednym z nich będą puste ławy koalicji 16 pażdziernika podczas debaty o zakazie propagowania banderyzmu. Nie dlatego, że przesądziły o losach ustawy. Dlatego, że przesądziły o czymś znacznie ważniejszym – o symbolicznym stosunku części posłów do pamięci o ofiarach Wołynia.
W demokracji wolno odrzucać każdy projekt ustawy. Od tego jest parlament. Ale zanim się go odrzuci, wypada mieć odwagę go wysłuchać. Wyjście z sali nie jest argumentem. Jest politycznym gestem. A gest wykonany przy okazji debaty o ludobójstwie staje się komunikatem znacznie głośniejszym niż wszystkie późniejsze konferencje prasowe.
Najbardziej gorzki jest jednak historyczny kontrast.
9 kwietnia 2015 roku prezydent Bronisław Komorowski przemawiał w Radzie Najwyższej Ukrainy o partnerstwie, pojednaniu i wspólnej przyszłości. Kilkadziesiąt minut później ukraiński parlament, przy pełnej sali, uchwalił pakiet ustaw, w tym przepisy nadające członkom OUN i UPA status bojowników o niepodległość Ukrainy. Nikt demonstracyjnie nie opuszczał sali. Nikt nie uznał, że temat jest zbyt niewygodny.
A w polskim Sejmie? Część posłów nie chciała nawet wysłuchać uzasadnienia projektu wymierzonego w propagowanie banderyzmu. Zabrakło chęci na okazanie szacunku wobec pamięci dziesiątek tysięcy polskich ofiar.
Można opuścić salę obrad. Znacznie trudniej będzie opuścić podłą postawę i własną odpowiedzialność za symbol, który po sobie zostawiło to wyjście.
@MacroJason@ABanucha Crossing against a red light carries a minimum fine of 50 euros; furthermore, if you get hit by a car while the light is red, your insurance might not pay out any compensation. And Poles break speed limits - even in the city, instead of doing 50 km/h, they drive at 70–80. :)
A nie może być po prostu każda pizza, hotdog, zupa, schabowy i kebs z jedną stawką, bez znaczenia z czym jest #pizza, jakie mięso, wtedy jedynie znaczenie ma czy wystawiono paragon czy nie.