To musi potrwac. Na razie wiemy, ze nie byl Ukraincem.
To znaczy byl, ale takim nieprawdziwym. Wlasciwie to prawdziwym, ale sterowanym przez Putina, no moze nie przez Putina, ale mowa nienawisci prowadzi wlasnie do tego. W koncu kazdy moze miec taki paszport, nawet zwierzeta maja paszporty.
Boze ! Jakie to wszystko skomplikowane, dla niewyksztalconego czlowieka.
@donaldtusk Grywa Pan w szachy ?
Zalozmy, ze Pana przeciwnik ma trzy figury: Krola, dame i konia. Jest Pana ruch, wiec co pan robi ?
Bije konia, czy czeka na dame ?
Czasem przychodza same do Twojego domu, ale zdarza sie tez, ze Przyprowadzasz je Ty sam. Na poczatku siedza cichutko w roznych zakamarkach i rozmnazaja sie, sa prawie niewidoczne. Jednak po krotkim czasie potrzebuja Twojej krwi. Zaczynaja kasac. Najpierw te najwieksze, ale za nimi cale stado. Zycie staje sie nie do zniesienia. Nie pomagaja drobne zabiegi, nie wystarczy zlapac i wyrzucic kilku, bo to niczego nie zmieni, a sytuacja bedzie sie pogarszac. Musisz gruntownie zdezynfekowac swoj dom, znalezc kazde miejsce, ktore daje im schronienie i wypalic ogniem, usunac wszystkie, do ostatniej. Nie wystarczy odciac ich od zrodla pokarmu, bo potrafia w hibernacji przetrwac bardzo dlugo i zaatakowac znowu.
Tak, tak wlasnie uprzykrzaja zycie, goscie naszych domow.
Zdjecie przypadkowe.
Co by nie powiedziec o Walesie, to na mnie do dzisiaj ma wplyw.
W 1990r. z duma zaglosowalem na L.W. i jakiekolwiek sugestie od starszych o jego nieuczciwosci, ktore pojawialy sie przy rozmowach ( zawsze wszyscy bylismy poniekad politykami) zbywalem stwierdzeniem: Ja wiem lepiej i nie dyskutujemy. Brak pokory ? Musial przyjsc czerwiec 1992 i ..............do dzisiaj czuje niesmak i wstyd, ze ich bronilem i tak dalem sie nabrac. Walesa ,Tusk i inne farbowane lisy, to moj koszmar z mlodych lat.
Na pohybel im wszystkim.
Papież Leon XIV oczekiwany we Francji w dniach od 25 do 28 września 2026 , odwiedzi Paryż, Lourdes i Metz.
To wazna wizyta, bowiem coraz większa liczba ludzi wraca do wiary i Kościoła. To dobry znak, na odmiane Francji, tylko to jeszcze baaardzo dluga droga. Trzeba jeszcze zalozyc, ze przy tak mieszanym spoleczenstwie, to jeszcze mozliwe. "Nadzieja umiera ostatnia" i tyle.
@MarekBrzeg Wiedzialem. Liczmy szybciej te glosy, do cholery ! Jestem pewien , ze w tym barze odbywala sie tez impreza dla Kancelarii Prezydenta. Wymorduja nas przez nich !
@piotruchg Tak, można wznosić telefony do szkoły podstawowej, ale obowiązuje całkowity zakaz ich używania na terenie placówki, w tym także podczas przerw.
Co do reszty,nie wiem, ale sie dowiem.
Nie Zartuj. Czy czlowiek o tak dobrotliwej twarzy moglby byc wstretnym komuchem ? Juz tlumacze, skad wziely sie te podejrzenia. Mianowicie bedac mlodziencem, Pan Wlodek wraz z niepelnoosprawnym synem sasiadow, ktorym sie zawsze opiekowal, szedl na nieszpory do kosciola. Niestety droga biegla obok Komitetu PZPR i tam jakis niegodziwiec zrobil mu zdjecie, ktore potem posluzylo do szykan i pomowien. Zli ludzie zyc nie daja, dlatego pan Wlodziu, czasem taki poddenerwowany.
@piotruchg Spodziewam się wielu podobnych sytuacji, kiedy ta wojna się zakończy.Przyjada wtedy ludzie w pewien sposób skrzywieni psychicznie a także zwykli bandyci zaprawieni w zabijaniu.
Zaczął Pan od dość imponującej autoprezentacji: „siedzę głęboko w procedurach nadawania stopni naukowych”, „to moja specjalizacja badawcza”, „prowadziłem dziesiątki takich spraw”, „współpracowałem z wieloma uczelniami”.
Sprawdziłem.
Rzeczywiście jest Pan doktorem nauk prawnych i rzeczywiście zajmuje się Pan prawem szkolnictwa wyższego oraz procedurami nadawania stopni naukowych. Ma Pan na ten temat publikacje i praktyczne doświadczenie.
Tylko że właśnie dlatego dalsza część Pańskiego wpisu dziwi mnie jeszcze bardziej.
Bo zaraz po tej prezentacji własnego autorytetu pisze Pan: „nie czytałem rozprawy Jakuba Wiecha i nie umiem ocenić jej jakości”.
I to jest akurat najbardziej naukowe zdanie w całym Pańskim wpisie, szkoda, że nie postawił Pan po nim kropki, bo chwilę wcześniej zdążył Pan już autorytatywnie ustalić, że krytyka Pana Wiecha jest „nagonką i linczem motywowanym WYŁĄCZNIE jego działalnością publiczną”.
Skąd Pan to wie? Jaką metodą badawczą ustalił Pan motywację tysięcy ludzi? Jaka była próba, jakie kryteria, jakie dane? Jak Pan oddzielił krytykę polityczną od metodologicznej?
I przede wszystkim: jak można twierdzić, że krytyka pracy jest motywowana wyłącznie czymś innym niż jej jakość, skoro samemu tej pracy się nie przeczytało? Przecież to jest dokładnie ten rodzaj wnioskowania, który w rozprawie doktorskiej należałoby zakwestionować.
Jeszcze ciekawsze jest pouczanie „99% internetu”, że nie posiada kompetencji do oceny prac naukowych.
Panie Doktorze, specjalizuje się Pan w prawie szkolnictwa wyższego i procedurach nadawania stopni, to daje Panu szczególne kompetencje do wypowiadania się o procedurze. Nie daje natomiast monopolu na rozumienie, czym jest metoda naukowa.
Naukowiec z innej dyscypliny naprawdę nie potrzebuje Pańskiego zezwolenia, aby otworzyć publicznie dostępną rozprawę i zapytać: gdzie jest problem badawczy i gdzie jest metoda? Jak uzyskano wynik? Gdzie w pracy jest wkład własny autora?
To nie jest „wola ludu”, to jest nauka.
I jest w Pańskim wpisie jeszcze piękniejsza sprzeczność - najpierw tłumaczy Pan „komentariatowi”, że ocena rozpraw została powierzona środowisku akademickiemu, które posiada „pierdyliard razy większe kompetencje”, a następnie, opisując wybór recenzentów przez to samo środowisko, stwierdza Pan: „tak, to patologia”.
No więc zdecydujmy się.
Czy wewnętrzne mechanizmy akademickie są gwarancją jakości, przed którą komentariat powinien pokornie pochylić głowę?
Czy może są systemem zawierającym rozwiązania, które sam Pan nazywa patologicznymi?
Nie można używać autorytetu systemu jako pałki przeciwko jego zewnętrznym krytykom, a pięć akapitów później przyznawać, że jeden z jego podstawowych mechanizmów kontrolnych jest patologiczny.
I tutaj dochodzimy do 3–3–4.
Pan pyta, dlaczego komisja nie obradowała dłużej. Ja mam pytanie wcześniejsze i chyba znacznie bardziej niewygodne: jak rozprawa, która otrzymała trzy pozytywne recenzje i została dopuszczona do obrony, dochodzi do momentu, w którym za nadaniem stopnia głosuje trzech z dziesięciu członków komisji?
Co dokładnie zweryfikowano wcześniej i jaką funkcję pełniły recenzje?
Jak działają więc te „pierdyliard razy większe kompetencje”, skoro na końcu procedury otrzymujemy taki rozjazd?
To nie jest argument przeciwko doktorantowi, to jest pytanie o system, którego Pan jest badaczem i znawcą.
I być może właśnie dlatego warto je postawić.
Najbardziej symptomatyczny jest jednak Pański argument końcowy: „a dlaczego nie protestowaliście przy doktoratach X albo habilitacjach Y?”.
Nie wiem, może trzeba było. Jeżeli były słabe, otwórzmy je. Przeczytajmy i sprawdźmy. Wszystkie.
Bo dziesięć słabych doktoratów nie powoduje, że jedenasty staje się dobry. Nauka nie działa na zasadzie precedensu miernoty.
I może właśnie tutaj różnimy się najbardziej, Pan zdaje się widzieć problem w tym, że ludzie spoza procedury zaczęli zaglądać nauce przez ramię, a ja widzę coś dokładnie odwrotnego - wreszcie zaczęli!
1/2