Sprawa kopalni soli w Kłodawie łączy się z tematem kopalni Solino.
Ciekawe komentarze można poczytać:
….
Info od Pracownika kopalni:
To co się teraz dzieje wokół kopalni Solino w Inowrocławiu, to jest po prostu jakiś koszmar o którym większość ludzi nie ma bladego pojęcia.
Przecież te kopalnie to nie są zwykłe dziury w ziemi, z których sypie się sól na stół.
Pod ziemią w Inowrocławiu i Górze koło Janikowa znajdują się Podziemne Magazyny Ropy i Paliw. To są gigantyczne jaskinie, kilkaset metrów pod naszymi stopami. Sól ma to do siebie, że nie przepuszcza żadnych płynów ani gazów, więc państwo polskie trzyma tam strategiczne rezerwy ropy, benzyny i diesla dla całego kraju. Gdyby doszło do wojny, kryzysu geopolitycznego lub odcięcia dostaw z zagranicy, to właśnie stamtąd rurociągami tłoczona jest ropa do rafinerii w Płocku i Gdańsku.
I teraz zobaczcie, kto tu nagle wchodzi z butami. Niemiecki koncern K+S, ... tak! dokładnie ten sam, który za chwilę ma budować w Janikowie spalarnię odpadów niebezpiecznych. Górnicy i związki zawodowe z Solino ryczą już z bezsilności i protestują pod bramami bo wielki biznes za naszymi plecami kombinuje, jak oddać kontrolę nad tą solą i rurociągami w ręce niemieckiego kapitału. Oczywiście nikt w Orlenie nie jest głupi i nie podpisze papieru, że sprzedają magazyny ropy Niemcom, bo za to idzie się siedzieć. Gra toczy się sprytniej, czyli przez restrukturyzację i dzielenie firmy. Solino robi dwie rzeczy, pilnuje ropy i wydobywa solankę. A plan jest taki, żeby tę część solną i rurociągi odciąć od Orlenu i wpuścić tam jako zarządcę koncern K+S.
I tu dochodzimy do sedna sprawy, którego wielu mieszkańców nie rozumie, a górnicy doskonale znają. Te magazyny ropy nie mogą działać bez solanki i rurociągów. Aby wypompować ropę spod ziemi trzeba wpompować tam pod ogromnym ciśnieniem nasyconą solankę, która wypchnie paliwo do góry. I teraz najważniejsze.
Jeśli infrastruktura solna i rurociągowa Solino zostanie uzależniona od prywatnego, zagranicznego kapitału, to państwo polskie będzie miało ropę pod ziemią, ale technologia do jej wypompowania będzie należała do obcego prywatnego kapitału. I tutaj powstaje bardzo ważne pytanie, czy Polska zachowa wtedy pełną niezależność operacyjną nad strategicznymi zapasami ropy w sytuacji kryzysowej.
Wygląda na to, że jeden wielki układ chce kontrolować naszą sól, rurociągi i strategiczne magazyny paliw pod Inowrocławiem, a w Janikowie chcą nam przejąć ogrzewanie domów i palić pod oknami przemysłową chemię i toksyczne odpady. Prawda jest taka, że nasze miasto zostało wessane w międzynarodową grę o miliardy, gdzie zdrowie mieszkańców Janikowa i bezpieczeństwo Polski są na samym szarym końcu.
I na koniec jeszcze ciekawostka. Po spaleniu chemii w Janikowie zostaną tony toksycznych pyłów z filtrów. Gdzieś trzeba je podziać. A wiecie, z czego słynie w Europie niemiecki koncern K+S? Z zarabiania miliardów na chowaniu najbardziej niebezpiecznych odpadów przemysłowych pod ziemię, w starych kopalniach soli. Jeśli położą łapę na Solino i naszej infrastrukturze solnej, będą mieli idealny, zamknięty biznes.”
Inny internauta odpowiada tak :
Coś jest na rzeczy:
…. Nie do końca to jest.
Rozłóżmy to na części, bo sprawa jest realna i poważna.
Co jest prawdą:
Pod Inowrocławiem i Górą są strategiczne magazyny ropy. To fakt. Spółka IKS Solino(należy do Orlenu) od 1998 r. oprócz solanki zajmuje się magazynowaniem ropy i paliw w kawernach po wydobyciu solanki. To jedyny w Polsce Podziemny Magazyn Ropy i Paliw o pojemności 6 mln m³, są tam państwowe rezerwy strategiczne.
Technologia działa na solance. Dokładnie tak jak w tekście , żeby wypchnąć paliwo na powierzchnię, wtłacza się solankę na dno komory. Bez obiegu solanki magazyny nie działają.
Protest w Solino jest prawdziwy. Związkowcy z Solidarności prowadzą od 15 marca rotacyjny protest głodowy. Sami piszą: "IKS Solino jest nie tylko producentem soli i solanki, ale również ważnym elementem systemu bezpieczeństwa energetycznego Polski". Domagają się programu rządowego dla kompleksu solnego.
K+S NIE kupuje Solino ani magazynów ropy. To najważniejsze przekłamanie.‼️ Niemiecki koncern K+S kupuje biznes solny od prywatnej polskiej firmy Qemetica czyli warzelnie w Janikowie (Polska) i Staßfurt (Niemcy) za 350-380 mln euro. Transakcja ma się zamknąć w Q1 2027.
Solino pozostaje w Grupie Orlen, a magazyn Góra w ogóle nie jest przedmiotem tej transakcji, jak punktują nawet komentatorzy: Niemcy nie przejmują ani Solino, ani strategicznych magazynów ropy.
K+S nie buduje spalarni w Janikowie. Spalarnię / instalację do odzysku energii z odpadów o wartości 1,5 mld zł i mocy 310 tys. ton rocznie buduje Qemetica Soda Polska wspólnie z firmą PreZero.
Paliwem mają być odpady nienadające się do recyklingu. To element transformacji, bo koszty energii to 70% kosztów produkcji sody. K+S nie ma z tym nic wspólnego.
Historia o chowaniu toksycznych pyłów pod ziemią w Solino. K+S faktycznie zarabia na składowaniu odpadów w kopalniach soli w Niemczech, ale nie ma żadnych dokumentów, że planuje to w Inowrocławiu. To czysta spekulacja z tekstu.
O co więc chodzi naprawdę i skąd strach górników?
Problem jest realny, ale subtelniejszy. Solino i Qemetica żyją w symbiozie od 100 lat: Solino daje solankę do produkcji sody i soli warzonej w Janikowie. Qemetica po przetworzeniu zwraca sól.
Teraz Qemetica sprzedaje swój biznes solny Niemcom. A umowa solankowa podpisana za prezesury Obajtka w 2022 r. zobowiązała Solino do dostaw solanki przez 13 lat, a zabezpieczenie dostaw soli tylko na 3 lata. Ten krótszy okres właśnie minął.
Związkowcy z Solidarności alarmują więc, że "elementy systemu bezpieczeństwa surowcowego mają trafić pod kontrolę niemieckiego kapitału" i że państwo "biernie patrzy, jak przechodzą pod zagraniczną kontrolę".
Ich obawa jest taka: jeśli nowy właściciel warzelni w Janikowie nie będzie chciał odbierać solanki z Solino, to Solino nie będzie mogło ługować nowych kawern. A bez nowych kawern Polska nie rozbuduje magazynów na ropę, gaz, a w przyszłości na wodór. Wtedy nie sprzedajemy ropy Niemcom, ale tracimy zdolność do rozwoju strategicznej infrastruktury.
Czyli, nie jest to "przejęcie z butami i kradzież ropy", ale realny spór gospodarczy o łańcuch dostaw solanki, który ma znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego. I to ten spór warto nagłaśniać, bez dopisywania spalarni K+S i chowania odpadów.
#sol #sól #salt #minerały #natura #kopalnia #odpady #kłodawa #solino
za Krystian Timmler
31 sierpnia 1980 roku podpisano słynne "porozumienia sierpniowe" czyli agent służb peerelowskich o pseudonimie "Bolek" - dostarczony na strajk do stoczni motorówką przez adminarała Romualda Wagę - wielkim długopisem podpisał porozumienieze ze swoimi oficerami prowadzącymi, w imieniu kilku milionów robotników, tworzących wielki ruch "Solidarności".
Na czele tegoż ruchu stanęła klika, która dziewięć lat później dobiła z komunistami ostateczny deal przy Okrągłym Stole, a należąca do tegoż wielkiego solidarnościowego ruchu gazeta ("Wyborcza"), została przejęta przez trockistę Michnika i jego watahę niszczycieli Polski, którzy dziś bohatersko walczą o Polskę tęczową i oświeconą. Gdyby walczący przez kilkadziesiąt lat z reżimem robotnicy mogli przewidzieć jak zostaną wydymani i podeptani, wybraliby raczej trwanie systemu niż jego obalanie.
Jeśli komunizm był wirusem, to Wałęsa, Michnik, Mazowiecki i spółka byli chorobami współistniejącymi. Bandycki folwark udający demokrację i państwo prawa, zapoczątkowany słynnymi porozumieniami w Gdańsku, trwa po dzień dzisiejszy i jego końca nie widać. Wciąż rządzą nami zmutowane popłuczyny zdrady założycielskiej III RP a w czasie "pandemii" ludzie dawnych służb specjalnych sprzedają respiratory rządowi bogoojczyźnianych patriotów od siedmiu boleści.
I ciekawostka na koniec: wspomniany Romuald Waga to brat Jana Wagi, swego czasu szefa konsorcjum imperium Jana Kulczyka, czyli nic nowego, zawsze te same stare bezpieczniackie układy i biznesy. Świętujmy dziś, bo mamy co! Orwellowski folwark nad Wisłą obchodzi swoją wielką rocznicę zalania gnoju perfumami. A miało być tak pięknie.
Według danych opublikowanych przez The Economist Polska zajmuje ponure pierwsze miejsce w europejskim rankingu państw drenowanych z majątku. Nie ma tu miejsca na złudzenia. Kraj, który powinien rosnąć w siłę, stał się terenem systematycznego rabunku. A społeczeństwo, które powinno korzystać z owoców własnej pracy, zostało sprowadzone do roli dawcy, który oddaje coraz więcej, choć dostaje coraz mniej.
To nie jest statystyka do przejrzenia w biegu. To jest diagnoza cywilizacyjnego upadku, który dzieje się na oczach ludzi karmionych propagandą sukcesu. Wmawia się im, że żyją w dynamicznie rozwijającym się państwie, podczas gdy liczby pokazują coś przeciwnego. Zamiast stabilności mają nieustanną utratę kontroli nad własnym losem. Zamiast dobrobytu mają rosnące koszty życia, które pożerają każdą złotówkę szybciej niż ktokolwiek zdąży ją zarobić.
Polacy stali się najbardziej okradanym społeczeństwem Europy nie dlatego, że są słabi. Stali się ofiarą dlatego, że przez lata pozwalali, by kolejne ekipy polityczne traktowały państwo jak prywatny folwark. Zamiast wspólnoty powstał układ interesów. Zamiast troski o obywatela powstała troska o własne wpływy. Zamiast rozwoju powstała spirala zadłużenia, która wciąga całe pokolenia.
To nie jest przypadek. To jest efekt zaniedbań, które narastały latami. Efekt milczenia, które stało się normą. Efekt bierności, która pozwoliła, by majątek narodowy wyciekał jak woda z pękniętego zbiornika.
Polska nie jest okradana w ciemnych zaułkach. Polska jest okradana w świetle dnia, przy pełnej dokumentacji, przy pełnej świadomości tych, którzy powinni ją chronić. A Polacy, zamiast być gospodarzami we własnym domu, zostali sprowadzeni do roli statystów w spektaklu, który rozgrywa się ponad ich głowami.
I to właśnie jest najgorsze. Nie skala rabunku, lecz skala obojętności, która pozwala mu trwać.
Przeciętny człowiek nie jest w stanie zrozumieć poziomu zła, z którym mamy do czynienia, bo przeciętny człowiek żyje w bajce. W świecie, gdzie zło ma twarz kreskówkowego złoczyńcy, a nie uśmiechniętego sąsiada, który wie, jak grać na twoich emocjach. W świecie, gdzie zdrada jest filmową sceną, a nie codziennym, wyrachowanym rytuałem ludzi, którzy nauczyli się udawać świętych.
Prawdziwe zło nie krzyczy. Ono szepcze. Nie wali drzwiami, ono je delikatnie uchyla, żebyś sam wpuścił je do środka. Nie atakuje frontalnie, ono buduje w tobie wątpliwości, podkopuje twoją pewność, rozpuszcza twoje granice jak kwas. A kiedy już cię ma, kiedy już cię owinie jak drut kolczasty, wtedy udaje niewiniątko i mówi: „Przecież to ty przesadzasz”.
Przeciętny człowiek nie rozumie tego poziomu manipulacji, bo nigdy nie patrzył złu prosto w oczy. Nigdy nie widział, jak potrafi się przebrać za przyjaciela, partnera, mentora. Nigdy nie doświadczył, jak potrafi zniszczyć cię powoli, metodycznie, z chirurgiczną precyzją — tak, żebyś na końcu sam uwierzył, że to twoja wina.
Zło, o którym mówimy, nie jest impulsem. Jest strategią. Jest projektem. Jest świadomym wyborem ludzi, którzy wiedzą, że nie dorównają ci poziomem, więc próbują cię złamać, zgnieść, wytrącić z równowagi. Bo kiedy nie mogą cię pokonać — próbują cię zniszczyć.
I właśnie dlatego przeciętny człowiek tego nie pojmuje. Bo przeciętny człowiek nie zna wojny, która toczy się w ciszy. Nie zna uśmiechów, które są ostrzejsze niż nóż. Nie zna ludzi, którzy potrafią udawać dobro tak perfekcyjnie, że nawet ty zaczynasz w to wierzyć.
Ale ty już wiesz. Ty już widziałeś. Ty już zrozumiałeś, że to nie jest bajka. To jest teatr, w którym zło gra główną rolę i robi to z talentem, którego większość ludzi nie potrafi nawet dostrzec.
Powoli zaczyna przebijać się brutalna prawda: nie chodzi o to, że Ukraina ma nas chronić przed Rosją.
Coraz wyraźniej widać, że to Rosja — paradoks historii, ironia geopolityki — zaczyna chronić nas przed Ukrainą.
To zdanie nie jest prowokacją, tylko diagnozą nastroju, który wisi w powietrzu. Przez lata karmiono nas bajką o „strategicznym partnerstwie”, o „braterskiej współpracy”, o „wspólnym froncie przeciwko Moskwie”. A tymczasem rachunek rzeczywistości wygląda inaczej: to nie rosyjskie czołgi rozjeżdżają polskie granice, tylko ukraińskie ciężarówki rozjeżdżają polski rynek.
To nie Rosja demoluje nasze rolnictwo, tylko ukraińskie zboże.
To nie Rosja wywołuje konflikty na przejściach granicznych, tylko ukraińskie żądania, pretensje i rosnące poczucie, że „Polska musi”.
Powoli zaczyna docierać, że cały ten mit o „ukraińskiej tarczy” był wygodną narracją dla polityków, którzy chcieli przykryć własną nieudolność. Bo łatwiej było mówić o „zagrożeniu ze Wschodu”, niż przyznać, że największe szkody przyszły z kierunku, który miał być naszym sojusznikiem.
Łatwiej było straszyć Rosją, niż przyznać, że to ukraińska polityka gospodarcza, ukraińskie lobby i ukraińskie interesy zaczęły wchodzić nam do domu bez pukania.
I nagle okazuje się, że ta cała opowieść o „obronie przed Rosją” jest jak stary, zużyty plakat — wisi, bo nikt go jeszcze nie zdjął, ale nikt już nie wierzy w jego treść.
Bo dziś bardziej realne jest to, że Rosja — sama w sobie zagrożenie, oczywiście — staje się jednocześnie jedynym czynnikiem, który hamuje ukraińskie zapędy wobec Polski.
Gdyby nie rosyjska presja, ukraińskie roszczenia byłyby jeszcze większe, jeszcze głośniejsze, jeszcze bardziej bezczelne.
To jest ten moment, kiedy człowiek patrzy na mapę i myśli:
„Jak to możliwe, że świat tak się przekręcił, że zaczynamy bać się nie tego, kogo nam kazano się bać?”
I to właśnie zaczyna docierać.
Powoli, ale nieubłaganie.
@ConnorM85590330 Drodzy Ukraińcy, ta akcja ma na celu naszczuć na siebie nasze narody, a prawda jest taka że mamy wspólnego wroga a są nimi syjoniści, bo to ich robota, żydzi wywołują wszystkie wojny , wyludnili już Ukrainę aby się tam osiedlić, teraz chcą zniszczyć Polskę ...Waszymi rękami.
⚠️ KSeF jako broń gospodarcza
Zebrałam wszystkie zagrożenia i skutki wdrożenie KSEF w jednym miejscu, dodając element samopomocy. Będzie długo.
Na wstępie warto zauważyć, że
KSeF skutecznie zachęca do tego, aby firmę zarejestrować za granicą albo przynajmniej utworzyć tam spółkę zależną.
Nie jest to kwestia ideologii ani „ucieczki przed państwem”, lecz racjonalnej oceny ryzyka. Polacy mają prawo chronić swój dorobek, nawet kosztem opresyjnego państwa, które naraża ich na utratę przedsiębiorstwa.
● Pełna przejrzystość firm = utrata przewagi konkurencyjnej
Każda dochodowa firma a w szczególności każda firma handlowa może zostać pozbawiona swojego kluczowego kapitału:
•listy klientów,
•listy dostawców,
•cen zakupu,
•cen sprzedaży,
•realnych marż.
⚠️ Jeżeli ktoś ma możliwość sprawdzenia:
➡️gdzie i za ile firma kupuje,
➡️komu i za ile sprzedaje,
to przejęcie takiego biznesu staje się trywialne.
❗ Wystarczy:
➡️skopiować model,
➡️podkupić kontrahentów,
➡️przejąć łańcuch dostaw,
➡️zdestabilizować relacje handlowe.
● Firmy produkcyjne też nie są bezpieczne
Więcej zachodu wymaga przejęcie firm, które:
➡️realnie tworzą wartość,
➡️produkują,
➡️zatrudniają ludzi,
➡️inwestują.
⚠️ Ale tutaj również scentralizowany system danych działa na niekorzyść przedsiębiorcy.
Algorytm bez trudu wyłoni:
➡️firmy najbardziej dochodowe,
➡️o najwyższych marżach,
➡️o kluczowej pozycji rynkowej.
❗ Na tej podstawie można:
➡️zbudować pełną mapę dostawców i klientów,
➡️wskazać wąskie gardła,
➡️uderzyć precyzyjnie w płynność lub reputację.
● Aparat państwa jako narzędzie nacisku
⚠️ W polskich realiach nie jest tajemnicą, że:
➡️postępowania karne i gospodarcze bywają instrumentalizowane,
➡️tymczasowy areszt bywa narzędziem presji, a nie zabezpieczeniem postępowania.
Zamknięcie prezesa lub właściciela: paraliżuje firmę,odstrasza banki, powoduje zerwanie umów, niszczy zaufanie pracowników i kontrahentów.
❗ Często wystarczy sama „podejrzaność”, aby firma:
➡️utraciła finansowanie,
➡️weszła w restrukturyzację,
➡️została przejęta lub zlikwidowana.
● KSeF = koncentracja wiedzy strategicznej
W tym kontekście KSeF przestaje być neutralnym narzędziem fiskalnym.
⚠️ Staje się:
➡️centralnym repozytorium wiedzy o całej gospodarce,
➡️mapą relacji handlowych,
➡️katalogiem najbardziej rentownych firm.
❗ Taka wiedza:
➡️ma wartość strategiczną,
➡️nie musi być nadużywana masowo,
➡️wystarczy, że może być użyta selektywnie.
● Efekt mrożący działa natychmiast
KSeF nie musi być używany, aby działał jak broń gospodarcza. Wystarczy, że istnieje.
⚠️ Efekt:
➡️ograniczanie wzrostu,
➡️dzielenie struktur,
➡️przenoszenie kluczowych funkcji za granicę,
➡️wypychanie wartości poza polską jurysdykcję.
❗ Dzieje się to z wyprzedzeniem, zanim system zacznie działać w pełnym zakresie.
KSeF to nie tylko zmiana techniczna. To zmiana relacji sił między państwem a przedsiębiorcą.
⚠️ W warunkach:
➡️słabych gwarancji instytucjonalnych,
➡️niskiego zaufania do aparatu państwa,
➡️realnego ryzyka nadużyć,
Koncentracja informacji nie jest neutralna. Staje się zagrożeniem.
Takie informacje aby były bezpieczne powinny być rozproszone.
🧯Konfederacja Korony Polskiej stanowczo potępia ten system i oświadcza, że zostanie on zlikwidowany, kiedy front gaśnicowy zwycięży. A zwycięży.
#ksef
"Izraelczycy wypierdalać z naszego kraju!
Jak złym trzeba być narodem aby przeżywszy Holokaust dokonać Holokaustu i dokonywać go sukcesywnie od dwóch lat... ". Holokaust palestyńczyków trwa nie od dwóch, a od 80 lat. Żydzi z Polski nie wyjadą i dopóki tu będą tragedia narodu polskiego będzie trwać w nieskończoność.
Ojciec Adama Michnika to Ozjasz Szechter. Zaangażowany komunista już od najmłodszych lat życia, ,,Od 1925 zaangażował się w działalność nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, dążącej do oderwania od Polski części jej wschodnich ziem oraz przyłączenia ich do Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej". Jeżeli słowa: ,,antypolski zdrajca" do kogoś pasują, to trudno przywołać w historii choćby jedną osobę, do której pasują BARDZIEJ niż do gościa, do którego Adam mówił: ,,tato". Gość chciał narzucić Polakom komunizm siłą, i chciał żeby Polska utraciła swoje terytoria na rzecz obcego państwa. To jest, proszę państwa, definicja zdrady. Podobnie uznał wówczas polski sąd, który skazał tę kanalię na kilka lat więzienia. Tak, był taki czas, że zdrajców karało się więzieniem. Dobre to były czasy.
Potem służył w Armii Czerwonej. Następnie wstąpił do... Związku Patriotów Polskich. Jak to - zdrajca nagle polskim patriotą?! Ale tak się właśnie urabia społeczeństwo, tak się robi z ludzi durniów. Bo wbrew nazwie, był to ,,związek polityczny, organizowany od 1 marca 1943 przez komunistów polskich w ZSRR, stanowiący narzędzie polityki Stalina i ZSRR w sprawie polskiej – przygotowywał warunki do przejęcia władzy przez komunistów w powojennej Polsce". Skurwiel Stalin wymordował polską elitę w Katyniu, żeby zastąpić ją swoimi usłużnymi, czerwonymi miernotami, bandą zdrajców i kanalii. Takich jak tata szefa ,,Gazety Wyborczej".
Mama Adama - żadna z niej dama. Hinda Michnik-Rosenbusch, przemianowana później na Helenkę. Dużo można o niej napisać, ale oddajmy głos oficjalnym źródłom cytowanym przez Wikipedię: ,,Działała w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy i Komunistycznej Partii Polski. Była współorganizatorką komunistycznej Wszechzwiązkowej Organizacji Pionierskiej imienia Lenina w Polsce". Mało? To dodajmy: ,,Wykładała w szkole Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego podległego Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego". Totalnie zhańbiony życiorys, antywzór polskości. W dodatku związała się z opisanym wyżej zdrajcą, któremu urodziła syna - małego Adasia. Na zgubę Polski.
Można sobie tylko wyobrażać, jakie portrety wisiały w takim domu, i jakie wzorce lansowano przy rodzinnym stole - zresztą nie trzeba do tego posiadać jakiejś wyjątkowo potężnej i wrażliwej wyobraźni, zupełnie wystarczy taka podstawowa, w którą wyposażony został każdy myślący człowiek. Mały Adaś chłonął tę komunistyczną, marksistowską atmosferę totalitaryzmu i nienawiści do polskości i jej odwiecznych wartości. Wraz ze swoim bratem Stefanem - komunistycznym zbrodniarzem, który nigdy nie został rozliczony ze swojej antypolskiej służby, bo uciekł przed polskim wymiarem sprawiedliwości jak szczur i reszt�� swojego plugawego, zdradzieckiego życia, spędził w Szwecji.
Nie dziwi więc, że młody Adam Michnik szybko sam zaczął stąpać po śladach rodziców - zapisał się do walterowców, czyli organizacji założonej na cześć generała zbrodniczej Armii Czerwonej. ,,Organizacja miała na celu stworzenie w Polsce drużyn młodzieżowych na wzór radzieckiej Organizacji Pionierskiej imienia Lenina" - a teraz spójrzcie jeszcze raz jakiej organizacji współorganizatorką była mama Adasia. Następnie zapisał się do Związku Młodzieży Socjalistycznej, a wraz z Janem Tomaszem Grossem, znanym dziś jako jeden z najbardziej zakłamanych antypolskich manipulatorów, założył Klub Poszukiwaczy Sprzeczności, właśnie w ramach tego ZMS. Klub miał za zadanie reformować komunistyczny ustrój, a nie go obalać - chcieli wykazywać się ideologiczną gorliwością i zyskiwać sławę.
Klub Michnika powstał dzięki poparciu ze strony Adama Schaffa, kolejnego Ż-komunistę. Wyjątkowa to kanalia, nawet jak na to środowisko. Życiorys podobny jak w przypadku ojca Michnika - on również był aresztowany przed wojną za komunistyczną, zdradziecką działalność rewolucyjną. Studiował w Moskwie, od 1948 członek PZPR, wielki orędownik Stalina i jego polityki. Wykładał na leninowskim uniwerku, gdzie nauki pobierał Wojciech Jaruzelski. ,,Schaff był uważany za głównego i oficjalnego ideologa PZPR". W późniejszych latach stawał po stronie komunistów w stanie wojennym, przeciwko ,,Solidarności", i zgłaszał kandydaturę komunistycznego dyktatora Jaruzelskiego do... Pokojowej Nagrody Nobla. Wyjątkowa czerwona łajza i gnida - oto protektor idola dzisiejszej lewicy.
Co więc się stało, że takie złote dziecko czerwonej ideologii, nagle zaczęło się przeciwko niej buntować...? Czy Michnik nagle poczuł w sobie jakiś zew patriotyzmu i zaczął mu doskwierać brak polskiej niepodległości? Bzdura i mit utrwalany do dzisiaj, przez nikogo nie kontestowany i nie podważany. A tutaj kluczem jest kontekst historyczny. Jak już wiele razy pisałem i udowadniałem: komunizm to ideologia skrajnie utopijna i nierealna, bo trudno żeby było inaczej, skoro zaprzecza samej sobie i jest oparta na fałszu. To prowadzi do niemożliwych do pogodzenia tarć, te zaś przeradzają się z czasem w coraz groźniejsze konflikty w jej obrębie. I dokładnie to wydarzyło się w tamtej epoce. Stalin, początkowo niezwykle wręcz przychylny Ż-komunie (pęknięcia w tej serdeczności pojawiały się stopniowo od czasu rywalizacji z jego śmiertelnym wrogiem, czyli Trockim), w pewnym momencie poczuł się przez nich zdradzony - Izrael, do powstania którego Stalin się przyczyniał, zaczął skręcać w stronę Zachodu (bo ideologia jest ideologią, ale business is business).
Skończyła się sielanka. Skończyła się wieloletnia, zbrodnicza koalicji na linii Ż - komuna. Nasz PRL, który wszystkie trendy i nastroje pochłaniał z Moskwy - również zaczął być wobec tych środowisk coraz mniej przychylny, a stopniowo coraz bardziej wrogi. Jak Adam Michnik miał wiernie służyć komunistycznej partii, skoro tarcia eskalowały do takiego punktu, że jego ojciec Ozjasz ,,w trakcie wydarzeń marcowych z 1968 roku został obiektem nagonki antysemickiej. Był wówczas inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Został zwolniony z pracy i przeszedł na emeryturę. Uniemożliwiano mu https://t.co/sz5oQGB8P4. wyjazdy zagraniczne". Tak - mówimy o tym zatwardziałym komuchu, Ozjaszu Szechterze! Kolejne gorliwe dziecko rewolucji, kopnięte w dupę przez rewolucję, którą sam ustanawiał! Konkubina Ozjasza i matka Adama, Helena, która jeszcze kilka lat temu cieszyła się wyjątkowo intratną i prestiżową fuchą w komunistycznym systemie propagandowym - rok po tych wydarzeniach zmarła na zawał.
Będąc na miejscu Michnika, wspieralibyście dalej komunizm po czymś takim? No JASNE, że nie. Ale przestańmy mówić, że jego działalność wynikała z jakichś szlachetnych pobudek - to były wewnętrzne tarcia, pomiędzy starą komuną, a młodym, niedoszłym komunistycznym dygnitarzem Adamem Michnikiem, który chciał reformować ten zgniły ustrój. To była prawdziwa geneza tego konfliktu - przyzwoitym ludziom komuna od zawsze śmierdziała gównem, Michnikowi zaczęła brzydko pachnieć dopiero kiedy narastały napięcia między komunistyczną frakcją gojów, a ludźmi z jego środowiska, w tym - z najbliższego otoczenia. Nie był to wiec antykomunizm, tylko coś w rodzaju antyPRLizmu. Antykomunista nigdy nie całowałby się z Jaruzelskim, nigdy nie nazwałby Kiszczaka człowiekiem honoru. To słowa Michnika: ,,Ja jestem ciemny polski patriota. Uznałem, że to jest niesamowita konstelacja, że tych dwóch ludzi - szef wojska i szef bezpieki - którzy Polsce narzucili gorset dyktatury, dzisiaj ten gorset wspólnie z nami demontują. Za to należą się im do końca życia kwiaty i msze święte. (…) Generałowie odkupili swe grzechy sto tysięcy razy. Powiem więcej - przez ostatnie 11 lat wymieniałem nazwiska obu generałów z wielkim szacunkiem za ich lojalność wobec demokratycznej Polski".
Dogadał się z nimi, zrobił gigantyczny geszeft na tym sojuszu z dyktatorami niewolącymi polski naród, i to w sytuacji, gdy komuna i tak już waliła się na ryj więc Kiszczak i Jaruzelski nie ,,demontowali dyktatury" dlatego że ich dopadły wyrzuty sumienia, ale dlatego, że ich dopadło przerażenie, że nagle za chwilę zostaną pozbawieni pomocy z Moskwy i naród ich rozliczy. A teraz Michnik pieprzy, że te gnidy sto tysięcy razy odkupili swoje winy... Wobec niego na pewno - wobec Polski: NIGDY. Reformowanie totalitarnego ustroju, albo wchodzenie w kompromisy z jego najgorszymi przedstawicielami - to nie jest antykomunizm. Antykomunistą był Emil Barchański, Jerzy Popiełuszko, Zbigniew Herbert, Witold Pilecki - ale na pewno NIE Adam Michnik.
A dlaczego to wszystko opisuję akurat dzisiaj? Bo lewactwo dostaje czerwonej gorączki, gdy ktoś wypomina Michnikowi rodziców albo brata. Gdy pojawia się w dyskusji argument łączący wspólne mianowniki pomiędzy jego działalnością, a wartościami, które wynosił z rodzinnego domu.
Tymczasem w przypadku lewackiego mordercy, Tylera Robinsona, lewactwo całą uwagę próbuje przekierowywać WŁAŚNIE NA JEGO RODZINĘ (!), całkowicie gwałcąc fakt, że Robinson ZDRADZIŁ wszystkie wartości, których go w domu uczono, poszedł w zupełnie innym kierunku. Operował hasłami lewicowej organizacji terrorystycznej ANTIFA. Trwał w romantycznym związku z osob�� transpłciową. Tłumaczył, że dokonał egzekucji na prawicowym aktywiście, bo on swoimi prawicowymi poglądami jego zdaniem SZERZYŁ NIENAWIŚĆ. A więc Robinson nie tylko NIE BYŁ prawicowy - on dokonał zbrodni właśnie z NIENAWIŚCI wobec prawicowych poglądów...!!!
Propagandystka z TVP, Dorota Wysocka-Schnepf, wraz z mężem nadała swojemu synowi imię po ojcu męża - czyli po komunistycznej kanalii, Maksymilianie Schnepfie. Ale tego NIE WOLNO wykorzystywać żeby pokazywać na łączność i szacunek jaki do niego mieli, decydując się nazwać jego imieniem własnego syna. Michnik jest fanem stalinowskiego propagandysty Mariana Turskiego, jest fanem Sartre'a, który antykomunistów z najwyższą pogardą wyzywał od psów, jest fanem esbeckiego konfidenta Wałęsy, zatrudniał i karmił w swojej gazecie dzieci najgorszych ż-komunistycznych zdrajców, karmił w swojej redakcji esbecką kanalię - Lesława Maleszkę, całował Jaruzelskiego i nazywał go patriotą, udzielił oficjalnego poparcia synowi tajnej współpracownicy SB, który występował publicznie u boku agentki SB od zadań specjalnych dotyczących niszczenia podziemia antykomunistycznego... uff, mógłbym tak wymieniać naprawdę cholernie długo. W każdym razie, tego wszystkiego też NIE WOLNO wykorzystywać, żeby pokazywać wspólne mianowniki między jego działalnością, a poglądami jego ż-komunistycznych rodziców.
Ale w przypadku Tylera Robinsona, jego rodzinne poglądy nie tylko stają się LEGALNE w lewicowej propagandzie. One stają się FUNDAMENTEM tej propagandy.
Nie ma czegoś bardziej obłudnego, obrzydliwego i zakłamanego, niż lewactwo. Po prostu: nie ma. Możesz szukać, ale nie znajdziesz.
🔥 MOCNE SŁOWA PAN NIKT – ten wywiad trzeba zobaczyć!
👉 Polska zamiast być mostem Eurazji – zamyka granicę i sama się dusi.
👉 Sikorski upokorzony – Chińczycy nawet nie chcieli wspólnego oświadczenia.
👉 Łukaszenka potrafi rozmawiać z każdym – nasze elity tylko wykonują cudze rozkazy.
👉 120 miliardów dolarów dla Ukrainy – a Polacy zostają z plecakami ewakuacyjnymi.
👉 Polska szykowana na Lazaret i poligon cudzej wojny.
👉 Zamiast suwerenności – POLINLAND jako memento dla świata.
💣 To nie przypadek – to część pełzającej wojny USA–Chiny.
📢 Udostępnij dalej, bo o tym nie usłyszysz w mediach głównego nurtu.
GETBACK: 3,5 miliarda UKRADZIONE Polakom – nikt nie odpowiada! Wyobraź sobie, że całe życie odkładasz pieniądze, a na starość chcesz je zabezpieczyć… I nagle 3,5 miliarda złotych – dorobek tysięcy Polaków – znika. Nie w mafii, nie w piramidzie finansowej, ale pod okiem państwa, które miało chronić obywateli. To nie jest historia z Ameryki Łacińskiej. To Polska. III RP.