Chcecie zrobić z polskich policjantów bandytów! Czasy ZOMO już minęły!
Co będzie dalej - pałowanie Polaków?
Panowie Policjanci, opamiętajcie się. Mundur zobowiązuje do służby obywatelom i przestrzegania prawa. Nie wolno zasłaniać się rozkazem, jeśli prowadziłby do działań bezprawnych.
Naprawdę chcecie występować przeciwko Polakom??
Ze szczątkowych informacji, na jakiej podstawie zawieszono B. Święczkowskiego, wynika, że ma to być art. 19 ustawy o statusie sędziów TK, który mówi, że do spraw nieuregulowanych w tej ustawie stosuje się „przepisy dotyczące praw i obowiązków sędziów SN” i art. 130 ustawy o SN, który pozwala zawiesić sędziego sądu powszechnego, gdy zachowuje się w sposób godzący w powagę sądu.
Nie myślałem, że przyjdzie mi kiedyś bronić Święczkowskiego, ale ta podstawa prawna jest nieistniejąca z miliona powodów.
Po pierwsze, odpowiedzialność dyscyplinarna sędziów TK jest uregulowana szczegółowo, więc nie można do niej stosować art. 19, który mówi o sprawach nieuregulowanych.
Po drugie, z tej podstawy prawnej wynika, że Święczkowskiego zawiesił … Żurek. Bo to minister sprawiedliwości zawiesza sędziego, który jest prezesem sądu powszechnego. Nie wiadomo, kto zawiesił Sochańskiego.
O ile minister sprawiedliwości sprawuje nadzór na sądami powszechnymi, nie może go sprawować nad TK - zwłaszcza że sędziowie TK podlegają zgodnie z art. 195 Konstytucji w zakresie sprawowania urzędu tylko Konstytucji, a nie ustawom, jak sędziowie zwykli. Zawieszenie prezesa TK przez ministra sprawiedliwości jest więc działaniem bezpośrednio naruszającym z pięć przepisów konstytucji. Poza tym życzę powodzenia, jak władza się zmieni i ten precedens wobec prezesa i sędziów TK zacznie wykorzystywać nowy Ziobro.
Po trzecie, odpowiednie zastosowanie art. 19 nie zostało tu dokonane w odniesieniu do praw i obowiązków sędziów TK, ale do rozszerzenia kompetencji władzy wykonawczej wobec władzy sądowniczej.
Podsumowując - dzisiejsza akcja pod TK moim zdaniem grzebie ten organ i kwestię praworządności na dwie dekady. Zdjęcia uzbrojonej policji i interpretacje prawne, według których minister sprawiedliwości może usunąć z urzędu prezesa TK zarządzeniem będą się odbijały potężnym, antypraworządnościowym refluksem przez lata.
@CamaroJaro Za Słońce Peru naród nie płacił? Ani za niedawne ściskanie się premiera z przyjacielem i sponsorem Putina? Albo za wycieczkę do Wietnamu aby pokłonić się pomnikowi komunistycznego tyrana?
Subiektywne wrażenia mogą być bardzo mylące. Ja, gdy widzę kobietę wytatuowaną po szyję, naćpaną, agresywną, nafaszerowana botoksem, gotową zrobić wszystko, za pieniądze, gdy słyszę kobietę klnącą, że uszy więdną itd., mam nieodparte wyrażenie, że jest to kobieta lekkich obyczajów. Ale wiem, że mogę się mylić. I rzeczywiście często się okazuje, że to jakaś redaktorka, aktorka lub minister.
Mam własne doświadczenie z procesami sądowymi z powództwa prezydenta. 8 lat spędziłem w sądach z machiną prawniczo - polityczną Aleksandra Kwaśniewskiego po tekście "Wakacje z agentem" - opisałem w nim w 1996 roku (razem z Rafałem Kasprowem i Krzysztofem Miśdziołem) historię z wybrzeża z 1994, kiedy to w jednym miejscu wakacje spędzali i pułkownik KGB, przyjaciel Oleksego Władimir Ałganow i Aleksander Kwaśniewski z rodziną. Co więcej - w tym samym pensjonacie.
To było dokładnie 20 lat temu.
Co pokazaliśmy przed sądem:
- kilku świadków, którzy potwierdzali obecność Kwaśniewskiego na miejscu i w tym terminie: z detalami, pod nazwiskiem, osoby w żaden sposób nie zwiazane z nami, nie mające żadnego interesu by kłamać. Wprost przeciwnie, mieli z tego powodu kłopoty.
- Spisane zeznania świadka - kelnera, który opisywał nam, jak obsługiwał obu panów jedzących obiad przy stoliku w oddzielnej sali. Rachunki państwa Kwaśniewskich i Władimira Auganowa za pobyt w pensjonacie Rybitwa w tym samym okresie sierpnia 1994.
- Tekst wywiadu prasowego z Kwaśniewskim z sierpnia 1994, w którym opisywał jak był świadkiem meczu tenisowego rozgrywanego w tych dniach w Sopocie.
Przed publikacją rozmawialiśmy z kilkudziesięcioma osobami.
Sąd uznał, że to za mało by potwierdzić obecność Kwasniewskiego w tym miejscu.
Rzecznik Kwaśniewskiego Antoni Styrczula oświadczył, że panowie nigdy się nie spotykali. Wydrukowaliśmy ich wspólne zdjęcie. Rzecznik skomentował, że to nie było w czasie spotkania.
Gazeta Wyborcza, Polityka i wszystkie możliwe telewizyjne przekaziory jakie wtedy stanowiły rdzeń medialnego układu wspierającego budowę IIIRP jechały po nas jak po łysej kobyle, odsądzając od czci i wiary. Tygodnik "NIE" zorganizował nagonkę na świadków - jednemu z ratowników wyciągnięto, że w czasie, gdy był w Cetniewie i widział Kwaśniewskiego i z nim rozmawiał, wziął urlop zdrowotny na basenie na Śląsku, gdzie pracował. Skąd mieli dostęp do jego danych ? Dobre pytanie.
Dziś żadnego z tych tekstów nie znajdziecie w internecie. "Życie" zostało zniszcone, archiwum przepadło - zostaje Biblioteka Narodowa.
Teraz patrzę na proces Onet - Nawrocki i śmiech mnie pusty ogarnia.
Wschodnie standardy.
Prokuratura zamiast skupić się na meritum - czyli ustaleniu nieprawidłowości ws. zabiegu bez kolejki dla rodziny polityka partii rządzącej, usilnie szuka źródła informacji dziennikarskiej, które w Polsce są chronione.
https://t.co/H9emDg13sC
Świadek, który po 20 latach (!) od niezwykle błahego wydarzenia pamieta dokładnie, co przypadkowa osoba jej wtedy powiedziała... to świadek ksiązkowy.
Zdarza się tylko w książkach. Kryminałach klasy C.
Świadek w procesie Karol Nawrocki-Onet, Natasza Geldon nie pamięta nawet, z kim współpracowała na studiach. „Z Krytką Polityczną. Chyba tak. Tak, wydaje mi się, że w czasie studiów na UWr współpracowałam z Krytyką Polityczną .” Ale pamięta rozmowę w recepcji hotelu 20 lat temu 🙃
A tak swoją drogą, skoro Onetowi w sprawie Grand Hotelu wystarczy jeden świadek mówiący "to chyba była prostytutka, ale nie jestem pewna", to dlaczego w innej sprawie, gdzie ponad 200 świadków zeznało "tak, żądał ode mnie łapówki za leczenie" im to nie wystarcza?
@KuczynskiM Nawet prawnicy obecnej koalicji mówili że sąd oddaliłby ten wniosek, bo nie spełniał kryteriów procesu w trybie wyborczym.
A z zeznań swiadków na razie wcale nie wynika, to co Onet chciał udowodnić.