Dlaczego nie warto słuchać analityków giełdowych? Jak nie zagubić się w rynkowym szumie i co zrobić, żeby odnaleźć się w obecnej, niejednoznacznej sytuacji na giełdzie?
@DarDzid rozmawia z @PiotrZolkiewicz, profesjonalnym inwestorem i zarządzającym w ZPFIZ.
Link w komentarzu⬇️
@adam_muszynski@ebenezeer1885@ELITA_NA_JDG A dlaczego nie ? 😜pracownik etatowy, kiedy idzie dobrze w mniejszym stopniu korzysta z dźwigni operacyjnej niż przedsiębiorca, więc już samo to daje zachętę do prowadzenia przedsiębiorstwa, jeżeli jesteś dobrym przedsiębiorcą 😜
Wpłaciłam i uwolniłam 35 cen.
Liczę jednak, że już niedługo nasza @PL_2050 ustawa uwolni wszystkie ceny transakcyjne mieszkań ( za kilka dni ustawa stanie na Komisji Infrastruktury).
Ludziom należy się przejrzysty rynek, a nie cyrk, w którym trzeba zbierać pieniądze na coś, co powinno być prawem kupującego.
Szacunek dla twórców „Dewelope - ruchu”
I dla tych, którzy wpłacając – pokazują, że konsumenci to siła i nie dadzą sobie w kaszę dmuchać.
Mieszkania droższe o setki tysięcy złotych – deweloperka czy lichwa?
Rynek nieruchomości w Polsce od lat działa niczym świetnie naoliwiona maszyna do transferu majątku – od Kowalskiego do dewelopera. Ceny mieszkań szybują w górę, a argumenty o „kosztach budowy” stają się coraz mniej przekonujące. Dlaczego? Bo jeśli policzymy faktyczne koszty, okazuje się, że marże są nie tylko wysokie, ale wręcz groteskowe.
Weźmy pod lupę Traugutta Vita we Wrocławiu, inwestycję z windą Schindler i garażem podziemnym. Koszt budowy? 5 300 zł/m². Dodajmy do tego koszt gruntu – 1 500 zł/m². To daje 6 800 zł/m² netto. Po doliczeniu VAT-u wychodzi 7 344 zł/m².
Deweloper też człowiek – musi zarobić. Murapol, sprzedając hurtowo mieszkania PRS-om, godzi się na 20% marży brutto, ale niech będzie, że przy indywidualnych klientach to 25%. To daje 9 180 zł/m² brutto. Dorzućmy jeszcze poduszkę na nieprzewidziane wydatki, leasing Ferrari i „podatki alternatywne” – 9 500 zł/m² to rozsądna, rynkowa cena.
A teraz rzeczywistość.
Mieszkanie 65,66 m² powinno kosztować 600 000 zł. Na stronie dewelopera? 807 000 zł. 200 000 zł więcej. Kawalerka 40 m² – powinna kosztować 410 000 zł. Cena ofertowa? 700 000 zł. O 290 000 zł drożej.
Marże? 35% nadwyżki na większym mieszkaniu, 70% na mniejszym. A to jeszcze bez uwzględnienia sprzedaży miejsc parkingowych czy komórek lokatorskich – kolejnej żyły złota.
Czy to jeszcze deweloperka, czy już lichwa? Jak można mówić o „trudnej sytuacji na rynku”, kiedy faktyczne koszty budowy i gruntu nijak się mają do katalogowych cen? Co gorsza, polityka państwa aktywnie wspiera ten mechanizm. Dopłaty, kredyty 2% – wszystko to napędza spiralę i zamiast pomagać kupującym, podbija ceny do absurdalnych poziomów.
Nie ma żadnego uzasadnienia, by nowe mieszkanie we Wrocławiu kosztowało 12 300–17 500 zł/m² przy realnych kosztach budowy 7 344 zł/m² i uczciwej marży 9 500 zł/m². Dopłaty nie idą do Kowalskiego – idą wprost do kieszeni dewelopera.
Co robić?
Nie dać się nabrać na „rabaty” – to tylko sztuczka psychologiczna. Cena wyjściowa jest zawyżona, a rabat to kropla w morzu przewartościowania. Analizować realne koszty – grunt + budowa + uczciwa marża. Jeśli cena ofertowa znacząco odbiega, wiesz, że przepłacasz. Unikać inwestycji nastawionych na „spekulację” – jeśli ceny rosną szybciej niż realne koszty, deweloper liczy na naiwnych. Nie wierzyć w narrację o „braku mieszkań” – mieszkań nie brakuje, brakuje dostępnych cenowo mieszkań.
Deweloperzy i politycy będą mówić, że „takie są realia rynkowe”. To nie realia – to zorganizowana operacja drenażu portfeli. Warto o tym pamiętać, zanim podpiszemy umowę na 30 lat.
!To nie porada inwestycyjna, przyjąłem jak najbardziej precyzyjne założenia!
#nieruchomości #kredyty #deweloperzy #bezpiecznykredyt
@THOR77_PL Nie jestem pewien czy to takie proste, nie mam też doświadczenia z 2007 czy 2000, ale póki co spółki od AI planują ogromne inwestycje w infrastrukturę, spółki produkujące energię elektryczną widzą ogromne zapotrzebowanie na prąd i przewidują wzrost zdolności produkcyjnych,
@Dan_Kostecki Zachowanie długiego końca krzywej rentowności wskazuję, że rynki nie wierzą w cel inflacyjny FED. Spółki, które mają duży udział kosztów pracy w strukturze kosztów podczas konferencji wynikowej otwarcie mówią o spodziewanej inflacji kosztów pracy.
A co to z spadki na rynku pierwotnym w Warszawie? Trampolina była gotowa na wyskok w górę, wraz z wprowadzeniem Kredytu #nastart, a tu trzeba obniżać ceny 🫣 Miało iść tylko w górę!