W Londynie, na tej samej ulicy, gdzie marokańscy kibice podpalali klub na oczach policji, aresztowano Brytyjczyka, który próbował powstrzymać ich przed dalszym wandalizmem. To już nie żart; brytyjski rząd nienawidzi swoich obywateli.
Prokurator Skiba jest ucieleśnieniem patologii państwa Donalda Tuska i wymiaru sprawiedliwości.
Jak taki cymbał i fejkmejker w ogóle może być prokuratorem?
Moment mojego zatrzymania został zarejestrowany przez dwie kamery, bo specjalnie podjechałem pod komisariat w Prażmowie. Byłem przekonany, że ścigają mnie bandyci.
Goniły mnie nieoznakowane samochody i policjanci po cywilnemu. Dwaj byli tak wytatuowani, że mogliby straszyć dzieci w zamku duchów w lunaparku.
@LeskiPiotr - nie wstyd Panu, że bezkrytycznie rozpowszechniał Pan fejki prokuratury, gdy ja siedziałem w areszcie i nie mogłem się bronić?
Film dokumentujący moment mojego zatrzymania ma Prokuratura Okręgowa w Warszawie.
Tego nie zobaczycie w mediach.
4 lipca 2026, metro w Waszyngtonie, biali patrioci w drodze na marsz wokół Kapitolu uczą czarną patusiarę moresu i porządku.
Ten Murzyn po lewej to Emmanuel Abayisenga. Brzmi znajomo? Już wam odświeżam pamięć.
Ten rwandyjski imigrant z plemienia Hutu przyjechał do Francji w 2012 r. Składał wnioski o azyl, które były odrzucane, otrzymywał nakazy opuszczenia terytorium Francji (OQTF), ale pozostawał w kraju nielegalnie.
W lipcu 2020 r. był zakrystianinem-wolontariuszem w katedrze w Nantes. Podpalił ją w trzech miejscach. Pożar był spektakularny, ale zabytek udało się uratować. W marcu 2023 r. zostanie za to skazany na 4 lata więzienia.
W międzyczasie wypuszczony z aresztu, 9 sierpnia 2021 r. zamordował 61-letniego księdza Oliviera Maire, przełożonego misjonarzy montfortanów w Saint-Laurent-sur-Sèvre w Wandei. Ksiądz wcześniej przyjął go i udzielił schronienia. Rwandyjczyk został skazany na 30 lat więzienia oraz deportację z Francji po odbyciu kary.
Zdjęcie pochodzi z listopada 2016 r.
Czy dobrze rozumiem?
Prezydent Żełeńśki poprosił Kancelarza Merza o to, aby Polska przekazała Ukrainie baterie rakiet Patriot... i Donald Tusk się na to zgodził, a Ukraińcy podziękowali Niemcom?
Ta koalicja 13 grudnia robi z Polaków frajerów i pośmiewisko w całej Europie.
Jak myślicie, która kobieta dotarła bezpiecznie do domu?
Czarna kobieta w metrze pełnym białych rasistów, suprematystów i nacjonalistów, czy raczej biała kobieta w pociągu z kilkoma regularnymi murzynami?
🇳🇴 En 20 segundos, Noruega ha explicado mejor que muchos libros cómo se construye un sentimiento de pertenencia.
Haaland consigue que un país entero reme con él, y esa victoria es más grande que cualquier partido.
🇵🇱 Polak zwrócił uwagę muzułmanom, że polskie ulice i parki to nie meczet na świeżym powietrzu.
Został zaatakowany przez dwóch z nich.
Teraz ostrzega: uczmy się na błędach Francji, Szwecji i Niemiec, zanim zaczną atakować nasze kobiety.
Polska nie będzie kolejną „strefą no-go”. Tu jest Polska – nie dar al-islam. Czas bronić swojego!
Koniec z tolerancją dla nietolerancji. 🔥
Obserwuj @RaportSwiatowy, aby być na bieżąco z wydarzeniami ze świata 🌍
Mientras los pakistanís y indios llevan espadas por Londres asesinando ingleses, el ejército inglés se une al desfile del gay.
El Reino Unido va camino de una especie de califato islámico LGTB.
Moje pierwsze chwile w celi na Białołęce.
Był późny wieczór, gdy 9 czerwca przywieźli mnie z aresztu w Grójcu, w którym nie było ani celi przejściowej ani wolnych miejsc.
"Świeżak na Białą!"- usłyszałem. Żadnych ubrań nie dali. Tylko zrobili zdjęcie.
- Można się uśmiechnąć?
- Można.
Na więziennej focie jestem uśmiechnięty od ucha do ucha i wyglądam jak regularny wariat.
- Ubrania dostaniesz w Białołęce.
Na "Białej" było już za późno na rozmowę z wychowawcą i psychologiem. I na wizytę w magazynie, więc w t-shircie i krótkich spodniach chodziłem tydzień. Ubrania dostałem, gdy przyszedł adwokat. Regulamin wymaga, aby podczas spotkania z obrońcą osadzony miał długie spodnie.
Wrzucili mnie od razu do celi jak worek kartofli, bez żadnego przygotowania. Więzienny regulamin dostałem do ręki dwa tygodnie później, ale miałem go przestrzegać już od pierwszej minuty. Było to spore wyzwanie.
Wszedłem do celi. Trzech osadzonych. Dwóch siedzi na pryczach i na mnie patrzy zaciekawionych, trzeci śpi.
Pierwsze pytanie:
- Za co cię posadzili?
- I tak mi nie uwierzycie. Ponoć chciałem zabić komendanta policji.
- Następny kiler! Ten tu, który śpi, zabił dwie osoby. Trzecia jest w ciężkim stanie i raczej nie przeżyje.
Zdrętwiałem.
Spojrzałem z obawą na śpiącego na dolnej pryczy Turka. To był Bajram, kierowca taksówki - w koszmarnym wypadku w Zielonce, do którego się przyczynił, zginęły trzy osoby. Ale o tym powiedzieli mi trochę później.
Bajram okazał się fantastycznym kompanem. Dał mi skarpetki, abym nie chodził po celi na bosaka. Nigdy mu tego nie zapomnę.
- Pokaż kwity.
- Dajcie chwilę. Niech ochłonę.
Dwóch młodych ludzi. Już po minucie wiedziałem, że będzie dobrze.
25-letni Paweł został złapany za kilkadziesiąt gram konopii i od razu dostał trzy miesiące aresztu.
Drugi mój kompan z celi, trzydziestokilkulatek Fabian, miał do odsiedzenia 14 dni, bo był bezrobotny i od czterech miesięcy nie płacił alimentów.
Tacy groźni przestępcy jak ja.
Obaj pierwszy raz w puszce.
Nalali mi do plastikowego kubka ciepłej wody. Marzyłem o łyku kawy lub herbaty.
Rozejrzałem się po celi.
Ta woda to było wszystko co mieli. Nie mieli absolutnie nic.
Wysłuchali mojej historii i z niedowierzaniem kręcili głowami.
Dwa dni później zdziwili się jeszcze bardziej, gdy zakwalifikowano mnie jako więźnia niebezpiecznego i skuwano kajdankami z tyłu przy zejściu na spacerniak lub wizycie w łaźni. Na szczęście przed wejściem pod prysznic byłem rozkuwany, więc mogłem się normalnie umyć. ;-)
Dziwili się nawet recydywiści. "Enka" (niebezpieczny) trafia się bardzo rzadko. "Enką" był na przykład legendarny Misiek z Nadarzyna.
- Kto to jest? - słyszałem pytania na korytarzu za moimi plecami.
Gdy zapytałem wychowawcę o co chodzi o dlaczego jestem tak traktowany, padła odpowiedź, że to decyzja kierownika ds. bezpieczeństwa i nie miał na nią wpływu. Niemal zawsze jako niebezpiecznego eskortowało mnie dwóch strażników.
Już po pierwszej nocy obudziłem się pogryziony mocno przez pluskwy.
- Nie rozdrapuj, bo będzie gorzej. Masz, posmaruj - usłyszałem.
- Co to?
- Krem do golenia. Pomaga. Na twoim koju leżał Eryk. Był strasznie pogryziony. Wyglądał jakby miał ospę. 14 dni pisał dzień w dzień kartkę, że chce do lekarza. Bo tak mu kazali. Piętnastego dnia wpadli do naszej celi ludzie z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i zabrali Eryka do lekarza i innej celi. Ale pluskwy zostały. Nic na to nie poradzisz. Musisz się przyzwyczaić.
Starałem się przyzwyczaić do pluskiew, ale było trudno. Po tygodniu uwolnił nas od nich mój adwokat @Pawelski_Luk. Narobił takiego rabanu, że nasza celę zamknięto i poddano dezynfekcji. A nas przeniesiono z siedemnastki do dziesiątki, dawnej celi "korytarzowych", czyli więźniów funkcyjnych. Były w niej prawdziwe materace. I to nowe. Luksus. My zamiast materacy mieliśmy trzy poduszki, w których były pocięte koce.
Początkowo myślałem, że to, co mnie spotkało, ten mail wysłany z fejkowego konta, udającego moje, w którym ktoś grozi śmiercią komendantowi policji w Piasecznie to dzieło pojedynczego szaleńca. Niestety, chyba było inaczej. Nawet jeśli to był szaleniec, wszystko wskazuje na to, że nie działał sam. No chyba, że miał jakieś nieprawdopodobne szczęście.
Fejkowe konto na @ProtonPrivacy[email protected] założono 6 czerwca br., o godzinie 16.01. Pierwszy mail z pogróżkami wysłano z niego o godzinie 16.15, drugi o godzinie 16.17. cała operacja zajęła więc 16 minut. O godzinie 18.10 zatrzymała mnie policja.
Najprawdopodobniej nie mam na ten czas alibi. Nie wiem, przecież nie mam w głowie komputera i nie pamiętam co robiłem między 16.01 a 16.17.
Wiem tylko, że jechałem samochodem. Ktoś mnie śledził? Gdybym na przykład w tym czasie robił zakupy w "Żabce" pod bacznym okiem kamer, wiadomo byłoby, że to nie ja wysłałem maila.
Zapytałem prokuratora, jak mogłem jechać samochodem i jednocześnie zakładać konto na @ProtonVPN i wysyłać maile?
Prokurator odpowiedział, że się zatrzymywałem, co jest podejrzane.
W Piasecznie są światła i skrzyżowania, do ciężkiej jasnej cholery. Trzeba się czasami zatrzymać. No i przecież mogłem mieć wspólnika. ;-)
Moja wielka prośba do informatyków: można to jakoś rozgryźć?
https://t.co/tatxxLJ1gA
Tak zamyka sędzia Rafał Janiszowski-Downarowicz.
Na trzy miechy. Wrzuca do celi z pluskwami bez żadnego zmiłuj.
Pozwolił mi mówić kilka minut. Bez adwokata, bo adwokat tylko utrudniałby sprawne procedowanie. Nawet bez adwokata z urzędu, nazywanego "paprotką", który tylko by słuchał i by się przyglądał, ale przynajmniej proceduralne wszystko by się zgadzało.
W dokumencie autorstwa sędziego Downarowicza nie ma imienia i nazwiska pani prokurator, z którą pan sędzia się zgadza. "Jak słusznie zauważyła Pani Prokurator...". Nie wiadomo kto mnie oskarżał.
Nie ma również obligatoryjnego (!!!) pouczenia, że postanowienie o areszcie można zaskarżyć, w jakim terminie i do którego sądu. Porównywałem ten kwit z kwitami innych osadzonych w mojej celi. Wszyscy mieli pouczenie. Wiedzieli do jakiego sądu i do jakiego wydziału należy złożyć apelację. I że termin jest zawity, czyli nieprzekraczalny i wynosi 7 dni.
Ja oczywiście domyślałem się, że powinienem złożyć do Sądu Okręgowego w Warszawie. Ale bezpośrednio do tego sądu czy za pośrednictwem sądu w Piasecznie? Do jakiego wydziału? Nie miałem adwokata. Sędzia Downarowicz go nie dopuścił.
W postanowieniu Downarowicza jest mowa o tym, że pozostając na wolności mógłbym wpływać na postawę świadków "w celu tworzenia alibi lub innego zakłócenia prawidłowego toku postępowania" w policyjnym dochodzeniu SWD-14834/26 (zostałem zaatakowany przez nożownika, złożyłem doniesienie o popełnieniu przestępstwa), w którym mam status POKRZYWDZONEGO!!!
"Podejrzany posiada wprawdzie miejsce stałego pobytu w Polsce to jednak, jak słusznie zauważyła Pani Prokurator, bardzo często przebywa za granicą (...). Istnieje zatem uzasadniona obawa, że będzie on w sposób bezprawny utrudniać postępowanie karne, poprzez ukrywanie się przed organami ścigania".
W ciągu ostatnich pięciu lat trzy razy byłem za granicą. To "bardzo często".
W 2025 roku tydzień spędziłem w Chorwacji podczas świąt wielkanocnych i trzy miesiące w Sarandzie (#Albania) - od 24 września do 23 grudnia 2025 r.
W tym roku byłem dwa tygodnie w mojej ukochanej Sarandzie - od 14 do 28 kwietnia 2026 r.
To wszystko to nie jest efekt mojej wybujałej fantazji.
To wydarzyło się naprawdę.
I może spotkać każdego z nas.
To jest Polska Anno Domini 2026.
#kasta @wina_Mazurka@K__Stanowski@TomaszSakiewicz@GPtygodnik@rzeczpospolita@RPPrawo@BiuroRPO@RMF24pl@se_pl@RMF24pl@faktypofaktach@szczerze_kuzwa_@Maciej824635@cezarygmyz@w_sumlinski@gazetapl_news@DziennikPL@pisorgpl@polska_kasia@Oszukani_PL
Mientras los medios de izquierda noruegos se quejan de que la selección noruega no tiene suficientes inmigrantes para ser un "super equipo", Noruega acaba de vencer a Brasil 2-1.
Demostrando que los equipos mayoritariamente homogéneos también pueden ser super equipos.
Dejen de intentar convertir el fútbol en series de Netflix.
Vía @NiohBerg
Liczę na Rzecznika Praw Obywatelskich, Amnesty International (@amnesty) i Helsińską Fundację Praw Człowieka (@hfhrpl), której przedstawiciele interweniowali w sprawie skandalicznych warunków w jakich przebywali osadzeni w więzieniu w Białołęce.
Nie chodzi o mnie.
Chodzi mi o to, aby taki skandal się już w Polsce nie powtórzył.
https://t.co/q8US0gD65R