@BowesChay What is it, loser? Can’t get attention any other way than lying to people dumb enough to believe you? Now tell us: when does the prison sentence start?
🇷🇺🐖☠️⚰️
Потихеньку прояснюється різке підняття питання 🇵🇱 «волинського конфлікту» виття і заклики не пускати Україну в ЄС
Все виявляється дуже просто
Вони відчувають спроможність нашої країни стати для 🇵🇱 сильним конкурентом в економіці, не кажучи вже про армію
Ось головна причина!!!
Видит Бог, Я не хотел негатива в адрес Польши. Всегда с глубоким Уважением относился к польскому народу и его тяжелой исторической борьбе за свободу. Многое знал из общего прош��ого, о многом сознательно помалкивал, надеясь на взаимность. Но предел моему терпению настал.
I know this will sound bad, but I have to say this‼️:
If you are supporting Russian invasion on Ukraine, I don’t consider you as an equal human being. You are a nothing to me, doesn’t matter who you are, even if you are my family.
Oburzonym decyzją Żełeńskiego polecam ...
Tu o Czarnieckim od polskiego hymnu:
Krwawe pacyfikacje ludności ukraińskiej i kozackiej dokonywane przez hetmana Stefana Czarnieckiego w XVII wieku ... brutalne metody dowódcy, który podczas tłumienia powstań na Ukrainie dopuszczał się działań uznawanych z dzisiejszej perspektywy za zbrodnie wojenne.
"Piotr Fuglewicz
Decyzję Zełenskiego można podsumować słynnym bon motem Talleyranda: „To więcej niż zbrodnia, to błąd”. Choć krok ten zapewne wynikał z jakichś kalkulacji, Polska wciąż pozostaje dla Ukrainy istotnym partnerem. Mnie jednak najbardziej w tej sytuacji irytuje typowo polska, płynąca z ignorancji hipokryzja, która rozlała się w naszej przestrzeni publicznej.
Z UKRAIŃSKIM OSTRZEŻENIEM, CZYLI JAK „PRAWDZIWI POLACY” ŚPIEWAJĄ O MORDERCY, A OBURZAJĄ SIĘ NA SĄSIADA
Wyobraźmy sobie przez chwilę taką oto dyplomatyczną scenkę: do gmachu polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych stanowczym krokiem wkracza ambasador Ukrainy. W dłoni dzierży oficjalną notę protestacyjną o następującej treści: „Państwo ukraińskie wyraża głębokie oburzenie faktem, że Rzeczpospolita Polska w swoim hymnie narodowym gloryfikuje zbrodniarza odpowiedzialnego za masowe rzezie ukraińskiej ludności cywilnej. W ramach budowania wzajemnego zaufania żądamy wykreślenia z Mazurka Dąbrowskiego wzmianki o Stefanie Czarnieckim”.
Zamach na narodowe świętości? Dyplomatyczny skandal? Oczywiście, że tak! Prawdopodobnie z oburzenia polskie serwery informacyjne w kilka minut uległyby stopieniu, politycy od lewa do prawa zjednoczyliby się w płomiennym sprzeciwie, a stacje telewizyjne przez okrągły tydzień analizowałyby tę „niesłychaną bezczelność Kijowa”. My, dumni Polacy, nie pozwolimy sobie przecież w kaszę dmuchać. A już na pewno nie zgodzimy się, by ktokolwiek obcy meblował nam nasz historyczny panteon.
Odrzućmy jednak fikcję i spójrzmy na całkiem realne nagłówki. Pod koniec maja prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski wydaje oficjalny dekret, w którym nadaje jednej z jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. Co dzieje się u nas? Jak na komendę rusza narodowy festiwal rwania szat. Premier wyraża niepokój, zaznaczając, że decyzja ta uderza w nasze relacje i narusza polską wrażliwość. Prezydent RP Karol Nawrocki oburzony do głębi grzmi, że honorując morderców, Ukraina udowadnia, iż mentalnie nie dorosła do europejskiej rodziny i wprost proponuje odebranie Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Wtórują mu inni politycy, a dawni dyplomaci w demonstracyjnych gestach oddają ukraińskie odznaczenia.
Biorąc pod uwagę to, czym dla polskiej ludności na Wołyniu była Ukraińska Powstańcza Armia, te emocje są w pełni zrozumiałe. Jest jednak w naszym zbiorowym zacietrzewieniu coś niezwykle wręcz komicznego i – mówiąc wprost – arcypolskiego. Z poczuciem absolutnej wyższości moralnej domagamy się od sąsiadów bicia we własne piersi, krytycznej analizy trudnej historii oraz potępienia zbrodniarzy. Tymczasem sami na stadionach, w szkołach i podczas każdego święta narodowego dziarsko odśpiewujemy laurkę na cześć człowieka, który ma na rękach krew tysięcy ukraińskich i żydowskich chłopów oraz mieszczan.
Mowa o Stefanie Czarnieckim – owym nieskazitelnym rycerzu ze srebrnym podniebieniem. Nasza szkolna edukacja, bezkrytycznie oparta na sienkiewiczowskich mrzonkach o potędze Rzeczypospolitej, sprowadziła go do roli „wzoru cnót obywatelskich”; bohatera, co to „rzucił się przez morze”. Prawda historyczna okazuje się jednak o wiele mniej poetycka. Tonie w morzu – i bynajmniej nie jest to Bałtyk, lecz morze niewinnej krwi.
Nasz uświęcony wódz rzemiosła wojennego uczył się w formacji lisowczyków. Byli to elitarni, XVII-wieczni najemnicy, którzy na zachodzie Europy funkcjonowali pod urokliwym przydomkiem „diabłów” i „konnych piratów”. Oddziały te nie brały jeńców. Z upodobaniem brały za to wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, gwałcąc i puszczając z dymem oporne – w tym chociażby śląskie – wsie. Z tej makabrycznej „szkoły przetrwania” młody Czarniecki wyniósł twardą lekcję: wojnę wygrywa się skrajnym terrorem, a bezbronny cywil to dla żołnierza taki sam cel jak uzbrojony muszkieter.
Swoje brutalne metody przeniósł z impetem na ukraiński teatr działań wojennych podczas tłumienia powstania Chmielnickiego. W latach 40. i 50. XVII wieku jego kilkutysięczne oddziały urządzały metodyczne rzezie całych miejscowości. Borszczagówka, Pohrebyszcze, Żywotów, Lipowiec – tam wojsko polskie nie negocjowało. Łupiono, palono, a według relacji historyków wyrzynano w pień wszystkich, nierzadko nie oszczędzając nawet niemowląt i kobiet w ciąży. W trakcie jednej z takich pacyfikacyjnych „wycieczek” na przełomie 1649 i 1650 roku wymordowano około 10 tysięcy ukraińskich cywilów.
Apogeum swojego okrucieństwa Czarniecki zaprezentował jednak pod Stawiszczem. Kiedy na przełomie 1664 i 1665 roku ukraińskie miasteczko ostatecznie skapitulowało, polski „wzór cnót” z zimną krwią wydał rozkaz wycięcia w pień wszystkich mieszkańców – mężczyzn, kobiet, starców i dzieci. Życie straciło wówczas blisko 10 tysięcy osób. Zresztą, wracając na rodzime podwórko w czasach potopu szwedzkiego, ten wybitny strateg wcale nie łagodniał. To właśnie jego oddziały urządzały krwawe pogromy mniejszości żydowskiej (https://t.co/R8E4Yti9o3. w Kaliszu czy Kobylinie), ze szczególną lubością paląc synagogi i mordując ocalałych z pożogi wojennej wyznawców judaizmu.
Nam to jednak zupełnie nie przeszkadza. Żyjemy w bańce niezwykle wygodnej, wybiórczej amnezji. Jesteśmy społeczeństwem wyhodowanym na moralności Kalego, o której uczył nas zresztą ten sam Sienkiewicz, a o której polska podstawa programowa woli dzisiaj milczeć. Zasada jest tu porażająco prosta: jeżeli Ukraińcy palą polskie wsie, to jest to dzicz, bestialstwo i zbrodnia wykluczająca Kijów z cywilizowanej Europy. Ale jeżeli wojska polskiego hetmana wyrzynają dziesiątki tysięcy ukraińskich poddanych, to mamy do czynienia z wyższą racją stanu, patriotycznym trudem w obronie Rzeczypospolitej i wspaniałym powodem, dla którego każe się dzieciom śpiewać o nim podczas szkolnych akademii.
Członkowie UPA mieli na rękach polską krew – to bezdyskusyjny, obiektywny fakt. Jeśli jednak wymagamy od naszych wschodnich sąsiadów, by posypali głowy popiołem, sami musimy wziąć głęboki oddech i odważyć się spojrzeć w lustro. Trzeba wreszcie dostrzec, że polska obecność na Kresach nie polegała wyłącznie na sielskim sadzeniu malw, wznoszeniu uroczych, białych dworów i pisaniu fraszek o sarmackiej odwadze.
Zanim po raz kolejny rzucimy kamieniem w Kijów, piętnując tamtejsze braki w empatii, zacznijmy czytać własną historię ze zrozumieniem, a nie tylko przez pryzmat poetyckich streszczeń ku pokrzepieniu serc. W przeciwnym razie nasza polityka pamięci zawsze będzie przypominać pijanego, krewkiego wuja na weselu, który na cały głos poucza innych gości o dobrym wychowaniu, stojąc jednocześnie w ubłoconych buciorach na środku suto zastawionego stołu. Możemy się oburzać na ukraiński dekret – mamy do tego pełne prawo. Nie bądźmy jednak zaskoczeni, gdy ktoś w końcu wytknie nam podwójne standardy, w których od wieków tak mistrzowsko pływamy.
#błądzenie_przypadku"
https://t.co/ydK4ibP9S4
@Notnow1982@Ania_In_UA как только касается преступлений 🇷🇺 скота, они тут же вспоминают про законы. Ах, ты ж паскуда мерзотная. Тебе, сука, забыли спросить
Польський публіцист Єжи Вуйцєк в статті про скандал у Польщі у звʼязку із присвоєнням підрозділу ССО України почесної назви «імені героїв УПА».
–––
"Європейський Союз ніколи не був і не є клубом історичної чистоти, де перед входом спеціальна верифікаційна комісія перевіряє біографії вуличних відвідувачів на предмет їхнього гуманізму. Якби це було критерієм вступу, Європейський Союз сьогодні складався б із порожніх стільців…
Кожна з цих країн несе із собою потужні історичні жахіття, з якими справляється за власний кошт і у власному темпі. Ставити Україні таку ультимативну умову в момент, коли вона бореться за екзистенційне виживання, є неоколоніальною спробою диктувати суверенній де��жаві, як вона має пам’ятати своє минуле."
Dziwię się Ukraińcom, że nie wypominają nam, Polakom zburzenia setek ich cerkwi w okresie międzywojennym przez II RP. Może biskupi przypomnieliby sobie o "przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Tak dłużej nie może być...
Упирь Сергій Карнаухов, що працює на каналі Іншого упиря - Соловйова, закликає завдати удару по території Польщі. Своїм кукарешніком.
Принижує поляків та румунів.
Цікаво Навроцький, якому не подобається назва підрозділу ССО, на оце реагувати буде, так же істерично?
Dnipro, first responders pulling a woman from under the rubble after this night's attack.
This is a nightmare scenario every Ukrainian is going to bed with every night: you or your loved ones crushed to death, because your neighbor is a psychotic murderer.
@rafalhubert@__Mykhailo__ Пітекантропів вирішили не чіпати - раптом цінний експонат. Тож їх поселили в 🇵🇱заповіднику, де вони успішно еволюціонували в “експертів”. Щоправда, мізків більше не стало, зате пика, пиха й об’єми сраки досягли справді історичних масштабів.
Динозаври вимерли, а от пітекантропів вирішили зберегти як рідкісний біологічний вид. Для цього створили спеціальний польський заповідник, звідки вони тепер періодично подають голос.
@__Mykhailo__ Wasze gówno-państwo ma 30 lat i dostaliście je w spadku po Ruskich.
To co dostaliście rozbpierdoliliście na drobne i dziś żebrzecie, żeby mieć co żreć.
Za 30 lat znów was nie będzie i nikt po was płakał nie będzie.
A teraz skończ pierdolić i śmigaj na front bo za to ci płacimy.