After 10 years it’s time to say goodbye to my “Na Styku Sieci” project.
I’m proud of everything that has been achieved there and to each and every person that contributed to the success of NSS - thank you!
My educational mission doesn’t stop though. Time for new beginning.
@hubertwalas_ No i jeśli byłby collab to na pewno warto by wspomnieć o tym na początku treści filmu bo sporo polskich odbiorców chyba nadal nie wie do końca co to jest :) Pewnie wrzucam oczywistości, ale i tak pomyślałem, że się podzielę ☺️ Twitterowy wujek dobra rada 😅
@hubertwalas_ Rozwinę - zaproponowałem polską ścieżkę jako rozwiązanie tymczasowe na kilka pierwszych filmów w collabie - wydaje mi się, że bez niej jest ryzyko, że polscy widzowie przyzwyczajeni do Twojej narracji mogą szybko wyjść z filmu i ubijać w ten sposób retencję
@luismbat Hi @luismbat! This is great, I love it! I have a feature request (if possible) - could you please add some styling options? Mostly I’m interested in being able to select background color as pure black to take advantage of the OLED screen 😀
"Ławka", mityczny byt firm IT. Pojawił się gdzieś w wątku innym, więc porozmawiajmy o tym, skąd się wzieło i dlaczego działało, i działać przestało (nie tylko w PL).
"Ławka" to prosta rzecz. Zatrudniasz ludzi na zapas, sadzasz ich na "ławce" (bench time) i czekasz, aż wpadnie jakiś projekt. A jak wpadnie, to masz ludzi gotowych, pod parą i możesz zacząć działać od razu.
Tak działały duże firmy w IT, głównie z Indii ale nie tylko, gdzie nawet do 30% ludzi potrafiło siedzieć na ławce czekając na projekt.
Jak projekt się wydarzył, to łądowało się samoloty i wysyłało się "konsultantów" do klienta, a oni generowali zajęcie dla tych co byli w HQ (czy satelitach).
Dlaczego to działało? Odpowiedź jest prosta - arbitraż ceny.
Zatrudniasz tanio, sprzedajesz drogo, przeważnie na innym rynku niż rodzimy. Jak masz źródło tanich ludzi, to nadal jak ich sprzedasz, margin pozwala Ci pokryć koszt tych, którzy siedzą i czekają, i jeszcze na tym zarobić.
Czy to miało zalety? No jakieś tam miało:
✅ Można było wysłać do klienta ludzi "na już" (to nic, że takich nie na temat ale body count się zgadzał)
✅Można było robić rzeczy "za darmo" (ulubiona taktyka sprzedaży :)), chociaż to nigdy nie jest za darmo
✅ Można było zabrać ludzi konkurencji.
Więc coś tam się da przypisać jako "zaletę."
Gdzie wady? Nie trzeba być geniuszem (bo to nie jest trudny biznes), żeby je zauważyć
👎 Przy wzroście kosztów, typu płace itp. o ile nie możesz przełożyć tych kosztów na klienta końcowego, ławka ciąży bardziej
👎 Jeżeli zmieniają się warunki arbitrażu, np. ze względu na różnice kursów walut, to zacieśnia się różnica w arbitrażu.
👎 Jeżeli spadnie ilość nowych projektów, to nie masz gdzie "upychać" ławki.
I wtedy "ławka" zamienia się w "balast." W zależności od polityki i kondycji firmy, balast odrzuca się od razu, albo ... próbuje się najpierw może trochę pompować wodę tam gdzie cieknie, a dopiero potem wyrzuca się balast.
Teraz "ławka" a sprawa polska (IT) - jak to było w jednym tomie "Kajko i kokosz": Na słowo działało, na słowo przestało.
Polskie IT w zakresie tak zwanych kontraktorni lub SH jechało w większości na arbitrażu pomiędz:
📈 Zarobkami w PL vs zarobki na "zachodzie"
📈 Kursach PLN względem EUR/USD
📈 Otoczeniu finansowym, czyli ZIRP - Zero Intrest Rate Period, czytaj.. kasa jest tania (w USD) więc ładujemy ją w startupy bo nic nas to nie kosztuje a możę zarobimy.
A potem przyszedł "COVID". 🦠
Najpierw była panika, ponieważ wszystko się zaczęło zatrzymywać, nie wiadomo co będzie się działo i niebo spadnie nam na głowę.
Ci, którzy byli na bogato zaangażowani w tych modelach i zaopatrzeni w "ławkę" zaczeli szybko i sprawnie, upuszczać balast.
Ale... wydarzyła się niespodzianka, bo zamiast długiego okresu wyjścia z COVID, nastąpiło "V shaped recovery" (pewnie dlatego nie było W w COVID) i wzrosło gwałtownie zapotrzebowanie na ludzi w IT i dookołą niego (software itp).
Do tego wpadło trochę "helicopter money" i pieniędzy na rynku było jeszcze trochę więcej. Więc, rynek odpowiedział, szanse arbitrażu były jeszcze większe (wolumen) i zaczęto zatrudniać na łeb, na szyję ... zapełniając zarówno projekty jak i ławkę.
Dlaczego ławkę?
Ano np. żeby konkurencja ich nie wzięła, a że projekty się znajdą... pełen optymizm.
Rynek, a raczej ludzie na nim, nie w ciemię bici i od razu zobaczyli, że jest branie to da się coś ugrać, czytaj pensje 🚀📈. Pensje w okresie COVID szły w górę 20-30% YoY.
Teraz. to że pensje w Polsce szły w górę, to nie oznacza, żę udało się to w taki sam sposób, przenieść na klientów w cenach usług. Ale muzyka dalej grałą 🎶🎵.
Potem przyszła (spóźniona nieco) reakcja na rynku, podniesienie stóp, inflacja... co przełożyło się na przykręcenie kurka z tanimi pieniędzmi.
I nagle:
❌Zniknął albo mocno zmniejszył się margines w arbitrażu (pensje szły w górę, a stawki nie)
❌ Przykręcił się kurek z pieniędzmi u klientów (koniec ZIRP, wyższe stopy procentowe oznaczające mniejsze inwestycjie w startupy itp. )
❌ Kwestie wzrostu wartości / zmian kursu walut.
I muzyka przestała grać. W tych warunkach, ławka staje się balastem i nie ma na nią miejsca w modelu biznesowym firmy usługowej, więc się ją "odrzuca."
To, że muzyka przestanie grać, przy takiej dynamice na naszym rynku, było widać już dużo wcześniej. Przynajmniej jeżeli ktoś zwracał na to uwagę.
⚠️ Znaczy tak, jak ktoś myślał o tym, to ona nie za bardzo miałą miejsce tak ogólnie, ale niestety to wymaga zajrzenia w szczegóły, a nie tylko w wynik na samej górze. A wynik na samej górze (reve, EBIDTA) się zgadzał w warunkach rynkowej bonanzy.
Kto się szybciej ogarnął (albo ogarnął to już wcześniej) to wyszedł z tego mniej pocharatany i pewnie mniej zwalniał. Kto się nie ogarnął albo po prostu trzymał się starego modelu, upuszczał balastu tak długo, aż wypłynał na powierzchnię.
Więc coś takiego jak "ławka" w naszej rzeczywistości, nie ma już za bardzo sensu (nigdy nie miało), dla firm usługowych, bo przestrzeń na nią się zmniejszyła.