Wg mnie D. Tusk rozpoczął marsz po samodzielną większość. Bez oglądania się na PSL i Annę Marię, która rządzi Czarzastym. Dość, po prostu dość! Miło już było i się nie sprawdzilo. Pełne poparcie dla @donaldtusk
Akademicki zbiór bzdur. Przez takie „rozumowanie” koalicja zmarnowała sporo czasu z ostatnich prawie trzech lat. Przedstawianie nieobowiązującego projektu jako obowiązującej „własnej zasady” koalicji to nie pomyłka to świadoma lub rażąco niedbała manipulacja stanem prawnym. Cała konstrukcja „łamania własnych zasad” opiera się na fikcji normatywnej.
Jednomiejscowa TS-11 Iskra
Zgodnie z propozycją Ośrodka Badawczo-Rozwojowego przy WSK Mielec z VIII serii produkcyjnej wyłączono egzemplarz 0823 i za zgodą wojska przebudowano na prototyp jednomiejscowego samolotu bojowo-rozpoznawczego. Kosztem drugiej kabiny dodano zbiornik paliwa o pojemności 200 I, a osłonę kabiny skrócono o połowę. Na czterech belkach podskrzydłowych można było podwieszać zasobniki Mars-4 z ośmioma niekierowanymi
rakietami S-5 kal. 57 mm w każdym lub bomby o wagomiarze do 100 kg. Nowością było zastosowanie zasobników strzeleckich Zeus-1 z karabinem maszynowym PKL kal. 7,62 mm. Samolot miał
być także uzbrojony w zasobniki rurowe Piorun-4 z lotniczymi bombami odłamkowo-kulkowymi małego wagomiaru.
Pod kadłubem w pojemniku umieszczono lotniczy aparat fotograficzny AFA-39 do fotografowania pionowego. Także i ten
samolot otrzymał urządzenie identyfikacji „swój-obcy” SRO-2M. Do działka NR-23 kal. 23 mm dodano łuskozbieracz. Napęd stanowił silnik SO-3B, w którym kosztem zmniejszenia resursu podwyższono
temperaturę gazów przed turbiną, uzyskując ciąg 10,79 kN.
Samolot oznaczono TS-11 Iskra 200BR.
Pierwszy lot jednomiejscowej odmiany miał miejsce 22 czerwca 1972 r. w Mielcu, a za sterami samolotu siedział Marek Skowroński. Przeprowadzone w latach 1972-1973 próby nie wywołały większego zainteresowania wojska.
Dlatego egzemplarz 0823 latał w Mielcu przez długi czas, nim w końcu 6 czerwca 1979 r. Wojska Lotnicze odebrały samolot i przekazały do 45. Lotniczej Eskadry Doświadczalnej w Modlinie, gdzie najczęściej latał jako dyspozycyjny. Ostatni lot wykonano na nim 30 października 1985 r. Samolot w powietrzu spędził zaledwie
190 godzin i 18 minut. W latach 1986-1990 wykorzystywano go jako pomoc szkoleniową w Technicznej Szkole Wojsk Lotniczych w Zamościu, a po rozwiązaniu TSWL samolot przekazano do Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie, gdzie można go oglądać do dziś.
Był to kolejny wyraz niezrozumienia przemysłu dla potrzeb wojska. Od marca 1963 r. do 1969 r. dostarczono wojsku 170 seryjne Lim-6bis, najpierw 70 sztuk – fabrycznie nowe samoloty wyprodukowane w WSK Mielec (serie V i VI), później od 1964 r. - 40 sztuk – samoloty seryjne wcześniejszej odmiany Lim-6 (seria IV), które przed przekazaniem wojsku przebudowano do standardu "bis", a w latach 1965-1969 - 50 sztuk – starsze samoloty Lim-5M wycofane z linii i zmodernizowane do wersji Lim-6bis (nie licząc dwóch prototypów).
Później, bo w latach 1971-1973 dostarczono też 60 Lim-6M, przebudowanych z wybranych egzemplarzy Lim-5P.
Wojsko było więc nasycone samolotami szturmowymi w liczbie 210 (liczba ich malała z powodu wypadków), ale potrzebowano następcy. A tymczasem przemysł zaproponował samolot o niemal 400 km/h wolniejszy, o udźwigu 400 kg zamiast 700 kg, przenoszący taką samą liczbę rakiet niekierowanych S-5 kal. 57 mm (32, czyli 4 x 8 zamiast 2 x 16) i mający słabsze uzbrojenie strzeleckie! Oczywiście zarówno Lim-6bis/M, jak i Iskra 200BR miały dwie podstawowe wady: brak opancerzenia i brak środków WRE (wyrzutników flar i dipoli, brak porządnego systemu ostrzegania przed opromieniowaniem, nie mówiąc o systemie zakłóceń aktywnych). A dokładnie Lim-6bis/M miały prymitywny układ ostrzegania Syrena-2, a Iskra - w ogóle nic!
Tymczasem Bundeswehra właśnie w 1973 r. wprowadziła do uzbrojenia przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe Fliegerfaust 1 (FLF-1) czyli FIM-43A Redeye, które się bardzo rozpowszechniły, a w 1976 r. każda dywizja zaczynała otrzymywać pułk przeciwlotniczych systemów Gepard. Mniej więcej w tym samym czasie Redeye wprowadzono do uzbrojenia Danii (jako LRKT Hamlet), zaś pozostała ich obrona to nadal dość stare działa Bofors kal. 40 mm, sterowane radarem, mniej więcej odpowiedniki naszych S-60 kal. 57 mm. Używano też poczwórnych nkm kal. 12,7 kierowanych optycznie, więc tu było nieco łatwiej. Niemniej jednak w gęstym ogniu lufowym OPL samolot szybszy jest o wiele trudniej trafić, a Iskra była niestety dość powolna.
Po co budowano ów jednomiejscowy prototyp, to zabijcie mnie - nie wiem. Dziwi mnie też to, że wojsko się na to zgodziło, bo to że potem tego nie chcieli, to zrozumiałe. Moim zdaniem zmarnowano publiczną kasę, ale w PRL nie takie środki marnowano.
Na zdjęciu: jedyny prototyp TS-11 Iskra 200BR w Lubuskim Muzeum Wojskowym w Drzonowie. Samolot celowo nie odmalowywano dotąd, bo są to oryginalne farby, co pozwala na poznanie prawdziwych barw samolotu, dopóki można. W końcu trzeba będzie go odmalować, ale kolory już wówczas będą dobrane sztucznie, stracą walor oryginalności.
Fot. Michał Fiszer
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Nie będę udawać, że jestem taka ciotuleńka, która nie potrafi oddać - Tusk.
Berek będzie nominowany do TK.
Jęki i stęki dziennikarzy, że coś tam coś o ustawie, o sędziach, można włożyć między ich wypociny, bo ustawy nie podpisał Duda - więc jej nie ma.
Tak, z bandyckimi metodami PiS nie wygra się mizianiem.
#TrybunałKonstytucyjny
Mamy więc już pewność, że Maciej Berek będzie we wrześniu powołany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, po to żeby zrobić tam porządek, a jest to kwestia kilku tygodni, nie miesięcy.
Pięknoduchy zawiedzione? Wolałyby jakiegoś "bezpartyjnego" pisowca?
Absolutny hit Muzeum w Drzonowie
Wśród miłośników lotnictwa i wojskowości Lubuskie Muzeum w Drzonowie znane jest z posiadania jedynego prototypu TS-11 Iskra bis 200BR, jedynego egzemplarza wersji jednomiejscowej.
O niej napiszę oddzielnie.
Ale równie ważnym hitem jest wóz pomocy technicznej (ciągnik ewakuacyjny) WPT-76.
W latach 1951–1959 w ZSRR zbudowano 1896 sztuk PT-76, zaś w latach 1959–1967 powstały 1143 sztuki PT-76B. Razem zbudowano w ZSRR 3039 sztuk PT-76/PT-76B. Głównym producentem czołgów PT-76 (oraz wersji PT-76B) była Stalingradzka Fabryka Traktorów (STZ), która w 1961 r. zmieniła nazwę na Wołgogradzka Fabryka Traktorów (WgTZ).
Polska kupiła łącznie 112 pływających czołgów rozpoznawczych PT-76. Ale nie wszystkie były jednakowe. Pierwszych sześć przyjętych na stan w 1958 r. to "zwykłe" PT-76, z armatą bez stabilizatora i jednokomorowym hamulcem wylotowym. Natomiast w latach 1962-1970 dostarczono partię kolejnych 106 czołgów w wersji PT-76B, z armatą D-56TS ze stabilizacją w dwóch płaszczyznach oraz dwukomorowym hamulcem wylotowym. Łącznie było to 112 czołgów, ale w 1970 r. (R. Rochowicz) na stanie było ich 111).
Polska była jednym z trzech krajów UW używających czołgi PT-76. NRD zakupiło ich aż 184, Polska 112, a Węgry około 100. Czechosłowacja dostała jeden egzemplarz do testów, A Rumunia i Bułgaria ich nie używały - według bardzo dobre strony p. Jarosława Janasa Pancerni23, ale z kolei Michaił W. Pawłow i Iwan W. Pawłow (nie są rodziną mimo tego samego "otczestwa" w swojej książce "Otiecziestwiennoje Bronirowanyje Maszyny 1945-1965" podają info, że Bułgaria otrzymała najawięcej, bo aż 250 PT-76.
Z mojego punktu widzenia najciekawsza jest informacja o użyciu PT-76 w Polsce w latach 1958-1973 (do przekazania przytaczającej większości do 7. Łużyckiej Dywizji Desantowej z Gdańska, zostały jedynie w szkołach, w Poznaniu i Pile).
Według różnych informacji dywizyjne bataliony rozpoznawcze otrzymywały po plutonie z 3 czołgami PT-76 każdy dla swoich kompanii czołgów. Warto odnotować, że owe bataliony, które z jakichś względów w latach 1961-1968 w pewnej części przeformowano w samodzielne kompanie rozpoznawcze (potem z powrotem w bataliony) zawsze miały zróżnicowane pododdziały. W latach 70 i 80 miały np. kompanię ciężką z BWP-1 i plutonem BWR-1, kompanię rozpoznawczą na BRDM-2, kompanię dalekiego rozpoznania (specjalną), kompanię walki radioelektronicznej, a w latach 70. była jeszcze kompania motocyklowa. Dziś nadal są kompanie wyspecjalizowane w różnych rodzajach rozpoznania, ale co warto dodać, dzisiaj wszystkie (z wyjątkiem kompanii radioelektronicznej) mają własne drony, w każdym plutonie, nie licząc oddzielnego plutonu bezpilotowców.
Poza tym, że bataliony (przejściowo kompanie) rozpoznawcze dywizji Śląskiego i Pomorskiego OW oraz 1 kompanii rozpoznawczej z Siedlec 1. Warszawskiej DZ miały po plutonie PT-76, takie same plutony miały dostać kompanie rozpoznawcze pułków czołgów średnich (wówczas po 5 kompanii po 16 wozów) w 5. Saskiej, 11. Drezdeńskiej DPanc ŚOW oraz 20. DPanc im. K. Rokossowskiego z POW. Czy kiedykolwiek dostały? Nie wiem, osobiście wątpię.
Na pewno dostały je plutony w batalionach (przejściowo kompaniach) rozpoznawczych dywizji zmechanizowanych i pancernych. Później to były kompanie w batalionach rozpoznawczych, po 7 czołgów w kompanii (2 plutony). Wiadomo, że niektóre bataliony nigdy ich nie dostały, a w zestawieniu z Poligon 2018/3 (R. Rochowicz, który pracuje na dokumentach) w kilku batalionach rozpoznawczych dywizji były po 4 czołgi (pluton + 1 w dowództwie).
Co do szczegółów, liczę na opracowania doskonałego historyka Roberta Rochowicza albo równie wspaniałego płka prof. dra hab. Jerzego Kajetanowicza. Szkoda, że ten ostatni autor nie pociągnął swojej kultowej książki „Polskie wojska lądowe w latach 1945-1960: skład bojowy, struktury organizacyjne i uzbrojenie” na kolejne lata.
Co do samego WPT-76, podobno pierwszy egzemplarz prototypowy powstał w WZM Siemianowice Śląskie w 1979 r., a do 1982-1983 r. zbudowano pięć kolejnych, wszystkie przeznaczone dla 11. Batalionu Czołgów Pływających 7. Łużyckiej Dywizji Desantowej, który od 1973 r. miał 40 czołgów pływających. Pozostałe PT-76 od 1973 r. trafiły w znacznej większości do tej dywizji, która odtąd miała ich 92.
Według info jakie znalazłem, na WPT-76 przebudowano pierwsze sześć PT-76 (te bez stabilizatora armaty). Według Tomasza Szulca, przebudowano na WPT-76 dawne wyrzutnie rakiet 2K6 Łuna, po ich wycofaniu ze służby. Temat WPT-76 wymaga głębokiego podrążenia, jak też i szczegółowe użycie czołgów PT-76 w WP w latach 1959-1973, bo później w miarę wiadomo.
Na zdjęciu - WPT-76 w zbiorach Lubuskiego Muzeum Wojskowego w Drzonowie.
Fot. Michał Fiszer
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Jak tam, dalej nie wiesz GDZIE trafił twój PESEL?
Bez obaw - nikt nie weźmie na Ciebie chwilówki - to straszak na naiwnych.
Twój PESEL, w tym mój, trafią do darkwebu, a potem zostaniemy sprzedani i trafimy na listę poparcia jakiegoś polityka prawicy w kolejnych wyborach - czyli za rok 🤡
Polscy politycy mają doświadczenie w kupowaniu podpisów - poszukaj w Google informacji na ten temat 🙃
Jakoś trzeba uzbierać poparcie, aby dostać się do korytka.😇
Sąd Rejonowy w Wołominie 31 lipca 2026 r. warunkowo umorzył postępowanie karne wobec 9 członków Obwodowej Komisji Wyborczej nr 12 w Kobyłce.
Sprawa dotyczyła nieprawidłowości przy liczeniu głosów w II turze wyborów prezydenckich 1 czerwca 2025 r.
Prokuratura ustaliła, że członkowie komisji nie zastosowali się do wytycznych PKW dotyczących sposobu liczenia kart.
W efekcie nieumyślnie błędnie przypisali 110 ważnych głosów oddanych na Rafała Trzaskowskiego kandydatowi Karolowi Nawrockiemu.W protokole wpisano: Nawrocki – 507, Trzaskowski – 371.Sąd potwierdził popełnienie czynu zabronionego (art. 231 § 3 k.k. w zw. z § 1), ale uznał, że wina i społeczna szkodliwość nie są znaczne, a dotychczasowa postawa oskarżonych uzasadnia zastosowanie warunkowego umorzenia.
Wszystkim wyznaczono roczny okres próby, a wobec ośmiu osób orzeczono świadczenie pieniężne.
Co Wy na to ?????
Źródło: komunikaty Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Umorzenie śledztwa w sprawie apartamentu Karola Nawrockiego to prawdziwy majstersztyk prawniczej ekwilibrystyki – czyste jak łza, pachnące procedurami i głęboko absurdalne. Chłop sam sobie napisał regulamin korzystania z reprezentacyjnego lokum w Muzeum II Wojny Światowej, po czym prokuratura obwieściła światu, że prawa nie złamał. No niesamowite! Skoro postępował zgodnie z przepisami, które sam wydał, to przecież musiał być czysty, prawda?
I tu dochodzimy do absolutnego sedna, które tak zachwyca niektórych dziennikarzy: czy to, że prokuratura umarza śledztwo z braku twardych dowodów na przestępstwo, oznacza automat do robienia z kogoś wzoru cnót i moralności?
Odpowiadając bez owijania w bawełnę: absolutnie nie. Umorzenie śledztwa oznacza tylko i wyłącznie to, że śledczy nie byli w stanie zgromadzić dowodów ponad wszelką wątpliwość, które obroniłyby się w sądzie karnym. I nic więcej. Zapisanie 205 dni w systemie na „Dyrektora” lub „Pana Dyrektora” z adnotacją przy 186 z nich, że „klient nie przybył”, tworzy doskonałą zasłonę dymną, ale moralnego odpuszczenia grzechów nie daje.
Czystość prawna uzyskana dzięki samoróbczym regulaminom nie ma nic wspólnego z etyką. To tylko wyższa szkoła cwaniactwa: stworzyć taki system, żeby w papierach wszystko grało, a prokurator na końcu mógł jedynie bezradnie rozłożyć ręce. Robienie z decyzji prokuratury „laurki kryształowej uczciwości” to zwykła kpina z ludzi i ordynarne odwracanie uwagi od faktu, jak bezczelnie można wykorzystywać państwowe instytucje na własny użytek.
Z poważaniem,
redaktor AtuśMi®
Bibliografia i źródła informacji
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz.U. z 2024 r. poz. 37 z późn. zm.) – art. 17 § 1 pkt 1 i 2 (przesłanki umorzenia postępowania). (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne (Dz.U. z 2023 r. poz. 1090). (E-mail: [email protected])
Komunikat Prokuratury Okręgowej w Gdańsku ws. zakończenia postępowania dotyczącego Muzeum II Wojny Światowej. (E-mail: [email protected])
Przy moich 186 cm wzrostu i wadze około 120 kg (dumna pamiątka po rzuceniu palenia), szukałem ostatnio sportu ekstremalnego, który zapewni mi odpowiedni skok adrenaliny. Skoki ze spadochronem odpadały ze względu na nośność sprzętu, więc wymyśliłem coś znacznie bardziej niebezpiecznego dla zdrowia psychicznego i fizycznego: włączyłem blok reklamowy w TV Republika.
Jaka telewizja, takie reklamy. To, co tam zobaczyłem, to był prawdziwy wyścig po portfele najbardziej naiwnych:
Mango Telezakupy – garnki, które same gotują i mopy, które zmienią Twoje życie.
Miód reklamowany przez Andrzeja Rosiewicza – bo nic tak nie buduje wiarygodności pszczelego wyrobu jak wokalista śpiewający kiedyś o chłopcach radarowcach .
Mennica i numizmaty – oczywiście błyszczące „kolekcjonerskie monety”, które z Państwową Mennicą mają tyle wspólnego, co TV Republika z rzetelnym dziennikarstwem.
Ale prawdziwym creme de la creme, absolutnym majstersztykiem biznesowej kreatywności i nowym dziełem redaktora Sakiewicza do wyciągania kasy od wiernych widzów, okazał się ich własny operator komórkowy. Nazwijmy tę roboczo wysmakowaną usługę https://t.co/RhHS50zPrz.
Biznes ruszył na początku sierpnia i działa w modelu MVNO na infrastrukturze Orange, we współpracy z partnerem technologicznym Enter T&T Sp. z o.o.
Zwykły widz myśli, że wspiera patriotyczną łączność, a w rzeczywistości nabija kabzę nowemu nieślubnemu dziecku biznesowemu Redaktora Naczelnego.
I w tym miejscu pozwolę sobie tylko delikatnie szepnąć panom w prokuraturze do ucha:
Skoro prokuratura weszła niedawno na konta TV Republika i objęła je zabezpieczeniem majątkowym, to czy szanowni śledczy przyjrzeli się już nowo narodzonemu „https://t.co/RhHS50zPrz”? Czy ten świeży strumyk gotówki z abonamentów i kart SIM również został objęty prokuratorskim zabezpieczeniem na poczet ewentualnych roszczeń, czy pędzi sobie swobodnie po korytach do prywatnych kieszeni?
Szkoda by było, gdyby tak owocna inicjatywa umknęła uwadze wymiaru sprawiedliwości przy sprawdzaniu przepływów finansowych i struktur powiązanych spółek.
Podsumowanie
Po tym ekstremalnym seansie podjąłem dwie kluczowe decyzje życiowe.
Po pierwsze: natychmiast rezygnuję z usług Orange, bo nie mam zamiaru pośrednio udostępniać łączności dla takich „patriotycznych” przedsięwzięć.
Po drugie: miód wolę kupować od sprawdzonego sąsiada ze wsi – przynajmniej wiem, że nie płacę prowizji Rosiewiczowi i Sakiewiczowi za każdy słoik.
Z poważaniem,
redaktor AtuśMi®
Bibliografia i źródła informacji
Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks postępowania karnego (Dz.U. z 2024 r. poz. 37 z późn. zm.) – art. 291 (zabezpieczenie majątkowe na mieniu oskarżonego/podmiotu). (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 16 lipca 2004 r. – Prawo telekomunikacyjne (Dz.U. z 2022 r. poz. 1648 z późn. zm.) – zasady świadczenia usług w modelu MVNO. (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (Dz.U. z 2022 r. poz. 1722 z późn. zm.) – zasady nadawania przekazów handlowych i reklamowych. (E-mail: [email protected])
Krytykuję Tuska za brak rozliczeń, za przyzwolenie ucieczek do europarlamentu, za Nawrockiego, za brak przeliczenia, za brak strategii; ale jak widzę, kto ma szansę wygrać wybory w 2027, to muszę mu wybaczyć wszystko i wspierać go na każdej linii. Nie zapominam o tym jak dba o nasze bezpieczeństwo, gospodarkę i nasz dobrobyt. Za naszą pozycję w świecie, za POCHWAŁY dla Polski na całym świecie. Nie możemy dopuścić Rosji do władzy. Bo znajdziemy się rychło poza UE jako Polska Białoruś. Idźmy do wyborów, głosujmy za demokracją. Na pohybel wszystkim wycieruchom politycznym i agentom Rosji i maga.
Aż chciałoby się rzec: system idealny, tylko ludzie do chrzanu.
Naiwność twórców naszej ustawy zasadniczej bije po oczach na każdym kroku. Byli absolutnie przekonani, że po wiejskich placach i miejskich deptakach chodzą wyłącznie mężowie stanu, a poseł na Sejm to postać kryształowa, dla której sama myśl o przestępstwie powoduje gwałtowny opad tętna. Nie przewidzieli jednego małego detalu: że do polityki drzwiami i okna wdmuchnie cyników, populistów i pospolitych cwaniaków, dla których państwo to po prostu dojny bufet.
EFEKT? Uciekinierzy przed wymiarem sprawiedliwości – tacy, na których w kraju czekają ciepłe cele i gotowe nakazy aresztowania – wciąż dumnie noszą poselskie legitymacje. I żeby było zabawniej: to, że nie pobierają dzisiaj pensji z naszych podatków, nie jest zasługą twardego państwa. Nie, drodzy Państwo! Oni sami łaskawie zrezygnowali z wypłaty! Zrobili nam prezent! Zostawili sobie mandat, zostawili wpływy, chronią się imunitetami i śmieją wymiarowi sprawiedliwości prosto w twarz, podczas gdy prezydent-kibol ułaskawia kolegów z trybun i kasuje im zakazy stadionowe.
Najbardziej czarująca w tym wszystkim jest jednak totalna bezkarność samych partii politycznych.
Obecny art. 247 Kodeksu wyborczego to jest po prostu majstersztyk ochrony zbiorowego cwaniactwa. Kiedy poseł danej partii okazuje się złodziejem, wyprowadza miliony albo zwija manatki i zwiewa przed więzieniem, na jego miejsce – jak gdyby nigdy nic – wchodzi kolejny gość z tej samej listy! Dostałeś do parlamentu oszusta? Brawo! W nagrodę partia i tak zachowuje stołek. Nic, tylko gratulować systemowej zachęty do wciągania na listy najbardziej bezczelnych typów.
Niestety – pełna naprawa tego cyrku wymaga większości konstytucyjnej. Ale gdybyśmy na chwilę odrzucili ten prawniczy absurd i wprowadzili bezkosztowy bat na partyjne centrale, sytuacja zmieniłaby się o 180 stopni:
Wakujący mandat po skazanym lub uciekającym poselskim szkodniku przejmuje osoba z DRUGIM NAJWYŻSZYM WYNIKIEM w tym samym okręgu – bez względu na listę i partię!
Czy w takim układzie tacy wybitni mężowie stanu jak Łukasz Mejza, Dariusz Matecki czy inne parlamentarne ewenementy w ogóle trafiliby na listy wyborcze?
Ależ skąd! Nie mieliby najmniejszych szans! Gdyby wystawienie na liście politycznego faceta z problemami prawnymi groziło natychmiastowym i bezpowrotnym oddaniem mandatu bezpośredniej konkurencji, partyjni liderzy wycinaliby ich z list jeszcze na etapie szkiców w Wordzie. Żaden wewnętrzny sąd partyjny, żaden etos i żaden prokurator nie prześwietli kandydata tak skutecznie, jak paraliżujący strach partyjnego barona przed utratą stołka na rzecz rywali.
Z poważaniem,
redaktor AtuśMi®
Bibliografia i źródła informacji
Ustawa z dnia 2 kwietnia 1997 r. – Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U. 1997 nr 78 poz. 483 z późn. zm.) – art. 99 (prawo wybieralności) oraz art. 139 (prawo łaski). (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy (Dz.U. z 2023 r. poz. 2408 z późn. zm.) – art. 247 (obsadzenie wygasłego mandatu posła) oraz zasady zgłaszania list kandydatów. (E-mail: [email protected])
Ustawa z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora (Dz.U. z 2022 r. poz. 1339 z późn. zm.) – art. 5–7 (zasady wygaśnięcia mandatu i utraty uposażenia). (E-mail: [email protected])
Panie Europośle @PatrykJaki skoro już wywołuje mnie Pan do tablicy moją wykrzywioną przez algorytmy twarzą, zróbmy szybką lekcję uzupełniającą.
Dla ścisłości: jedyny raz, kiedy faktycznie uderzałem w politykę paliwową PiS, miał miejsce wtedy, gdy sztucznie dumpowaliście ceny przed wyborami. Finał tego "cudu gospodarczego" pamiętamy wszyscy - słynne awarie dystrybutorów i fizyczne braki surowca na stacjach w całym kraju. Krytykowałem cyniczną manipulację przedwyborczą, a nie globalne siły rynkowe.
Skąd się bierze to mityczne 8 zł na pylonach?
- Ceny za rządów PiS: Paliwo przebiło barierę 8 zł w wyniku embarga nałożonego na Rosję po wybuchu wojny.
- Ceny za rządów KO: Paliwo znów przebija 8 zł ze względu na ciągły kryzys na Bliskim Wschodzie i w Cieśninie Ormuz.
Wkładanie mi w usta fałszywej narracji i dorabianie do tego wygenerowanego w AI uśmiechu to wręcz podręcznikowa projekcja.
Następnym razem radzę wygenerować sobie w Midjourney takiego przeciwnika, który na pewno Panu nie odpowie.
Coś co napisałem już w 2023 roku. W pewnym momencie masowość przegrywa z środkami przeciwdziałania i zaczyna się dodawanie kolejnych nowych możliwości na "tanim bezzałogowcu" żeby zachować sens jego działania na polu walki. Efektem jest lawinowy wzrost cen. Bezzałogowiec o możliwościach torpedy, pocisku powietrze-ziemia czy ziemia-ziemia lub generalnie amunicji stand-off będzie z czasem zbliżać się kosztowo do niej.
Jest to proces nieubłagany wynikający z tego że:
a) środki przeciwdziałania stosowane wobec "tanich" dronów wymuszają stosowanie komponentów bardziej zaawansowanych i droższych w bezzałogowcach aby owe mogły choć próbować wykonywać zadania do których owe zaprojektowano
a) spadek usterkowości "tanich" środków rażenia wymaga stosowanie coraz lepszej kontroli jakości i droższych (lepszych) podzespołów.
To bardzo ładnie widać na postawie ewolucji Szacheda -136. Relatywnie tani ale bardzo prosty środek ataku okazał się być prosty do neutralizacji WRE. Zaczęły zatem pojawiać się na nim coraz lepsze środki nawigacji - które podniosły cenę. Potem okazało się że Szached / Gerań powinien dostać absorber RAM żeby być później wykrywalny, znów cena wzrosła. Potem otrzymał w wersji SEAD/DED kamery termalne, data-link dwukierunkowy (Szched 238/ Gerań 3) i w końcu silnik turboodrzutowy żeby krócej być w zasięgu OPL lub móc wyżej latać. Obecnie Geranie i nowe Gerbery otrzymują własne WRE na przeciwdrony SZU. Szached - 238 / Gerań 3 zaparkował na 1,4mln $ w wersji sprzed roku. Obecnie jest to więcej z racji dodania WRE. Nieco żartując: jeszcze trochę i Rosjanie wynajdą normalny pocisk stand-off w drodze ewolucji Gerania.
Tak powstały środek rażenie nie ma prawa być "tani".
Identyczny proces zachodzi na morzu. Ludzie którzy podniecają się morskimi bezzałogowcami zwykle nie mają świadomości że już w trakcie II WŚ istniały skuteczne samonaprowadzające się torpedy zaś włoskie motorówki MAS i japońskie samobójcze Shinyo był (i są) zagrożeniem o rząd wielkości większym niż coś sterowane zdalnie. Bo posiadającym logikę "człowieka" już na miejscu ale bez wad zdalnego sterowania. Itp itd. Co zresztą kiedyś pokazał USS Cole i po czym NATO w części morskiej dopracowało bezprecedensowe force-protection. Którego brak Rosjanom na M. Czarnym.
Paradoksalnie proces ów JESZCZE najmniej jest widoczny na lądzie - z różnych przyczyn. Ale tutaj też mamy ewolucję która "drony komunijne" wymiotła na rzecz całkowicie specjalizowanych konstrukcji zaś masowe WRE wymusiło drony po światłowodzie czyli..taki bieda - ppk Spike gorszy pod każdym względem poza czasem działania i zasięgiem.
To co jest jeszcze plusem dawnych "tanich" bezzałogowców to skalowalna i wielkoseryjna produkcja oraz unifikacja platformowa (rodzina Gerbwery, rodzina Szacheda) która pozwala na specyfikację w ramach jednego płatowca. Ale to nie sa już od dawna "tanie" środki rażenia. Po prostu Rosja i Iran rozbudowały moce produkcyjne i wydają dziesiątki miliardów USD na to.
Tutaj bardzo ciekawy jestem efektów Barrakudy - 500M od Andurila. Bo to jest odpowiednik Gerania -3 tak naprawdę.
Ale tak jak wiele razy pisałem - coś o możliwościach Tomahawka, JSOW, JASSM-ER nie ma prawa kosztować dużo mniej (pomijając narzut producenta). To samo tyczy się lotniczej amunicji, opl, środków walki na morzu itp. Zostawiam do przemyślenia.
ps. tak wiem, zaraz będę mieć masę postów że "Ukraińscy operatorzy dronów z 412. Pułku Nemezis „zniszczyli” amerykańską brygadę pancerną (~3500 żołnierzy z 1. Dywizji Kawalerii) podczas ćwiczeń Combined Resolve w Niemczech" Już takie newsy były o ćwiczeniach w Estonii po czym okazało się że droniarze atakowali jednostki w przerwach wyznaczonych przez rozjemców itp. Tutaj Amerykanie przećwiczyli to co chcieli i jak chcieli. Ostatnie serie tych ćwiczeń były już zupełnie inne od pierwszych z innymi rezultatami. Swoją drogą - takie same ćwiczenia były organizowane w Polsce z takimi samymi rezultatami (rzeź zmechu). I w tym samym celu - pokazaniu że dorn to najmniejszy problem a największym jest przeźroczystość pola walki i ekstremalnie krótka pętla decyzyjna. Bo tutaj kryje się rewolucja a nie w "latadłach".
@KosiniakKamysz@pawelbejda@CTomczyk@DowOperSZ@DGeneralneRSZ@magdasobkowiak@SztabGenWP@terytorialsi@wieslawkukula@KonradGolota@MON_GOV_PL@PGZ_pl@sikorskiradek@fragoutmagazine@MPiekarski24@PEmeryt@spadak6@AleksanderFied@DrabinskiAriel@Bechatka@kpszymanski@WarNewsPL@MarcinMozdzonek@krzysztofbosak@marekpietrzak76@AwDitrich@sjanus_pl@PiotrZychowicz@michaldworczyk@WypartowiczBa@MarekKozubel@Zbiesu@MacKucharczyk@TrompBK@MichaFiszer@MarekKozubel@FilippDM@andrewmichta@DawidKamizela@dszeligowski@clement_molin@konrad_muzyka@JuliuszSabak@wojnawkolorze@DylanMalyasov
Agata Adamek w JnJ zadała dziś możliwie najgłupsze pytanie, jakie tylko dziennikarz mógłby zadać.
Zapytała Rosatiego, czy aby przypadkiem nie warto zaufać Romanowskiemu i dać mu list żelazny.
Zaufać gościowi, który wysyła listy ze strefy podporządkowanej Putinowi?
Rosati sprowadził ją na ziemię, ale mam takie dziwne przeczucie, że Pani Redaktor ma tendencje do samowzniosów i unosi się niczym gołębica na wietrze.
#PutinListyPisze
#MedialnaGłupota
@MarekPacyn48635@Adamowicz_Magda https://t.co/RM9oTD5P1w
To Błaszczak zarządzał budżetem w 2024 i później? Takie bajki możesz opowiadać swoim pelikanom, pewnie uwierzą 🤣🤣🤣
@MarekPacyn48635@Adamowicz_Magda 2021 to umowa ramowa, a faktyczne rozpoczęcie cięcia blach to połowa 2023. To następny rząd w celu realizacji projektu musiał zapewnić finansowanie i budowę. Po drodze były jeszcze aneksowane zmiany w uzbrojeniu.
Błaszczak myślał, że wpuści następców na minę ale mu nie pykło.