@BartekBaranow11@FilipLamanski@UOKiKgovPL Jak skanujesz paczkę pistacji to chcesz uzyskać informację ile ona kosztuje, a nie ile kosztują trzy paczki (za niedługo jeszcze - w każdą środę parzystego miesiąca, przy zakupie mięsa wieprzowego za co najmniej 100 zł, przy płatności kartą)
Dobry wieczór @PolskaPolicja@MKierwinski. Domyślam się, że też czekacie na meczyk, ale czy nawoływanie przez @DamianKieruj do rozstrzelania Prezydenta RP to jakoś tak wchodzi w zakres waszych zainteresowań czy średnio?
Grupa ponad 170 historyków podpisała list otwarty, aby nie wybierać Szpytmy, gdyż jest jedną z twarzy "skrajnego upolitycznienia IPN, który stał się partyjną przybudówką PiS". Jestem bardzo zadowolony, że to jest jedyny argument, który wygenerowało stu historyków. Ja jestem jako historyk, magister historii, w gronie kilkudziesięciu tysięcy historyków, który być może mają inne zdanie. Mateusz Szpytma jest twórcą i pomysłodawcą Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej.
Kim jest dla mnie Lech Wałęsa? Człowiekiem, który w chwili obłędu lub szczerości sam przyznał, że SB dało mu i hajs, i mieszkanie, co zatkało nawet Monikę Olejnik :)
@PersElection Fun fact 3, na screenie nikt nie twierdzi, że Marek Woch jest/był (i.) samorządowcem (nie trzeba być samorządowcem żeby być blisko samorządu), przedsiębiorcą (o tym w ogóle nie ma tam mowy)
Ponad 20 lat jestem prokuratorem i pracuje w siedzibie Prokuratury, sądzie lub biorę udział w oględzinach miejsca zdarzenia ze skutkiem śmiertelnym. Zdarza się, że prokuratorzy biorą udział w przeszukaniu np gdy niezbędne jest zabezpieczenie dokumentacji objętej tajemnicą zawodową. Nie rozumiem w jakiej roli procesowej w Trybunale Konstytucyjnym był prokurator Piaseczny. To powinno być opinii publicznej wyjaśnione. Do opinii publicznej poszedł bowiem przekaz, że prokurator może sobie latać po urzędach państwowych, sądach, trybunałach bez jasno sprecyzowanego celu. Nie jest tak. Oczekuje jego sprecyzowania od pana Piasecznego jego roli w tym zdarzeniu. Apeluje do prokuratorów! Nie róbcie z siebie politycznej wycieraczki. Panu Piasecznemu coś poradzę. Jak Pan już gdzieś się wybiera to najbardziej błazeńską postawą jest milczenie wobec mediów. Pozdrawiam.
Wyładowywanie swojego gniewu i frustracji na przypadkowych osobach to zło, niezależnie od kontekstu, a już szczególnie wobec kobiet czy dzieci. Pamietajmy by w takich sytuacjach reagować, a nie tylko przyglądać się czy nagrywać.
Gardzę takimi Polakami. Ruszanie dziecka tylko dlatego, że pochodzi z Ukrainy to totalne dno.
Zróbcie mu sławę w internecie. Niech ma to na co zasłużył.
❗️ „To jest trochę syf. Trzeba zrobić tak, żeby syfu nie było”. W ten sposób szef prosektorium Szpitala Południowego przedstawił lekarzowi wykonującemu sekcję zwłok sprawę pacjenta, którego znaleziono w łazience po niemal czterech godzinach od śmierci. Ten przytaknął: „Okej, no dobra". Pracownicy szpitala podczas sekcji byli zaskoczeni, że jeszcze „prokurator się nie wje**ł do szpitala”.
1️⃣ W sierpniu 2025 r. w Warszawskim Szpitalu Południowym znaleziono w łazience martwego pacjenta. Od niemal czterech godzin nie żył. Przypadek nagłośnił w Kanale Zero Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii stołecznej lecznicy.
2️⃣ Dotarliśmy do zapisu audio z przeprowadzonej sekcji zwłok oraz rozmowy koordynatora prosektorium z rodziną zmarłego.
3️⃣ Na nagraniu pracownicy szpitala dziwią się, że sprawą nie zajęła się prokuratura. Wspólnie ustalają, że trzeba „zrobić tak, żeby syfu nie było”. Jeszcze przed obejrzeniem zmarłego przekazują sobie, na co mógł umrzeć pacjent.
4️⃣ Rodzina zmarłego usłyszała w szpitalu, że zmarłemu wysiadło serce. O tym, że przez kilka godzin był poza jakąkolwiek obserwacją, bliskich nie poinformowano.
5️⃣ Koordynator prosektorium w rozmowie z @portalzeropl mówi, że decyzję o przeprowadzeniu sekcji w szpitalu i niewzywaniu wówczas prokuratury podjęła dyrekcja szpitala. A za przebieg sekcji i płynące z niej ustalenia odpowiada lekarz patomorfolog.
6️⃣ Prokuratura obecnie wyjaśnia, czy pacjentem właściwie zajmowano się w szpitalu. Pełnomocniczka rodziny zmarłego skarży się w rozmowie z @portalzeropl na współpracę ze śledczymi. Na opieszałość prokuratury w wyjaśnianiu nieprawidłowości skarży się też prawnik reprezentujący pracownika prosektorium, który potajemnie wykonał nagrania audio.
Tekst @JakubStyczynski i mój.
Funkcjonariuszka SB Anna Łapuć z Supraśla życzy śmierci Prezydentowi RP @NawrockiKn. Pomóżmy jej stać się znaną. Niech cała Polska zobaczy kim są wyborcy @donaldtusk.
@ZelenskyyUa "Zabici na Wołyniu podczas II wojny światowej".
Przez kogo? I czy podczas działań wojennych gdy spadały bomby, czy we własnych domach rozszarpani widłami?
W moim garażu w Łosiu, który został przeszukany 7 czerwca przez @PolskaPolicja , bez mojej zgody, obecności i bez nakazu prokuratury, było archiwum śp. Aleksandra Gudzowatego.
Kojarzycie tego przedsiebiorcę od transakcji gazowych z Rosją? Był jednym z najbogatszych ludzi w Polsce. Jego syn Tomasz jest słynnym fotoreporterem.
W archiwum Gudzowatego, które stworzył śp. detektyw Marcin Kossek (oficjalnie: popełnił samobójstwo) było wszystko: od opisu skomplikowanych przekrętów finansowych, nazwisk rosyjskich agentów i opisu prania brudnych pieniędzy w banku Gudzowatego po... informacje z kim sypia @donaldtusk, gdy nie sypią z żoną.
Aleksander Gudzowaty nagrywał wszystkich i wszystko. Zbierał haki. Problem pojawił się, gdy pokłócił się z Marcinem Kosskiem, który wyniósł całe archiwum jako swoje dzieło.
Gudzowaty twierdził, że archiwum jest jego. Kossek mówił to samo.
Rozmawiałem wówczas z Gudzowatym i Kosskiem. Obaj byli na siebie wściekli.
Gudzowaty w zasadzie nie używał słów cenzuralnych, gdy się z nim spotkałem w jego biurze w Warszawie. Dziwiłem się, że można wymyślać tak skomplikowane wiązanki.
Jeszcze większy problem pojawił się, gdy Marcin Kossek zaniósł część swojego archiwum do naszego działu śledczego @DziennikPL. Kapcie nam spadły, gdy czytaliśmy raporty Kosska sporządzone dla Gudzowatego.
Zastanawialiśmy się co z tym zrobić.
To były informacje niesprawdzalne. Kto z kim sypia. Kto komu dał łapówkę i za co. Kto w co jest uwikłany. Nazwiska prominentnych polityków: głównie z SLD i Platformy Obywatelskiej, adwokatów, PR-owców, przedsiębiorców.
- A może tak po prostu wydrukujmy całość? - zażartował szef działu śledczego Paweł Reszka. - Będzie kilkadziesiąt procesów, zamkniemy gazetę i będziemy mieć wreszcie dużo wolnego czasu.
Archiwum skserowałem.
Jedną kopię dostał ode mnie Jacek Łęski, dziennikarz, wówczas PR-owiec, którego dobrze znałem z czasów pracy w "Życiu Warszawy" i "Życiu" Tomasza Wołka. Nie wiedziałem wówczas o jego powiązaniach z Urzędem Ochrony Państwa (#UOP, dziś @ABW_GOV_PL), choć się o tym szeptało.
Drugą kopię dałem szefowi Biura Bezpieczeństwa Narodowego Władysławowi Stasiakowi. Znałem go z czasów NIK, gdy szefował działowi obrony narodowej i podał tajne raporty.
- Chciałbym spotkać się z prezydentem - powiedziałem rzecznikowi BNN.
Ale prezydent Lech Kaczyński, z którym rozmawiałem wiele razy gdy był prezesem @NIKgovPL i prezydentem Warszawy i który doskonale mnie kojarzył, nie znalazł wtedy dla mnie czasu. Najprawdopodobniej nikt mu wówczas mojej prośby o spotkanie nie przekazał.
Władysław Stasiak dokumenty, które mu dałem, przekazał dalej - prokuraturze. A potem wsiadł do samolotu lecącego do Smoleńska razem z Lechem Kaczyńskim.
Detektyw Marcin Kossek dzwonił później do mnie z pretensjami, że jego archiwum nazywam "archiwum Gudzowatego". A przecież to on je stworzył.
Tłumaczyłem mu, że takie są reguły gry w mediach. Nazwisko Gudzowaty jest rozpoznawalne, a Kossek - nie.
Obraził się na mnie.
Kossek pytał jakim cudem jego archiwum znalazło się w prokuraturze. Udałem głupiego.
Powiedziałem - zgodnie z prawdą - że ja prokuraturze archiwum nie przekazałem. Nie wspomniałem o tym, że zrobił to Władysław Stasiak, szef #BBN i najbliższy współpracownik Lecha Kaczyńskiego.
Wiadomość o śmierci Marcina Kosska mną wstrzasnęła. To był facet w sile wieku. Geniusz w swoim fachu. Nie wiem co się stało. Początkowo w sieci krążyła wiadomość, że ktoś go postrzelił w Szwajcarii. Ale to nie była prawda. Marcin Kossek zmarł w Warszawie. Oficjalną przyczyną jego śmierci było samobójstwo.
6 czerwca nieznany sprawca podszywający się pode mnie wysłał maile z wiadomością z poczty @ProtonMail, że zabije komendanta policji w Piasecznie Macieja Cepula i następnie popełni samobójstwo.
9 września były sędzia wojskowy Rafał Downarowicz uznał bez jakiegokolwiek dowodu, że jestem autorem tych hrozvi na 3 miesiące piajal mnie za kraty.
Wyszedłem po 27 dniach dzięki kaucji wpłaconej przez Tomasza Sakiewicza.
Jedną z cech tego ludobójstwa, w którym brało udział 35-40tys zbrodniarzy, jest brak jakiegokolwiek zachowanego osobistego wyznania skruchy, przez któregokolwiek z tak licznej rzeszy sprawców (choć trzeba tu zaznaczyć, że wielu z nich niedługo po tym ludobójstwie wytłukli Niemcy lub NKWD).
Inną cechą tej zbrodni jest państwowe lub samorządowe upamiętnianie jego sprawców a nawet niektórych miejsc ludobójczych akcji. I tu już nie może być mowy o "nieświadomości".
Na zdjęciu pomnik UPA w Janowej Dolinie - obecnie Bazaltowe - gdzie w Wielki Piatek 1943r ukraińscy zbrodniarze zabili 300-800 polskich cywili, w tym małe dzieci, które wg świadkow nabijali na pale.
Janowa Dolina to jedno z miejsc gdzie nie było żadnych ekshumacji (a tam lokalizacja mogiły jest znana).
A z bardzo wielu powodów od tego miejsca należałoby je zacząć.
Piotr Łukaszewicz, charge d'affaires Polski na Ukrainie:
„Pochylając głowę nad polskimi ofiarami ukraińskiej przemocy na Wołyniu nie mogę nie wspomnieć o ukraińskich ofiarach państwa polskiego przed wojną i w jej trakcie. Nie tworzę symetrii ale pamiętamy co było wstydliwe i niegodne”
Naprawdę? „Nie tworzy symetrii” a jednak tworzy. W rocznicę rzezi wołyńskiej, w trakcie której Ukraińcy zamordowali ponad 100 tysięcy Polaków nawet Kosiniak przed chwilą bez symetrii skupił się na polskich ofiarach i ich pamięci. Niebywałe.
Jeśli chirurg w godzinach pracy nie zoperuje potrzebujących pacjentów, bo mu się nie będzie chciało i się nie opłaca, to niech lepiej faktycznie od razu wyjeżdża z Polski.