Piszę opowiadania o Polsce, która jest, jaka jest. Niestety.
Satyra polityczna w odcinkach. Wszelkie podobieństwo nieprzypadkowe.
Bareja by to zrozumiał. Chyba.
Brawo, @NigdyWiecejPiS vel Pablo vel Paweł Goldberg, w końcu szczerość. Nie zdrowie, nie mieszkania, nie kwota wolna, nie sto konkretów. Wybory wygra wam belgijski prawnik, martwy od 1901 roku. To najuczciwszy komunikat obozu władzy od dwóch lat: skoro nie da się wygrać dokonaniami, wygra się ordynacją. Drobna uwaga techniczna: D'Hondt nie kibicuje nikomu, on premiuje największego. W 2015 dał PiS samodzielną większość przy 37 procentach i jakoś nie pamiętam, żebyście wtedy dziękowali wizjonerowi. Metoda działa też po drugiej stronie: jeśli prawica policzy to samo co wy, Victor zmieni barwy klubowe bez mrugnięcia okiem. On zawsze gra u zwycięzcy. A kto nim będzie, podobno przeczuwa już nawet sam Donald I Wielki, Słońce Narodu i Przyległych Galaktyk. Stąd ta konsolidacja. Wizjonerzy najlepiej widzą własne słupki. 🤡
Panie pośle @Dariusz_Jonski , kilka przypisów do tego sukcesu. ElectroMobility Poland to spółka założona w 2016 roku, za rządów PiS, z których projektu kpiliście przez dziewięć lat jako z „wirtualnego samochodu". Dziś ta sama spółka, ta sama działka w Jaworznie, tylko partner nowy i nazwa do wymiany, żeby nie było widać ciągłości. Te 4,5 miliarda z KPO to środki dłużne, czyli pożyczka do spłacenia, nie prezent. Budowa ruszy w 2027, o ile jesienią w ogóle podpiszecie umowę joint venture, a pierwsze auto zjedzie w 2029, po trzynastu latach projektu. I drobiazg: Foxconn nigdy nie produkował masowo samochodów, jego motoryzacyjny dorobek to koncepty z targów. Geely, z którym rozmawiał poprzedni zarząd, przynajmniej je robi. Trzymam kciuki za fabrykę, serio. Ale ogłaszanie triumfu na cztery lata przed pierwszym autem to dokładnie ta „wirtualność", z której kpiliście u poprzedników.
Pani europoseł @Adamowicz_Magda , pisze to pani jako doktor prawa, więc pozwolę sobie na trzy przypisy. Informacja o zdrowiu bliskiej osoby w szpitalu: art. 9 ustawy o prawach pacjenta, pacjent upoważnia kogo chce, bez notariusza, bez opłat, a partner z mocy ustawy jest osobą bliską. Dach nad głową po śmierci partnera: art. 691 Kodeksu cywilnego, w najem po zmarłym wstępuje osoba pozostająca z nim we wspólnym pożyciu, co Sąd Najwyższy w uchwale z 2012 roku odniósł wprost także do par jednopłciowych. Pochówek: osoba bliska może pochować zmarłego, to też obowiązujące prawo. Trzy „walki”, każda wygrana lata temu. Ustawami. I jeszcze jedno: weto to prerogatywa prezydenta z art. 122 Konstytucji, z której korzystał każdy prezydent RP. Nazywanie jej „uprawnieniami króla” przez doktora prawa to już nie polemika, to zawodowa autokompromitacja. Ustawa była o wspólnym PIT, zwolnieniu ze spadkowego i rencie rodzinnej. O tym warto rozmawiać. Ale do tego trzeba najpierw przeczytać ustawy, które już obowiązują.
Panie premierze @KosiniakKamysz , śmiała teza jak na szefa partii, której posłowie głosowali przeciw tej ustawie. Pięciu ludzi z pana klubu. Może więc zanim oskarży pan prezydenta o „wybór polityki”, zrobi pan porządek we własnych szeregach, bo tam weto zaczęło się wcześniej. A co do konkretów: dostęp do informacji o stanie zdrowia bliskiej osoby istnieje od lat. Pacjent upoważnia kogo chce, bez notariusza, bez opłat, choćby ustnie, a partner z mocy ustawy jest osobą bliską. I tu jest najciekawsze: pan jest lekarzem. Upoważnienia pacjentów to codzienność każdego gabinetu i oddziału, widział je pan w dokumentacji setki razy. Pan nie może tego nie wiedzieć. Więc to nie pomyłka, tylko liczenie na to, że wyborcy nie wiedzą. Z trzech rzeczy, które pan wymienił, dwie istnieją od dawna, a o trzecią, wspólny PIT, warto się spierać uczciwie, zamiast straszyć ludzi szpitalem. Prezydent nie wybrał polityki. Zrobił dokładnie to, co zapowiadał wyborcom. To pan robi politykę na ustawie, przeciw której głosowali pana właśni posłowie. I na niewiedzy pacjentów, których pan kiedyś leczył.
Pani minister, dziękuję za szczerość. Przez rok słyszeliśmy, że ustawa o osobie najbliższej to „ostrożny kompromis”, „żadna rewolucja”, „podstawowe minimum”. Prezydent zawetował, argumentując, że to etap na drodze do małżeństw jednopłciowych. I dzień później pełnomocniczka rządu ogłasza: nie ma powrotu do związków partnerskich, idziemy po równość małżeńską. Czyli prezydent nie zatrzymał „minimum”. Zatrzymał dokładnie to, co pani właśnie potwierdziła. Druga sprawa: równość małżeńska to zmiana art. 18 Konstytucji, czyli 307 głosów. Zebraliście 230, z czego pięciu posłów PSL uciekło. Więc pani plan to nie ustawa, tylko to, co pani sama opisała: ślub w Berlinie, transkrypcja wyrokiem, prawa małżeńskie dosztukowywane w sądach. Zmiana ustroju rodzinnego państwa z pominięciem Konstytucji i parlamentu. TSUE zresztą wprost zastrzegł, że uznanie zagranicznego aktu nie oznacza obowiązku legalizacji takich małżeństw w Polsce. Ale po co czytać wyroki do końca, skoro można nimi straszyć prezydenta.
Pani poseł, to, co nazywa pani „podstawowym zabezpieczeniem”, istnieje od lat: upoważnienie do informacji medycznej bez notariusza i opłat, testament, pełnomocnictwo. Weto tego nie ruszyło, bo nie mogło. Ustawa była o wspólnym PIT, zwolnieniu ze spadkowego i rencie rodzinnej. Ideologia nie wygrała z rozsądkiem. Wygrała z nieznajomością prawa u magistra filologii polskiej, która zawodowo je stanowi. Czytanie ze zrozumieniem, pani poseł. To był kiedyś pani fach. 🙃
Panie i panowie z @PremierRP, dostępu do informacji medycznej nie dało się zawetować, bo on istnieje od kilkunastu lat. Pacjent upoważnia dowolną osobę, bez notariusza, bez opłat, bezterminowo, upoważnienie działa też po śmierci, a partner z mocy ustawy jest osobą bliską. To jest w ustawie o prawach pacjenta, którą wasz rząd stosuje codziennie. @DemagogPL, oficjalne konto Kancelarii Premiera szerzy nieprawdę o obowiązującym prawie. Czekamy na ocenę.
@231elections Czytacie ten wykres od złej strony. To nie jest ranking uporu prezydentów, tylko ranking jakości ustaw trafiających na biurko. Liczba wet rośnie wprost proporcjonalnie do liczby bubli pisanych na kolanie. 🙃
Brawo, @NigdyWiecejPiS vel Pablo vel Paweł Goldberg, PiS pokonany, można zwijać transparenty. Pewien Chińczyk, ciut bystrzejszy od pana, napisał kiedyś: najwyższą sztuką wojny jest zwyciężyć bez walki. I ktoś to właśnie robi po obu stronach. Podobno widzi to już nawet sam Donald I Wielki, Słońce Narodu i Przyległych Galaktyk. 👽
@231elections Problem w tym, że większość z tych 49 procent nie wie, że dostęp do informacji medycznej, testament i pełnomocnictwo ma od lat, za darmo, bez żadnej ustawy. Popierają rozwiązanie problemu, który politycy im wmówili. 🙃
Teraz rozumiem. To jest system naczyń połączonych. Najpierw przywracacie limity w NFZ, które obiecaliście znieść, i kolejka do onkologa robi się dłuższa niż rokowania. A potem ustawa o zwolnieniu ze spadkowego, żeby partner przynajmniej odziedziczył bez podatku. Etap pierwszy dostarcza, etap drugi rozlicza. Kompleksowa polityka zdrowotna. 🤡
Panie redaktorze, dwie uwagi. Pierwsza, prawna: ETPC orzekł, że Polska ma stworzyć formę instytucjonalizacji związków, ale nie orzekł, że musi to być dokładnie ta ustawa w tym kształcie. Państwo ma margines swobody, a prezydent powołał się na art. 18 Konstytucji, która w polskim porządku stoi wyżej niż konwencja. To jest spór prawny, nie rozstrzygnięcie, a pan relacjonuje go jak sędzia, nie jak dziennikarz. Druga uwaga: pisze pan o wecie tonem aktu oskarżenia. Czekam na ten sam ton przy siedemnastu zrealizowanych konkretach ze stu, przywróconych limitach NFZ i 174 milionach od Gazpromu, których minister nie chce ściągnąć. Trzeci rok władzy. Nie sądzi pan, że to najwyższy czas, żeby patrzeć jej na ręce? To też zawód dziennikarza. 🧐
Pogarda, panie premierze @donaldtusk , to wmawianie ludziom, że bez tej ustawy nie odwiedzą bliskiego w szpitalu i nie dowiedzą się o jego zdrowiu, choć oba te prawa mają od lat. Ustawa była o wspólnym PIT, podatku od spadków i rencie rodzinnej. A prezydent zawetował dokładnie to, co zapowiadał w kampanii, którą wygrał. To się nazywa dotrzymanie słowa. Rozumiem, że u was to egzotyka: siedemnaście konkretów ze stu. 🙃
Panie premierze @KGawkowski , trzy zdania z Pańskiego wpisu, i żadne nie przetrwa zderzenia z ustawą o prawach pacjenta. Odwiedziny w szpitalu nie zależą od stanu cywilnego, artykuł 33 daje pacjentowi prawo do kontaktu z każdą wskazaną osobą. Informację o stanie zdrowia partner może uzyskać od lat, wystarczy, że pacjent go upoważni, bez notariusza, bez opłaty, choćby ustnie, a upoważnienie działa też po śmierci. Co więcej, partner jest w ustawowej definicji osoby bliskiej, więc nawet gdy pacjent trafia nieprzytomny, lekarz może go informować. A o leczeniu nie decyduje ani partner, ani małżonek, tylko pacjent, a gdy nie może, sąd opiekuńczy. Tego zawetowana ustawa nie zmieniała ani o przecinek, więc straszenie, że weto to odebrało, jest wprowadzaniem ludzi w błąd. Rozumiem emocje. Ale wicepremier rządu, który mówi ludziom, że nie odwiedzą bliskiego w szpitalu, choć mogą, robi im krzywdę większą niż jakiekolwiek weto.
Rozumiem emocje, ale warto rozdzielić dwie rzeczy, bo w tym wpisie są zmieszane.
Część wymienionych spraw można załatwić dziś, bez żadnej ustawy. Dostęp do informacji medycznej: pacjent upoważnia dowolną osobę, nie musi być z rodziny, bez notariusza, bez opłat, upoważnienie jest bezterminowe i działa także po śmierci. Reprezentowanie przed urzędem: pełnomocnictwo. Dziedziczenie: testament, odręczny lub notarialny, można zapisać majątek komukolwiek. Pochówek: można wskazać osobę. To nie są przywileje małżeńskie, to prawa, które każdy ma od lat.
Ale reszta faktycznie wymagała ustawy, i o to szedł spór. Wspólne rozliczenie PIT przysługuje wyłącznie małżonkom. Zwolnienie z podatku od spadków obejmuje małżonka i najbliższą rodzinę, partner płaci jak osoba obca, do 20 procent. Renta rodzinna, zasiłek opiekuńczy, uprawnienia pracownicze, to samo. Dlatego ustawa zmieniała około dwustu przepisów.
I tu jest prawdziwa oś sporu: nie o dostęp do informacji o stanie zdrowia, bo ten każdy może dać komu chce od dawna, tylko o rozszerzenie przywilejów podatkowych i świadczeniowych zarezerwowanych dziś dla małżeństwa. To jest poważna debata i warto ją prowadzić uczciwie, na tym, o co naprawdę chodzi.
Prezydent zawetował, powołując się na art. 18 Konstytucji i argument, że powstałaby instytucja z prawami małżeństwa, ale bez jego obowiązków. Można się z tym nie zgadzać. Ale nie jest prawdą, że bez tej ustawy nie da się zadbać o bliską osobę. Da się.
Chcieliście? To znaczy, że przez dwa lata nikt wam nie powiedział, że to działa od dawna. Dostęp do informacji medycznej: pacjent upoważnia dowolną osobę, nie musi być z rodziny, nie trzeba notariusza ani nawet pisma, wystarczy oświadczenie w placówce. Upoważnienie jest bezterminowe i działa też po śmierci. Spadek: testament, odręczny albo notarialny, można zapisać majątek komu się chce. Serio, wystarczyło zapytać notariusza za pięćdziesiąt złotych. 🤡
Zostawię to tylko po to, żeby było wiadomo, kto nami rządzi.
A propos wieku emerytalnego: jestem za podniesieniem. Ale najpierw przywileje posłów. Dieta zwolniona z podatku? Niech płacą jak wszyscy. Dwie kadencje i koniec. I zakaz obejmowania jakichkolwiek stanowisk urzędniczych czy spółkowych, gdzie pensja idzie z publicznych pieniędzy.
Chcecie, żeby Polacy pracowali dłużej? Zacznijcie od siebie. Wtedy pogadamy.