W dzisiejszym przemówieniu @donaldtusk na Westerplatte nie padło jedno słowo o reparacjach, za to usłyszeliśmy o Ukrainie, która w czasie II Wojny Światowej współpracowała z Niemcami, mordując Polaków na Wołyniu i Galicji Wschodniej.
Ostatnia bitwa kampanii wrześniowej, pod Kockiem, zakończyła się, 6 października 1939 roku, taktycznym zwycięstwem wojsk polskich, ale jednocześnie ich kapitulacją z braku amunicji i żywności. Następnego dnia Hitler powołał Komisariat Rzeszy do spraw Umacniania Niemczyzny z Reichsführerem-SS Heinrichem Himmlerem na czele.
Zadaniem nowego urzędu była germanizacja wcielonych do Rzeszy ziem polskich, wysiedlenie z tych ziem ludności niearyjskiej a w zamian osadzenie na nich etnicznych Niemców przesiedlonych ze wschodu Europy i z Bałkanów.
Zarządzona przez Hitlera wymiana etniczna była bez precedensu. Już 9 października 1939 roku Himmler zapowiedział, że z terytoriów polskich wcielonych do Rzeszy przesiedlonych zostanie 550 tysięcy Żydów oraz wszyscy Polacy uznani przez ekspertów od czystości germańskiej rasy za nie nadających się do asymilacji.
Do zimy 1941 roku wywiezionych zostało z polskich ziem wcielonych do Rzeszy do utworzonej z Polski Generalnej Gubernii 1 milion 200 tysięcy Polaków oraz 300 tysięcy Żydów. Na ich miejsce ściągnięto 497 tysięcy Niemców. Podpisano nawet specjalne porozumienia ze Związkiem Sowieckim i do sierpnia 1943 roku nowoprzybyłych niemieckich przesiedleńców było już 566 tysięcy. Przywożono ich z państw bałtyckich, z Wołynia, Bessarabii, Bukowiny, Bośni, Dobrudży, a i tak było ich trzy razy mniej niż wysiedlonych.
Hitler osobiście przemianował Gdynię na Gotenhafen 19 września 1939 roku. W ciągu tygodni Polaków wygoniono. W mieście, które liczyło 130 tysięcy mieszkańców, w styczniu 1940 roku zostało tylko 17 tysięcy ludzi, w tym zaledwie kilkuset Polaków.
Wysiedlanym z Gdyni Polakom kazano zostawić wszystko co mają. Cały dobytek. Przesiedleni do miasta w miejsce Polaków Niemcy z państw bałtyckich dostali subsydia i przejęli mieszkania wraz z umeblowaniem.
Szwedzkie pismo Goeteborgs Handels Och Soefardstidning, opisywało w styczniu 1940 roku opustoszało miasto, z którego Niemcy wywozili do Rzeszy całe pociągi mebli. Na drzwiach mieszkań i drzwiach sklepów wisiały tabliczki “zarezerwowane dla frontowego żołnierza wracającego z wojny”. Port był kompletnie martwy. Urządzenia portowe były rozbierane i wywożone do Niemiec. Gdynia miała być bazą marynarki wojennej i Niemcy wywozili całe wyposażenie mszcząc się za gospodarczą konkurencję z wcielonym teraz do Rzeszy Freie Stadt Danzig. Podobny instytucjonalny rabunek na wielką skalę prowadzony był w innych miastach przyłączonych do Rzeszy skąd stopniowo wysiedlano Polaków.
Jesienią 1939 roku nadzorujący życie gospodarze III Rzeszy Hermann Göring wydał dyrektywę, którą 25 stycznia 1940 roku sformułował w postaci okólnika generalny gubernator Hans Frank. Ściśle poufny dokument nakazywał “systematycznie włączać” polską gospodarkę w “służbę” gospodarki niemieckiej.
- Polska “długofalowa polityka gospodarcza” winna być wstrzymana.
- Polskie moce gospodarcze “winny w możliwie najkrótszym czasie produkować maksymalnie dużo na doraźne potrzeby” Niemiec.
- Od polskiej gospodarki - głosił okólnik - “oczekuje się następujących służebności”:
Intensyfikacji produkcji rolnej, “maksymalnego wykorzystania lasów (regularna gospodarka leśna zostaje wstrzymana na rzecz zwiększenia dostaw” dla Niemiec), likwidacji zbędnych przedsiębiorstw.
Polskie przedsiębiorstwa przemysłowe podzielono na:
- produkujące bezpośrednio na potrzeby niemieckiej gospodarki,
- przedsiębiorstwa rezerwowe, które w razie potrzeby będą mogły produkować na rzecz niemieckiej gospodarki,
- pozostałe.
Dwie pierwsze kategorie miały być utrzymane na aktualnym poziomie technologicznym. Przedsiębiorstwa zaliczone do trzeciej kategorii nakazano zlikwidować. Maszyny i urządzenia przeznaczyć na złom a budynki rozebrać.
Ponadto: “obowiązkiem służebnym” polskiej gospodarki jest “przygotowanie i przetransportowanie” do Niemiec “co najmniej miliona mężczyzn i kobiet do pracy w przemyśle i rolnictwie”.
Hans Frank otwarcie głosił, że “Polskę należy traktować jako kolonię. Polacy mają być niewolnikami Wielkoniemieckiego Imperium Światowego”.
Podczas odprawy w Poznaniu 3 października 1939 roku Frank tłumaczył, że demontaż maszyn i urządzeń polskich fabryk i wywóz ich do Rzeszy, a potem zburzenie budynków to decyzja polityczna, albowiem tylko “zniszczenie polskiego przemysłu utrudni, jeśli nie uniemożliwi jego odbudowę po wojnie”. Generalny gubernator tłumaczył aktywistom NSDAP i urzędnikom, że wskutek takiej destrukcji “Polska zostanie zredukowana do jej właściwej roli rolniczego kraju uzależnionego od importu wyrobów przemysłowych z Niemiec”.
Dzień dobry :-)
Każdy deszcz to woda w piwnicy i nasiąkające wilgocią mury, których nie da się już wysuszyć. Niestety tego domu nie da się już uratować, o wiele taniej wyjdzie budowa nowego budynku. Wciąż są to jednak ogromne kwoty, których Siostry nie są w stanie samodzielnie pokryć.
“Polskę należy traktować jako kolonię. Polacy mają być niewolnikami Wielkoniemieckiego Imperium Światowego” - wyjaśniał generalny gubernator Hans Frank oficerowi Zarządu Uzbrojenia wojsk niemieckich, który argumentował, że z polskich zakładów zbrojeniowych trzeba utworzyć zaplecze dla niemieckich fabryk.
Podczas spotkania w Poznaniu 3 października 1939 roku Frank tłumaczył, że demontaż maszyn i urządzeń polskich fabryk i wywóz ich do Rzeszy, a potem zburzenie budynków to decyzja polityczna, albowiem tylko “zniszczenie polskiego przemysłu utrudni, jeśli nie uniemożliwi jego odbudowę po wojnie”. Wskutek takiej destrukcji “Polska zostanie zredukowana do jej właściwej roli rolniczego kraju uzależnionego od importu wyrobów przemysłowych z Niemiec” - dowodził generalny gubernator, a mnie cytat ten przypomniał się kiedy chciałem kupić w supermarkecie temperówkę oraz pineski i okazało się, że mają etykietki niemieckiej firmy.
Źródło: Report by Captain Dr. Varain for General Thomas on “German Armament Economy in Poland” 1939-40, w: Nazi Conspiracy and Aggression, t. VII, Office of US Chief of Counsel for Prosecution of Axis Criminality, Waszyngton, US Government Printing Office, 1946, str. 420-421.
Jeśli tak ortodoksyjnie sięgamy do historii i rozliczamy winy, to pragnę przypomnieć, że @OficjalnyJK i Lech Kaczyński z "Bolka" zrobili prezydenta i siedzieli w jego kancelarii razem z innym esbeckim kapusiem "Mnietkiem" Wachowskim. A @Cenckiewicz chyba potwierdzi, że obaj bracia doskonale wiedzieli, już w latach 80-tych, że Wałęsa był kapusiem SB, bo wiedziała o tym cała wierchuszka Solidarności.
Pamiętam z lat 2000-nych wykład ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, który zwracał uwagę na ewolucję używania etykiety „antysemityzmu”. Otóż - jak twierdził - do lat 90-tych antysemitą był ten, kto jawnie okazywał swoją niechęć do Żydów, natomiast od lat 90-tych antysemitą był ten, kogo Żydzi za takiego uważali. Krótko mówiąc antysemitą zostawało się z nominacji przez Żydów. Kto głównie nominował? Przede wszystkim Adam Michnik i grupa jego klakierów, głównie z redakcji przy ulicy Czerskiej. Było to istotne, ponieważ w Polsce stoczono wówczas dwie batalie z katolikami i Polakami. Na Żwirowisku i o klasztor sióstr karmelitanek oraz w Jedwabnem, za sprawą książki prof. Jana Tomasza Grossa, która w dużym stopniu była jego zmyśleniem.
W 1942 roku w Szkole Ekonomicznej Uniwersytetu Berlińskiego zebrali się czołowi ekonomiści, finansiści i przedsiębiorcy III Rzeszy, aby pod przewodnictwem ministra gospodarki i prezesa Reichsbanku Walthera Funka przygotować plan takiej ekonomicznej restrukturyzacji Europy, aby gospodarki jeszcze do niedawna suwerennych państw zostały płynnie wprzęgnięte w niemiecki system ekonomiczny. Adolf Hitler, uznał bowiem, że skoro prawie cała Europa znajduje się pod okupacją Wehrmachtu, to III Rzesza powinna również gospodarczo dominować na kontynencie.
Referaty przygotowane na berlińskie spotkanie oraz dyskusja stały się podstawą opracowania zatytułowanego Europäische Wirtschaftsgemeinschaft - w tłumaczeniu Europejska Wspólnota Gospodarcza. Raport przewidywał, że po zwycięstwie Niemiec rozpocznie się systemowa eksploatacja podbitej Europy a podstawowym narzędziem będzie integracja monetarna, czyli jednolita waluta Deutschmarka narzucona okupowanym krajom w miejsce waluty narodowej. Ponadto w miejsce gospodarki wojennej opartej na grabieży złota, diamentów, dzieł sztuki, na kontrybucjach oraz różnych formach płatności administracyjnych na utrzymanie niemieckich wojsk okupacyjnych, wprowadzony zostanie system administracji gospodarczej zdominowany przez potrzeby i plany europejskiego hegemona, czyli Niemiec.
Europäische Wirtschaftsgemeinschaft - Europejska Wspólnota Gospodarcza - brzmi znajomo. W 1957 jako kolejny etap wizji rozwoju powojennej Europy, w miejsce Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali powołana została Europejska Wspólnota Gospodarcza - poprzedniczka Unii Europejskiej.
Euro-entuzjaści mogą wyć, ale faktów nie zmienią. Jak to zgrabnie ujął Grok “historycznym faktem jest, że niemieccy ekonomiści i finansiści epoki nazizmu zarysowali wizję Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej z Reichsmarką jako jej punktem centralnym” i była to wizja kontynentu pod przywództwem zwycięskich Niemiec.
Mówiąc w skrócie. Wedle Europäische Wirtschaftsgemeinschaft Walthera Funka i ekspertów III Rzeszy najpierw miało być zwycięstwo militarne Niemiec, potem okupacja, a później narzuconą bagnetami Deutschmarką wepchnięcie narodów Europy w ekonomiczne poddaństwo. Natomiast według Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej jest odwrotnie. Najpierw wspólnota, potem wspólna waluta euro, później poddaństwo suwerennych narodów i obecnie kroi się euro-armia. Jednak jak się nie kręć dominującą rolę odgrywa ten sam kraj - Niemcy.
Dobranoc :-)
A jak nazwać kogoś, kto robi politykę w interesie obcych państw na stanowisku premiera Polski? Na przykład w interesie Niemiec: (CPK, reparacje, żeglowność Odry, polityka energetyczna, atakowanie USA)?
Jak nazwać kogoś, kto umizgiwał się latami do Putina i podejmował decyzje na rzecz Rosji i jej imperialnej polityki?
Polecam Państwu dzisiejsze oświadczenie I Prezes SN, prof. Małgorzaty Manowskiej, w którym miażdży ona narrację polityków w togach z Iustiti i obecnego ministra sprawiedliwości.
Ponadto Pani profesor rozprawia się z mitami dotyczącymi orzeczeń europejskich trybunałów potwierdzając to co pisze od dawna - żaden z nich nie podważył statusu sędziów powołanych po 2017 r. i nie ma w nich treści które próbują nam wmówić politycy.
Naprawdę warto przeczytać: https://t.co/Y4h275MTnA
Zainteresował mnie modny ostatnio termin ojkofobia. Zapytałem Groka. Ten pomyślał, pomyślał i oświecił mnie, że jest to "termin wprowadzony przez brytyjskiego filozofa Rogera Scrutona, oznaczający niechęć, odrazę lub nienawiść do własnej kultury, tradycji, rodziny, ojczyzny czy wspólnoty cywilizacyjnej, połączoną z afirmacją obcych systemów wartości."
Jest to pojęcie "charakterystyczne dla środowisk lewicowych, liberalnych czy kosmopolitycznych, które odrzucają własne dziedzictwo na rzecz innych kultur."
Według Groka "w skrajnej formie ojkofobia może objawiać się wrogością wobec narodowych wartości, tradycji czy instytucji, często w imię idei wielokulturowości lub poprawności politycznej."
Mądry Grok połączył mi kropki. Roger Scruton protegował młodego Radka Sikorskiego na Oxfordzie, a że należał do trustu mózgów, z którego korzystała Margaret Thatcher, to jak mi opowiadano na tej szacownej uczelni, uważano, że Sikorski jest pod opieką "Żelaznej Damy". Pytanie tylko, czy Radek zapatrzył się w Scrutona, czy też był dla brytyjskiego filozofa materiałem badawczym do studiów nad ojkofobią.
@Bartek69251781@henia1953@HubnerrMax Czytajac twoje posty to z tą praktyką w wierze to przesadzasz, prawda?
Ogarnij się bo nienawiścią siejesz!
I co ty z ciągle z tym PIS wyjeżdzasz ?