PiS to stan umysłu. Mój najnowszy artykuł i jego promocja w mediach społecznościowych nie spodobały się wyznawcom @pisorgpl, którzy czują się wyraźnie urażeni: https://t.co/QGFBI532gy
Nie dość, że Ukrainiec, to jeszcze jakiś taki... rozedrgany. No ale cóż, ludzie w Polsce otworzyli oczy, "słudzy narodu ukraińskiego" z PiSu popadli w infamię, darmowa pomoc może się zaraz skończy, to i słychać wycie.
‼️UWAGA‼️ Nie nabierajcie się na drani i oszustów z PiS, którzy już wielokrotnie udowadniali, że stanowią śmiertelne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polaków. Mateusz Morawiecki @MorawieckiM kilka dni temu opublikował na X wideo, w którym zwyzywał mera Lwowa Andrija Sadowego - zarzucił mu promowanie banderyzmu i sławienie morderców z UPA.
Problem w tym, że Morawieckiemu jeszcze do niedawna to nie przeszkadzało, a przecież wiedza o banderyzmie Sadowego jest powszechna od wielu lat.
Sadowy - który jest merem Lwowa od 2006 roku - zawsze wyznawał kult Bandery. Obłuda Morawieckiego polega na tym, że kiedy był premierem Polski, to nie przeszkadzało mu czczenie zbrodniarzy OUN-UPA przez przedstawicieli Ukrainy.
Na zdjęciu Mateusz Morawiecki we Lwowie w asyście Sadowego (pierwszy od prawej) podczas wizyty na Ukrainie w 2022 roku, w trakcie której rozdawał tam pieniądze wyrwane z kieszeni polskich podatników. Jakoś wtedy banderyzm Sadowego nie irytował Morawieckiego.
Skąd więc ta nagła zmiana narracji?
Chodzi o to, że rozpocząto realizację scenariusza przed którym ostrzegam od wielu lat. Celem jest nakręcenie konfliktu i napuszczenie na siebie Ukraińców i Polaków - sprowokowanie konfrontacji i przelanie krwi. Przypominam, że za rządów Morawieckiego wpuszczono do Polski miliony Ukraińców.
Przed Wołyniem 2.0 ostrzegam na łamach mojego najnowszego artykułu: https://t.co/cxUBfNLlkK
PS. Info dla tych, którzy nie wiedzą, kim jestem, i są zbyt leniwi, by czytać dołączony artykuł. Już w poprzednim moim wpisie na X na ten temat niektórzy z nich sugerowali, że bronię strony ukraińskiej (banderyzmu). Skoro jesteście zbyt leniwi, by czytać artykuł, albo zbyt głupi, by go zrozumieć, dodam krótki opis z mojej dziennikarskiej biografii: już w 2016 roku wlepiono mi do paszportu zakaz wjazdu na Ukrainę, bo według władz Kijowa zagrażam bezpieczeństwu tego państwa; wpisano mnie na listę Myrotvorets - kontrowersyjnej ukraińskiej bazy internetowej gromadzącej dane osób uznawanych przez jej twórców za działające przeciwko interesom lub bezpieczeństwu Ukrainy.
Tak więc z Ukrainą zdecydowanie nie jest mi po drodze. Jednak nie mogę milczeć, gdy polskojęzyczni politycy realizują scenariusz stanowiący dla nas śmiertelne zagrożenie. Uważajcie więc na ich naglą zmianę narracji ws. Ukrainy. Celem jest coś zupełnie innego niż podbicie słupków w sondażach przed wyborami.
Foto: https://t.co/hcviAap3Mv
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że w miarę wygrywania wojny na froncie Ukraina zaczyna jeszcze jedną walkę - o ściąganie Ukraińców którzy uciekli przed wojną lub wyemigrowali z Ukrainy. Skoro Ukraina nie jest i nie będzie w stanie zaoferować takiego poziomu życia i cywilizacyjnego jak Polska (lub inne kraje które przyjęły Ukraińców) to należy zrobić tak żeby owi Ukraińcy sami chcieli wrócić na Ukrainę.
Na przykład podgrzewając atmosferę tak żeby odżyły dawne zadry narodowościowe zaś Ukraińców w Polsce znów zaczęto traktować jak obywateli drugiej kategorii (nie aż tak podle jak w IIRP ale jak np Rosjan w Bałtykach). Ponieważ nasza klasa polityczna do zbyt bystrych nie należy będziemy zachowywać się jak pies któremu ktoś kijem po płocie jeździ. Wystarczy żeby do tego doszła odpowiednia kampania zarządzania refleksyjnego oraz kilka nagłośnionych incydentów na tle narodowościowym żeby być może kilkaset tysięcy Ukraińców z Polski wróciło na Ukrainę po wojnie.
Jeżeli u nas politycy pójdą na lep taniego populizmu zamiast chronić mniejszość ukraińską w Polsce oraz asertywnie bronić prawdy historycznej o ukraińskiej czystce etnicznej na Polakach na Kresach to znów przegramy bitwę o "naszych Ukraińców". Mam tutaj na myśli ponad 1,5 miliona na stałe mieszkających w Polsce emigrantów z Ukrainy którzy chcą mieszkać w kraju EU gdzie nie trzeba dawać co krok łapówek, ma się dość wysoki poziom życia a na dokładkę bliskość kulturowa pozwala na bardzo szybką naturalizację.
Przejściowo mieliśmy aż 2-2,5 mln Ukraińców w PL którzy dosłownie "rozpłynęli się" w Polsce od nowa budując swoje życie. Niestety pierwszą bitwę przegraliśmy ponieważ szacunkowo od 0,5 do 1mln potraktowało Polskę jako kraj tranzytowy i wyemigrowało dalej na zachód.
Polska jako kraj wymiera, demografia jest nieubłagana i nasz kraj bez imigrantów ekonomicznych podupadnie. Najlepsze co kiedyś spotkało polską gospodarkę i dzięki czemu uniknęliśmy zapaści to masowa migracja Ukraińców od połowy zeszłej dekady. Oczywiście obecnie - jak trwa wojna i pisząc obrazowo: jak sąsiadowi pali się dach a mieszkamy w "bliźniaku" (dwa domy złączone razem) to trudno się cieszyć z nieszczęścia sąsiada bo każdy drenaż ludzki z UA to dla nich niesamowita tragedia. Tego kraju demograficznie już nie ma - będą dzikie pola. Chyba że minimum kilka milionów Ukraińców wróci na Ukrainę.
Tyle tylko że każdy chce żyć lepiej i mieszkać tam gdzie jest mu lepiej. Dotyczy to też naszych wschodnich sąsiadów. Polska z racji bardzo zbliżonego języka, kultury, tożsamości była naturalnym kierunkiem migracji zarobkowej i osiedlania się w poszukiwaniu lepszego życia*.
Myślę że ten fakt bardzo dotyka elity w Kijowie które poza opcją podgrzewania nastrojów antyukraińskich w Polsce nie mają za wiele możliwości skłonienia rodaków do powrotu. Patriotyzm po wojnie zwykle się kończy na chłodnej kalkulacji wyżywienia rodziny i życiu w bezpiecznym i mało skorumpowanym kraju.
Paradoksalnie - szczucie Polaków na Ukraińców i Ukraińców na Polaków będzie teraz na rękę i w Moskwie i w Kijowie. Acz z różnych przyczyn.
*przypominam że ponad 2mln Polaków wyemigrowało z Polski od 2002/2004 roku...
W Polsce nie ma żadnej "retoryki antyukraińskiej". Lud zrozumiał (jak to prosty lud - po czasie), że ich wmanewrowano w ponoszenie kosztów cudzej polityki bez żadnych zysków dla nich samych. Stąd raczej widać wypowiedzi zapraszające Ukraińców do wyjazdu, a nie antyukraińskie.
PS:
Warto nadmienić że retoryka antyukraińska w Polsce ma moim zdaniem cztery główne nurty:
1) rosyjska propaganda w sieci która będzie szczuć na Ukraińców z przyczyn oczywistych
2) Zbijanie kapitału politycznego przez część polskiej prawicy dla której Ukrainiec jest złem wcielonym zabierającym pracę Polakom. To że jednocześnie głosy antyrosyjskie są cichutko słyszalne z tej strony sceny politycznej moim zdaniem łączy się z pt 1). Nie gryzą ręki która karmi.
3) Faktyczne zaszłości historyczne + politycy którzy chcą sensownie zagospodarować poczucie krzywy potomków ofiar ukraińskiej czystki etnicznej na Kresach mimo oczywistych problemów międzynarodowych. Tutaj upatrywałbym prezydenta Nawrockiego i jego otoczenie.
4) Mój powyższy wpis - naprawdę nie byłbym zaskoczony gdyby Ukraina odpaliła dużą operację wpływu społecznego w Polsce w celu już nie wspierania SZU a...wspierania powrotu do Ukrainy Ukraińców. Lub też zapobieżeniu emigracji kolejnych fal do Polski. Niestety wymagać to będzie nie tyle gry na patriotycznym bębenku co "zohydzenia" Polski.
I na koniec smutna refleksja - pamiętacie jak szczuto na Polaków w UK i jak tamtejsi idioci robili sobie kampanię na tym że Polak zabiera pracę Brytyjczykowi?
Przed otwarciem rynku UK było to szacunkowo 60 tys. Polaków w UK, po otwarciu od 95 tys przez 500tys w 2008 po szczytowo 1 mln w 2016 roku. A potem kampania Brexitowa i szczucie na Polaków. I szybki spadek do szacunkowo 650 tys w 2026 roku.
Warto zerknąć głębiej w tę historię. Autor sam zdradza w jakim otoczeniu mieszka (jakiś blok z patologią). Osoba na poziomie szukałaby lepszego miejsca. Fakt, że autor to akceptuje i woli przesiadywać na X, zamiast polepszyć swój los, wydatnie ukazuje jego środowisko naturalne...
W moim bloku wynajmowało mieszkanie małżeństwo z dwójką dzieci. Ona nieporadna w najprostszych sprawach, jak przejazd z dzieciakami do innego miasta, on chętny do podjęcia pracy tylko w ochronie w jakimś zakładzie pracy, najchętniej na nocną zmianę, żeby można się było przekimać i swobodnie opieprzać. Wg jego partnerki, ulubionym zajęciem jej starego po robocie była drzemka przed telewizorem z browarem w ręku, dzieciaki w wieku przedszkolnym w tym czasie biegały po chałupie samopas. Facet nawet w takiej robocie marzeń nie był w stanie się dłużej utrzymać, bo albo zapił, albo kablował na kumpli, więc wszędzie szybko dostawał kopa. I to on właśnie w całym bloku miał największy problem z kilkoma mieszkającymi obok Ukraińcami, do których darł mordę z balkonu, że zabierają mu robotę.
Agnieszka Burzyńska mówiła do ludzi określanych mianem (nie lubię tego słowa, ale...) "polaczków", którzy, jeśli pomogą, każą się do końca życia całować po rączkach, a nie daj Boże, gdy okaże się, że ten, któremu pomogli ma lepiej od nich. To obecni i przyszli widzowie kanału Zero, wyznawcy Kościoła Chłopskiego Rozumu, folołersi Dzikiego Trenera.
Gdzie jakiś choćby ułamek podłości, małostkowości, zawiści, zazdrości, tam przyczółek zdobywa błyskawicznie polska prawica. I na odwrót.
Ukraińscy miliarderzy nie rzucili się na pomoc uboższym Ukraińcom, bo niby dlaczego mieliby się rzucać...? Ani Ukraińcy, ani też Polacy, nie stanowią obecnie wspólnoty narodowej. Stąd nic dziwnego, że sobie wzajemnie nie pomagają.
Czasem czytam takie komentarze: dlaczego kilku ukraińskich miliarderów nie zrzuciło się na pomoc uboższym?
Z tego samego powodu, dla którego biedne dzieci z Polski muszą żebrać na zrzutkach.
Problem nie jest w narodowości.
Dziwny, niezborny wpis. Jakby wpływ upału na proces myślowy. Najpierw ten mężczyzna coś pisze o temperaturze, a później nagle, zupełnie bez żadnego logicznego związku, zaczyna wzywać do procesów prezesów firm paliwowych.
30 stopni o północy w Warszawie 😤Najwyższy czas na publiczne procesy prezesów firm paliwowych, którzy przez lata oszukiwali opinię publiczną. Ludzie obudźcie się, bo korpo i miliarderzy spalą planetę, żeby paru psychopatów miało zyski!
@smuszynski92@kotula_jan82893 W artykule jest opisane stanowisko Watykanu, które dobrze wyjaśnia treść. Pan, z jakiegoś niejasnego powodu, w który nie wnikam, usilnie przypisuje tylko jedno znaczenie słowu "para", co jest niezgodne nie tylko z treścią, ale także praktyką językową.
@smuszynski92@kotula_jan82893 Myli się Pan. Zdania następujące po zaznaczonym fragmencie wyraźnie pokazują, że chodzi o błogosławieństwo osobowe. Słowo "para" ma dość szeroki zakres znaczeniowy, a jego właściwą interpretację określił sam Watykan.
https://t.co/eXFRGar7eT
@smuszynski92@kotula_jan82893 Tę wypowiedź należy przyjąć w całości. Pan natomiast zaznaczył tylko kawałek jednego zdania.
Dalej bardzo wyraźnie widać kontekst, o którym mówię.
@smuszynski92@kotula_jan82893 Tu warto doprecyzować tylko, że nie zezwala się na błogosławieństwo par sodomickich, jako związków, a jedynie konkretnych osób, które trwają w tym grzechu ze względu na własną słabość i oczekują Bożej łaski rozeznania oraz uzdrowienia. Podkreśla to - o dziwo! - polski Episkopat.
"Mówi, że są gotowi nas bronić w razie ataku ruskich"... To by było może i śmieszne, gdyby nie fakt, że facet, który wierzy w takie zapewnienia ma prawa wyborcze. Nic się ten ciemny lud nie zmienił.
@Igor69028028@smuszynski92 Tak, to prawda. W zasadzie nie da się "ex opere operato" użyć do uzasadnienia teorii o wiernych, którzy sami sobie zapewniają zbawienie.
"w zwykłej parafii wierni nie znajdują już środków potrzebnych do zapewnienia sobie wiecznego zbawienia". To jest sprowadzenie religii do okultyzmu, w którym człowiek "zapewnia sobie" życie wieczne za pomocą jakichś "środków". Zbawienie wieczne daje Zbawiciel. Tylko i wyłącznie.
1 lipca 2026 roku odbędą się konsekracje nowych biskupów w Bractwie św. Piusa X.
W debacie z @PaChmielewski z @PCh24pl dowodziłem, że wobec bezprecedensowego kryzysu w Kościele, te konsekracje są nie tylko uzasadnione, ale i niezbędne dla dobra dusz.
Jak słusznie stwierdził ks. Dawid Pagliarani FSSPX, „w zwykłej parafii wierni nie znajdują już środków potrzebnych do zapewnienia sobie wiecznego zbawienia. Dotyczy to w szczególności pełnego głoszenia prawdy i moralności katolickiej, jak również udzielania sakramentów tak, jak Kościół zawsze je sprawował”.
W ten sposób manifestuje się kryzys Kościoła, który tworzy prawdziwy stan konieczności. Potrzebujemy kolejnych pokoleń duchownych, którzy będą głosili prawdziwą doktrynę katolicką oraz potępiali współczesne błędy, przestrzegając przed nimi wiernych. Formacja, jakiej udziela „Kościół soborowy”, jest od tego bardzo daleka.
Zachęcam do wysłuchania tej dyskusji (lub przypomnienia jej sobie) oraz do podania jej dalej i przesyłania znajomym ⬇️⬇️
Ciekawe, czy to "kobiece serce" kiedykolwiek przyjęło i pokochało jakąś polską samotną matkę z dziećmi. Wiele samotnych matek potrzebuje w Polsce bezpiecznego dachu nad głową. Czy tu również można liczyć na podobną pomoc?