"Commemorative Print Depicting a Boy with the Polish Flag Seated on a Map of Poland with the Inscription 'Long Live Poland'" (c. 1919). An anonymous commemorative print produced in color printing on paper mounted on card, created around the time of Poland's re-emergence as an independent state after the First World War.
Niektórzy twierdzą, ocierając się o teorie spiskowe, jakoby Pana Jezusa zabili Żydzi. Ale to przecież nieprawda, a w najlepszym razie zwykłe uproszczenie. W rzeczywistości wiemy dobrze, że decyzje podejmowały ciała kolegialne. Wielki Sanhedryn Jerozolimski jako najwyższy organ religijno-sądowy judaizmu, Prefektura Judei reprezentująca administrację Imperium Rzymskiego z prefektem Poncjuszem Piłatem na czele. Głos zabrała też opinia publiczna, która w plebiscycie paschalnym wybrała Barabasza. I tym sposobem odpowiedzialność została rozmyta między instytucje, tradycję i vox populi.
Innymi słowy, nikt nie jest winny. Tak działał system.
Jeśli chcesz rozmyć winę za podejmowane decyzje, brak decyzji, podejmować działania pozorowane lub demonstracyjne, powołaj Radę, Grupę Ekspertów, Komisję Nadzoru, Zespół Roboczy, Komitet lub Panel Doradczy, Radę Konsultacyjną, Forum Dialogu, Grupę Koordynacyjną, Biuro Analiz, albo najlepiej Międzyresortowy Zespół ds. Ustalania Kompetencji. Działa niezawodnie od tysiącleci.
🎬Lithuanian studio Meinart has released Vilnius Legends - short animated films retelling the city’s most famous myths, from Gediminas’ dream of the Iron Wolf to the dark tale of the basilisk beneath Vilnius Bastion. Part of the artistic project “1001 legenda”.
18 lutego 1943 – 83 lata temu aresztowano Sophie Scholl (21 lat), jej brata Hansa Scholla (24 lata) oraz ich przyjaciela Christopha Probsta. Ścięto ich gilotyną 4 dni później.
Byli członkami Białej Róży – małej, odważnej grupy studentów i profesora z Monachium, którzy w środku III Rzeszy odważyli się mówić prawdę na głos. Dlaczego zginęli?
Bo drukowali i rozrzucali ulotki, w których pisali wprost:
"Wojna jest przegrana" (po klęsce pod Stalingradem).
"Niemcy milczą wobec zbrodni, które popełnia ich rząd."
„Jesteśmy waszym wyrzutem sumienia”.
„Niech każdy wystąpi przeciwko Hitlerowi – teraz!”
Ostatnia ulotka, którą Sophie rzuciła z balkonu uniwersytetu 18 lutego 1943, stała się ich wyrokiem. Gestapo aresztowało ich tego samego dnia. Pokazowy proces przed Rolandem Freislerem trwał kilka godzin. Wyrok: śmierć przez ścięcie.
Sophie weszła na gilotynę jako pierwsza, o 17:00. Hans o 17:02, Christoph o 17:05. Do końca nie błagali o litość. Hans krzyknął: „Niech żyje wolność!”.
Biała Róża miała rację – milczenie wobec zła jest współudziałem.
Ich śmierć nie była daremna. Stała się symbolem, że nawet w najczarniejszych czasach garstka ludzi może powiedzieć „nie” i zapłacić najwyższą cenę. Pamiętajmy o nich dzisiaj, gdy znowu komuś wygodnie jest milczeć.
#MilczenieJestWspółudziałem
#NigdyWięcej
#FaszyzmStop
Gdynia, "miasto z morza", najmłodszy port nad Bałtykiem. Budowa od zera nowego miasta i portu była ewenementem na skalę europejską i stwarzała przestrzeń dla rozwoju nowoczesnej architektury
12 najciekawszych przykładów gdyńskiego modernizmu (Wątek🧵)
Z tym zdjęciem związana jest bardzo ciekawa historia... fot. Kolej Centralna Nowego Jorku, 1934 rok.
W tamtym okresie wagony kolejowe miały łożyska osi smarowane ręcznie. Jeśli smaru było za mało albo się zużył, łożysko mocno się nagrzewało podczas jazdy – to właśnie nazywano „hot box” („gorąca skrzynka”).
Gdyby nie wykryto problemu na czas, łożysko mogło się zapalić, stopić lub nawet spowodować wykolejenie pociągu – to była jedna z najczęstszych przyczyn wypadków kolejowych w tamtych czasach.
Jak to rozwiązywano? Pociągi wjeżdżające na większe stacje (np. do kompleksu Grand Central Terminal lub innych węzłów Nowego Jorku) musiały zwolnić do bardzo małej prędkości.
Inspektor „hot box” siedział w specjalnej roboczej jamie umieszczonej w torze.
Jama była wyposażona w reflektory oświetlające podwozia wagonów, a czasem też w daszek lub osłonę.
Gdy pociąg powoli przejeżdżał, inspektor patrzył na każdą oś – szukał dymu, iskier, płomieni lub zapachu spalonego smaru/oleju.
Jeśli widział „hot box”, natychmiast sygnalizował problem – pociąg zatrzymywano, wagon odłączano i naprawiano (wymieniano smar, chłodzono łożysko itp.).
To była bardzo trudna i nebezpieczna praca. Człowiek był dosłownie kilka-kilkanaście centymetrów od kół i osi. Mimo, że pociągi przejeżdżały powoli, to nadal stanowiły zagrożenie.
Praca w nocy, w zimie, przy hałasie, dymie i kurzu – bardzo ciężka i ryzykowna robota.
Dopiero w latach 50.–60. zastąpiono łożyska ślizgowe łożyskami tocznymi (rolkowymi). Dodtakowo sam człowiek zastąpiony został automatycznymi detektorami „hot box”, które same wykrywały przegrzane łożyska.
Sycylijczycy suszą pomidory, umieszczając w nich odrobinę soli kamiennej i przykrywając je gazą. Następnie dodają bazylię, zamykają pomidora i wkładają go do słoika wypełnionego oliwą z oliwek. Smak trudno opisać: sól dodaje kwaskowatości, bazylia ją równoważy, a oliwa zmiękcza.
Box beds, prevalent during the medieval period, were once treasured for their comfort and warmth. About 600 years ago, these enclosed wooden beds were designed to retain the sleeper’s body heat, turning them into cozy sanctuaries during cold nights.
Built with doors or sliding panels, box beds also offered privacy in crowded homes where entire families shared a single room. The enclosed structure protected sleepers from drafts and vermin — and in some cases, doubled as a small personal retreat for reading, prayer, or even childbirth. The craftsmanship of these beds reflected social status: common folk had simple versions, while nobles commissioned ornately carved panels and religious motifs.
Today, surviving examples in museums reveal how medieval people blended practicality with intimacy — finding warmth not through luxury, but through clever design and woodwork that turned a simple bed into a miniature world.
In parts of Brittany and Scotland, families often slept sitting upright in these box beds, believing lying flat invited death — a superstition that lasted well into the 18th Century.
#archaeohistories
The British railway network before and after the Beeching cuts
In the early 1960s, Britain possessed one of the densest railway networks on Earth. Lines reached deep into rural counties, coastal towns, and industrial districts, reflecting a Victorian system designed for freight, local travel, and a pre automobile economy. By 1963, however, the network was widely viewed by policymakers as financially unsustainable.
That year, Dr Richard Beeching published reports that fundamentally altered British transport policy. Thousands of miles of track and more than two thousand stations were identified for closure. The objective was to concentrate resources on profitable intercity and commuter corridors while eliminating lightly used rural and branch lines.
By the mid 1980s, the results were fully visible. Large areas of England, Scotland, and Wales had lost direct rail access altogether. Road transport expanded rapidly, reshaping commuting patterns, freight logistics, and regional development in ways that still define Britain today.
This map comparison captures more than disappearing lines. It illustrates a national decision to prioritize efficiency over coverage, and a transport legacy that remains debated amid modern efforts to revive rail, reduce emissions, and reconnect isolated communities.
Skrajna i PiS-owska prawica ma problem z polskością. Ciągle musi ją potwierdzać, jakby była jej niepewna, tropić niepolaków, jakby z bycia Polakiem wynikało, że jest się dobrym człowiekiem a z bycia Niemcem czy Ukraińcami że złym, szukać wad u "innych", przypisywać politykom obce pochodzenie (jako wadę oczywiście), biadolić nad kosmopolityzmem młodzieży
Niedawno 27 grudnia 2025 minęła 72-rocznica śmierci Juliana Tuwima - pisarza, poety, tłumacza, pochodzącego z małżeństwa zasymilowanych Żydów. Uważam, że bardzo trafnie pisał o polskości.
"Jestem Polakiem, bo mi się tak podoba. To moja ściśle prywatna sprawa, z której nikomu nie mam zamiaru zdawać relacji ani wyjaśniać jej, tłumaczyć, uzasadniać. Nie dzielę Polaków na „rodowitych” i „nierodowitych”, pozostawiając to rodowitym i nierodowitym rasistom, rodzimym i nierodzimym hitlerowcom. Dzielę Polaków jak Żydów i jak inne narody, na mądrych i głupich, uczciwych i złodziei, inteligentnych i tępych, interesujących i nudnych, krzywdzonych i krzywdzących, gentlemanów i nie-gentlemanów itd. Dzielę też Polaków na faszystów i kontrfaszystów. Te dwa obozy nie są, oczywiście, jednolite, każdy z nich mieni się odcieniami barw o rozmaitym zgęszczeniu. Ale linia podziału na pewno istnieje, a wkrótce da się całkiem wyraźnie przeprowadzić. Odcienie zostaną odcieniami, lecz barwa samej linii zjaskrawieje i pogłębi się w zdecydowany sposób.
Mógłbym powiedzieć, że w płaszczyźnie politycznej dzielę Polaków na antysemitów i antyfaszystów. Bo faszyzm to zawsze antysemityzm. Antysemityzm jest międzynarodowym językiem faszystów.
Gdyby jednak przyszło do uzasadnienia swej narodowości, a raczej narodowego poczucia, to jestem Polakiem dla najprostszych, niemal prymitywnych powodów, przeważnie racjonalnych, częściowo irracjonalnych, ale bez „mistycznej” przyprawy. Być Polakiem — to ani zaszczyt, ani chluba, ani przywilej. To samo jest z oddychaniem. Nie spotkałem jeszcze człowieka, który jest dumny z tego, że oddycha.
Polak — bo się w Polsce urodziłem, wzrosłem, wychowałem, nauczyłem, bo w Polsce byłem szczęśliwy i nieszczęśliwy, bo z wygnania chcę koniecznie wrócić do Polski, choćby mi gdzie indziej rajskie rozkosze zapewniono.
Polak — bo dla czułego przesądu, którego żadną racją ani logiką nie potrafię wytłumaczyć, pragnę, aby mnie po śmierci wchłonęła i wessała ziemia polska, nie żadna inna.
Polak — bo mi tak w domu rodzicielskim po polsku powiedziano; bo mnie tam polską mową od niemowlęctwa karmiono; bo mnie matka nauczyła polskich wierszy i piosenek; bo gdy przyszedł pierwszy wstrząs poezji, to wyładował się polskimi słowami; bo to, co w życiu stało się najważniejsze — twórczość poetycka — jest nie do pomyślenia w żadnym innym języku, choćbym nim jak najbieglej mówił.
Polak — bo po polsku spowiadałem się z niepokojów pierwszej miłości i po polsku bełkotałem o jej szczęściu i burzach.
Polak dlatego także, że brzoza i wierzba są mi bliższe niż palma i cyprys, a Mickiewicz i Chopin drożsi niż Szekspir i Beethoven. Drożsi dla powodów, których znowu żadną racją nie potrafię uzasadnić.
Polak — bo przejąłem od Polaków pewną ilość ich wad narodowych. Polak — bo moja nienawiść dla faszystów polskich jest większa niż faszystów innych narodowości. I uważam to za bardzo poważną cechę mojej polskości.
Ale przede wszystkim — Polak dlatego, że mi się tak podoba."
27 grudnia 1918 i #PowstanieWielkopolskie było triumfem polskiego ducha wolności
Jednak ta wolność stała się dla Niemców zadrą. Kiedy we wrześniu 1939 roku znów przyszli tutaj, nie przyszli tylko po „Kraj Warty.” Przyszli po Blutrache – krwawą zemstę.
W Poznaniu sercem tej nienawiści stał się Fort VII. „Obóz Krwawej Zemsty”.
To tam zakatowano np. Aleksandrę Bukowiecką, jedną z organizatorek Powstania Wielkopolskiego ziemianką, która finansowała zakup broni i amunicji dla Powstańców. To w jej majątku leczono rannych uczestników Powstania i szkolono ochotników.
W październiku 1939 r., w trakcie wizyty w jej dworze Niemcy znaleźli przypadkiem jej odznaczenia z czasów Powstania. Została aresztowana i osadzona w więzieniu w Kościanie, a następnie przeniesiono ją do Fortu VII, gdzie poddana torturom, zmarła w kwietniu 1940 r.
To tam ofiarą niemieckiej zemsty padł Leon Prauziński, artysta malarz. W Powstaniu walczył na ulicach stolicy Wielkopolski, bił się o wyzwolenie Wolsztyna, Zbąszynia i Miejskiej Górki. Namalował 12 obrazów przedstawiających sceny bitew. Został zamordowany 6 stycznia 1940 r. w Forcie VII; wszystkie jego obrazy Niemcy zniszczyli.
Inny z Powstańców Wielkopolskich- komendant wojskowy miasta Pniewy, ziemianin major Konstanty Chłapowski, został aresztowany przez Niemców 24 listopada 1939 r i uwieziony w Forcie VII. Pięć dni później został rozstrzelany w lesie w Dąbrowce koło Poznania.
Żądni zemsty Niemcy wytropili też podporucznika Józef Kostro, dowódcę oddziału, który w walkach powstańczych 16 lutego 1919 roku, w bitwie pod Rynarzewem zdobył niemiecki pociąg pancerny.
Na początku września został aresztowany w Gdyni i osadzony w obozie w Stutthof. W sierpniu 1941 roku został wysłany do KL Auschwitz, gdzie dwa miesiące później został zamordowany.
Chorąży Bronisław Kotlarski, Powstaniec Wielkopolski – dowódca drużyny kębłowskiej, uczestnik wojny polsko- bolszewickiej i kampanii wrześniowej, został zatrzymany- na podstawie list przygotowanych przez lokalnych Niemców i rozstrzelany w publicznej egzekucji pod murami więzienia w Lesznie 21 października 1939. r.
Wraz z nim rozstrzelano jeszcze ośmiu innych Powstańców Wielkopolskich, wydanych na rozwałkę przez lokalnych Niemców.
W masowej egzekucji 21 października ’39 roku w Gostyniu zginął Edward Potworowski, komendant Straży Ludowej podczas Powstania Wielkopolskiego,
Wcześniej, 14 października 1939 r- w więzieniu w Inowrocławiu zamordowany został ksiądz Mateusz Zabłocki, kapelan Powstańców Wielkopolskich.
Rodziny powstańcze wyrzucano z domów w mroźne dni, dając im 15 minut na spakowanie. Potem bydlęce wagony, Lager Głowna i wygnanie.
A dla tych, których nie zabił mróz, czekały kamieniołomy Mauthausen-Gusen, gdzie polska inteligencja była wykańczana morderczą pracą.
To tylko kilka z setek podobnych przypadków.
Niemcy niszczyli pomniki, jak ten 15. Pułku Ułanów Poznańskich, chcąc wymazać samą ideę wolnej, niezależnej i niepodległej Polski z jej kolebką – Wielkopolską. I nigdy im się to nie udało.
Rosja - ostoja cywilizacji zachodniej:
- Drugi najwyższy wskaźnik rozwodów
- Drugi najwyższy wskaźnik samobójstw w Europie
- 500 tysięcy aborcji rocznie
- Największy odsetek zakażeń HIV w Europie
- Najbardziej skorumpowane państwo w Europie
- 35 milionów obywateli nie ma w domu toalety
- 30 milionów obywateli bez dostępu do bieżącej wody
- Drugi najwyższy wskaźnik alkoholizmu w Europie (prawie 5% populacji w 2021)
- Wskaźnik wolności gospodarczej wg Heritage niższy niż np. w Nigerii, Bangladeszu, Rwandzie czy Kambodży
- Gorsze wskaźniki demokracji w Europie ma tylko Białoruś
- Indeks Freedom House (prawa polityczne + wolności obywatelskie) - jeden z najniższych na świecie
- Zablokowany Facebook, Instagram, Snapchat, WhatsApp, Discord, Roblox (za "propagandę LGBT"), LinkedIn, od marca 2026 także YouTube
- Jedna z najniższych oczekiwanych długości życia mężczyzn w Europie
No i ciekawostka - największej populacji muzułmanów w Europie nie ma żaden "kalifat Francji", "emirat Szwecji" czy "sułtanat Niemiec", a właśnie Arcychrześcijańska Obrończyni Konserwatywnych Wartości Mateczka Rosja.
Dziękuję za uwagę.
Tymczasem oficjalne dane i matematyka mówią co innego:
🇺🇦 ➡️ 🇵🇱 W 2024 roku Ukraińcy odprowadzili na składki zdrowotne około 3,8 mld zł.
🇵🇱 ➡️ 🇺🇦 Według Narodowego Funduszu Zdrowia koszty świadczeń udzielonych obywatelom Ukrainy w 2024 roku wyniosły 2,2 mld zł.
🇺🇦 ➡️ 🇵🇱 W efekcie Narodowy Fundusz Zdrowia „zyskuje” rocznie blisko 1,6 mld zł z tytułu leczenia obywateli Ukrainy.
🔴 Koszty świadczeń medycznych dla osób pracujących i niepracujących obywateli Ukrainy są w całości pokrywane ze składek zdrowotnych płaconych przez pracujących Ukraińców.
Służba zdrowia nie upada, tylko ma chroniczny kryzys. Jest przeciążona
Może gdy przestaniecie dyskryminować ukraińskich lekarzy, problem będzie mniejszy? Bo to oni właśnie oni łatają dziurę niedoboru lekarzy.
Polska ma jedną z najniższych liczb lekarzy na 1000 mieszkańców w UE. Wydajemy około 6,5–7% PKB na zdrowie, podczas gdy średnia europejska to około 10% PKB.
Do tego dochodzą często nieadekwatne zarobki w stosunku do wielu lat nauki oraz jedne z najwyższych obciążeń godzinowych w Europie.
Ministerstwo Zdrowia podało, że po lutym 2022 roku 3930 lekarzy i lekarzy dentystów z Ukrainy uzyskało pozytywną decyzję umożliwiającą im pracę w Polsce. Ukraińscy lekarze są w Polsce potrzebni na gwałt.
Daj przykłady rozwiązania problemu. Zaproponuj jakiś program zachęcający młodzież do podejmowania studiów medycznych, zamiast po raz kolejny obwiniać Ukraińców.
Jesteś politycznym trylogdytą.
Dobry przykład dość powszechnego mitu głoszącego, że Polska (jak kto woli CEE) szybko rośnie "bo ma fundusze UE". Powtarzają go często nieusatysfakcjonowani własnym wzrostem Ukraińcy, Brytyjczycy czy narodowcy z zachodniej EU. Mit ten mówi mniej więcej tyle, że gdyby nie było funduszy UE to nie byłoby wzrostu gospodarczego w PL albo byłby on dużo mniejszy - na tyle mały, żeby nie było konwergencji.
To nie prawda. Fundusze strukturalne UE i WPR pomagają gospodarce PL ale w ograniczonym zakresie. Z całego wzrostu jaki Polska (ale i inne kraje CEE) osiągnęła po 2004 roku, czyli mniej więcej podwojenia się PKB per capita tylko ok. 5%-6% (patrzcie na wykres) można przypisać funduszom.
Nie jest to mało, wręcz przeciwnie, bo to 1.5-2 lata przyspieszenia w bogaceniu się (w przekroju 20 lat) ale też nie jest to czynnik decydujący. Fundusze ułatwiają przede wszystkim rządom, którym łatwiej łożyć na niektóre "rozwojowe" sfery (infrastruktura, nauka, rolnictwo, polityki rynku pracy) z pieniędzy UE niż podatków. Rządy w CEE mają na to 3%-4% PKB więcej niż by miały bez podniesienia podatków lokalnych ale to nie oznacza wielkich efektów makro. Z resztą np. PL jest lepsza w budowie infrastruktury od innych CEE bo nie polega tylko na funduszach UE. Wręcz przeciwnie podniosła podatki https://t.co/4E4qt00YHv. w benzynie żeby budować drogi.
Zdecydowana większość korzyści z członkostwa Polski (i reszty CEE) w UE bierze się nie z funduszy ale z dostępu do wspólnego rynku, lepszych instytucji (acquis communautaire - prawo UE, wbrew krajowym mitomanom jest generalnie lepsze od - i tak niezłych - naszych własnych pomysłów), a zwłaszcza z transferu know-how do firm krajowych via BIZ, ktore dużo chętniej płyną do członka bogatej UE niż kraju leżącego w Europie ale do UE nie należącego (jak np. Serbia). I to decyduje o różnicach wzrostu między np. Polską a Serbią albo Polską i Białorusią czy Polską i Ukrainą.