10 października 1918 roku prezydium Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa uznało deklarację niepodległości Królestwa Polskiego, którą Rada Regencyjna ogłosiła trzy dni wcześniej w Warszawie.
#7X1918#Niepodległość
@finninpoland@ZMReakcyjny@ad_zimny@FundacjaKoronna@mariuszskrobala@MichalMurgrabia Tu chodzi o kwestie ideowo-symboliczne, a przede wszystkim o fakt, że Królestwo trwało przez 38 dni. Regenci gardzili starym ładem? Nie powiedziałbym, jeśli to o nich mowa. Raczej winić należy rewolucyjne nastroje, które zmusiły ich do powierzenia władzy Piłsudskiemu.
„Wielka godzina, na którą cały naród polski czekał z upragnieniem, już wybiła”.
7 października 1918 roku Rada Regencyjna ogłosiła manifestem, zawartym w dodatku nadzwyczajnym do Monitora Polskiego, odzyskanie przez Polskę niepodległości po wiekowym ponad niebycie politycznym.
Rada Regencyjna – abp Aleksander Kakowski, Zdzisław ks. Lubomirski i Józef hr. Ostrowski – w ogniu krzyżowym nacisków niemieckich na kolaborację z jednej, a zarzutów lewicowych o kolaborację z drugiej, wykuła prawne podwaliny odrodzonej Polski, jako zastępczyni najwyższej władzy pieczętując swą pracę ogłoszeniem niepodległości.
Polska niepodległa, za nienagrodzonym wysiłkiem Regentów posiadłszy zręby wojska, administracji, samorządu, sądownictwa i szkół, przez 38 dni – od 7 października do 14 listopada 1918 roku – pozostawała Królestwem pozbawionym wytyczonych granic, nie doczekawszy się dostojnego zwierzchnika w osobie następcy polskich królów.
Dziś jest Święto Niepodległości, nie 11 listopada, który do tej rangi wyniosły rządy sanacji. Czcimy i rozszerzamy pamięć o 7 października, bo jesteśmy wierni tożsamości i dziedzictwu Polski takiej, jaką zawsze była i znów być musi – katolickiej i królewskiej, nie chcąc, by dłużej niszczała pod jarzmem sejmowładztwa.
🇵🇱 Niech żyje Polska! Boże, zbaw Polskę! 🇵🇱
@JakubHenricus@ZMReakcyjny Dwie koronacje warszawskie były tylko wyjątkiem od uświęconego zwyczaju koronacji wawelskich, który przecież przetrwał przeniesienie stolicy do Warszawy. Tu nie ma sprzeczności, np. królowie Francji przyjmowali od wieków sakrę w katedrze NMP w Reims, nie w stołecznym Paryżu.
„Musimy wierzyć w to, że kiedyś przyjdzie ten dzień, że polski król będzie szedł do katedry wawelskiej, aby tam na jego głowie prymas Polski w asyście biskupów złożył koronę i go namaścił. Kiedyś ten dzień przyjdzie, musi przyjść. Sursum corda”
prof. Jacek Bartyzel
#7X1918 #Niepodległość
„Ludem trzeba kierować według praw Bożych, nie zaś podążać za nim [...]. Nie należy też słuchać tych, którzy zwykli mówić: «Głos ludu – głos Boga», zgiełk bowiem pospólstwa zawsze jest bliski szaleństwu”.
Alkuin z Yorku
„Czyż przekazywanie decyzji w najważniejszych sprawach tłumom, które w sposób oczywisty są nieinteligentne i roznamiętnione, nie jest zdawaniem się na przypadek i świadomą drogą zatracenia? Tak, głosowanie powszechne zasługiwałoby raczej na nazwę powszechnego szaleństwa, choć gdy zajmą się nim, jak to się często dzieje, tajne stowarzyszenia, lepiej je nazywać uniwersalnym kłamstwem”
Pius IX
Nie zgadzam się. Robienie ze Św. Tomasza jakiegoś protoamerykańskiego konserwatysty z „checks and balances” to prezentyzm. Akwinata to nie Św Augustyn, ani tym bardziej James Madison.
W De regno mówi wprost:
„Jak nad pszczołami jest jeden król, tak nad całym wszechświatem jest jeden Bóg - Stwórca wszechrzeczy i ich Rządca. I jest to rozumne. Wszelka bowiem mnogość wywodzi się z jedności. […] najlepsze dla ludzkiej wspólnoty jest to, by królował nad nią jeden.”
I dalej:
„Otóż jak rządy króla są najlepsze, tak rządy tyrana są najgorsze.”
„Lepiej więc rządzi jednostka (będąca jednością), niż grupa, która jest do jedności tylko podobna.”
„Niech więc król będzie świadom tego, że przyjął taki urząd, żeby być w królestwie jak dusza w ciele i jak Bóg w świecie.”
To nie jest język człowieka, który uważa, że „im więcej ludzi sprawuje władzę, tym lepiej, bo się blokują”.
W Summie (I-II, q. 105, a. 1) najpierw powtarza to samo:
„Królestwo jest najlepszą postacią rządów nad ludem, o ile nie ulegnie zepsuciu. Z powodu jednak wielkiej władzy udzielonej królowi łatwo królestwo ulega zwyrodnieniu i przeradza się w tyranię.”
Dopiero potem dodaje regimen commixtum: jeden cnotliwy na czele, pod nim inni cnotliwi, a lud uczestniczy w pewien ograniczony sposób w sprawach lokalnych. To nadal monarchia mieszana, a nie republikanizm. Wzorzec biblijny, który sam podaje, to właśnie Mojżesz rządzący sam + starsi. Jeden stoi na czele.
Nie zapominajmy również, że Św. Tomasz żył u szczytu feudalizmu. Władza króla była najwyższa, ale nie absolutna oraz społeczeństwo było hierarchiczne. Na dodatek czerpał pełnymi garściami z arystotelejskiej politologii: każda realna forma jest mieszana, ale spośród form prostych najlepsza pozostaje monarchia. Oprócz tego średniowiecze miało republiki (Wenecja, Genua itd.) jednak Akwinata nie czynił z nich jakiegoś wzorca idealnego reżimu.
Ostrożność wobec tyranii to nie cynizm politologa wobec władzy jako takiej. U Św. Tomasza władza pochodzi od Boga i ma prowadzić do dobra wspólnego.
@PLInkwizytor Pomija Pan argumentację z De regno a ostatni fragment mówi o poziomach zarządzania, a nie o demokratyzacji. W monarchii nie jest tak, że król ma decydować o ławce w parku - to jest fundamentalny brak zrozumienia tego systemu.
Już w najbliższą sobotę (3 X) odbędzie się w Warszawie marsz w ramach obchodów Święta Niepodległości Królestwa Polskiego.
Ruszamy o godz. 14 spod kościoła św. Anny
Finał marszu pod pomnikiem Mikołaja Kopernika
Dalsza część od godz. 18 w Klubie Stańczyka.
Zapraszamy!