1978 rok. Dziesięcioletni Mateusz Morawiecki sadzi brzozę w lesie nieopodal lotniska położonego 3 km na północ od stacji kolejowej w pobliżu miasta Smoleńsk.
Kaczyński o koalicji prawicy i Braunie:
- koalicja jest potrzebna żeby wygrać wybory
- z kim?
- z tymi, którzy są na scenie z wyjątkiem jeden partii, która jest tak na skraju, że dalej tylko piekło jest
- czyli?
- no partia Brauna
Jak zwykle Jakub K. wkleja fejka walącego w Ukraińców.
Tak jak wtedy, gdy pisał o „zukrainizowanej szkole w Polsce” (potem okazało się, że to była polska szkoła na Ukrainie).
Albo wtedy, jak pisał, że na Nowym Świecie człowieka zasztyletowali Ukraińcy (potem okazało się, że to byli Polacy).
Lub wtedy, gdy pisał, że na kobietę na UW zamordował Ukrainiec (sprawca był Polakiem).
Tolerujemy ordynarne kłamstwa, a ich autorzy nie napotykają żadnych konsekwencji i kłamią dalej.
on trochę jest jak główna męska postać w komedii romantycznej która nauczy 40-letnią cyniczną business woman wracającą do rodzinnej miejscowości na czym polega miłość
Animals should not be used for radical transgender experiments.
This is not science. This is ideological cruelty paid for by the American taxpayers.
Our TRANS MICE Act ends it. No federal funds may be used to conduct, support, or fund research aimed at altering an animal's biological sex.
No hormones. No surgeries. No taxpayer dollars spent mutilating animals in the name of transgender ideology.
This legislation brings accountability, ends taxpayer-funded cruelty, and ensures science serves the public, not ideology.
Siano od Niemca, czyli ciąg dalszy cierpień najbardziej polskich z polskich mediów.
Jedna z prawicowych redakcji w ramach bardzo poważnego śledztwa wywęszyła temat, który - ufając tonowi publikacji i treści "pasków grozy" - może być skandalem dekady. Otóż tym razem problem polega na tym, że do zwierząt w Warszawskim ZOO miałoby rzekomo trafiać siano z Niemiec.
Wyjaśnijmy zatem:
- w tym roku Warszawskie ZOO zakontraktowało 90 ton siana od polskiego rolnika. To podstawowy składnik diety bardzo wielu zwierząt roślinożernych, wymagania co do jego jakości są zawsze bardzo precyzyjnie opisane w warunkach przetargu. Bardziej polsko już się nie da.
- to może się nie mieścić w głowach prawicowych śledczych, ale nie wszystkie zwierzęta są zwierzętami naturalnie występującymi w Polsce i żeby odżywiać się zgodnie ze swoimi potrzebami muszą jeść taką żywność, która im nie zaszkodzi. Byłbym zachwycony, gdyby żyrafy i bongo jadły ze smakiem swojski żurek. Niestety, wolą lucernę, której najlepszą jakość zapewniają kraje z południa Europy. I stamtąd pochodzi również produkt zakupiony przez nasze zoo, którym tak bardzo ekscytuje się jedna z prawicowych redakcji.
- Z Niemiec był jedynie dystrybutor - zapewne to tym śladem poszli najwięksi obrońcy polskości. Niestety, ślady nie doprowadziły ich finalnie do oczekiwanego miejsca. Muszę Państwa oficjalnie rozczarować: siano nie było z Niemiec. Lucerna też nie.
I na koniec pytanie do arcypatriotycznej redakcji, która pochyliła się nad tym problemem: nawet gdyby siano było rzeczywiście z Niemiec, to czy nie powinniśmy się wszyscy cieszyć, że Niemcy mają coraz mniej siana?
Dobrze, że jest weekend i Stanowski odpoczywa od komentowania polityki, bo przecież musiałby inaczej wyśmiać takie jawne gadanie antynaukowych bzdur przez prezesa największej partii w Polsce.