@Dawid1214912@KorusKuba Te ich prywatne gabinety działają w oparciu o zatrudnienie w szpitalu i korzystaniu ze sprzętu szpitali.Dzialanie powinno być proste pracujesz w szpitalu albo prywatnym gabinecie i sprawa czysta
A to dobre. Batyr wierny kundel liżący Trumpowi dupę dostał od swojego pomarańczowego Pana aż 4 min uwagi, a Zełenski, który dupy Trumpowi nie liże 2 godziny. To się nazywa sukces polskiego pRezydenta. 😅
Od wielu miesięcy chodzi mi po głowie jedna myśl. Widzę też, że teraz ta sprawa nabiera rozpędu i coraz więcej osób zaczyna zastanawiać się nad tym samym.
Dlaczego, skoro po stronie demokratycznej mamy bardzo wielu zamożnych ludzi, inwestorów i osoby dysponujące ogromnym kapitałem, którzy bez większego uszczerbku dla swojego majątku mogliby wesprzeć taką inicjatywę, wciąż nie mamy własnych mediów? Dlaczego nikt jeszcze nie odważył się stworzyć prawdziwie prodemokratycznej, proeuropejskiej, pronowoczesnej i prorozwojowej telewizji albo radia?
I nie mówię wyłącznie o internecie. To może być telewizja internetowa, może być radio internetowe, ale równie dobrze mogą to być media nadające tradycyjnie. Internet pokazuje jednak, że dzisiaj wejście na rynek medialny jest łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nie muszą to być gigantyczne inwestycje ani przedsięwzięcia pochłaniające niewyobrażalne pieniądze.
Dlaczego tego nie robimy? Dlaczego nie zbierzemy grupy ludzi, którzy mogliby powołać do życia takie medium? Jak ogromną siłą byłoby ono dla demokratycznej narracji. Jak bardzo mogłoby uporządkować komunikację, tłumaczyć decyzje, promować osiągnięcia i przeciwstawiać się kłamstwom oraz dezinformacji. Zwłaszcza przed wyborami w 2027 roku.
Ciągle jeszcze jest czas. Ciągle mamy szansę stworzyć coś naprawdę wielkiego. Coś, co dotrze do ludzi z faktami, argumentami i wizją nowoczesnej Polski.
Zgadzam się z @EMichalik. Kompletnie nie potrafimy prowadzić polityki informacyjnej. Zaniedbujemy ten obszar. Przegrywamy komunikację. Nie umiemy opowiadać o swoich sukcesach, pomysłach i planach rozwoju Polski. Tymczasem druga strona od lat prowadzi konsekwentną narrację.
Sam @donaldtusk nie wystarczy. To jeden człowiek. Człowiek, który dźwiga na swoich barkach ogromną odpowiedzialność i który, jak każdy z nas, ma swoje granice. Nie można zakładać, że przez kolejne trzydzieści czy czterdzieści lat jedna osoba będzie w stanie udźwignąć ciężar komunikacji całego obozu demokratycznego.
Dlatego apeluję do wszystkich ludzi, którzy mają możliwości, środki i wierzą w Polskę jako kraj demokratyczny, europejski, nowoczesny i rozwijający się.
Zróbmy to.
Stwórzmy własne media. Prawdziwie wolną telewizję. Prawdziwie wolne radio.
I nie, nie mam na myśli kolejnych mediów, które będą opowiadały o swojej niezależności jak mantrę. W mojej ocenie TVN również nie jest dziś telewizją naprawdę niezależną i wolną.
Ja marzę o mediach, które będą odważne, niezależne od politycznych kalkulacji, konsekwentne i gotowe codziennie walczyć o prawdę, demokrację i nowoczesną Polskę.
Pokażmy ludziom, że ten kraj naprawdę jest wielki. Że Polacy są wielcy. Że mamy siłę, energię i potencjał, aby budować własne instytucje, własne media i własną opowieść o Polsce.
Jeżeli sami tego nie zrobimy, nikt nie zrobi tego za nas.
@PMiter Gdyby nie blokada reformy ochrony zdrowia rządu Buska przez Millera czyli wprowadzenie Kas Chorych tak jak to jest w Czechach, Łotwie,Litwie ,Estonii, Finlandii,Niemiec ,Holandii całego zachodu dzisiaj Polak miałby opiekę medyczną.Kasy chorych zatrudniały by szpitale lekarzy etc.
Po lewej: Robert Lewandowski, kapitan polskiej reprezentacji Narodowej w piłce nożnej, jako napastnik FC Barcelona, zarabiał 17 200 złotych na godzinę, czyli 286 złotych na minutę.
Po prawej: Dr Józef Aleszczyk członek komitetu poparcia Jarosława Kaczyńskiego i prezes fundacji Instytut Neurochirurgii SPINE, zarabia 26 000 złotych na godzinę, czyli 433 złotych na minutę.
Fajnie być piłkarzem, ale pisowcem, jeszcze fajniej.
Neurochirurdzy, anestezjolodzy, dyrektorzy szpitali i cała reszta na okołomilionowych kontraktach...jak wam kurwa nie wstyd przed pacjentami, przed dzieciakami na oddz onko na których nie ma pieniędzy? Pierdolona patologia.
https://t.co/167KvrcPST
Ja to uwielbiam polską służbę zdrowia! Zawsze myślałam, że największym luksusem w tym kraju jest to, jak lekarz przyjmie cię prywatnie w tym samym roku, w którym się zapisałeś. Ale nie.
Wyszła afera. Szpital w Mogilnie zatrudnił neurochirurgów. Chodziło o zabiegi na kręgosłup. I wiecie, ile zarabiali? 26 tysięcy złotych za godzinę pracy. Za godzinę!
To jest chyba stawka dla kogoś, kto operuje kręgosłup, ale podczas spadania z wodospadu, jednocześnie gasząc pożar lasu i negocjując pokój na świecie!
Wyobraźcie sobie tę rozmowę o pracę.
– Dzień dobry, jakie ma pan oczekiwania finansowe?
– No, skromnie... 26 tysi za godzinę.
– Super, a na rano kawa z ekspresu czy z kapsułek? Bo na ekspres nas nie stać, właśnie przepisaliśmy na pana cały budżet powiatu!
Z dokumentów wyszło, że lekarze potrafili w jedną sobotę przyjąć kilkudziesięciu pacjentów. NFZ sprawdził papiery i okazało się, że jeden zabieg trwał od 3 do 10 minut! Dziesięć minut! W dziesięć minut to ja nie potrafię poprawnie założyć prześcieradła z gumką na materac! A gość w tym czasie wchodzi ci w kręgosłup, naprawia go, szyje, zgarnia tę straszną kasę i mówi: „Następny proszę!”.
To nie była operacja. To był pit-stop w Formule 1! Wjeżdżasz na salę, czterech typów zmienia ci kręgi w 4 sekundy, odklepują i jedziesz dalej.
Najlepsze jest to, jak oni te zabiegi robili. Wypalali ludziom nerwy w kręgosłupie za pomocą prądu. Zabieg nazywa się termolezja. W skrócie: wkłuwają ci gorącą igłę i niszczą nerw, żebyś nie czuł bólu. Czyli mechanizm jest prosty. Odłączają ci kabelek od kontrolki „check engine” w organizmie. Coś cię boli? Pyk, już nie boli, bo spaliłem ci kabelek! Genialne! Ja tak naprawiłam kiedyś stary telewizor. Kopnęłan w obudowę, coś strzeliło, dym poleciał, przestał buczeć.
A wiecie, jak to rozliczali? Według NFZ robili prosty zabieg ambulatoryjny, a do systemu wpisywali skomplikowaną operację z pełną hospitalizacją. Czyli pacjent przychodził, dostawał strzał igłą, wstawał i szedł do domu. A w papierach? „Pacjent leżał, karmiliśmy go, masowaliśmy, czytaliśmy mu bajki na dobranoc”. To jest wyższy poziom magii. Pacjent jeszcze nie zdążył wyjść ze szpitala, a w systemie już miał status „wyleczony, najedzony, wypisany”.
Przez te faktury szpital w Mogilnie dostał od NFZ karę – 2,6 miliona złotych. Do tego wszedł komornik. I efekt jest taki, że w lipcu szpital nie ma kasy na pensje dla reszty pracowników. Wyobrażacie to sobie? Przychodzi zwykły internista po 24-godzinnym dyżurze do okienka po wypłatę, a tam pani w księgowości mówi:
– Panie doktorze, pieniędzy nie ma. Wszystko poszło na te cztery godziny neurochirurga w sobotę. Ale mamy dla pana coś lepszego! Bon na darmowe wypalenie nerwów! Jak pana wkurza brak kasy, to panu ten nerw wypalimy i będzie pan szczęśliwy!
Teraz sprawą zajmuje się prokuratura i CBA. Służby weszły do szpitala i zabezpieczają dokumenty. I wiecie, co znaleźli? Okazało się, że aparat rentgenowski, którego używali do tych ekspresowych operacji, w ogóle nie miał dopuszczenia do użytku na sali operacyjnej! Czyli oni operowali ludzi sprzętem, który prawdopodobnie przynieśli z domu, albo kupili na OLX jako „mało śmigany RTG od niemieckiego emeryta”.
„Panie doktorze, a ten rentgen to bezpieczny?”
„Panie, rtg jak rtg, trochę obraz skacze, ale za to łapie satelitę i można na nim odpalić Netflixa!”
Najbardziej współczuję nowemu dyrektorowi szpitala. Chłop przyszedł, patrzy w papiery i mówi w wywiadzie dla mediów: „To jest nielogiczne. Tu się nic nie zgadza”. No pewnie, że się nie zgadza! Jak w małym szpitalu powiatowym, który nie ma nawet oficjalnej poradni neurochirurgicznej, nagle przerabia się ludzi taśmowo jak w ubojni drobiu, to coś musi być grubo nie tak.
Lex Szarlatan” jawi się jako absolutny majstersztyk legislacyjnej ślepoty, usiłując z uporem maniaka ścigać szeptuchy i internetowych znachorów od leczenia raka kapustą, podczas gdy prawdziwi, certyfikowani czarodzieje finansowi w białych fartuchach bezkarnie demolują publiczne szpitale.
Polska!!!