GRA CIENI - „Mutato nomine”
Argentyński wyciek jako spis zdolności rosyjskiej fabryki wpływu w Polsce
Horacy w pierwszej księdze Satyr napisał zdanie, które w ciągu dwóch tysiącleci stało się podręcznikową formułą rozpoznania mechanizmu pod zmienionym szyldem.
Mutato nomine de te fabula narratur - „zmieniwszy imię, o tobie ta bajka opowiada”. Trudno o lepsze motto do lektury dokumentów, które w kwietniu 2026 roku ujawniło międzynarodowe konsorcjum dziennikarskie.
Przez ostatnie tygodnie równolegle do rosyjskich operacji kaskadowych przyglądałem się bardzo dokładnie argentyńskiemu wyciekowi, korzystając przy tym z narzędzi analizy wspomaganej sztuczną inteligencją do przeszukiwania hiszpańsko- i rosyjskojęzycznych materiałów źródłowych.
Robiłem to, ponieważ przez lata służby w Służbie Wywiadu Wojskowego oraz w kolejnych latach pracy analitycznej w Instytucie Wschodniej Flanki (@EFI_IWF) nauczyłem się jednej rzeczy. Rosyjskie operacje wpływu nigdy nie testuje się tam, gdzie zamierza się uderzyć najsilniej. Testuje się je tam, gdzie koszt dekonspiracji jest najniższy, a wnioski można potem przenieść na właściwy teatr. Argentyna jest dokładnie takim poligonem.
Wyciek 76 dokumentów rosyjskiej sieci wpływu, którą operatorzy w wewnętrznej korespondencji nazywają „Kompanią” (ros. Компания), a hiszpańska prasa oddała jako „La Compañía”, obnażył cennik, kadry i modus operandi struktury, która po śmierci Jewgienija Prigożyna przeszła pod nadzór Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Federacji Rosyjskiej.
Argentyna okazała się poligonem, na którym w sierpniu 2024 roku Rosjanie wydali na propagandę więcej niż w jakimkolwiek innym kraju Afryki i Ameryki Łacińskiej razem wziętej i to mnie szczególnie zainteresowało.
Zacytowan tu przez mnie Horacjańska maksyma pasuje do tej sprawy dwuznacznie.
Raz jako opis samej „Kompanii”, która po śmierci Prigożyna zmieniła jedynie szyld i patrona, zachowując kadrę, procedury i narzędzia.
Dwa jako ostrzeżenie dla Polski, ponieważ ta sama argentyńska/rosysjka operacja - zmieniwszy środowisko - zostanie przeprowadzona (lub jest już prowadzona) w Europie w oknie wyborczym 2026–2027.
Zapraszam do lektury GRY CIENI
Kiedy wyciek staje się dowodem
3 kwietnia 2026 roku międzynarodowe konsorcjum dziennikarskie, w skład którego weszły El País, openDemocracy, argentyński Filtraleaks oraz Chequeado, opublikowało 76 dokumentów wewnętrznych „Kompanii”.
Uwaga materiał liczy aż 1431 stron i dokumentuje operację, w ramach której między czerwcem a październikiem 2024 roku umieszczono co najmniej 250 zamówionych tekstów w 23 argentyńskich portalach informacyjnych.
Budżet mediowy zamknął się kwotą co najmniej 283 tys. dolarów, a dodatkowo około 343 tys. dolarów przeznaczono na pracę operacyjną w terenie.
Stawki za publikację wahały się od 350 do 3100 dolarów w zależności od zasięgu tytułu, a autorzy występowali pod fikcyjnymi nazwiskami, ze zdjęciami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję.
Zadania operacyjne nie pozostawiają wątpliwości. Chodziło o zdyskredytowanie Javiera Milei za polityczne poparcie Ukrainy, rozłamanie koalicji rządzącej, wzmocnienie opozycji, zaostrzenie sporów z sąsiadami oraz wpłynięcie na wybory śródkadencyjne w 2025 roku.
Argentyńska Secretaría de Inteligencia (SIDE) zatrzymała 1 maja 2026 roku Dmitrija Nowikowa, opisywanego jako koordynator lokalnej komórki „Kompanii”.
Cień Prigożyna i przejęcie przez SWR
Przypomnę że „Kompania” nie jest tworem nowym, lecz kolejnym wcieleniem struktury działającej wcześniej pod szyldem „Africa Politology” w ramach szerszego „Projektu Łachta”.
To ten sam znany mi od lat ekosystem, z którego wyrosła Internet Research Agency (IRA) i który przez lata pracował pod parasolem nieżyjącego już Jewgienija Prigożyna, równolegle do opiswanej przezemnie kila lat temu Grupy Wagnera.
Po katastrofie jego samolotu w sierpniu 2023 roku architektura wpływu politycznego przeszła pod nadzór SWR, a syndykiem upadłościowym zasobów Prigożyna był (jest) generał Junus-biek Bamatgiriejewicz Jewkurow obecny wiceminister obrony - prawda, że ciekawe - SWR a nie Główny Zarząd Sztabu Generalnego (GZ SG - rosyjski wywiad wojskowy) odziedziczyła te zasoby IRA. Dla mnie było jasne, że te wolne kompetencje, a szczególnie te w Ameryce Południowej są atrakcyjnie i bliższe operacyjnie SWR, a nie GZ, które jest obciążone zadaniami w w ramach Specjalnej Operacji Wojennej.
Amerykański Departament Stanu już w 2023 roku wskazał trzy podmioty techniczne obsługujące rosyjskie operacje informacyjne w Ameryce Łacińskiej - Social Design Agency, Structurę oraz Institute for Internet Development.
Dodam tu, że ta sama trójca prowadzi działania przeciwko państwom europejskim. Co wskazuje, że Kreml nie zbudował dla Argentyny odrębnego aparatu, tylko przeniósł na nowy teatr tę samą maszynę, która wcześniej pracowała w Europie i Afryce przypomnę za jeszcze żyjącego w tych czasach Prigożyna.
Anatomia produktu, nie kampanii
Klasyczna lektura wywiadowcza szukałaby w tej sprawie intencji. Kogo Rosja chce ukarać, jaki kraj będzie następny.
To lektura myląca, ponieważ zamyka analizę na poziomie epizodu. Piszę to z perspektywy człowieka, który przez lata zawodowo zajmował się rozpoznawaniem rosyjskich operacji specjalnych i wpływu, i wiem, że w takich sprawach interesujące jest nie to, kogo Rosjanie uderzyli, tylko czym uderzyli.
Argentyński wyciek daje coś znacznie ważniejszego niż listę ofiar - empiryczną dokumentację narzędzi operacyjnych, których dotąd w publicznym obiegu nie było. I przyznam się, że było bardzo fascynujące poznawczo.
Znamy stawki za tekst, znamy praktykę mieszania prawdy i fałszu jako regularnej metody, znamy technikę fikcyjnych autorów z twarzami wygenerowanymi przez sztuczną inteligencję oraz rytm publikacji rozłożony na kilkanaście tytułów, tak aby żadna pojedyncza redakcja nie wyglądała na zainfekowaną.
Żaden pojedynczy tekst nie przekracza progu, który zmusiłby lokalny kontrwywiad do ostrej reakcji, a jednak każdy kolejny artykuł domyka narrację w skali tygodni.
Rosjanie kupili sobie w Argentynie kilka miesięcy niekontrolowanego wpływu na debatę publiczną za sumę mniejszą niż budżet operacyjny średniej agencji reklamowej. Przyznam - genialne i niebezpieczne.
Wektor przeniesienia wzorca
Jeden element ujawnionej dokumentacji przenosi się bezpośrednio na polski grunt. W deklarowanych celach kampanii figuruje zaostrzanie konfliktów Argentyny z państwami sąsiednimi. Coś to nam przypomina?
To nie jest ozdobnik retoryczny, lecz tania i gotowa dźwignia, którą „Kompania” stosuje jako stały element nacisku. Rozgrzewanie tarcia sąsiedzkiego nie wymaga sabotażu ani oficera pod przykrywką - wymaga tylko 3100 dolarów za tekst i czterech tytułów w tygodniu.
W polskich realiach i ilości osi takich jak: polsko-ukraińska, polsko-niemiecka i polsko-litewska a także ostatnio polsko-czeska, stanowi idealne pole do prowadzenia takiej operacji.
Wnioski końcowe
Argentyński wyciek nie jest dowodem, że Rosja przygotowuje eskalację w Europie. Jest dowodem, że aparat, który wykona każdą decyzję o eskalacji informacyjnej wobec państw europejskich, jest już sprawdzony na innym kontynencie i dysponuje gotowym cennikiem oraz modułem operacyjnym.
Mówię to z pełną odpowiedzialnością zawodową analityka, który śledzi rosyjską architekturę wpływu od czasów, gdy „Projekt Łachta” dopiero powstawał na peryferiach imperium Prigożyna.
Wiem że w Rosji raz zbudowane struktury wpływu, które przetestowano w warunkach operacyjnych, nie giną wraz z zmianą polityczną, lecz są przenoszone na kolejne rynki tak długo, dopóki ich utrzymanie jest tańsze niż ryzyko dekonspiracji.
„Kompania” po śmierci Prigożyna nie zniknęła - zmieniła jedynie szyld i patrona. Właściwym pytaniem nie jest już to, czy Rosja przygotowuje kampanię przeciwko Polsce, lecz jaki procent tekstów w polskich mediach cyfrowych spełnia dziś wzorzec argentyński.
Jeżeli istnieje polski kontrwywiad medialny, lub inna komórka w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, to apeluje, by osłona wyborcza nie zaczeła pracować dopiero po pierwszym polskim odpowiedniku argentyńskiego wycieku, będzie to spóźnienie, o co najmniej jeden cykl wyborczy.
Pozdrawiam i dziękuję.
Podjąłem decyzję o rezygnacji z udziału w tegorocznym Forum Ekonomicznym w Karpaczu @Economic_Forum_, zarówno w charakterze uczestnika, jak i prelegenta.
Powodem jest sposób, w jaki w tegorocznej edycji prezentowana jest obecność podmiotów z Chińskiej Republiki Ludowej oraz kontekst towarzyszący promocji współpracy gospodarczej z Chinami.
Od wielu lat zawodowo zajmuję się analizą działań Chińskiej Republiki Ludowej w Europie, w tym operacji wpływu, wykorzystywania zależności gospodarczych i technologicznych, aktywności informacyjnej oraz innych instrumentów służących realizacji strategicznych interesów Pekinu. Z tej perspektywy nie mogę zaakceptować przedstawiania chińskiego biznesu jako przestrzeni funkcjonującej w oderwaniu od polityki i strategicznych celów państwa.
W obecnych uwarunkowaniach geopolitycznych dyskusji o współpracy gospodarczej z Chinami nie można oddzielać od relacji Pekinu z Moskwą w warunkach trwającej rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie, od politycznej, militarnej i ekonomicznej presji wywieranej na Tajwan, ani od szerszej rywalizacji strategicznej i działań ChRL w regionie Indo-Pacyfiku.
Nie oznacza to, że o relacjach gospodarczych z Chinami nie należy rozmawiać. Przeciwnie, należy. Taka debata powinna jednak uwzględniać pełny kontekst bezpieczeństwa Polski, naszego regionu, zależności strategicznych, ryzyk technologicznych, operacji wpływu oraz polityki państwa chińskiego.
Sprowadzenie przez Forum w Karpaczu tak złożonego i istotnego dla bezpieczeństwa kontekstu do biznesowego partnerstwa promowanego hasłem „Chiny w zasięgu ręki” jest dla mnie niedopuszczalne i stoi w sprzeczności z podejściem analitycznym oraz wartościami zawodowymi.
Dobra. Nie da się już tego czytać więcej, więc napiszę po prostu, co czuję.
Wiele osób pyta mnie, dlaczego chcę przeznaczyć pieniądze na pomoc rodzinie po ostatniej tragedii - w tym córeczce pseudokibica, który zginął.
W życiu trzeba mówić prawdę.
Prawda jest taka, że człowiek, który zginął, zginął tragicznie. W sposób, który nigdy nie powinien mieć miejsca. Z rąk innych ludzi i niestety swoich demonów. W sposób poniżający. Kropka.
Czy to znaczy, że trzeba idealizować jego życie, jego wybory albo środowisko, z którego pochodził? Nie.
Handlował narkotykami. Niszczył życie innym ludziom. Funkcjonował w świecie ludzi bez skrupułów, w środowisku, które z wielu powodów przesiąkło nienawiścią, przemocą, zemstą i pogardą dla drugiego człowieka.
Ale jest też druga prawda. Po nim zostało dziecko.
Dziecko nie odpowiada za decyzje swojego ojca. Nie odpowiada za jego błędy, relacje, środowisko ani za to, co wydarzyło się wcześniej.
I właśnie dlatego chcę pomóc.
Coraz częściej męczy mnie łatwość, z jaką oceniamy ludzi. Bo ocenianie ludzi zbyt radykalnie i zbyt pochopnie jest po prostu łatwe. Znacznie trudniej spróbować zrozumieć, dlaczego ktoś stał się takim człowiekiem, jakim się stał.
Nie mówię tu o tych, którzy świadomie i cynicznie wykorzystują system, pozycję czy innych ludzi do czynienia zła (tych tępię i będę tępił). Mówię o tych, którzy czasem dorastają w świecie, w którym dobrych alternatyw prawie nie widać.
I być może warto czasem pomóc również tym, którzy nie mieli takiego komfortu jak inni.
Komfortu dorastania w poczuciu bezpieczeństwa.
Bycia kochanym.Bycia rozumianym.
Możliwości spełniania się, rozwijania i znalezienia swojego miejsca.
Nie każdy startuje z tego samego miejsca.
Nie każdy dostał od życia tyle samo dobra, uwagi, miłości i szans.
To oczywiście nie oznacza, że człowiek nie odpowiada za swoje decyzje. Odpowiada. To jest bardzo bliskie filozofii Adlera, której jestem wierny - przeszłość nas kształtuje, ale nie zwalnia nas z odpowiedzialności za to, co robimy dalej.
Ja po prostu JUŻ nie umiem patrzeć na ludzkie życie jak na prostą zasadę:
zrobiłeś źle, więc jesteś zły.
Popełniłeś błędy, więc nic więcej o tobie nie ma już znaczenia.
Może właśnie o tym jest też matematyka.
Nie o prostych odpowiedziach, ale o precyzji myślenia. O dostrzeganiu wielu zmiennych naraz. O rozumieniu, że wynik rzadko bierze się z jednej rzeczy. Że jeśli pominiesz jedną ważną zmienną, cały obraz może stać się fałszywy.
Z ludźmi jest podobnie.
Nie da się uczciwie ocenić człowieka, patrząc tylko na jeden moment, jeden błąd, jedną decyzję czy jedną etykietę.
Dla mnie to wszystko nie jest tak prostolinijne.
Ile jest w człowieku jego własnych wyborów, a ile wychowania, środowiska, samotności, potrzeby przynależności, braku miłości, niezrozumienia czy przemocy, której wcześniej sam doświadczył?
Nie znam prostych odpowiedzi.
Ostatni tydzień mnie zniszczył totalnie - po ludzku.
Naprawdę nie potrafię już patrzeć na to wszystko jak na prosty zbiór zasad, w którym każdemu można szybko przypisać winę, ocenę i odpowiednią szufladkę.
Wiem tylko, że próba zrozumienia człowieka nie oznacza usprawiedliwiania jego czynów.
Można uważać, że ktoś podejmował złe decyzje, i jednocześnie uważać, że nie zasługiwał na śmierć.
Można potępiać przemoc i jednocześnie pomóc dziecku człowieka, który był częścią świata, którego sami nie akceptujemy.
Można też próbować pomagać ludziom wcześniej. Zanim będzie za późno.
Dla mnie jedno nie wyklucza drugiego.
Wolę tę słabość niż obojętność.
Naszą rolą teraz jest zrobić wszystko, żeby ta tragedia nie poszła na marne. Żeby to, co wydarzyło się w tym środowisku i to, co być może właśnie zaczyna się w nim zmieniać, nie skończyło się tylko na kilku dniach emocji.
Jeśli z tego wszystkiego ma wyniknąć cokolwiek dobrego, to niech będzie nim mniej nienawiści, mniej przemocy i więcej ludzi, którzy dostaną szansę wcześniej - zanim ich życie skręci w stronę, z której później trudno wrócić.
EOT.
@IRANinPOLAND Polscy uchodźcy trafili do Iranu w 1942 r. po sowieckiej agresji i deportacjach, gdy sam Iran był pod okupacją brytyjsko‑sowiecką.
Mimo własnych trudów Irańczycy okazali Polakom wyjątkową pomoc.
Dziękujemy za tę solidarność.
This will be my final entry on the subject. I'm sorry for having been so active in the last 24 hours. Nevertheless, Solidarity (Pol. Solidarność) is part of our tradition, something which we discovered the hard way through history. I believe in our shared European future. What I mean is not federations but rather the establishment of close relationships within the EU.
I've always been engaged in this activity, for instance, by co-founding the Interest Group on Algorithmic Foundations of Information Technology (IGAFIT), a pan-European initiative aimed at supporting the development of algorithms - https://t.co/dOlRFSSTTu. In fact, we really did make the effort to look throughout all of Europe in order to find other people like us.
We are members of the European Laboratory for Learning and Intelligent Systems (ELLIS) - a pan-European network of excellence in the field of AI - https://t.co/pdjLnwS8RE. We are giving our full support to our joint initiatives in the area of AI from Warsaw.
It is sad to note that once again there is a clear split throughout the EU, and it is surprising that 54 prominent Europeans consider this acceptable. The position I have been taking over the past 24 hours is that it is not fine.
Good luck with the Rhine Group! But, as I have already said several times:
“Even if politics and markets will not unite, we scientists and entrepreneurs need to learn how to act in the favor of Europe as a whole. Furthermore, we must ensure we train the next generation of such leaders.”
That's why I intend to carry out training such leaders in the future as well!
Mario Draghi
@patrickc
@lgaricano
@alexroulet
Alexis Kohler
@_alice_evans
Andrea Pignataro
Andreu Mas-Colell
Annette Mosman
Bastian Nominacher
Beatrice Weder di Mauro
Bengt Holmström
@BenoitCoeure
@BrunoLeMaire
Carlos Torres Vila
Cristina Garmendia
@D_Schwarzer
@FDecarolis
Francesco Giavazzi
Gerd Chrzanowski
@HeleneHuby@Kadriilham
Jeannette zu Fürstenberg
@jzettelmeyer
Jesús Saa-Requejo
@JoaoCosta_PT
@johnvanreenen@joergkukies@KarienvanGennip
Lars-Hendrik Röller
@LaurenceBoone@leopoldasch@ldreyfus
Luca Ferrari
@LucreziaReichli@matthewclifford@MiebachMichael@MSchularick@CompetitionProf@nzennstrom
Per Strömberg
Philippe Aghion
@pogourinchas@RHDijkgraaf@khalafroula@klarnaseb
Sir Tim Besley
@tobi@IlvesToomas
Ulrike Malmendier
Vittorio Colao
@xavier_jaravel
@Xavier75@zannymb
Codziennie ktoś w Polsce traci oszczędności życia przez fałszywą reklamę z czyjąś twarzą.
Platforma, która na niej zarabia, nie ponosi za to ŻADNYCH konsekwencji.
@Meta twierdziła, że walczy z tym i nie udaje im się tych reklam likwidować! O dziwo-od 4 dni reklamy z moim wizerunkiem zniknęły, mimo że te z wizerunkiem Prezydenta czy Premiera czy szefa @nbppl nadal hulają w pełni. Czyli jednak się DA! To dowód na to, że mogą wszystko jeśli im się chce podporządkować panującemu porządkowi prawnemu-jeśli on będzie istniał!
Dlatego startuję z apelem „150%”: zarabiasz na scamie- oddajesz 150% tego co zarobiłeś poszkodowanym i polskiemu społeczeństwu, które ponosi koszty tej przestępczej działalności.
I nie chodzi o osoby , których wizerunek użyto, ale tych którzy w wyniku scamu stracili zdrowie czy dorobek życia.
Jeśli uznacie, że nas wspólny front walki z patologią @Meta ma sens - podpiszcie i udostępnijcie dalej 👇 https://t.co/gY713xMxXD
BREAKING: Saudi Arabia, UAE, Qatar, Kuwait, and Bahrain have completely lost trust and faith in the Trump administration and are now united in aggravation with the administration due to the lack of strategy and constant walking back from threats, with some thinking about cancelling the hosting of large US bases, per WaPo.
A Gulf official says "Trump started this war, and we are paying the price," with anger now at its highest point of the entire war.
Gulf states feel "unnecessarily entangled" in a war Trump is "trapped in and unable to resolve," with Trump's Iran policy described as "erratic" and "unpredictable," US "conduct in the region making them less safe, not more safe," and the US-Iran MoU described as "a joke."
Severe US interceptor shortages have compounded the anger, with Gulf states being afraid of Iranian attacks and concerned that the US can't protect them anymore.